Posty

Wyświetlam posty z etykietą sadyzm

Gwoździe zwyrodnialca

W mojej miejscowości ktoś rozrzuca mięso (a raczej wyroby mięsopodobne) nafaszerowane… gwoźdźmi. Celem są psy, koty i inne zwierzęta. Informacje na ten temat pojawiają się na portalach społecznościowych, wywieszane są na tabliczkach i słupach przy drodze, a nawet w mediach ogólnokrajowych (RMF na przykład). I bardzo dobrze. Policja już szuka zwyrodnialca, i oby na szukaniu się nie skończyło. Jako, że mam psa, sprawa i mnie dotyczy. Owszem, poza domem nie spuszczam czworonoga ze smyczy (między innymi po to właśnie, aby nie zjadł żadnego świństwa), pilnuję też, żeby nie podnosił z ziemi ani nie lizał odpadów czy wyrzuconego jedzenia. Ale różnie bywa, człowiek jest istotą omylną. Pozostali miłośnicy zwierząt z okolicy też są… zaniepokojeni i rozwścieczeniu (ujmując rzecz bardzo delikatnie) całą sytuacją. Temat często powraca w rozmowach; nic dziwnego. Okej, rozumiem – można nie lubić psów, kotów czy innych zwierzaków. Ludzie mają różne upodobania. Czym innym wszelako jest ich nie lu...

Podręcznik bicia dziecka

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze studiowałem politologię, jeden z moich kolegów wszedł w posiadanie Mein Kampf autorstwa Adolfa Hitlera i pożyczał tę książkę każdemu, kto chciał ją przeczytać. Spróbowałem i ja – z czystej ciekawości, czyli w stuprocentowo poznawczych celach; wielbicielem Hitlera i nazizmu nie byłem nigdy; przeciwnie, do tego malarza i jego chorej ideologii żywiłem i żywię jeno pogardę – lecz nie byłem w stanie dokończyć lektury. Z jednej strony ładunek nienawiści zawarty na stronach tejże pozycji okazał się dla mnie nazbyt duży, z drugiej natomiast jakość wydania była potwornie kieska; błędy edytorskie uznać należało za powszechne, co też skutecznie zniechęciło mnie do przyswojenia całości tekstu. Oddałem więc książkę koledze, nie doczytawszy jej. Tak czy owak, chyba każdy przytomny człowiek, nawet średnio oblatany w historii tudzież ideologiach i doktrynach politycznych, przyzna, że Mein Kampf , te wypociny Hitlera, to jedna z najbardziej przerażających książek...

Ułatwić życie sadystom

Nowy rok się nam zaczął i od razu mamy złe wiadomości. Skrajnie konserwatywna (czyli pod względem intelektualnym tkwiąca w głębokiej i ciemnej jaskini) władza Bezprawia i Niesprawiedliwości chce zafundować części obywateli – a zwłaszcza obywatelek – (k)raju nad Wisłą nowy koszmar. Oto Ministerstwo Rodziny (aczkolwiek w tym kontekście nazwa ta brzmi tyleż szyderczo, co niesmacznie), Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Z miejsca wzburzył on środowiska feministyczne i grono co światlejszych obywateli; wzburzenie to, jak najbardziej słuszne, można obserwować chociażby na łamach portali społecznościowych, a i niniejsza notka jest jego wyrazem. Proponowane bowiem przez rząd zmiany wyglądają jak wyjęte ze snu psychopaty i sadysty, a już na pewno posłużą właśnie psychopatom i sadystom znęcającym się nad swoimi familiami i zmieniającym życie najbliższych osób w piekło na ziemi. Mianowicie, z definicji przemocy...