Posty

Wyświetlam posty z etykietą zwierzęta

Precz z mordercami!

Co łączy takie miejsca, jak: kanton Genewy w Szwajcarii, Kostaryka, Botswana, Kolumbia, Kenia, Indie? Ano, pożegnano się tam z mordowaniem zwierząt dla rozrywki, czyli z hobbystycznym myślistwem. Celem była i jest oczywiście ochrona zwierząt, w tym zwłaszcza gatunków zagrożonych wyginięciem. Nie można już ich ot, tak sobie, rozwalać dla przyjemności; jest to traktowane jak kłusownictwo i (lepiej lub gorzej) zwalczane przez odpowiednie organa państwa. Nie pojadą już tam nadziani burżuje z całego świata, aby tłuc z wypasionych giwer do bezbronnych zwierzaków, by napawać się zadawaniem śmierci, przelewaniem krwi, bólem i strachem żywych istot. Na tym właśnie polega myślistwo – na narkotyzowaniu się zwyczajnym mordem i sadyzmem; nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Dzięki temu wiele gatunków, w tym lwy (na które w Afryce jeszcze do niedawna polowano masowo) czy słonie (jak wyżej) ma szansę ocaleć, jeszcze trochę dłużej przynajmniej. W wywalczeniu zakazu hobbystycznych polowań pomog...

Wakacyjny dramat

Zaczęły się wakacje. Ze swoich szkolnych lat – a już na pewno z okresu liceum – wspominam je zdecydowanie lepiej, niż tkwienie w ławce w dusznej sali lekcyjnej i kucie na blachę czegoś, co po upływie iluś tam lat w ogóle nie okazało się potrzebne (inaczej niż wiedza pozyskana na studiach). Tak, wakacje były dla mnie czasem rozwoju umysłowego, dlatego chociażby, że w ich trakcie czytałem książki, a przez długi czas także komiksy, jakie lubiłem, oglądałem masę filmów, w dzieciństwie grałem też w gry komputerowe, na tym zaś wszystkim szalenie korzystała moja wyobraźnia. No, ale nie dla wszystkich wakacje to dobry czas. Są istoty, dla których jest to okres iście dramatyczny. Mowa tu o zwierzętach domowych, zwłaszcza psach. Niestety, w sezonie urlopowym są one nader często porzucane. Bo nie można z nimi wyjechać. Cóż, rzecz jasna, świadomi opiekunowie tego nie robią; wybierają na wakacyjne wyjazdy miejsca, gdzie można wybrać się z psem (są hotele, które chętnie przyjmują te zwierzaki),...

Inwazja

Trwa pełnoskalowa inwazja na Polskę, a zwłaszcza na Warszawę. Inwazja dzików, całe armie których pojawiają się dosłownie wszędzie, aż strach z domu wychodzić, czy iść do sklepu, bo i do placówek handlowych przybysze z lasu się wdzierają. Cel jest jasno określony: zajęcie całego terytorium kraju, obalenie demokratycznie wybranej władzy, utworzenie dziczego rządu – oczywiście dyktatorskiego, a na koniec eksterminacja istot ludzkich. I tylko dzielni myśliwi stoją na straży naszego państwa i społeczeństwa, dzielnie broniąc przed dzikami polskich przyczółków wolności. Takie przynajmniej wrażenie odnieść można, czytając posty, jakie pojawiają się w mediach społecznościowych czy wiadomości z tych tradycyjnych. Dzików ma być zatrzęsienie, natknąć się na nie jakoby można dosłownie wszędzie. Po internecie krążą „dokumentujące” to zdjęcia, w większości, jak przypuszczam, wygenerowano przez sztuczną pseudo-inteligencję. Oczywiście chodzi o wywołanie… no, może nie paniki, ale pewnego lęku owszem...

