Posty

Wyświetlam posty z etykietą zima

Zakręcony grzejnik

Nie, nie będzie o żonie pewnego PiS-owskiego kryminalisty, która narzeka, że po tym, jak jej mężuś trafił (wreszcie!!!) za kraty, ma zimno w domu, gdyż najwidoczniej sama nie potrafi obsłużyć kaloryfera. Dziś napiszę o czymś znacznie bardziej poważnym. Otóż, miliony ludzi w kapitalistycznej Polsce przykręca, a często całkowicie zakręca grzejniki w swoich mieszkaniach i domach. Robią tak nie tylko na czas wyjścia czy wyjazdu (co jest zachowaniem w stu procentach właściwym), ale również wówczas, gdy przebywają pod dachem. Oczywiście, w celach oszczędnościowych. I jeśli chodzi po prostu o to, aby nie przegrzewać lokalu i nie marnować energii oraz pieniędzy, wszystko jest jak najbardziej okej. Problem zaczyna się, gdy poszczególne osoby zmuszane są do siedzenia w wyziębionych pomieszczeniach przez sytuację ekonomiczną, czyli rzecz jasna naturalne patologie nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Mówiąc krótko, milionów ludzi w (k)raju nad Wisłą nie stać, aby dostatecznie dobrze ogrza...

Gdy przyjdzie zimno

Wiosna dobiega końca, wnet rozpocznie się lato, być może upalne i suche... lub upalne i tak deszczowe, że będą powodzie (katastrofa klimatyczna, mili państwo!). Po nim zaś przyjdzie jesień; przynajmniej formalnie, gdyż spowodowane przez skrajnie nieracjonalną gospodarkę kapitalistyczną zmiany klimatu sprawiają, iż coraz trudniej wyodrębnić konkretne cechy pór roku. A po jesieni nastąpi zima, czy raczej to, co zwykliśmy tym mianem określać. Po co jednak pisać o zimie TERAZ, nim jeszcze lat się zaczęło? – spytacie. Przecież sporo czasu upłynie, nim ona nadejdzie. Ano dlatego, że na najgorsze należy przygotować się zawczasu. A że będzie źle, to w zasadzie pewne. Ale po kolei. Zima w Polsce to okres wielu zgonów. Każdego roku na śmierć zamarzają (i to nawet wówczas, gdy nie ma ponadprzeciętnych mrozów!) bezdomni. Tu przypomnę, że bezdomność o dużej (i z roku na rok coraz większej) skali stanowi jedną z jakże ponurych, a wręcz tragicznych konsekwencji zbrodniczego planu Balcerowicza, ...

Mróz, łańcuch i pies

W wielu rejonach Polski, w tym w miejscu mojego zamieszkania, spadł wczoraj śnieg; u mnie nadal się utrzymuje, jakkolwiek jego warstwa jest coraz mocniej nadtopiona. Temperatury spadła i wynosi obecnie lekko ponad zero stopni Celsjusza. Jasne, mamy globalne ocieplenie (mimo iż kwestionują je idioci i szaleńcy, stanowi ono fakt, podobnie jak to, że przyłożył się do niego człowiek, a zwłaszcza prowadzący rabunkową, ogromnie szkodliwą dla planety gospodarkę kapitaliści), toteż w sumie nie spodziewam się, że powrócą zimy takie, jakie zdarzały się jeszcze kilka lat temu – z kilkudziesięciocentymetrową warstwą śniegu okrywającą grunt stwardniałą skorupą i temperaturami spadającymi poniżej minus dwudziestu stopni… chociaż, kto wie; Ziemia może się na nas zemścić w różny sposób. Nawet jednak relatywnie niewielkie ochłodzenie dla wielu istot żywych może być nader dotkliwe. Okres później jesieni i zimy to w każdym razie czas, kiedy wielu ludzi pokazuje swój prawdziwy stosunek do zwierząt, zw...

Zima, śmierć i kapitalizm

Według danych Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, już pięćdziesiąt dziewięć osób zmarło z wychłodzenia w ciągu tej zimy, konkretnie, licząc od 1 listopada ubiegłego roku. W większości chodzi tu oczywiście o ludzi bezdomnych, ale bynajmniej nie tylko oni są zagrożeni przez mrozy. Tak naprawdę zamarznąć na śmierć może każdy: ofiara wypadku, turysta, który zgubi się gdzieś na szlaku, pozostawione bez opieki dziecko… Nie każdy zatem zgon spowodowany wychłodzeniem uwarunkowany jest kwestiami systemowymi; za częścią tych tragedii stoją ludzkie błędy i ludzka głupota. Ale nie oszukujmy się – zima stanowi największe zagrożenie dla osób pozbawionych dachu nad głową. A bezdomność jak najbardziej JEST kwestią systemową, jedną z naturalnych patologii nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Zjawisko to było często spotykane w Dwudziestoleciu Wojennym, kiedy większość polskiego społeczeństwa żyła w gigantycznej biedzie, gospodarka zaś – oczywiście kapitalistyczna, acz z silnymi elementami f...

Na lodzie

Dziś odejdziemy od polityki, religii, mediów, systemów ekonomiczno-społecznych i innych tego typu zagadnień. Chciałbym bowiem poruszyć temat, który mnie ostatnio frapuje. Otóż, zaczęła się nam zima, przynajmniej we wschodnich i południowych regionach Polski, czyli m. in. tam, gdzie mieszkam. Jedni za nią tęsknili, inni nie. Tak czy owak, pada śnieg, temperatura utrzymuje się poniżej zera stopni Celsjusza („Jak jest zima, to musi być zimno. Takie jest odwieczne prawo natury”), chodniki i jezdnie są oblodzone. Już od kilku ładnych miesięcy, mimo iż październik, listopad oraz grudzień do nazbyt mroźnych ani śnieżnych nie należały, ludzie zamarzają na śmierć. Głównie oczywiście bezdomni; w tym miejscu warto powtórzyć, iż bezdomność – w poprzednim ustroju, czyli technokracji biurokratycznej, stanowiąca zjawisko marginalne, przynajmniej, odkąd kraj podniesiony został z ruin pozostawionych przez II wojnę światową – w obecnej skali to ponury skutek nieludzkiego systemu kapitalistycznego:...