Posty

Wyświetlam posty z etykietą ideologia

Odrastający łeb hydry

Na początek przepraszam za kilkudniową nieobecność. Wynikała ona z problemu sprzętowego. Teraz już wszystko w porządku, więc wracam. Dziś – a dla osób patrzących na historię z radzieckiego punktu widzenia, jutro – Dzień Zwycięstwa, czyli rocznica, już osiemdziesiąta pierwsza, pokonania III Rzeszy, a wraz z nią nazizmu – niemieckiej odmiany faszyzmu, wyjątkowo antysemickiego, antykomunistycznego, antydemokratycznego i podbarwionego (za sprawą Himmlera) elementami neopogańskimi tudzież okultystycznymi. Razem z niemieckim nazizmem upadł oryginalny włoski faszyzm; niestety, dłużej system ten przetrwał we frankistowskiej Hiszpanii oraz (nieco złagodzony) w Portugalii. Faszystowski charakter miały też junty południowoamerykańskie (Argentyna, Brazylia, Chile, itd.) w drugiej połowie XX wieku. Czyli jednak faszyzm nie upadł wraz z zakończeniem II wojny światowej? Ano, niestety nie. Odradzał się poza Włochami i Niemcami, w innej nieco postaci, zawsze jednak zakładającej zniesienie demokrac...

Nienawiść ideologiczna

Nienawiść jest jedną z najsilniejszych emocji, jakie przeżywa człowiek. Z reguły kierowana jest przeciwko komuś lub czemuś, co nas krzywdzi, rani, wyniszcza czy zagraża naszemu istnieniu. To zupełnie naturalne, że nienawidzimy złodzieja, który nas okradł, kogoś, kto zamordował bliską nam osobę, choroby, na którą cierpmy, wojny pustoszącej nasz kraj (bądź wojny jako takiej), głodu, biedy, cierpienia… To wszelako, że nienawiść w pewnych sytuacjach jest naturalna, odruchowa, nie oznacza, iż jest ona dobra; przeciwnie, to emocja negatywna, nader destruktywna również wobec psychiki odczuwającej ją osoby, toteż zdecydowanie warto jest jej nie ulegać (co, rzecz jasna, nie jest łatwe). Istnieje jednak również nienawiść sztuczna, wykreowana i odgórnie narzucona, a raczej wpojona. Jest to nienawiść ideologiczna – narzędzie w rękach polityków (zwłaszcza niedemokratycznych i antydemokratycznych, czyli prawicowych i skrajnie prawicowych), guru różnych sekt, przywódców organizacji terrorystyczn...

Brunatnienie

Na granicy polsko-niemieckiej neonaziści pod wodzą niejakiego Bąkiewicza (nasłani, wedle tego, co można znaleźć na portalach społecznościowych, przez Bezprawie i Niesprawiedliwość) urządzili odrażający spęd, wymierzony w migrantów i uchodźców. Grantowi byli na miejscu, lecz nie reagowali. To oczywiście nie pierwsze tego typy wydarzenie; skrajne prawactwo, PiS-owskie i nie tylko, podczas niedawnej kampanii wyborczej urządzało hitlerowskie akcje pod ośrodkami dla cudzoziemców, między innymi na Podlasiu. Słowa nienawiści – większością strasznie zresztą bzdurne i totalnie załgane – na temat uchodźców i migrantów stale płyną z sejmowej mównicy, ilekroć wejdzie na nią prawicowy (niekoniecznie nawet skrajnie!) poseł. Tego typu treści są również ciągle obecne w mediach. Neonazistowscy terroryści antyaborcyjni zastraszają pracowników kliniki AboTak. Słynnego już aktu terroryzmu antyaborcyjnego dokonał parę miesięcy temu w jednym ze szpitali hitlerowiec o nazwie Grzegorz Braun. Nie tylko zres...