Chip dla zwierzaka

Chyba wszyscy pamiętamy niedawną aferę z pseudo-schroniskami. Ukazywała ona tragedię bezdomnych zwierząt w Polsce… a istot takich, niestety, nie brakuje, choć sytuacja pod tym względem i tak jest dziś o wiele lepsza niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Zresztą, nawet, jeśli dany pies, kot czy inny zwierzak ma swój dom, niekoniecznie oznacza to, że jest tam otoczony odpowiednią opieką. W wielu polskich miejscowościach, zwłaszcza na wsiach, rozlatująca się buda i ciężki łańcuch wciąż stanowią ponury „standard”. A kiedy pies czy kot się zgubi, mało kto się tym przejmuje. Rząd chce poprawić sytuację zwierząt domowych w (k)raju nad Wisłą (a przynajmniej tak deklaruje), toteż opracował projekt ustawy o obowiązkowym chipowaniu psa i kota. Wkrótce przejdzie on do dalszych prac legislacyjnych. Akt ów wprowadzić ma Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), czyli centralną bazę danych, w której znaleźć się mają wszystkie zachipowane i zarejestrowane czworonożne owe zwierzak...

Kapitalistyczne mordownie zwierząt

W miniony weekend społeczeństwem polskim – a w zasadzie bardziej świadomą i wrażliwą jego częścią – wstrząsnęła afera schroniska dla zwierząt w Bytomiu. Popularna piosenkarka ujawniła, zebrawszy dowody, że panować tam miały naprawdę fatalne warunki, takie, że określenie „obóz koncentracyjny” samo ciśnie się na usta. Oczywiście był to (jest) obóz skomercjalizowany, schronisko jako takie służyło nie pomaganiu psom czy kotom, ale dojeniu pieniędzy. Jak na razie odwołano dyrektorkę, władze miasta zapowiedziały kontrole; zobaczymy, co będzie dalej, acz spodziewam się, iż prominenci zaczekają, aż sprawa ucichnie i nie zrobią nic. Schronisko w Bytomiu nie jest, zaznaczyć trzeba, jedyną taką mordownią w Polsce, gdzie cierpienia i śmierć zwierząt się komercjalizuje pod pozorem niesienia im pomocy. W licznych tego typu placówkach warunki są fatalne, od zwierzaki nikt nie dba, w przeciwieństwie do liczenia pieniędzy już to ze środków publicznych, już to płynących od darczyńców. Rzecz jasna...

Ikony blaski i cienie

Kilka dni temu w wieku lat dziewięćdziesięciu jeden zmarła Brigitte Bardot, aktorka, modelka i piosenkarka. Jedna z ikon francuskiego kina – i nie tylko, bowiem odkąd w 1973 roku zakończyła karierę artystyczną, poświęciła się aktywizmowi prozwierzęcemu. A na forach w internecie po jej zgonie działalność pani Bardot wywołała spory. Nic w tym dziwnego. Z jednej bowiem strony nie da się zaprzeczyć, że jako aktywistka robiła dla zwierząt naprawdę wiele. Nagłaśniała takie tematy, jak: polowania dla rozrywki (moim zdaniem, powinny zostać zakazane), handel futrami (na szczęście, świat powoli od tego odchodzi), eksperymenty laboratoryjne (leki czy kosmetyki znacznie lepiej jest testować na skrajnych prawicowcach… ale to Brigitte by się nie spodobało, o czym za chwilę), ubój rytualny (występuje m.in. w judaizmie i islamie), wykorzystywanie zwierząt w cyrkach (również coraz rzadsze, na szczęście) i wiele innych. Prowadziła własną fundację oraz schronisko, wspierała różne akcje na rzecz istot ...

Alfons i zwierzęta

Lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, Batyrem zwany, pokazał wczoraj, jaki ma stosunek do życia. Podpisał bowiem ustawę zakazującą hodowli zwierząt futerkowych, ale zawetował tę, co zakazywała trzymania psów na łańcuchach. To pierwsze jest dobrą wiadomością. Polska zalicza się do trzech największych światowych producentów futer naturalnych… czyli przemysłowego mordowania zwierząt – w okrutny sposób, np. poprzez podłączenie ich do wysokiego napięcia – trzymanych przez całe życie w warunkach jako żywo przypominających obozy koncentracyjne. Kapitaliści robią na tym krwawym biznesie ogromne pieniądze. Jest to równie nieetyczne, co handel bronią, żywym towarem czy narkotykami. Innymi słowy, mamy tu jeden z najohydniejszych wykwitów nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Ustawa podpisana przez Alfonsa, nie oszukujmy się, ma swoje wady. Pierwszą z nich jest okres przejściowy, który wynieść ma, o ile dobrze pamiętam, aż osiem lat. Innymi słowy, odejście od m...

