Posty

Wyświetlam posty z etykietą prawa obywatelskie

Kapitalistyczni esesmani

W minioną sobotę, w poznańskim Starym Browarze odbył się pokojowy protest aktywistów pro-zwierzęcych, przeciwko jednej z marek tekstylnych, jaka – mimo społecznego sprzeciwu i wzrostowi świadomości – wciąż produkuje futra, okrutnie mordując zwierzęta (w Starym Browarze ma swój sklep). Aktywiści zachowywali się spokojnie, podnosząc swoje postulaty – co można zobaczyć tutaj: https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=TKqZKfr_7f8&fbclid=IwVERTSANHow5leHRuA2FlbQIxMAABHrLfRE-GKKNJf_SL2vXodMEt9WedlA6X7bpINBRGUwAR74YUVNAcpLMQJvIB_aem_PGLm9SOa9a0Gr1ilKwxuUw – ale zostali brutalnie i wulgarnie zaatakowani przez ochroniarzy. Doszło do wyzwisk i szarpaniny. Postępowanie ochroniarzy było godne esesmanów (o czym więcej za chwilę). Po jakimś czasie, już po zakończeniu demonstracji, jedna z aktywistek wróciła do Starego Browaru w zupełnie innym celu. Wówczas otoczyła ją grupa pracowników (???) ochrony i pobiła, za to tylko, że tam przebywała; dziewczyna wylądowała w szpitalu ze złamanym ba...

Co dalej z Rzecznikiem?

Piotr Ikonowicz (co było do przewidzenia) raczej nie zostanie nowym Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Co jeszcze gorsze, nielegalnie funkcjonująca grupa kolesiów pod przewodnictwem św. Wolfgangowej od sznycli dla Kaczyńskiego, jaka pod nie-rządem Bezprawia i Niesprawiedliwości zastąpiła Trybunał Konstytucyjny, wydała dziś nielegalne orzeczenie, w którym uznała za niezgodny z ustawą zasadniczą przepis pozwalający RPO pełnić funkcję po zakończeniu jego kadencji. Tu nadmienić trzeba, iż kadencja obecnego Rzecznika, Adama Bodnara, formalnie dobiegła końca we wrześniu zeszłego roku, lecz parlamentowi nie udało się do tej pory wyłonić jego następcy, toteż pan Bodnar nadal urząd ów sprawuje. Orzeczenie nielegalnie funkcjonującej grupy kolesiów sprawi jednak, że ostatecznie straci on to stanowisko. No i co teraz? Co dalej z jednym z najważniejszych organów państwa, stojącym na czele naszych praw i wolności – a zatem bezpieczeństwa oraz życia? Scenariusze (jak zresztą zauważył dziś Adam Bodnar)...

Tęczowe represje niedouczonego ministra

Pod nieświatłymi i niemiłościwymi rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości (które coraz trudniej nazwać partią, a coraz łatwiej – mafią i sektą) Polska nie tylko podąża w patologicznym kierunku ku dyktaturze i państwu policyjnemu, lecz także staje się krajem coraz bardziej chorym i nienormalnym – to najbardziej cenzuralne określenia, jakie przychodzą mi na myśl. Oto Brudziński Joachim, ksywa Jojo , minister spraw wewnętrznych – ten, co wydzierał się na ulicy o „komunistach i złodziejach”, i któremu belgijska parada wojskowa z okazji święta państwowego pomyliła się z… patrolem strzegącym Belgów przed uchodźcami ( sic !) – przy pomocy podległego sobie (a za swoim pośrednictwem, oczywiście dyktatorkowi Kaczyńskiemu Jarosławowi, znanemu jako Knypeć ) aparatu represji i nadzoru dobrał się do skóry pani Elżbiecie Podleśnej, aktywistce. Została ona aresztowana przez policję, która przeszukała jej dom, zabierając sprzęt elektroniczny; następnie obywatelkę męczono, trzymając ją godzina...

Nie ma demokracji

Wielokrotnie pisałem na tych łamach, że w kapitalizmie demokracja – chodzi tu oczywiście o ustrój polityczny państwa – może być co najwyżej szczątkowa, ułomna. Rzecz jasna, dotyczy to nie tylko Polski, lecz w zasadzie wszystkich państw kapitalistycznych. Powodów ku temu jest wiele, tu skupię się na kilku. Ot, choćby na takim: co z tego, że możemy w wyznaczonym czasie pójść na wybory i oddać nasz cenny jakoby głos na tego czy innego kandydata, skoro nasi demokratycznie wybrani przedstawiciele zasiadający w organach władzy państwowej bądź samorządowej, mają ograniczone, i to mocno, pole działania? Zakres ich kompetencji władczych praktycznie bowiem nie obejmuje – a jeśli już, to w nader mizernym zakresie – kwestii gospodarczych. Tak zwany rynek kontrolują bowiem nie demokratycznie wyłonione władze państwowe, lecz – zarządzane niedemokratycznie, a niekiedy będące wręcz strukturami nieomal totalitarnymi – gigantyczne koncerny, ściślej zaś rzecz ujmując, ich prywatni właściciele, czyl...

