Problemy władzy ze sztuką
Przyznam szczerze, że lubię, kiedy poszczególne ekipy rządowe mają – z reguły wydumane – problemy z dziełami kultury i sztuki, a co za tym idzie, z ich twórcami. Świadczy to o sile oddziaływania tej sfery na życie społeczne oraz polityczne. Przykładów takich było wiele, niektóre wręcz wstrząsały jednym państwem i miały wielce pozytywny wpływ na inne. Tu wymienić należy inscenizację Dziadów Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka, wystawioną w 1968 roku. Przedstawienie miało rzekomo wymowę antyradziecką – czemu zresztą zaprzeczył ambasador ZSRR, który je obejrzał – toteż władze PRL-u nakazały je zdjąć. Doprowadziło to do potężnych politycznych perturbacji, przy czym problem w tym przypadku był właśnie wydumany; polscy politycy popisali się nadgorliwością i sami sobie narobili kłopotów. Pozytywny wszelako efekt był taki, że w Polsce gościł wówczas premier Chin, Zhou Enlai, który zapragnął dowiedzieć się, o co chodzi z tymi Dziadami , toteż nakazał przetłumaczenie owego arcydzi...