Posty

Wyświetlam posty z etykietą LGBT

Dobry wyrok

W sumie nie trzeba bezpośrednio się z nim zetknąć, aby wiedzieć, że polskie sądownictwo… cóż, do idealnych w żadnym wypadku się nie zalicza. Chyba od zawsze funkcjonowało kiepsko, od czasu zaś, gdy Bezprawie i Niesprawiedliwość przeprowadziło swoje deformy, działa wręcz fatalnie. Chodzi nie tylko o złe wyroki (takie jak te wydawane na korzyść przestępców, a przeciwko ich ofiarom, zbyt niskie kary za znęcanie się nad zwierzętami, opowiadanie się przez sędziów za zorganizowanymi grupami przestępczymi typu mafie mieszkaniowe, itd.), ale też o nadmierną przewlekłość postępowań, przerost biurokracji, itd. Patologii jest sporo, kontakt zaś z sądownictwem do przyjemnych się nie zalicza; takie na przykład postępowanie spadkowe zdecydowanie lepiej jest przeprowadzić u notariusza – rozwiązanie wprawdzie droższe, lecz szybsze i o wiele bardziej komfortowe. No, ale czasami i z sądów napływają dobre wiadomości. Na przykład dotyczące wyroków. Jedną z nich było oczywiście uniewinnienie Piątki z Ha...

Rzeczpospolita zaszczuwająca

Dziś trzydziesta szósta rocznica Wyborów Czerwcowych, które umożliwiły dojście do władzy klerykalnej prawicy solidarnościowej – tej samej, z której wywodzą się dzisiejsze PiS i PO (post-solidarność, solidaruchy). Odpowiada ona za zniszczenie gospodarki (plan Balcerowicza, prywatyzacja zakładów pracy, likwidacja PGR-ów, itd.), znaczące osłabienie systemu publicznej opieki zdrowotnej, bezrobocie, pauperyzację, bezdomność, śmierć łącznie kilku milionów ludzi, ogromną migrację zarobkową oraz masę innych nieszczęść. Do tego dochodzi łamanie praw człowieka, zwłaszcza kobiet, osób LGBT+ czy uchodźców. Z roku na rok kolejne ekipy postsolidarnościowe – nieważne, czy pod logiem PiS-u, czy PO/KO – zmieniają Polskę w coraz paskudniejsze państwo. Państwo, które nie radzi sobie z narastającymi problemami społecznymi, za to jest wyjątkowo skuteczne w zaszczuwaniu ludzi, zwłaszcza oczywiście słabszych. Zaszczuta może zostać osoba z problemami zdrowotnymi. Przykładowo, seniora z demencją nader łat...

Powody głosowania

W najbliższą niedzielę (o ile oczywiście dożyję) wybiorę się na wybory i oddam głos – ważny. Tak, jak to czynię zawsze od chwili uzyskania pełnoletności. W tym roku, jak zwykle w przypadku pierwszej tury wyborów prezydenckich, głosował będę za programem, a jeszcze ściślej rzecz ujmując, za stojącymi za nim wartościami. Za propozycjami dla Polski, które są najbliższe wizji kraju, w jakim chciałbym żyć. Toteż pójdę na wybory i oddam głos, ponieważ nie chcę mieszkać w państwie, które popełnia masową zbrodnię na granicy z Białorusią. W którym zwłoki uchodźców usiłujących ratować swoje życie wyławiane są z rzek lub znajdowane w lasach, a ci, którym uda się przeżyć, pakowani są do obozów koncentracyjnych. W państwie, gdzie osoby niosące pomoc uchodźcom są sądzone, bo humanitaryzm jest karany. A politycy zawieszają prawa człowieka. Pójdę na wybory i oddam głos, bo nie chcę, aby moje podatki szły na jeden z największych i najbogatszych związków wyznaniowych, który aktywnie głosi nietole...