Kapitalistyczni esesmani

W minioną sobotę, w poznańskim Starym Browarze odbył się pokojowy protest aktywistów pro-zwierzęcych, przeciwko jednej z marek tekstylnych, jaka – mimo społecznego sprzeciwu i wzrostowi świadomości – wciąż produkuje futra, okrutnie mordując zwierzęta (w Starym Browarze ma swój sklep). Aktywiści zachowywali się spokojnie, podnosząc swoje postulaty – co można zobaczyć tutaj: https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=TKqZKfr_7f8&fbclid=IwVERTSANHow5leHRuA2FlbQIxMAABHrLfRE-GKKNJf_SL2vXodMEt9WedlA6X7bpINBRGUwAR74YUVNAcpLMQJvIB_aem_PGLm9SOa9a0Gr1ilKwxuUw – ale zostali brutalnie i wulgarnie zaatakowani przez ochroniarzy. Doszło do wyzwisk i szarpaniny. Postępowanie ochroniarzy było godne esesmanów (o czym więcej za chwilę). Po jakimś czasie, już po zakończeniu demonstracji, jedna z aktywistek wróciła do Starego Browaru w zupełnie innym celu. Wówczas otoczyła ją grupa pracowników (???) ochrony i pobiła, za to tylko, że tam przebywała; dziewczyna wylądowała w szpitalu ze złamanym ba...

Dzika flora i fauna

Obchodzimy dziś Dzień Dzikiej Fauny i Flory. Tak, jeszcze są, mimo postępującego masowego wymierania gatunków, spowodowanego tym razem nie przez czynniki naturalne (wybuchy wulkanów, zachodząca stopniowo zmiana klimatu, uderzenie asteroidy), lecz przez działania kapitalistów. Jeszcze możemy się cieszyć spacerami po niezagospodarowanych lasach (coraz ich mniej, trwa wszak masowy wyręb), łąkach, plażach, górach… i spotkać tam wolno żyjące zwierzęta, które nie zostały udomowione. Cieszmy się z tego, bo nie wiadomo, jak długo stan taki potrwa. Kapitaliści, kierowani nieokiełznaną żądzą zysku, wszak nie ustają, choćby mieli zniszczyć całą planetę i unicestwić życie na niej, z człowiekiem włącznie. Ot, przykładowo na Helu powstać ma nowy kompleks hotelowy. Nie byłoby w tym nic złego – taka inwestycja wydaje się logiczna w jednym z głównych miejsc turystycznych Polski – gdyby nie prosty fakt, że w tym celu planowana jest ogromna wycinka drzew. Nawet kilkaset ma zostać zrąbanych. Rodzi si...

Męczenie dla zysku

Jedno z polskich miast, na Śląsku tak konkretnie, zamierza we wrześniu zorganizować wydarzenie o wszystko mówiącej nazwie American Rodeo. Organizacje społeczne, zwłaszcza oczywiście pro-zwierzęce, biją na alarm i upubliczniają petycje o odwołanie owej imprezy. Słusznie. Rodeo, jak wiemy, jest sportem wywodzącym się z kowbojskiej tradycji zachodnich USA (tzw. Dzikiego Zachodu). Teoretycznie sprowadza się do umiejętności pracy z końmi i bydłem rogatym; kowboj wszak to nikt inny, a amerykański pasterz. Dzieli się na kilka dyscyplin: jazda na nieujarzmionym koniu (broncobusting), łapanie byka na lasso i jazda na byku. Jak łatwo się domyślić, kto dłużej utrzyma się na końskim lub byczym grzebiecie, bądź szybciej złapie rogacza na lasso, ten wygrywa. Wielkim fanem rodeo jest podobno niejaki Kaczyński Jarosław, znany skądinąd. Przeciwnicy wydarzenia, jakie ma się odbyć w Polsce, podają liczne argumenty przeciwko niemu. Wszystkie są słuszne. Otóż, rodeo reklamowane jest jako „tradycja”...

