Lewicowiec wśród świętych
Papież Franciszek ogłosił liczącą siedem pozycji listę kanonizowanych. W tymże gronie znalazł się papież Paweł VI, który dokończył obrady Soboru Watykańskiego II (niestety, wdrażanie jego postanowień w znacznej mierze zastopował Jan Paweł II), zwołanego przez swojego poprzednika, Jana XXIII. Z punktu widzenia dzisiejszej notki znacznie ważniejszy jest jednak inny nowy święty, czyli radykalnie lewicowy arcybiskup Oscar Romero (1917-1980) – facet, który na kanonizację bez wątpienia zasłużył. Romero urodził się w Salwadorze. Jako dziecko z powodu biedy terminował w pracowni szewskiej, z czasem doszedł jednak do wniosku, że od wytwarzania i reperowania butów znacznie lepsza jest kariera duchownego, toteż wstąpił do zakonu jezuitów w San Miguel. Później odbył studia teologiczne w San Salvadorze, skąd wyjechał do Rzymu, gdzie kształcił się w Uniwersytecie Gregoriańskim. W roku 1942 przyjął święcenia kapłańskie; początkowo chciał pracować w Rzymie, ale w 1944 r. zdecydował się na powrót ...