Posty

Wyświetlam posty z etykietą przetrwanie

Styczniowy deszcz

W pierwszy weekend stycznia zrobiła się zima. Delikatna wprawdzie – niewielki mróz i trochę śniegu – ale jednak. W grudniu, przypomnę, temperatury były najczęściej dodatnie (w dzień, bo nocami spadały), a jeśli coś padało, to głównie deszcz, ewentualnie deszcz ze śniegiem. Teraz styczniowa zima, po kilku dniach zaledwie, znów odchodzi do przeszłości; powietrze się ociepliło, przeto śnieg topnieje, a z nieba pada deszcz, w niektórych rejonach ze śniegiem. Do tego dochodzą porywiste nieraz wiatry. Jest zatem nieprzyjemnie i niezdrowo; częste i dość gwałtowne zmiany ciśnienia atmosferycznego mocno uderzają w osoby zmagające się z sercem oraz układem krążenia, a skoki temperatury powodują, iż nader łatwo można się przeziębić. To u nas, bo są państwa, gdzie ogłoszono alerty przeciwpowodziowe; w niektórych na alertach się nie kończy, gdyż pierwsze podtopienia i wylewy rzek już nastąpiły, niejednokrotnie znaczne. Tak, to wszystko objawy katastrofy klimatycznej. Co roku ich więcej, co r...

Prawda o biedzie

O akcji Szlachetna Paczka można mieć oczywiście różne opinie, niemniej organizujące ją Stowarzyszenie Wiosna pochwalić muszę za jedną ważną rzecz. Jest nią raport o biedzie w Polsce, publikowany co roku i dobrze ukazujący, do jakiego stanu doprowadził wielu spośród nas nadwiślański dziki, neoliberalny/neokonserwatywny kapitalizm. Dokumenty te zawsze przygotowywane są rzetelnie, na podstawie solidnie przeprowadzonych badań, przez ludzi z odpowiednim zasobem wiedzy specjalistycznej. Tegoroczny informuje, że w Polsce w skrajnym ubóstwie żyje 1,6 mln osób, z czego 300 tys. to dzieci. I nad tą sprawą się dziś pochylimy. Skrajne ubóstwo (nędza) to sytuacja, kiedy dochody danej osoby lub rodziny są tak niskie, że nie pozwalają na zaspokojenie najbardziej nawet podstawowych, biologicznych potrzeb, związanych z żywieniem, higieną, odzieżą czy zakupem niezbędnych leków. Mówiąc krótko, dotknięci nim ludzie powoli umierają, są bowiem zbyt biedni, by zapewnić sobie przeżycie w dłuższym okresie. ...

Lewica i przetrwanie

Jeszcze przebywając w szpitalu, doszedłem do pewnego wniosku natury politycznej, acz odnoszącego się do stanu mojego zdrowia. I nie tylko, oczywiście, mojego, bo system, w jakim żyjemy, niszczy i zabija tysiące osób każdego roku. Otóż, do szpitala trafiłem, by podleczyć depresję, która doprowadziła mnie do próby samobójczej. Stan ów ponury stanowił, jak pisałem, pochodną warunków życia w nieludzkim systemie kapitalistycznym w jego dzikiej, neoliberalnej wersji, zaimplementowanej nad Wisłą przez solidaruchów. Przede wszystkim chodzi o niestabilne zatrudnienie, nieregularne dochody (nie zawsze wystarczające na pokrycie kosztów życia), wywołany nimi permanentny stres oraz poczucie beznadziei. Z rynkiem pracy i jego patologiami – na czele z umowami śmieciowymi tudzież niemożnością znalezienia dobrego zatrudnienia, jeśli nie ma się znajomości – użeram się od kilkunastu lat, zaś w ostatnim czasie nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości jeszcze pogorszył moje warunki bytowe; chodzi rzecz ja...

Nadzieja w Chinach

Przepraszam za brak notki wczoraj, ale załatwianie spraw urzędowych zajęło mi (mimo całkiem sprawnej, przyznam, obsługi) nieco więcej czasu, niż planowałem, szczególnie, że musiałem dojechać do innego miasta. No, ale teraz przejdźmy już do dzisiejszego tematu. Ostatnio często pisałem na tych łamach, że katastrofa klimatyczna (JUŻ się ZACZĘŁA, przypominam!) i wywołane przez nią zjawiska społeczne (wojny, gigantyczne migracje, głód, itd.) przyczynią się do wymarcia naszego gatunku. Nie w ciągu setek, tysięcy czy milionów lat, lecz w najbliższej przyszłości, nie wykraczającej poza dwie, może trzy dekady. Czy wobec tego istnieje dla ludzkości jakakolwiek nadzieja na przetrwanie? Jeśli tak, to spoczywa ona w Chinach. Przy czym w mniejszym stopniu w ich ustroju politycznym, a w większym – w systemie gospodarczym. Ma on całą masę zalet, spośród których dwie główne przy pewnej dozie szczęścia, sprowadzającego się do rozwagi rządzących państwami szeroko pojętego Zachodu czy raczej Północy, sp...