Mordercy wilków

Do Sejmu trafia obywatelski projekt ustawy o prawach zwierząt. Można przewidywać, osoby obywatelskie z których ugrupowań go poprą, a z których nie. Tymczasem zaś rozkręca się jesienny sezon łowiecki, jak ładnie nazywa się rzeź. Mordercy zwierząt znów będą kąpali się we krwi przedstawicieli różnych gatunków, dając upust swoim zwyrodniałym żądzom, a pieniądze popłyną szerokim strumieniem (o czym za chwilę). W tym roku na celowniku, i to w całej Europie, najprawdopodobniej znajdą się wilki (nie tylko one, po prostu na nich skupia się propagandowa nagonka, gdyż widocznie ktoś chce najwięcej bulić za pozbawianie ich życia). W oczy rzucił mi się post informujący, że o „konieczności ograniczenia liczebności” tych wspaniałych zwierząt (i tak nazbyt mało licznych, aby mogły utrzymać równowagę ekosystemu) wypowiadał się Donald Tusk. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak, premier idzie po prostu w ślady Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, która głośno nawołuje do mas...

Lista gatunków inwazyjnych

W Unii Europejskiej, a zatem w Polsce też, funkcjonuje coś takiego jak Lista Inwazyjnych Gatunków Obcych. Obejmuje ona te rośliny i zwierzęta, jakie przybyły na nasz kontynent z innych lądów, rozmnożyły się i w taki czy inny sposób zagrażają rodzimemu ekosystemowi, poprzez chociażby wypierania organizmów żyjących tu wprózdy (znajdują się na niej m.in. szkopy pracze czy słynne od niedawna nutrie). U jej podstaw leżą zapewne naukowe podstawy… niemniej samo istnienie tejże listy ma nader ponure konsekwencje. Jeśli bowiem wpisane na nią zostanie zwierzę, to zamiast poradzić sobie z jego populacją w sposób humanitarny (poprzez sterylizację, tworzenie azylów takich jak Szopowisko, itd.), państwa dają przyzwolenie, aby je do woli mordować, co rzecz jasna określa się mianem „polowań” lub „myślistwa”. W (k)raju nad Wisłą, jak przypuszczam, wygląda to wyjątkowo odrażająco, a zarazem przerażająco, ponieważ mordercy zwierząt są u nas bodaj najbardziej uprzywilejowaną grupą społeczną. Za takim...

Przykłady głupoty władzy

W ostatnich latach w Rybniku lokalnymi atrakcjami stały się nutrie. Sympatyczne owe gryzonie przyciągały turystów, budziły ciepłe emocje u mieszkańców, ogólnie były fajne (i dalej są). Działacze pro-zwierzęcy oraz specjaliści apelowali do władz miasta, aby ograniczyć populację nutrii poprzez sterylizację. Apele, jak to w Polsce, zostały zignorowane, no to teraz rzeczonych zwierzaków jest zbyt dużo, w związku z czym powodują szkody. Zapadła więc decyzja o ich odłowie, czyli eksterminacji. Jest oprotestowywana, nie wiadomo zatem, jak się rzecz skończy. Warto zauważyć, iż decyzja rybnickich samorządowców jest nie tylko paskudna z humanitarnego punktu widzenia, ale też głupia z przyczyn ekonomicznych. Otóż, jak wyliczyli specjaliści, masowe mordowanie nutrii pochłonie więcej środków publicznych, niż ich sterylizacja czy nawet pozostawienie populacji przy życiu. No, chyba, że te całe łowy mają pełnić tę samą funkcję, co tytułowy Miś z filmu Stanisława Barei, czyli posłużyć temu, aby swo...