Wyznawcy

Zarówno partie, jak i poszczególni politycy (zapewne nie wszyscy, ale z pewnością liczni) chcą mieć nie tyle wyborców – czyli ludzi świadomie, na podstawie przemyśleń na nich głosujących – ile wyznawców. Bezrefleksyjnych, zmanipulowanych, najlepiej fanatycznych. Nie tylko popierających kandydatów danego ugrupowania, lecz także automatycznie przyjmujących wszelkie przekazywane im treści, a liderom partyjnym oddających niemalże boską cześć. Swoich wyznawców mają oczywiście Bezprawie i Niesprawiedliwość oraz jego prezes, Kaczyński Jarosław, jak też inni prominenci tejże mafii/sekty. Są to ludzie poddani praniu mózgów po tym, jak PiS przyciągnęło ich do siebie – w niektórych przypadkach przynajmniej – szczątkowymi świadczeniami socjalnymi czy też rzekomo prospołeczną postawą. Klerofaszystowska ideologia Bezprawia i Niesprawiedliwości jest jedyną, jaką znają oraz uznają. Wszelkie inne światopoglądy są im przedstawianie jako zagrożenie, toteż wyznawcy PiS-u pozostają mentalnie odcięci od ...

Sztandar wyprowadzić?

Po niedzielnych wyborach w mediach zaczęto wieszczyć koniec, a przynajmniej kryzys koalicji rządowej. Przybywa proroctw, że rzad Donalda Tuska do końca kadencji nie wytrzyma; Kaczyński Jarosław już domaga się utworzenia gabinetu technicznego. Cóż, może być różnie, nie uprzedzajmy faktów. Jednakże sama kampania Rafała Trzaskowskiego oraz fakt, że za jego klęską – bo przegrana z tak beznadziejnym kandydatem, jak Nawrocki Karol, klęską jest potworną – stoi Koalicja Obywatelska (pisze o tym wielu analityków i komentatorów, ja też nadmieniłem to we wczorajszej notce), każe się zastanowić, co powinno się stać z jej głównym członem, czyli Platformą Obywatelską. Widać wyraźnie, że partia ta poszła w bardzo złym kierunku… a przecież nigdy nie był on dobry. PO – wbrew temu, czego jej wyborcy/wyznawcy nie zauważają – od swego początku była ideologiczną kopią PiS-u, tyle że swój przekaz propagandowy kierowała głównie do zamożnej ludności wielkomiejskiej oraz osób młodych. Jednakże tak samo,...

Żyć z socjalu

Jednym z najbardziej załganych mitów szerzonych przez polską prawicę – i w ogóle piewców nieludzkiego systemu kapitalistycznego – jest „życie z socjalu”, którego jakoby pragnąć mają miliony osób w (k)raju nad Wisłą. Oczywiście zamiast pracy. Marzą o tym podobno migranci (na przykład z Ukrainy, którzy tak naprawdę są bardzo pracowici), uchodźcy usiłujący dostać się do Polski (wielu spośród nich jest w takim stanie, że zatrudnienia nie da rady podjąć) czy oczywiście rodzime „nieroby”; im wszystkim rzekomo „nie chce się pracować”, w związku z czym „żebrzą o zasiłki”. A prawda jest taka, że z większości polskich świadczeń socjalnych utrzymać się nie da. Z 800 Plus też nie, nawet w przypadku rodziny wielodzietnej; koszta utrzymania po prostu przerastają uzyskane z tego programu kwoty. W ogóle polski „socjal” (cudzysłów nieprzypadkowy, jak się z pewnością domyślacie) jest skąpy i szczątkowy. Świadczeń jest niewiele i sprowadzają się głównie do bardzo niskich zasiłków (nie wszędzie funkcjo...

Obojętność i nasiąkanie złem

Wielu mądrych ludzi – zwłaszcza takich, którzy przeżyli prawdziwe koszmary, spowodowane przez (jakoby) bliźnich – powtarzało i powtarza, że główną przyczyną rozprzestrzeniania się zła jest obojętność na nie, milczenie w jego sprawie, niereagowanie. Fakt, że większość ludności miała gdzieś popełniane wokół złe czyny, powodował, że dokonywano masowych zbrodni, powstawały totalitaryzmy, wybuchały wojny… Jest to oczywiście w stu procentach racja. Ludobójstwa, czystki etniczne, pogromy, zniewolenie całych społeczeństw były możliwe przede wszystkim dlatego, że ludzie obojętnie na nie przyzwalali różnym politykom, ideologom, kapłanom, ekonomistom tudzież innym degeneratom. I tak dzieje się stale, w obecnej Polsce również. Dlatego należy koniecznie przestać być obojętnym na zło. Rzecz jasna, nie wolno nikogo zmuszać do heroizmu czy poświęceń. Nie każdy też dysponuje środkami, aby podjąć działania o szerokiej skali. Przykładowo, nie wszyscy mają pieniądze, czas czy ogólnie możliwość dotarci...