Żuk i Marsz Równości

Na początek mała dygresja. Dziś rocznica Bitwy pod Lenino. Z tej okazji składam hołd wszystkim jej uczestnikom, a tym, którzy jeszcze żyją – najlepsze życzenia. Dobrze, a teraz przejdźmy do meritum, czyli do pana Żuka Krzysztofa, prezydenta Lublina, członka Platformy (anty)Obywatelskiej. Pan prezydent nie udzielił w ostatnich dniach zgody na przejście lubelskimi ulicami Marszu Równości, czyli parady organizowanej przez przedstawicieli środowiska LGBT, niosącej pozytywny, równościowy przekaz, mającej walory edukacyjne, a jednocześnie skierowanej przeciwko dyskryminacji. Jak wszystko, co dobre i kolorowe, podobne marsze budzą alergię i agresję u skrajnych prawicowców (nacjonalistów, faszystów i nazistów). Krzysztof Żuk obawiał się więc, że ci ostatni zaatakują paradę, zagrażając zdrowiu i życiu mieszkańców Lublina. Te właśnie obawy, którymi pan prezydent podzielił się publicznie, miały być podstawą do zakazu Marszu Równości. Jego uczestnicy oczywiście zaskarżyli ową decyzję do sądu...

Śmiech i strach

Na początek mała dygresja. Nie będę się dziś znęcał nad niejakim Andrzejem Dudą, znanym szerzej jako Adrian, pełniącym z kaczej woli funkcję prezydenta Polski, ani nad jego wycieczką – za nasze pieniądze – do Australii, gdzie wraz ze swoją liczną świtą (zupełnie, jakby był sułtanem, choć jest li tylko pałacowym eunuchem) hańbił Polskę niepoważnym zachowaniem, opowiadał bzdury o „dekomunizacji” i nie kupił okrętów, kupno których podobny było już zaklepane. Wieść gminna niesie, iż transakcję zastopował rząd, przez co Adrian wyszedł na durnia (nic nowego w jego politycznej karierze). Może zresztą dobrze się stało, ponieważ owe wojenne jednostki pływające, zdaniem niektórych specjalistów, niezbyt nadawały się na taki akwen, jakim jest Bałtyk (na Pacyfik czy inny ocean nadają się jak najbardziej), nadto czytałem, że Australijczycy zaczynają je przeznaczać na… sztuczne rafy. I to by było na tyle w kwestii Adriana w ojczyźnie Mad Maksa. Teraz przejdźmy do meritum, czyli do rzeczy znacz...

Ukarać satyryka za satyrę

Jeżeli ktoś z Was, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, żywił jakiekolwiek wątpliwości, czy Polska pod rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości jest jeszcze państwem demokratycznym, to może spokojnie stwierdzić, że NIE. W państwach demokratycznych przestrzegane są bowiem prawa i wolności człowieka i obywatela, w tym jedna z najważniejszych – wolność słowa. Aparat represji państwa demokratycznego nie karze obywateli za krytykę polityków, rządu czy ustroju. W PiS-owskiej zaś Polsce realia, niestety, wyglądają inaczej… Oto pan Antoni Szpak, satyryk z Kabaretu Klika, usłyszał zarzut… „znieważenia narodu polskiego”, postawiony oczywiście przez skrajnie upolitycznioną prokuraturę pod wodzą ministra Zbigniewa Zero… znaczy, Ziobro. Za co? Ano, satyryk ów zwrócił się publicznie do prezydenta Andrzeja Dudy, goszczącego na antenie Radia, (które) ma Ryja, w ten sposób: Panie Adrianie, za takie zasługi wypada Ojca Dyrektora nie tylko w rękę pocałować. Jedynie w durnym, kołtuńskim kraju mo...

Polska Rzeczpospolita Policyjna

Pod adresem Bezprawia i Niesprawiedliwości często pada zarzut (słuszny zresztą), że buduje państwo policyjne. Mówi o tym na przykład profesor Karol Modzelewski, któremu niniejszym składam wyrazy ogromnego szacunku. I właśnie państwu policyjnemu poświęcimy teraz chwilkę czasu. Co to takiego jest? Ano, jest to takie państwo, w którym rządy sprawowane są przy pomocy terroru policyjnego. Cały aparat państwowy wciela się w rolę zbiorowego policjanta, lecz bynajmniej nie takiego, który świadczy obywatelom pomoc i ochronę, ale takiego, co obywateli nadzoruje, represjonuje, uciska i ogranicza im wolność. Co istotne, obywatele państwa policyjnego nie mają możliwości (lub jest ona nader ograniczona) bronić się przed terrorem ze strony aparatu represji i nadzoru, ponieważ ich prawa oraz wolności są sukcesywnie redukowane, często wręcz do zera (wszystkie państwa totalitarne i autorytarne były i są państwami policyjnymi). Tymczasem służby państwowe otrzymują od polityków coraz to większe komp...