Pociągowe i nie tylko

Znów Polskę obiegły informacje o sytuacji koni na trasie do Morskiego Oka. Przypomnę, że turystom nie chce się cisnąć z buta (a przecież spacer to przyjemność), toteż bulą ciężkie pieniądze góralom, a ci, korzystając z okazji, zapewniając podaż. Czyli podwózki. Niestety, nie są to riksze ani pojazdy mechaniczne, lecz wielkie wozy, ciągnięte przez konie. Tragedia polega na tym, iż wozy owe są przeładowane (ludźmi oczywiście), a używane jako siła pociągowa zwierzęta częstokroć zapracowują się na śmierć, zaś ich… cóż, nie da się napisać: „opiekunowie”, bo z opieką nie me to NIC wspólnego… potrafią się nad nimi znęcać, byle wlokły się naprzód; może nie wszyscy tak czynią, ale podobnych przypadków i tak jest zdecydowanie zbyt wiele. Sytuacja nowa nie jest; patologia ta – czyli skrajna eksploatacja koni – trwa od lat. Obrońcy praw zwierząt i ogólnie ludzie humanitarni protestują lub przynajmniej mierżą się tym, reszta, jako i zwykle, ma to gdzieś. Moim zdaniem, główną winę ponoszą nie t...

Zamknąć obozy zagłady

Sejmowa i senacka reprezentacja Lewicy jest ogólnie pro-zwierzęca, za co oczywiście należy się jej uznanie. Przykładem jest (oby został zrealizowany, i to w bliskiej przyszłości) postulat utworzenia urzędu Rzecznika Praw Zwierząt. Inne ważne inicjatywy wykazuje wchodząca w skład lewicowego klubu parlamentarnego Partia Razem. Otóż, chce ona zakazać cyrkowych występów zwierząt oraz zlikwidować hodowle zwierząt futerkowych. Pierwsza z tych kwestii poruszana jest od dawna, zrazu przez organizacje broniące praw istot żywych niebędących ludźmi, obecnie przez coraz więcej różnych środowisk. Świadomość społeczna w tym zakresie ulega poprawie, dzięki czemu przybywa osób zdających sobie sprawę, iż występy na cyrkowych arenach są dla zwierząt szkodliwe i niebezpieczne, zaś tresura nader często wiąże się z okrucieństwem tudzież cierpieniem. Dlatego trudno się z ideą lansowaną przez Razem nie zgodzić. I żeby nie było – nie mam absolutnie nic przeciwko cyrkowi jako takiemu, ale niech tę sztukę up...

Człowieczeństwo umiera z żubrem

W ostatnich dniach głośno się zrobiło o podlaskich żubrach, które zginęły potrącone przez wojskowe samochody. Cała ta sprawa przypomina o tym, że zbrodnia na granicy polsko-białoruskiej trwa cały czas… i bardzo wątpię, by ustała po objęciu sterów rządowych przez Donalda Tuska (też przecież prawicowiec i ksenofob, do tego posłuszny wykonawca poleceń amerykańskich imperialistów, co łączy go z Jarosławem Kaczyńskim). Jej ofiarami padają nie tylko zwierzęta, ginące już to na drogach, już to w zetknięciu z tym przeklętym płotem rozciągniętym wzdłuż rubieży, lecz także ludzie. Ci, którzy zamarzają w lesie (aktywiści nie zawsze zdążą dotrzeć na czas z pomocą), ci, którzy zostają ranni i zastrzeleni (niedawno był taki przypadek), czy ci, którzy zakatowani zostają w Białorusi. Oczywiście, Polska nie jest jedynym państwem unijnym, które doprowadza do licznych zgonów osób uchodźczych, uciekających przed wojnami, terroryzmem, represjami politycznymi, nędzą, głodem, katastrofalnymi zmianami klim...

Tragedia prezentu

Dziś Mikołajki, wkrótce zaś święto określane mianami: Bożego Narodzenia, Solstycjów, Szczodrych Godów, Jule… w zależności od religii. W każdym razie, trwa radosny sezon wręczania sobie prezentów. Głównie trafiają one do rąk dzieci. Oczywiście, w kapitalizmie ów podarunkowy zwyczaj uległ dalece posuniętej komercjalizacji, niemniej jako taki jest czymś nader pozytywnym. Pod pewnymi wszelako warunkami. Główny spośród nich polega na tym rzecz jasna, by prezenty wręczać z głową. Bezsensem jest, kiedy wkrótce po Mikołajkach czy świętach wylądują one na śmietniku, dokładając się do ogólnego zanieczyszczenia środowiska, na którym zarabiają kapitaliści, ale naszemu gatunkowi (i, co gorsza, wielu innym) przynosi ono szybszą lub wolniejszą zagładę. Tym bardziej nie należy dawać podarunków, jakie szybko się znudzą, po czym trafią na ulicę, do lasu czy do schroniska. I które, co najważniejsze, czują oraz myślą. Tak, chodzi o zwierzęta. W licznych mediach, z portalami społecznościowymi na cze...