Tęczowa chorągiewka

Przyznam szczerze, że nie oglądałem na żywo debaty prezydenckiej w Końskich, jaka odbyła się w miniony piątek; po prostu ją przegapiłem. Obejrzałem sobie jednak retransmisję i oczywiście poczytałem dużo na temat tego, co się w jej trakcie stało. Cóż, tego typu debaty zawsze traktuję z pewną rezerwą, rzadko bowiem mówią cokolwiek więcej o kompetencjach danej osoby kandydującej; zresztą, minutę czy półtorej na odpowiedzenie na pytanie dotyczące takiej na przykład polityki zagranicznej to bezsens. Niemniej, można się z nich czasami dowiedzieć czegoś ważnego na temat charakteru, a co ważniejsze, postaw poszczególnych uczestników. I tak właśnie stało się ostatnio. Jak wiemy, niejaki Nawrocki Karol, Alfonsem zwany, czyli kandydat Bezprawia i Niesprawiedliwości, podczas debaty wręczył Rafałowi Trzaskowskiemu z PO tęczową chorągiewkę – symbol osób LGBT+, tolerancji wobec nich i walki o ich prawa. Chciał w ten sposób zasugerować, iż prezydent Warszawy kandydujący na prezydenta Polski nad o...

Widmo nowego konklawe

Widmo krąży nad Watykanem i Kościołem katolickim. Widom kolejnego konklawe. Albowiem papież Franciszek, lat osiemdziesiąt osiem, od kilku dni przebywa w szpitalu, zmagając się z obustronnym zapalaniem płuc. A w mediach można już dostrzec spekulacje, kto może zostać jego następcą. Całkiem możliwe, że przedwczesne; nie da się wszak wykluczyć, iż papież z choróbska się wyliże i jeszcze trochę na swoim stanowisku pozostanie. Inna bajka, że może wyzdrowieć i, śladem swojego poprzednika, Benedykta XVI, abdykować. Zobaczymy, jak będzie. Póki co, pontyfikat Franciszka trwa… i podlega ocenom. Nie da się ukryć, że dla wielu katolików wybór Jorge Bergoglia na biskupa Rzymu i szefa Kościoła katolickiego wiązał się z nadziejami, w niektórych przypadkach wielkimi, w innych bardziej wyważonymi i ostrożnymi. Pan Bergoglio pochodzi bowiem z Argentyny, co oznacza, że jest pierwszym od VIII wieku papieżem spoza Europy. Ponadto, żywi też – a przynajmniej takie sprawiał wrażenie – poglądy całkiem (jak...

Maszyna do mielenia ludzi

W miniony piątek Sejm NIE przegłosował (cóż za niepodziana!) ustawy dekryminalizującej aborcję. Tak jak przypuszczałem, przeciwko głosowali klerofaszyści z Bezprawia i Niesprawiedliwości, hitlerowcy z Konfederacji, posłowie niezrzeszeni oraz klerykałowie z Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego. Projekt w całości poparł klub Lewicy, z kolei osoby poselskie z Koalicji Obywatelskiej oraz Polski 2050 też niby były za… lecz część spośród nich w głosowaniu udziału nie wzięło (tak przypuszczałem, że oszukańczy prawicowcy wytną jakiś numer), skutkiem czego ustawa przepadła kilkoma zaledwie głosami. Gniew postępowych osób obywatelskich skupił się – słusznie – na PSL-u oraz Romanie Giertychu, hitlerowcu, którego Donald Tusk wciągnął na listę PO/KO. Po piątkowym głosowaniu Giertych zawieszony został w prawach członka klubu, niemniej to działanie pod publiczkę; ryży premier nie pozwoli ukrzywdzić swojego pupilka. Swoją drogą, śmiać mi się chce z naiwności tych wszystkich osób obywatelskich, kt...

