Posty

Wyświetlam posty z etykietą teatr

Problemy władzy ze sztuką

Przyznam szczerze, że lubię, kiedy poszczególne ekipy rządowe mają – z reguły wydumane – problemy z dziełami kultury i sztuki, a co za tym idzie, z ich twórcami. Świadczy to o sile oddziaływania tej sfery na życie społeczne oraz polityczne. Przykładów takich było wiele, niektóre wręcz wstrząsały jednym państwem i miały wielce pozytywny wpływ na inne. Tu wymienić należy inscenizację Dziadów Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka, wystawioną w 1968 roku. Przedstawienie miało rzekomo wymowę antyradziecką – czemu zresztą zaprzeczył ambasador ZSRR, który je obejrzał – toteż władze PRL-u nakazały je zdjąć. Doprowadziło to do potężnych politycznych perturbacji, przy czym problem w tym przypadku był właśnie wydumany; polscy politycy popisali się nadgorliwością i sami sobie narobili kłopotów. Pozytywny wszelako efekt był taki, że w Polsce gościł wówczas premier Chin, Zhou Enlai, który zapragnął dowiedzieć się, o co chodzi z tymi Dziadami , toteż nakazał przetłumaczenie owego arcydzi...

Krucjata przeciwko waginie

Warszawa ma chyba pecha, jeśli chodzi o zamachy na wolność kultury i sztuki. A to samorządowcy usiłują wysiudać literatów z Domu Literatury, a to teatr podpada PiS-owskim klerofaszystom. O pierwszej z tych spraw niedawno pisałem, dziś kolej na drugą. Oto przed pięcioma dniami, 24 listopada bieżącego roku, niejaki Radziwiłł Konstanty – potomek pasożytniczego (arystokratycznego, magnackiego) rodu, religijny radykał, fanatyk antyaborcyjny, były minister choroby w PiS-owskim nie-rządzie, a obecnie wojewoda mazowiecki – uchylił zarządzenie prezydenta Warszawy o powołaniu pani Moniki Strzępki na stanowisko dyrektorki Teatru Dramatycznego (jest to instytucja miejska, samorządowa, podczas gdy wojewoda jest reprezentuje administrację rządową). Pani Strzępka została zawieszona w pełnieniu swojej nowej funkcji, co grozi destabilizacją całego teatru. Działanie Radziwiłła może więc być traktowane jako zamach na wolność sztuki i instytucję kultury – wręcz POWINNO zostać za takowe uznane. Co było...

Klerofaszyści i kultura

Bezprawie i Niesprawiedliwość dokonuje zamachu na wspaniałą, wielce zasłużoną, jedną z najważniejszych w Polsce instytucji kultury, czyli Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Konkretnie, chce wymienić jego dyrektora, co ma być karą za pozwolenie na wystawienie spektaklu Dziady , oczywiście według dramatu Adama Mickiewicza. Co złego jest w klasyce, żeby karać za jej odświeżanie ? Dla cywilizowanego człowieka nic, ale owo przedstawienie to wersja uwspółcześniona – pokazana z kobiecej perspektywy (nawet postacie męskie grają aktorki), nadto o wiele bardziej antyklerykaln a niż (też przecież niepozbawiony wątków krytycznych wobec Kościoła katolickiego) literacki oryginał – a to ze skrajnie prawicowego, czyli barbarzyńskiego, antycywilizacyjnego punktu widzenia zbrodnią jest straszliwą i herezją. Spektakl jakiś czas temu objechała PiS-owska małopolska kuratorka ciemnoty (oświatą nie da się przecież tego nazwać), niejaka Nowak; w efekcie bilety podobno trudno jest nabyć, co sta...

Umierająca kultura

Dużo – i z reguły całkiem merytorycznie – mówi się i pisze o szkodliwości pandemii koronawirusa, a zwłaszcza służącego podobno walce z nią lockdownu dla gospodarki poszczególnych państw, w tym Polski, gdzie rząd PiS-u chaotycznie to zamyka, to otwiera poszczególne sektory, najczęściej bez nijakiego związku z sytuacją ekonomiczną. Cóż, bankructwa licznych przedsiębiorstw, z reguły małych i średnich, są faktem, a właściciele tych, które (jeszcze) nie zbankrutowały, ponoszą straty finansowe. Pracownicy tracą zatrudnienie, o nowe zaś niełatwo. Niektóre firmy zmuszone są przez złą sytuację rynkową obniżać pensje i obcinać dodatki socjalne dla swoich pracowników. W skali całego społeczeństwa przekłada się to na postępującą pauperyzację. Owszem, rządy niektórych państw usiłują walczyć z tymże narastającym kryzysem (wywołanym, przypominam, nie tyle przez samego koronawirusa, ile przez decyzje polityków), ale różnie to wygląda. W Polsce w tym roku Bezprawie i Niesprawiedliwość wprowadziło tzn...

Dobro, zło i Bertold Brecht

Człowiek nawet nie wie, jakie skarby ma w domu. Otóż, robiąc porządki przed Bożym Narodzeniem, relokowałem z szafki do szafki stare książki, które moi rodzice kupili ileś tam lat temu, a które później leżały zapomniane. Pośród nich znalazłem parę naprawdę ciekawych tytułów, także zaliczających się do klasyki literatury. Między innymi była tam Matka Courage i jej dzieci Bertolda Brechta. Wydanie z 1977 roku (co ciekawe, był to okres, kiedy polska gospodarka popadała w coraz większe kłopoty, a mimo to książki wychodziły w nakładach przekraczających ponad 100 tys. egzemplarzy), oprócz tekstu samego dramatu zawierające wstęp o biografii autora i charakterze jego twórczości, a także aneks poruszający temat warsztatu Brechta, przestawień teatralnych rzeczonego dzieła, itd. No to posiedziałem przez weekend na książeczką, dzięki czemu naszły mnie pewne refleksje na temat dobra i zła. Zacznijmy jednak od początku. Bertold Brecht (1898-1956) był niemieckim dramaturgiem, prozaikiem, po...