Posty

Wyświetlam posty z etykietą opieka zdrowotna

Ofiary przemilczanych zbrodni

Z powodu głupiej i niepotrzebnej awantury o Order Orła Białego, rozpętanej ze szkodą dla Polski przez Alfonsa, dużo się w ostatnich dniach mówi o Rzezi Wołyńskiej i innych zbrodniach UPA. W praktyce jednak nie mamy do czynienia z refleksją historyczną, lecz z odrażającym politycznym tańcem na grobach ofiar w wykonaniu (głównie skrajnej) prawicy – polskiej tudzież ukraińskiej. A tymczasem są inne, znacznie świeższe zbrodnie, jakie popełniono w Polsce. Te, które oficjalny przekaz medialno-propagandowy przemilcza. O najgorszej z nich, pod względem liczby zabitych, prawie się nie wspomina, a jeśli już, to jako o… zasłudze. Mowa oczywiście o planie Balcerowicza (początek lat 90. ubiegłego stulecia), czyli restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w (k)raju nad Wisłą: zniszczeniu państwowych zakładów produkcyjnych (z PGR-ami na czele), rabunkowej prywatyzacji, odnowieniu hiperinflacji, itd. Oprócz zrujnowania polskiej gospodarki i kolonizacji państwa przez obcy kapitał – co był...

Zaharowani medycy

Czy lekarz może być radnym? Ano, może. I tak, pewien radny dzielnicy Ursus (w Warszawie oczywiście) jednocześnie jest zarazem lekarzem Warszawskiego Szpitala Południowego, gdzie pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR). Jest w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii. Należał do KO, ale wystąpił z niej; dymisja została przyjęta. A zrobił to, ponieważ rozszedł się wokół niego smrodek. Otóż, okazało się, że rzeczony lekarz-radny w roku 2025 z działalności medycznej uzyskał dochód w wysokości 1,6 mln zł. Czy to źle, nie rozstrzygam; osobiście uważam, że lekarze powinni sporo zarabiać, zawód ten wiąże się wszak z ratowaniem ludzi oraz wymaga naprawdę znaczących kompetencji, ale ich zarobki nie powinny stać w rażącej dysproporcji z płacami np. pielęgniarek czy ratowników medycznych. To wszelako nie wszystko, bowiem dziennikarze Kanału Zero wykryli, iż nasz dzisiejszy bohater w samym tylko Szpitalu Południowym w ubiegłym roku przepracować miał...

Zdrowie i propaganda

W ostatnich dniach media mówią o zbiórce influencera Łatwoganga, któremu udało się dzięki internetowemu streamowi zebrać milionową kwotę na leczenie dzieci chorych na raka. Do akcji przyłączyli się, jak to zwykle w podobnych sytuacjach bywa, ludzie kultury i sztuki, sportu, a także celebryci, nie wspominając o tzw. zwykłych zjadaczach chleba. W każdym razie, inicjatywa owa oddolna zakończyła się wielkim sukcesem. I bardzo dobrze. Tego typu akcje są naprawdę potrzebne. Super, że ludzie w Polsce potrafią się organizować wokół spraw tak ważnych, jak walka o zdrowie, w tym zdrowie najmłodszych. Godne to podziwu i wielkiego szacunku. Jak i zawsze, obok w pełni zasłużonych wyrazów uznania pojawiło się wylewanie pomyj na organizatorów akcji. Oczywiście tym nie będziemy się tu zajmowali; szkoda czasu, nerwów i zjedzonego posiłku. Złym ludziom dobro nie pasuje nigdy. Warto wszakże skupić się na refleksji, która – jak zwykle, kiedy mówi się o szeroko pojętej działalności charytatywnej – p...

WOŚP blaski i cienie

Zbliża się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Czyli jednej z największych w Polsce, a może i Europie akcji charytatywnych, organizowanej przez Jerzego Owsiaka. Angażują się w nią politycy różnych opcji (w zasadzie wszystkich poza PiS-em i pozostałymi nazistami), samorządy, gwiazdy mediów, sportowcy, ludzie kultury… oraz miliony zwykłych osób obywatelskich. Nie trzeba bowiem wielkich pieniędzy, aby stać się donatorem; do puszki WOŚP wrzucić można nawet kilka groszy i to już się liczy. Podczas tegorocznego, trzydziestego czwartego finału środki zbierane będą na wsparcie diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. Cel szczytny. Jak co roku, akcja ta wzbudza najczęściej dwie skrajne reakcje. Jedną jest hurraoptymizm i gloryfikowanie WOŚP-u pod niebiosa. Drugą – wylewanie pomyj (niemające nic wspólnego z merytoryczną krytyką) przez skrajną prawicą i Kościół katolicki, a w każdym razie część hierarchów i duchownych. Obie, zwłaszcza druga...