Strażnicy homofobii

Kolejny rok z rzędu Polska uznawana jest za najbardziej homofobiczne państwo w Europie, wyprzedzając pod tym względem nawet Rosję. Wina leży oczywiście po stronie prawicy umiarkowanej oraz skrajnej, jak również Kościoła katolickiego i tego, że cofnęły nas one w rozwoju po 1989 roku. Homofobia objawia się poprzez szerzenie mowy nienawiści przez różne środowiska, często spotykaną nietolerancję w licznych formach, a zwłaszcza w dziedzinie równouprawnienia. Prawne rozwiązania dotyczące osób LGBT+ są w (k)raju nad Wisłą totalnie archaiczne, a niejednokrotnie krzywdzące, czego przykładem uregulowania związane z tranzycją płci. O skali zacofania i nietolerancji Polski świadczy również to, że – w przeciwieństwie do większości państw Europy – nie ma u nas ani prawnie uregulowanych związków partnerskich, ani małżeństw jednopłciowych; te zawarte za granicą nie są nad Wisłą uznawane, co rodzi ogromne problemy dla związanych nimi osób oraz ich dzieci. Batalia o wprowadzenie tych regulacji trwa...

Przeciwnicy szczęścia

Gołym okiem widać, że polska prawica (CAŁA!!!) nurza się w zacofaniu, ciemnocie oraz nietolerancji, nie tak znowu rzadko przechodzącej w nienawiść, zwłaszcza wobec kobiet, osób LGBT+, Żydów, uchodźców, obcokrajowców oraz rzecz jasna lewicy. Dotyczy to wszystkich ugrupowań oraz polityków prawicowych znad Wisły rodem; na tle swoich kolegów z Europy Zachodniej (o lewicy krajowej i zagranicznej nie wspominając) polska prawica stanowi wzorzec straszliwego uwstecznienia. Nawet w miarę umiarkowani prawicowcy, w mediach typu TVN24 i Gazeta Wyborcza prezentowani jako „nowocześni”, a niekiedy wręcz „postępowi” (śmiechu warte!) pod względem zapóźnienia światopoglądowego sprawiają wrażenie wraków ze złomowiska ustawionych wobec najnowszego modelu luksusowego samochodu. Rzecz jasna, w przypadku poszczególnych ugrupowań skala ciemnoty i uwstecznienia nadwiślańskiej prawicy jest różna; skrajni prawicowcy (PiS z przystawkami, Konfederacja, pozaparlamentarni nacjonaliści, faszyści i naziści) mental...

Współwinni

Prawdą jest, że ci, którzy zachowują obojętność wobec zbrodni – mimo iż MOGĄ jej przeciwdziałać lub przynajmniej przeciwko niej protestować, choćby na łamach portali społecznościowych – wspierają tych, co ją popełniają, a zatem ponoszą współodpowiedzialność za tragedię. Tak, chodzi o łamanie jedenastego przykazania Mariana Turskiego: „Nie bądźcie obojętni!”. Obojętność na ludzką, a także zwierzęcą krzywdę jest przykładaniem do niej ręki i zabija – to fakt niezaprzeczalny. Jednakowoż warto ową myśl uzupełnić o jeszcze jedną refleksję. Otóż, współwinę za zbrodnię ponoszą również ci, co przyjmują – czy to ze złej woli, czy to na skutek bezmyślnego ulegania manipulacji, czy po prostu z lenistwa intelektualnego – perspektywę zbrodniarzy i solidaryzują się z nimi, a nie interesuje ich punkt widzenia ofiar, ani to, dlaczego właśnie one znalazły się na celowniku. Doskonale widać to na przykładzie obecnego ludobójstwa w Gazie. Choć po 7 października ubiegłego roku wielokrotnie obalono izra...

