Posty

Wyświetlam posty z etykietą człowieczeństwo

Człowieczeństwo umiera z żubrem

W ostatnich dniach głośno się zrobiło o podlaskich żubrach, które zginęły potrącone przez wojskowe samochody. Cała ta sprawa przypomina o tym, że zbrodnia na granicy polsko-białoruskiej trwa cały czas… i bardzo wątpię, by ustała po objęciu sterów rządowych przez Donalda Tuska (też przecież prawicowiec i ksenofob, do tego posłuszny wykonawca poleceń amerykańskich imperialistów, co łączy go z Jarosławem Kaczyńskim). Jej ofiarami padają nie tylko zwierzęta, ginące już to na drogach, już to w zetknięciu z tym przeklętym płotem rozciągniętym wzdłuż rubieży, lecz także ludzie. Ci, którzy zamarzają w lesie (aktywiści nie zawsze zdążą dotrzeć na czas z pomocą), ci, którzy zostają ranni i zastrzeleni (niedawno był taki przypadek), czy ci, którzy zakatowani zostają w Białorusi. Oczywiście, Polska nie jest jedynym państwem unijnym, które doprowadza do licznych zgonów osób uchodźczych, uciekających przed wojnami, terroryzmem, represjami politycznymi, nędzą, głodem, katastrofalnymi zmianami klim...

Deficyt człowieczeństwa

Zbrodnia na granicy polsko-białoruskiej trwa nieustannie. Wciąż bowiem PiS-owskie służby wywożą uchodźców na drugą stronę owej rubieży albo w bliżej nieokreślonym kierunku, biją ich i szykanują, wciąż ludzie ci zamarzają w lesie, wciąż represjonowani są niosący im pomoc aktywiści… Jedynie większość mediów głównego nurtu przestała interesować się tematem. Czasami wszakże jakiś polityk się wypowie. A wówczas bywa, że robi się niedobrze, zwłaszcza, gdy „mądrościami” swymi dzieli się przedstawiciel PO-wskiej „opozycji” lub człowiek z nią związany. Tak na przykład, niedawno w jednym z programów telewizyjnych wystąpił Bronisław Komorowski, były prezydent (ostatni polityk, jakiego można za prezydenta uznać, ponieważ, jakkolwiek funkcję ową pełnił nad wyraz marnie, to jednak Konstytucji RP nie łamał, w odróżnieniu od Dudy Andrzeja, który prezydentem w moich oczach nie jest). I nie byłoby w tym jego wystąpieniu nic złego, gdyby nie palnął, że „nie widzi tortur na granicy”. Bo jego zdaniem, nik...

Wombat

A dziś będzie coś pozytywnego. Przeczytacie mianowicie notkę o nadziei. Lubię jeść śniadanie przed telewizorem. Dziś, spożywając pierwszy posiłek dnia, też przerzucałem kanały TV i trafiłem na program o Australijczykach pomagających wombatom. Zbierają ranne zwierzęta, leczą je, pomagają schłodzić się wombatom przegrzanym (upały stanowią dla nich śmiertelne zagrożenie), ogólnie prowadzą dla nich taką małą domową klinikę, a zarazem hotelik. Poświęcają cały swój czas dla tych ślicznych zwierzaków. A te odwdzięczają się, przytulając się do tych ludzi, odwiedzając ich dom (po podleczeniu są wypuszczane na wolność), itd. Bardzo lubię oglądać takie programy, ze względu na ich pozytywny ładunek emocjonalny. Uwielbiam zwierzęta, ich widok koi moje nerwy, zarówno, kiedy widzę je na żywo, jak i na telewizyjnym czy komputerowym ekranie. A fakt, że na świecie są ludzie, którzy pomagają zwierzętom przeżyć, nieraz wręcz ratując całe gatunki od wymarcia, sprawia, iż gdzieś tam w głębi mojego...