Fajna Polska…

...mogłaby być, gdyby te wizje się ziściły. Jakie wizje, a raczej założenia programowe? Oto te, które w minioną niedzielę zaprezentowała Lewica (koalicja Nowej Lewicy i Razem, przypominam) na swojej konferencji programowej. Ugrupowanie określiło swoje standardy ideologiczne, ramy, w oparciu o które buduje swój program – doszlifowywany, warto zauważyć, w kontaktach z osobami obywatelskimi. Wyglądają one następująco: Lewica to solidarność - wiemy, że społeczeństwo dobrze wynagradzanych i godnie traktowanych pracowników, jest nie tylko szczęśliwsze, ale też bardziej odporne na zagrożenia. Polska potrzebuje solidarności. W niepewnych czasach trudno myśleć o bezpiecznej przyszłości bez troski o młodszych o starszych i starszych o młodszych. Lewica to stabilność - jesteśmy przekonani, że tylko w sprawnie działającym państwie można żyć godnie i ze spokojem spoglądać w przyszłość. Sprzeciwiamy się polityce cięć, która pogłębia nierówności społeczne i daje paliwo skrajnej prawicy. Stabilny...

Szkoła pod hitlerowskim kirem

Pamiętacie jeszcze Lex Czarnek, czyli nowe ustawodawstwo dotyczące systemu „edukacji” (cudzysłów oczywiście celowy i nieprzypadkowy), określane tak kolokwialnie od nazwiska obecnego PiS-owskiego ministra ciemnoty (oświatą nazwać się przecież tego nie da), hitlerowca o nazwie Przemysław Czarnek? Stanowiło ono element szerszego pakietu PiS-owskich deform, cofających polskie szkolnictwo mentalnie, programowo i ideologicznie do czasów średniowiecza – wczesnego, zaraz po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego – tak, by zamiast wychowywać świadomych, dobrze wykształconych, kompetentnych obywateli, hodować przesiąkniętych nienawiścią do świata całego neonazistów z wypranymi mózgami, a zarazem pokornych niewolników wielkiego kapitału tudzież bezwolne ofiary księży-pedofilów. Samo w sobie Lex Czarnek służyć miało faszyzacji systemu szkolnictwa poprzez pozbawienie placówek „edukacyjnych” resztek samodzielności – miały one być podporządkowane kuratorom, rzecz jasna PiS-owskim; pośród tychże nie bra...

Szkodliwe brednie o socjalu

Pan Donald Tusk, po krótkim okresie podkradania Lewicy prospołecznych postulatów (celem, rzecz jasna, oszukania i pozyskania wyborców), uderzył w swoje dawne, neoliberalne/neokonserwatywne – czyli bardzo radykalnie prawicowe – tony, odwołując się do jednego z najbardziej bzdurnych, a zarazem szkodliwych stereotypów na temat polityki społecznej, jakie krążą po mózgownicach polskich burżujów, rozsiewane przez prawicowe (czyli prawie wszystkie) media oraz pseudo-ekonomistów w rodzaju Balcerowicza. Oto na spotkaniu z wyborcami w Kluczborku przewodniczący Platformy Obywatelskiej objechał mityczny polski „socjal”. Niekonsekwentnie zresztą, ponieważ zadeklarował, że 500 Plus odebrane nie zostanie; deklaracja owa wynika na bank z Tuskowego instynktu samozachowawczego, podpowiadającego, iż gdyby mówił o likwidacji tego świadczenia, wyborcy odpłynęliby niczym krew z rozciętej tętnicy. Obiecał też podwyżki dla pracowników socjalnych, czyli osób, które zajmują się m. in. wnioskami o przyznanie 5...

Uodpornieni?