Wsteczny niby-postęp

Premier Donald Tusk zapowiedział, że w najbliższych miesiącach zalegalizowane zostaną – to znaczy, uznawany będzie ich status prawny – związki partnerskie, również te zawierane przez osoby tej samej płci. Oczywiście, lider PO nie stał się z dnia na dzień otwartym, tolerancyjnym i postępowym politykiem. Legalizacja (zapowiadana, bo co z tego wyjdzie, i czy cokolwiek, czas dopiero pokaże) związków partnerskich w Polsce to efekt dwóch czynników. Jednym jest orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, wedle którego rozwiązanie to powinno zostać w (k)raju nad Wisłą jak najszybciej wprowadzone. A pan Tusk, odzyskując zablokowane na skutek PiS-owskich patologii środki unijne, nie zadrze ani z tymże organem, ani z Unią Europejską. I dobrze. Powodem numer dwa jest elektorat, jaki dal wyborcze zwycięstwo nie-PiS-owskim formacjom. Co ciekawe, wyborcy PO (podobnie zresztą rzecz ma się z PSL-em) są światopoglądowo o wiele bardziej postępowi niż ich polityczni reprezentanci. A premier, ki...

Szał homofoba

Wydarzyło się coś wielce pozytywnego. Oto Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał Polsce uznanie związków osób tej samej płci. Na razie wielkich perturbacji w (k)raju nad Wisłą decyzja owa nie wywołała… ale tylko na nie czekać. Rzecz jasna, nakaz ten jest w stu procentach słuszny, uzasadniony i konieczny. Najwyższy czas skończyć z dyskryminacją osób LGBT+, przynajmniej na tym polu, i stać się w końcu normalnym europejskim państwem, zamiast podążać śladem takiej na przykład Czeczenii. Mimo iż jest cisem hetero, zatem rzecz cała formalnie mnie nie dotyczy, ciesze się, że Trybunał wydał takie właśnie, a nie inne orzeczenie. Lewica od razu ogłosiła, że zapatruje się na nie pozytywnie. Nic dziwnego, wszak tolerancja i równouprawnienie to jedne z kluczowych elementów jej programu oraz w ogóle ideologii. Za wprowadzeniem w życie uznania związków osób tej samej płci przychylnie spojrzą również Zieloni, zapewne Inicjatywa Polska (formacyjka pani Barbary Nowackiej), może też Nowoczesna i...

Kościół i nowy rząd

Według licznych komentatorów nie-PiS-owskich, Kościół katolicki w Polsce przegrał wybory 15 października, ponieważ wspierane przez niego Bezprawie i Niesprawiedliwość nie uzyskało większości parlamentarnej wystarczającej do stworzenia rządu, za to ugrupowania nie-PiS-owskie, które swój gabinet może zbudują, podnosiły hasła świeckiego państwa. Problem w tym, że tylko Lewica była – i jest, może poza jedną posłanką – w tym zakresie wiarygodna… ale ona akurat będzie miała mniejszą reprezentację w Sejmie niż w poprzedniej kadencji (zawiedli wyborcy, pozwalając się oszukać Tuskowi, Hołowni i Kosiniakowi-Kamyszowi), za to większą w Senacie (na szczęście). KO/PO pod błyszczącą, acz w istocie cieniuteńką jak guma tandetnej prezerwatywy warstewką nowoczesności i liberalizmu skrywa nie tyle nawet konserwatyzm, ile betonowe zacofanie oraz klerykalizm, podobnie rzecz się ma z Polską 2050, a Polskie Stronnictwo niezbyt Ludowe to formacja tak prokościelna, że aż zęby bolą. Innymi słowy, zwycięska ...

Zgon fanatyczki

W wieku ponad stu lat (no to się Cthulhu na nią wyczekał!) zmarła Wanda Półtawska, z zawodu lekarka (chociaż Bóg mi świadkiem, że sto razy wolałbym się leczyć u Wiktora Frankensteina, który przynajmniej by mnie wskrzesił w razie niepowodzenia terapii). W mediach mówi się o niej jako o wieloletniej przyjaciółce niejakiego Wojtyły Karola, znanego również jako papież Jan Paweł II; wolę nie rozważać, co mogło kryć się pod pojęciem owej przyjaźni. Nie brak takich, co już tylko z tego powodu chcieliby ją beatyfikować, a nawet kanonizować. Tymczasem warto pamiętać o jednym – Wanda Półtawska pozostawała zajadłą fanatyczką religijną, a w szczególności śmiertelnym wrogiem praw kobiet, ze szczególnym uwzględnieniem (jakżeby inaczej?) reprodukcyjnych. Swój iście talibański światopogląd chciała narzucić swoim kolegom i koleżankom po fachu. W tym celu napisała Deklarację Wiary dla lekarzy i studentów medycyny, w której religię katolicką (nie wiem, azali uznawała jakiekolwiek inne, przypuszczam ws...