Lewicy plan dla zdrowia

Polski system publicznej opieki zdrowotnej, jak wiemy, przeżywa kryzys. Nie od wczoraj, ma się rozumieć, ale w ostatnich miesiącach i tygodniach sytuacja mocno się pogorszyła. W budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia jest potężny deficyt, przez co brakuje środków na działalność konkretnych placówek zdrowotnych, szpitale ograniczają przyjęcia i przekładają terapie; niedawno o tym pisałem. Zrobiło się tak poważnie, że politycy, w tym ci z koalicji rządzącej, pochylili się nad kwestią ową ponurą i zaczęli proponować rozwiązania. Niektóre – jak obniżenie składki zdrowotnej, o czym wspominałem w jednej z niedawnych notek – skrajnie durne i szkodliwe. Na szczęście, swój pomysł na ratowanie publicznej opieki zdrowotnej przedstawiła wczoraj Lewica. Na szczęście, bo jest on dobry i merytoryczny. Plan ów przewiduje przede wszystkim likwidację największego obciążenia dla systemu, czyli składki zdrowotnej. Jak wiemy – też często o tym piszę – składowy model finansowania jest drogi i niewydolny, ...

Pogłębianie dziury

Nie tak znowu dawno pisałem, że publiczna opieka zdrowotna pogrąża się (po raz nie wiadomo który) w kryzysie. Kolejne szpitale zawieszają przyjmowanie pacjentów, ewentualnie przekładają terminy terapii. Powodem jest to, że zwyczajnie nie dostają pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia. W budżecie owej instytucji zieje ogromna dziura. Wygląda na to, że politycy zaczęli ów problem dostrzegać, znaczy, na poważnie, bo wcześniej padały głupie porady, aby pacjenci szukali wolnych miejsc w innych placówkach. Powoli zatem pochylają się nad zagadnieniem i proponują rozwiązania. Nie wiem jednak, czy śmiać się z tego powodu, czy płakać; najlepiej chyba złorzeczyć. Otóż, pan premier Tusk wyjechał z pomysłem, aby wprowadzić ulgi składkowe dla przedsiębiorców (pod tym mianem rozumieć należy nie ciułaczy z jednoosobowych firm, lecz wielkich kapitalistów, bo takim właśnie prawicowe władze służą). Czyli, mówiąc prościej, zmniejszyć składkę zdrowotną. Ta w Polsce dla małych graczy biznesowych lub o...

Pozbywanie się biednych i chorych

Pan A. przebywał w Domu Pomocy Społecznej w jednym z polskich miast. Jest starszym panem po wylewie (stracił mowę, porozumiewa się za pośrednictwem pisma), ma raka, ogólnie jest w stanie terminalnym. Niestety, z przyczyn, jakich wolę się nawet nie domyślać, cofnięto mu zasiłek (tak wygląda „pomoc społeczna” w Polsce – śmiertelnie choremu człowiekowi cofa się zasiłek!!!), a następnie wywalono z DPS-u. I to podstępem, mężczyzna miał bowiem trafić do innego ośrodka; okazała się nim wszelako… noclegownia, której nie wolno przyjmować osób wymagających procedury medycznej. Panu A. groziło, że znajdzie się na ulicy, co prawdopodobnie oznaczałoby to dla niego zgon. Na szczęście, pomocy udzielił mu Piotr Ikonowicz (to z jego facebookowego kanału czerpię informację o tej historii) wraz ze swoim współpracownikiem; udało im się – acz nie bez kłopotów – umieścić Pana A. w szpitalu, gdzie poddany został leczeniu. Sytuacja jest rozwojowa. Podejrzewam, że nie jest to jedyny taki przypadek; tutaj po...

