Niewiarygodny sojusznik
W ostatnich dniach pełno jest opinii, że USA porzuciły Ukrainę. Wynikają one z tego, że administracja Trumpa wstrzymała resztki pomocy dla tego naddnieprzańskiego państwa. Tak naprawdę jednak, pomoc owa zaczęła się zmniejszać jeszcze pod koniec kadencji Joego Bidena, a Europa, Środkowo-Wschodnią oczywiście wliczając, z orbity zainteresowań Stanów, coraz mocniej skupionych na Pacyfiku, wypadać zaczęła jeszcze za Baracka Obamy. Żadnego wszelako zaskoczenia w tym nie ma. USA osiągnęły swój cel, którym było osłabienie polityczne i militarne Rosji, do czego wojna się przyczyniła, i teraz dążą do tego, aby za wschodnią flanką NATO znów zrobiło się spokojnie; jak pisałem wczoraj, Trump z Putinem podzielili też strefy wpływów w Ukrainie. Tyle, że w odróżnieniu od poprzedników, amerykański prezydent nie zachowuje się w sposób dyplomatyczny, lecz usiłuje wpłynąć na Wołodymyra Zełeńskiego drogą wymuszeń, zupełnie jak Adolf Hitler w latach 30. Wcześniej Stany Zjednoczone sukcesywnie porzucały...