Orgia księży

Jednym z kilku głównych tematów, jakie w ostatnich dniach rozpalają media (ku wielkiej radości ich udziałowców i reklamodawców, bo mają z tego więcej kasy), a wraz z nimi opinię publiczną, jest niedawna orgia księży w Dąbrowie Górniczej, na którą to imprezę zaproszono pracownika seksualnego. Niestety, o mało co nie doszło do tragedii, gdyż niewiele brakowało, a jeden z uczestników przypłaciłby udział w orgii życiem; pozostali nie chcieli dopuścić na miejsce służb ratowniczych. Generalnie, nic mnie nie obchodzi czyjeś życie seksualne. Orgie same w sobie też nie, pod warunkiem oczywiście, że DOBROWOLNY udział w nich biorą osoby świadome, dysponujące pełną zdolnością do czynności prawnych. I pod warunkiem, że nikt z zewnątrz nie jest w to wciągany. W tym konkretnym jednak przypadku finał mógł być tragiczny, czy oznacza, że orgia przestała dotyczyć samych tylko uczestników; gdy w grę wchodzi ludzkie życie, sprawa siłą rzeczy staje się publiczna (do pewnego przynajmniej stopnia). Dal...

Dziadocen

Żyjemy w antropocenie – epoce geologicznej, w której kształt naszej planety generują działania człowieka. Z tragicznymi konsekwencjami, dodajmy, takimi jak rozpętana przez kapitalistów i ich prawicowych sługusów katastrofa klimatyczna, czy też masowe wymieranie gatunków (wkrótce również naszego). Tymczasem w Polsce radośnie trwa sobie dziadocen. Czyli okres (nie podejmuję się określać, kiedy się rozpoczął, acz mam wrażenie, że jest równie stary, jak nasz patriarchat, tyle że przybierał różne formy), w którym o losach społeczeństwa oraz państwa decydują dziadersi – mężczyźni o konserwatywnych, betonowych i wstecznych poglądach, przekonani, że wszystko wiedzą najlepiej i z góry spoglądający na ludzi młodych oraz na kobiety. Przy okazji warto przypomnieć, że określenie „dziaders” NIE odnosi się do wieku; Donald Tusk, Roman Giertych, Radosław Kaczyński, Krzysztof Bosak, Zbigniew Ziobro, Władysław Kosiniak-Kamysz i im podobni prawicowi (skrajnie bądź umiarkowanie) politykierzy do jednost...

Fałszywi męczennicy

W Polsce (i jak sądzę, we wszystkich innych państwach, gdzie panuje prymitywny, plastikowy, medialny kapitalizm), będąc na antenie popularnej stacji telewizyjnej bądź radiowej, czy też na stronie głównej znanego portalu internetowego, albo na łamach takiej czy innej prasy, można przez lata opowiadać czerstwe, nieśmieszne z reguły pseudo-żarty lub wygłaszać takie brednie, że głowa boli. Z kogoś takiego macherzy od reklamy, promocji, PR-u i im podobnych działań robią wielką gwiazdę, często wręcz autorytet. Aż tu nagle taki gwiazdor/autorytet/bożyszcze/arcykapłan dobrego humoru palnie (niekonieczne nawet ze złej woli, czasami po prostu z głupoty) tekst homofobiczny, rasistowski czy ogólnie nietolerancyjny. Wówczas ma kłopoty, może nawet, powiedzmy, wylecieć z danego programu. Czy to koniec medialnej kariery, gwiazdorstwa, publicznej obecności? Skądże! W normalnym społeczeństwie ktoś taki po prostu by się pokajał, przeprosił, spróbował jakoś naprawić swój błąd, i zapewne byłoby okej. W Po...