A tymczasem w niepodległej

Jutro Święto Niepodległości, o cztery dni spóźnione w dodatku. Czcili będziemy symboliczną rocznicę utworzenia państwa, które powstało w 1918 roku po stu dwudziestu trzech latach nieistnienia na mapie (polityczną suwerenność straciliśmy znacznie wcześniej niż państwowość, bo w czasach saskich), upadło w 1939 r., odrodziło się w nowych granicach w latach 1944-45, a w 1989 roku zmieniło ustrój polityczny i, niestety, system społeczno-ekonomiczny. W każdym razie, dzisiejsza Polska z II RP niewiele ma wspólnego, poza może hegemoniczną pozycją Kościoła katolickiego, postępującą faszyzacją i tym, że o sprawiedliwości społecznej można zapomnieć. W każdym razie z okazji jutrzejszego święta naziole wypełzną na ulice, a politycy wygłaszali będą różnego rodzaju bajędy o niepodległości i o tym, jakie to kapitalistyczna III RP odnosi sukcesy. Chwalił się będzie premier, chwalił się będzie Alfons (ten, co mieszka obecnie w Pałacu Prezydenckim oczywiście), chwalił się będzie Kaczyński (lejąc przy ...

Zamrożenie w szpitalach

Jedna z czołowych rozgłośni radiowych (ta z Krakowa) poinformowała o czymś bardzo ważnym, a zarazem złym i strasznym. Otóż, szpitale ograniczają przyjęcia, coraz trudniej jest się dostać na leczenie. Niektóre zaś zabiegi przesuwane są na przyszły rok. Limity pojawiają się nawet na oddziałach onkologicznych, co dla niejednego pacjenta oznaczać może wyrok śmierci. Zła wola lekarzy czy dyrekcji poszczególnych placówek? Nie, smutna konieczność. Wyczerpane bowiem zostały środki z Narodowego Funduszu Zdrowia, te oczywiście, które pochodzą z naszych składek. Innymi słowy, szpitalom brakuje pieniędzy na leczenie, muszą więc wprowadzać limity. Taka kryzysowa sytuacja to, niestety, żadna nowość; z ciągłym brakiem środków system publicznej opieki zdrowotnej boryka się od blisko trzech dekad, czyli odkąd postsolidarnościowy rząd AWS-UW (dzisiejszego POPiS-u) wprowadził składkowy model finansowania. Jak kilka ładnych razy pisałem, jest on dla większości społeczeństwa drogi – składki są zbyt wys...

Solidarność zbrodniarzy

Trudno nie zauważyć, że polska prawica postsolidarnościowa, czyli PO i PiS, popiera Izrael i popełniane przez niego masowe zbrodnie w Palestynie. Przykładowo, Radosław Sikorski wprost cieszy się, kiedy IDF mordują ludzi, wyrażając dziką radość na swoich profilach w internecie, natomiast Polakom w Sumud Flotilla zarzuca „szkodzenie” Polsce i sugeruje, że nic się nie stanie, jeśli bliskowschodni faszyści ich zamordują. Inni prawicowi politycy z dawnej „Solidarności” się wywodzący w sprawie ludobójstwa w Palestynie w większości wymownie milczą, co także jest wyrazem poparcia. Oczywiście głównym powodem takiego stanu rzeczy jest solidarnościowy rodowód wzmiankowanych indywiduów. Są oni wszak marionetkami USA, zaś Izrael pozostaje najważniejszym (o ile nie jedynym prawdziwym) sojusznikiem tychże. Nic zatem dziwnego, że solidaruchy przyklaskują jego zbrodniom, a jeśli przypadkiem je skrytykują, to nader delikatnie i wtedy dopiero, gdy już naprawdę muszą. Zachodzić może jednakowoż jeszcz...

Kretynizm i znieczulica

Jak wiemy, polski system finansowania publicznej opieki zdrowotnej – składkowy – nader daleki jest od doskonałości, a zwłaszcza od wydajności. Składki są zbyt wysokie dla mniej- i średniozamożnych osób obywatelskich, zbyt niskie jednak, by placówki zdrowotne otrzymywały wystarczające środki. No to co jakiś czas zdarzają się kłopoty. Takie jak w Koninie. Z powodu braku finansowania ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia za drugi kwartał tego roku, działalność, oficjalnie czasowo, ograniczył Oddział Onkologiczny tamtejszego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. Oznacza to ni mniej, ni więcej, a odsyłanie, niektórych przynajmniej, pacjentów leczących choroby nowotworowe, w tym przyjmujących chemioterapię. Dla ludzi tych jest to prawdziwa tragedia, spowodowana przez rząd AWS-UW (dzisiejszy POPiS), który zdeformował system finansowania opieki publicznej zdrowotnej, wprowadzając model opaty na składkach, najpierw administrowanych przez Kasy Chorych, następnie (koalicja SLD-UP-PSL usiłowała c...