Jednym z licznych (ile ich było, sam już nie wiem, bo się pogubiłem) i ciągle się zmieniających uzasadnień rosyjskiego ataku na Ukrainę była „konieczność denazyfikacji” naddnieprzańskiego państwa. O bycie nazistami lub sprzyjanie tejże ideologii Moskwa oskarżyła w zasadzie wszystkich Ukraińców (poza ewentualnie rosyjskojęzycznymi, zwłaszcza mieszkańcami Donbasu), ze szczególnym uwzględnieniem ich klasy politycznej, prezydenta Zełenskiego wliczając. Rzecz jasna, był to chwyt propagandowy, innymi słowy – manipulacja. Bo owszem, po Majdanie w Ukrainie kult banderowców, a nawet ukraińskich oddziałów w służbie Hitlera stał się jednym z elementów tamtejszej polityki historycznej (co budziło zaniepokojenie również wśród polskich ugrupowań politycznych, przynajmniej niektórych), banderowska symbolika zyskała na popularności, zaś jej wyznawcy dopuścili się zbrodni (Odessa, Donbas), zarazem uderzono w prawa mniejszości, niemniej jednak partie i organizacje skrajnie prawicowe (neonazistowskie, ...

Złudne zjednoczenie

Pan Donald Tusk, nowy/stary lider Platformy Obywatelskiej, co jakiś czas mówi o zjednoczeniu opozycji anty-PiS-owskiej, czyli o konieczności utworzenia wspólnej jej listy. Marzenie to podzielają też liczni niechętni Bezprawiu i Niesprawiedliwości komentatorzy i publicyści. Na razie jednak szanse na jego realizację wydają się być mizerne. Szymon Hołownia, stojący na czele ciągle się rodzącej (jak dotąd nie ujawnił, poza jednym, specjalistów, którzy mają dla owej formacji pracować) Polski 2050, odmawia przyłączenia się do takowej wspólnej listy. Podobne deklaracje składa Władysław Kosiniak-Kamysz, przewodniczący Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego. Włodzimierz Czarzasty, lider Lewicy, informuje, że jego ugrupowanie decyzję co do ewentualnego wspólnego startu z Koalicją Obywatelską podejmie na pół roku przed wyborami. Czynnikiem przeciwdziałającym utworzeniu takiej opozycyjnej listy jest też… Donald Tusk oraz PO. I nie chodzi już o to nawet, że jest to formacja konserwatywna, czy...

Koledzy

Do internetu wyciekły zdjęcia z sejmowej impry, na której pan Borys Budka, do niedawna lider Platformy Obywatelskiej, pije wódkę z prominentnymi PiS-owcami (szczególnie źle wygląda, że wśród tychże jest Szumowski, były minister zdrowia, współodpowiedzialny za fatalną walkę z COVID-19 i ogromną liczbę zgonów na tę chorobę). Komentarze internautów są różne. Sympatycy PO sprawę bagatelizują, zwolennicy Lewicy, jacy od dawna podkreślają, że jeśli cokolwiek różni Platformę od PiS-u, to co najwyżej detale, wypowiadają się w tonie: „A nie mówiłem(am)?”, nie brak też takich komentatorów, co twierdzą, iż wszyscy politycy jedną tworzą sitwę. A ja napiszę tak: nie ma absolutnie nic zaskakującego w tym, że parlamentarzyści PO doją gorzałę z PiS-owcami. Wszak to koledzy z sejmowych ław, ludzie, którzy na co dzień spotykają się w pracy (przynajmniej niektórzy spośród nich w Sejmie faktycznie pracują, acz oczywiście nie brak i takich, co biorą tam ciężką kasę, żadnego wysiłku w aktywność parlamen...

Zagrożenie dla podstawowej komórki społecznej

Od kiedy nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości ogłosił obostrzenia, pozwalające zaprosić na zebrania, zgromadzenia i spotkania maksymalnie pięć osób, w mediach, nawet tych rzekomo anty-PiS-owskich, trwa jojczenie. A to dlatego, iż ograniczenie owo dotyczy również spotkań rodzinnych, w tym świątecznych. Jojczenie jest w tym wypadku o tyle nie na miejscu, że to akurat rozwiązanie wydaje się całkiem sensowne, jeśli chodzi o walkę z epidemią COVID-19 (w domach, inaczej niż np. w sklepach, nikt nie będzie siedział w maseczkach, a zatem ryzyko zarażenia od zaproszonych gości, lub zakażenia właśnie ich, wydatnie wzrasta, toteż im mniej będzie osób, tym lepiej), stanowiąc pozytywny wyjątek na tle w większości szkodliwych – również z czysto zdrowotnego punktu widzenia – działań PiS-owców w tym zakresie. Cóż, medialna burżuazja obawia się, że tegoroczne bożonarodzeniowe imprezy rodzinne nie będą aż tak wystawne jak w latach świątecznych (będą, będą, bo jak znam życie, większość rodaków obost...