Kwestie światopoglądowe

Tematy takie jak: prawa reprodukcyjne (edukacja seksualna w szkołach, dostęp do antykoncepcji, aborcja, in vitro , itd.), prawa kobiet, prawa osób LGBT+ (np. związki partnerskie czy małżeństwa ludzi tej samej płci, adopcja dzieci, itd.), prawa mniejszości i im podobne, z reguły określane są w szeroko pojętym dyskursie publicznym – od naukowego, jaki toczy się w ramach politologii czy socjologii, po polityczny oraz publicystyczny – jako kwestie/sprawy światopoglądowe. Albowiem to, jak się do nich ustosunkowujemy, zależy od naszego światopoglądu, opinii, przekonań religijnych, politycznych tudzież wszelkich innych. W domyśle, pozostają mniej istotne – z punktu widzenia chociażby kampanii wyborczej czy w ogóle działalności większości partii politycznych – niźli sprawy stricte ustrojowe. Teoretycznie ów tok myślenia jest słuszny. Jednakże okazuje się, iż rzecz cała nie sprowadza się tylko do światopoglądu (czyli ideologii), lecz dotyczy praw człowieka, stanowiących, obok rzecz jasna wybo...

Niedorzecznik zwęszył krew

Jak wiemy, od 2018 roku funkcję Rzecznika Praw Dziecka pełni niejaki Mikołaj Pawlak, z wykształcenia trawnik… eee… znaczy się, prawnik, specjalista od prawa kanonicznego. A sprawuje się na tym urzędzie tak, że bywa szyderczo – i wielce trafnie! – określany niedorzecznikiem. Nic dziwnego, i to nie tylko dlatego, że facet nie posiada stosownej do owej funkcji specjalizacji zawodowej (co ma prawo kanoniczne do praw dziecka?). Przede wszystkim, jest on katolickim fanatykiem religijnym, a jego poglądy społeczne i polityczne są skrajnie konserwatywne, bliskie faszyzmowi. Zaraz po mianowaniu na Rzecznika Praw Dziecka stwierdził, że jest zwolennikiem kar fizycznych i pochwalił się (tak, mówił o tym z autentyczną dumą!), że sam został sprany przez rodziców po tym, jak podpalił swojego brata. Bez komentarza. Jest za to zaciekłym przeciwnikiem rozwodów i separacji (nawet, jeśli toksyczny związek rodziców wyrządza poważne szkody u dzieci), aborcji oraz wszelkich praw reprodukcyjnych (jakżeby inac...

Nieprzyjazne państwo

Polska zajęła niechlubne ostatnie miejsce w Unii Europejskiej w kategorii przestrzegania praw osób LGBT+. Po raz czwarty, dodajmy. Jeśli chodzi o cały kontynent, gorzej jest tylko w Rosji. Oczywiście, sytuacja tych ludzi – bez względu na ich wiek, bo dzieci i młodzieży też to dotyczy – znacząco pogorszyła się pod nie-rządem Bezprawia i Niesprawiedliwości. Mowa nienawiści, zaczerpnięta wprost z broszurek NSDAP, stała się normą w ustach PiS-owskich politykierów oraz ich niby-prezydenta, że nie wspomnę o katolickich hierarchach, z Jędraszewskim Markiem na czele. Przybyło aktów przemocy fizycznej ze strony skrajnej prawicy. Systemowa dyskryminacja też ma się świetnie; osoby LGBT+ w dalszym ciągu nie mogą zawrzeć małżeństwa ani związku partnerskiego, te zawarte za granicą nie są w Polsce uznawane, adoptowanym dzieciom władze nie chcą przyznawać numeru PESEL, bardzo trudno przychodzi pozyskanie informacji na temat stanu zdrowia osoby partnerskiej przebywającej w szpitalu, zachodzą problemy...