Odszkodowania dla ofiar

Magdalena Biejat, kandydatka Lewicy na prezydenta (a raczej prezydentkę; warto promować feminatywy), stwierdziła jakiś czas temu, że popiera odszkodowania dla rodzin ofiar tzw. „żołnierzy wyklętych”, czyli antykomunistycznego zbrojnego podziemia, działającego po II wojnie światowej. Jak najbardziej ma rację, „wyklęci” bowiem w większości byli bandytami i terrorystami, którzy – nierzadko we współpracy z UPA – mordowali mężczyzn, kobiety i dzieci, gwałcili oraz rabowali całe wsie; w wielu wypadkach ich motywacją była skrajnie prawicowa, nacjonalistyczna ideologia, w innych (Kuraś „Ogień”, który zresztą kilkakrotnie zmieniał strony konfliktu) zwykły bandytyzm. Jako, że działali przeciwko społeczeństwu polskiemu i Polsce, należy ich uznać za zdrajców; niestety, prawica postsolidarnościowa oraz neofaszystowska szerzy ich kult, aby legitymizować własną zdradę. W każdym razie, potomkom i krewnym ich ofiar odszkodowania zdecydowanie się należą. Uważam też, że powinny być wypłacane odszkodow...

Szkodliwe obniżenie

Obchodzimy dziś Światowy Dzień Zdrowia i Pracowników Służby Zdrowia. Z tej okazji wszystkim osobom zatrudnionym w opiece zdrowotnej składam serdecznie życzenia: owocnej pracy i godnych jej warunków, wysokich wynagrodzeń oraz oczywiście szacunku ze strony pacjentów i przełożonych. Niestety, są na świecie miejsca, gdzie niesienie pomocy osobom chorym, rannym oraz cierpiącym zagrożone jest śmiercią, i to okrutną. Przykład stanowi faszystowski Izrael, którego kolonizacyjni siepacze zamordowali ostatnio grupę ratowników medycznych, a wielu lekarzy i pielęgniarek zginęło w bombardowanych palestyńskich szpitalach. W Polsce aż tak źle nie jest… Ale, jak wiemy, nasz system opieki zdrowotnej od lat mocno kuleje. A teraz może się wywrócić. Oto przez Sejm przeszła, dzięki KO, Konfederacji (choć część jej posłów była nieobecna podczas głosowania, co wypomniał im premier) i części PiS-owskiego klubu, ustawa o obniżeniu składki zdrowotnej. Tylko dla „przedsiębiorców” – czyt.: dla najbogatszych...

Dobry pomysł dla zdrowia

Kampania wyborcza powinna (tak, wiem, że to utopia, zwłaszcza w czasach komercjalizacji polityki i jej daleko posuniętego sprymitywizowania) bazować na propozycjach dotyczących rozwiązań kwestii społecznych. Prezydencka również, jako że w naszym ustroju prezydent ma inicjatywę ustawodawczą, a co jeszcze ważniejsze – nie czarujmy się, za poszczególnymi osobami kandydującymi stoją partie parlamentarne, ewentualnie organizacje społeczne. Jedną z takich kwestii jest oczywiście system publicznej opieki zdrowotnej, w (k)raju nad Wisłą, jak wiemy, daleki od ideału. I tu na plus wypada Magdalena Biejat, kandydująca z poparciem Lewicy, a dawniej należąca do Razem. Zaproponowała ona, aby zlikwidować składowy model finansowania (ujęła rzecz prościej, jako likwidację składki zdrowotnej) publicznego sektora zdrowotnego, i zastąpić go rozwiązaniem podatkowym, funkcjonującym w licznych krajach Europy Zachodniej orz Skandynawii, np. w Danii. Postulat ten nowy nie jest, Lewica – także, gdy była je...

Obsesja posła P.