Rok od tragedii

Wczoraj odbył się, na szczęście bez przeszkód, kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zarazem minął rok od krwawego zamachu na Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska, zamordowanego na gdańskim finale WOŚP. No i właśnie. Jak poinformowała wczoraj jedna z telewizji komercyjnych, proces sprawcy jeszcze nie ruszył. Mało tego, nie udało się określić, czy w chwili popełniania zbrodniczego swojego czynu był on poczytalny (w takim razie może stanąć przed sądem), czy też nie (wówczas należy go leczyć). Rodzi się zatem pytanie, czy sytuacja jest na tyle skomplikowana, trudna, niejasna, itd., że biegli nie byli w stanie tego orzec… czy mamy do czynienia z celowym opóźnieniem sprawy. Krótko po tamtym zamachu doszedłem do wniosku, iż PiS-owcy, trzymający wszak łapę, częściowo przynajmniej, na aparacie represji i nadzoru, będą ociągali się z rozpoczęciem procesu. A z czasem mogą wręcz robić z tego człowieka bohatera. Nie wiem oczywiście, czy tak na pewno będzie, niemniej jedna...

Nowy wróg arcybiskupa

Niejaki Jędraszewski Marek, arcybiskup, metropolita krakowski, znalazł sobie nowego wroga. I nawet wymyślił dla niego nazwę – „ekologizm”. Tak właśnie mało dostojny hierarcha kościelny określił ruchy społeczne domagające się zastopowania negatywnych zmian klimatu, ich postulaty oraz ikonę, czyli Gretę Thunberg. Ale po kolei. Marek Jędraszewski udzielił kilka dni temu wywiadu jednej z prawicowych, a raczej prawackich stacji telewizyjnych, i tam właśnie wspomniał o „ekologizmie” jako o, jego zdaniem, nowej ideologii, oczywiście „bardzo niebezpiecznej” i „sprzecznej z Biblią”. Co ciekawe, w tym samym wywiadzie arcybiskup jasno stwierdził (i za to należy go pochwalić), że zmiany klimatyczne zachodzą, a ludzkość się z nimi boryka. Działalność ruchów społecznych, domagających się od polityków, właścicieli korporacji oraz innych decydentów, aby podjęli zdecydowane działania zamierzające do zastopowania negatywnych owych przemian i oddalenia grożącej ludzkości katastrofy, jednakowoż...

Faszyzm i kapitalizm

Wczoraj obchodziliśmy osiemdziesiątą rocznicę wybuchu II wojny światowej, jednego z najbardziej wyniszczających i najtragiczniejszych konfliktów zbrojnych w dziejach ludzkości. Wywołanego, dodajmy, przez faszystów, zwłaszcza niemieckich, czyli nazistów (nazizm to odmiana faszyzmu typowa dla Niemiec, zawierająca odniesienia do germańskiej i nordyckiej mitologii, pomieszane z odwołaniami do źle pojętego chrześcijaństwa, oraz bazująca na pseudonaukowych „teoriach” o germańskiej „rasie panów” mającej rządzić „podludźmi” - co zostało zaczerpnięte z nietzscheanizmu – i likwidować tychże). Faszyzm rozpatrywać można dwojako: jako ideologię oraz jako ustrój polityczno-społeczny. Jeśli chodzi o pierwsze z tych podejść, to w zasadzie nie ma jednej ideologii (system poglądów jednostki bądź grupy) faszystowskiej; jest ich wiele, różnią się w szczegółach w zależności od państwa, gdzie się kształtują. Wszystkie mają wszelako cechy wspólne; wybitny włoski pisarz, Umberto Eco, wyróżnił ich czter...