Burżuje kontra wilki

Na początek mała dygresja. Wczoraj w Warszawie odbył się Marsz Miliona Serc, zorganizowany przez KO, ale również z udziałem polityków PRAWDZIWEJ demokratycznej opozycji, czyli Lewicy. Frekwencja dopisała (to dobrze), a swoje przemówienia wygłosili między innymi Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń. Trzeba uczciwie przyznać, że przy jednym i drugim Donald Tusk wypada niczym mucha rozbita na przedniej szybie zdezelowanego, rozbitego trabanta zaparkowanego obok najnowszego lamborghini. I tyle w temacie. A teraz przechodzimy do naszego dzisiejszego tematu. Otóż, w polskich mediach od pewnego czasu mnożą się informacje o atakach wilków już to na ludzi, już to na zwierzęta domowe. Stworzenia owe jakoby zrobiły się ogromnie agresywne i krwiożercze niczym w horrorach/thrillerach, ewentualnie starych filmach przygodowych. Specjaliści – czyli naukowcy, znawcy tematu – apelują, by w owe wiadomości nie wierzyć, a przynajmniej podchodzić do nich z bardzo dużym dystansem oraz ostrożnością. ...

Aby zwierzętom było lepiej

Zwierzęta nie są rzeczami, lecz istotami czującymi, wrażliwymi – wiele gatunków ma wysoko rozwiniętą psychikę – toteż nie powinniśmy ich eksploatować, wyzyskiwać, znęcać się nad nimi, ani mordować dla przyjemności. Jeść też nie, zwłaszcza, że mięso jest dla nas niezdrowe. Coraz więcej osób wykazuje rosnącą świadomość w kwestii zwierząt i ich praw. A co mądrzejsi politycy starają się za tymi – ogromnie, rzecz jasna, pozytywnymi – zmianami światopoglądowymi nadążać, toteż proponują różne rozwiązania programowe. Dziś sprawdzimy, co dla wspaniałych istot uczynić zamierza Lewica. Dla zwierząt trzymanych w domach i schroniskach proponuje ona: 1) określenie warunków bytowych, czyli po prostu standardów hodowli; 2) bezpłatną (o, bardzo ważne!) kastrację, sterylizację i chipowanie psów oraz kotów; 3) zakaz trzymania psów na łańcuchach (wielu degeneratów trzyma na nich nawet… yorki – serio!); 4) kontrole i wsparcie systemu schronisk. Niestety, obozy zagłady w postaci ferm przemysłowych...

Wakacje w ogniu

Greckie wyspy w ogniu, pożary szaleją, straże pożarne – lokalna i te, które z innych państw, w tym z Polski, przybyły nieść pomoc – walczą z nimi, ile sił, wespół z pozostałymi służbami ratunkowymi. A w mediach lament. Albowiem Grecja jest popularnym kierunkiem turystycznych i wakacyjnych wyjazdów, podobnie zresztą, jak niemalże cały obszar wokół Morza Śródziemnego. A że nie tylko w państwie owym, lecz w wielu innych z tego rejonu wybuchają pożary – choć nie zawsze aż tak potężne – no to zastanawiają się z rozpaczą burżuazyjni dziennikarze wraz z różnymi analitykami, czy to już koniec wczasów nad Morzem Śródziemnym. Ubolewanie nad zwierzęcymi i ludzkimi ofiarami katastrofy, nad straconym dobytkiem całego życia i ogólnie tragediami też rozbrzmiewa, ale jakby ciszej (nic dziwnego w kapitalistycznych warunkach). Obok analiz dotyczących branży turystycznej oraz strat ponoszonych przez kapitalistycznych właścicieli zaliczających się do niej przedsiębiorstw, pojawiają się liczne komenta...