Ostatnimi czasy doszedłem do wniosku, że pan poseł Petru Ryszard (dawnej Nowoczesna, obecnie Polska 2050, co świadczy o tym, że ta druga partia jest zbieraniną przypadkowych ludzi na prawo od centrum, kierujących się dążeniem do dojenia publicznych pieniędzy) ma pewną obsesję. Żadna to nowość, przypuszczam wszelako, iż w minionych miesiącach zaczął nią silniej epatować. Z jednej strony dotyczy ona dorżnięcia systemu publicznej opieki zdrowotnej poprzez obcięcie składek dla najbogatszych burżujów; niestety, patologiczne owo rozwiązanie przeszło. W najbliższych zatem latach będzie jeszcze gorzej z leczeniem niż teraz. Co poskutkuje – ni mniej, ni więcej – zgonami, zwłaszcza wśród osób starszych, schorowanych, a na domiar złego niezamożnych. Inny element obsesji posła Petru dotyczy pracy i handlu. Otóż, politykier ów – znany ze swoich durnych wypowiedzi i równie niemądrych wpisów na portalach społecznościowych – absolutnie sprzeciwiał się ustanowieniu 24 grudnia dniem wolnym od pracy...

Rodzić w stajni

Jak wiemy – a niejedno z nas pewnie się o tym przekonało, i to więcej niż raz – poziom funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej w kapitalistycznej Polsce jest dalece niewystarczający. Nie z winy lekarzy, pielęgniarek, ratowników oraz innych pracowników sektora, lecz z powodu wadliwego sposobu finansowania (model składkowy), który jest drogi i niewydolny; nadmiernie obciąża płatników, a do samego systemu opieki zdrowotnej trafiają zbyt niskie w stosunku do potrzeb kwoty. Pisałem o tym nie raz ani nie dwa, toteż dziś nie będę się powtarzał. W (k)raju nad Wisłą wadliwie funkcjonują też oddziały porodowe, czyli kolokwialnie porodówki; acz nie wszystkie, poziom ich działania jest oczywiście różny. Tu jednakowoż winne jest nie tylko niedofinansowanie, ale też nazistowskie zalegalizowane bezprawie antyaborcyjne, skutecznie uniemożliwiające prawidłową opiekę porodową i narażające kobiety na utratę zdrowia tudzież życia (zgony, jak wiemy, faktycznie następują), na co częstokroć – zwłaszcza w...

Taniej, wydajniej, zdrowiej

W medialnym zamęcie, jaki zapanował po ustawce, często nazywanej „zamachem”, która miała na celu zapewnić Donaldowi Trumpowi zwycięstwo w tegorocznych wyborach prezydenckich w jankeskim imperium, łatwo można przeoczyć pewną nader istotną, a przy tym ogromnie pozytywną sprawę. Czyli propozycję Lewicy w dziedzinie gruntownej reformy systemu finansowania publicznej opieki zdrowotnej. Reformy, dodajmy, niezbędnej. Obecnie mamy system składkowy, wprowadzony przez solidaruchów z koalicji AWS-UW (dzisiejszy POPiS), zrazu w postaci fatalnych kas chorych, później zmodyfikowanych przez rząd SLD-PSL poprzez przekształcenie w scentralizowany, a przez to cokolwiek lepiej działający NFZ. Modyfikacja ta wszelako niewiele pomogła, ponieważ sama istota systemu jest wadliwa. Otóż ze swej natury jest on drogi, i to dla każdego, poza najbogatszymi kapitalistami – im dany płatnik mniej zamożny, tym bardziej obciążająca dla niego jest składka (oj, znam to z doświadczenia!), a nadto obsługa jest kosztow...

Aby ratować dzieci i młodzież

Jednym z najbardziej przerażających trendów występujących w kapitalistycznej Polsce jest rokroczny wzrost liczby (zarejestrowanych, bo ilu z różnych przyczyn nie zgłoszono odpowiednim organom, oczywiście nie wiemy) prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży. W 2023 r. padł kolejny rekord pod tym względem – 2139 w skali całego kraju. Tendencja wzrostowa w tym zakresie nader wyraźnie zarysowała się pod nie-rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości. Rzecz jasna, aby to zweryfikować, potrzebne byłyby stosowne badania, niemniej przypuszczam, iż nie ma w tym przypadku. Negatywne (nie wiem, czy były jakiekolwiek pozytywne) konsekwencje PiS-owskich deform systemu ciemnoty (oświatą nazwać się tego nie da) – chociażby chaos związany z likwidacją gimnazjów i rekrutacją podwójnego rocznika do szkół średnich, liczne niewiadome odnośnie matur tudzież pozostałych egzaminów, przeładowanie postawy programowej (na szczęście ma zostać odchudzona) i zbyt dużo zadań lekcji w szkołach oraz zadań domowych, n...