Posty

Wyświetlam posty z etykietą NATO

PiS not SAFE

Przywódcy Unii Europejskiej chyba coraz lepiej rozumieją, że strukturze owej potrzebna jest własna polityka obronna, w tym zbrojeniowa. Własna, czyli niezależna od USA, bazująca na europejskim potencjale i leżąca w europejskim interesie politycznym oraz gospodarczym. Staje się to coraz wyraźniejsze, odkąd do Białego Domu po raz drugi wprowadził się Donald Trump. No to powstał program SAFE, czyli europejski mechanizm wspólnych zakupów uzbrojenia za nisko oprocentowane kredyty przyznawane uczestniczącym w nim państwom. Oczywiście można, a wręcz należy twierdzić, że zamiast na szeroko pojętą broń gigantyczne pieniądze przeznaczane być powinny na politykę społeczną (zwłaszcza, że kapitalizm pogrąża się w kryzysie i rośnie takie na przykład bezrobocie), niemniej z czysto gospodarczego punktu widzenia SAFE ma swoje zalety, nie tylko dla finansjery. Otóż, gdyby Polska (na jej przykładzie wyjaśnimy rzecz całą) z niego skorzystała, osiemdziesiąt procent przyznanych środków trafiłoby do rod...

Pomarańczowe szaleństwo

Donald Trump, lokator Białego Domu, czyli prezydent imperium zła, wymyślił nową instytucję. Nosić ma ona nazwę Rada Pokoju, a jej celem ma być zarządzanie Strefą Gazy (oczywiście ku zadowoleniu izraelskich faszystów), choć zadania mogą wykroczyć poza ten obszar i dotknąć innych światowych kwestii. Zaproszonych zostało ponad sześćdziesięciu przywódców, w tym: car (formalnie prezydent) Rosji Władimir Putin, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, dyktator Węgier Viktor Orban czy polski Alfons (serio!). Stałe członkostwo w owej Radzie Pokoju kosztować ma dane państwo miliard dolarów rocznie. Na razie nie wiadomo, czy Nawrocki przyjmie zaproszenie (zapłaciłby za to z naszych kieszeni, oczywiście); przeszkadza mu towarzystwo Putina. W każdym razie fakt, iż został zaproszony, świadczy o tym, że Trump uważa, nie bez racji, Polskę za swoją marionetkę, nieformalną kolonię USA. Którą (k)raj nad Wisłą rzeczywiście jest od 1989 roku. Rzecz jasna Rada Pokoju ma być pasem transmisyjnym interesó...

Kolej na Grenlandię

Po zamachu na Wenezuelę i uprowadzeniu przez amerykańskich komandosów prezydenta Maduro z żoną, Donald Trump groził już to Meksykowi, już to Kubie, już to innym państwom w Ameryce Południowej. Ale też przypomniał swe żądania z początku kadencji odnośnie Grenlandii, którą USA miałyby przejąć od Danii, rzekomo po to, aby chronić swoje bezpieczeństwo. I wygląda właśnie na to, że właśnie Grenlandia jest obecnie pierwsza w kolejce do wpadnięcia w imperialistyczne łapska. Otóż amerykańskie media podają, iż Trump polecił swoim doradcom opracować strategię zajęcia tejże wyspy. Jedne źródła mówią, że najchętniej by ją kupił (o tym właśnie mówił na początku kadencji, gdy w ogóle zgłosił grenlandzki pomysł), inne jednak nie wykluczają interwencji zbrojnej (której chyba boją się także europejscy przywódcy, na plany Trumpa reagują bowiem nader ostro i krytycznie, również, o dziwo, Donald Tusk). Może być zatem bardzo różnie, zwłaszcza, że pomarańczowy szaleniec jest nieobliczalny. W jego szaleń...

Drony nad Polską

Polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony wojskowe. Zostały zestrzelone przez polskie i, jeśli się nie mylę, holenderskie lotnictwo… ale spadając, ich wraki narobiły szkód. Na dobrą sprawę, nie wiadomo jeszcze, z jakiej konkretnie przyczyny nadleciały one nad nasze terytorium. Czy był to błąd rosyjskiego dowództwa w toczącej się tragicznej, niepotrzebnej i paskudnej wojnie rosyjsko-ukraińskiej? Nie da się tego wykluczyć, jako że Rosja zaproponowała Polsce wspólne wyjaśnienie sprawy; rząd (k)raju nad Wisłą stwierdził, że nie jest zainteresowany taką kooperacją. Podobny wypadek już się zresztą zdarzył, z ukraińską rakietą, która zabiła kilka osób (początkowo wzięta została za rosyjską). Inną, co najmniej równie prawdopodobną opcją jest celowe działanie Rosjan, tzn. testowanie politycznej cierpliwości zarówno Polski, jak i NATO, a także ich obrony przeciwlotniczej. Jeśli tak, to zapewne niemiłą niespodzianką dla wschodniego sąsiada jest to, że wsparcie – w tym militarne, w...

Pokój ekstremistyczny

W Bristolu (miasto w Wielkiej Brytanii, gdyby ktoś nie wiedział) kilka dni temu aresztowana została osiemdziesięciotrzyletnia kobieta, była pastorka. Całkiem możliwe, że usłyszy zarzut terroryzmu albo politycznego ekstremizmu. Dlaczego? Ano, stała sobie na ulicy z transparentem nawołującym do zakończenia ludobójstwa w Gazie. Nie, nie było na nim żadnych antysemickich treści, jedynie wezwanie do tego, by nie mordować więcej ludzi. Ale to wystarczyło, aby starszą panią zwinąć. Jest bowiem „niebezpieczną ekstremistką”, „zwolenniczką Hamasu”, osobą „popierającą terroryzm”. Takich dożyliśmy czasów. Jeśli ktoś sprzeciwia się masowym zbrodniom popełnianym w różnych miejscach świata – na przykład właśnie w Palestynie, choć nie tylko – może zostać aresztowanym i osądzonym przez aparat represji i nadzoru swojego państwa. W Niemczech za taką postawę liczyć się trzeba z pobiciem przez mundurowych, a także deportacją (jeśli jest się obcokrajowcem). Czarne listy i deportacje osób wzywających do p...

Niewiarygodny sojusznik

W ostatnich dniach pełno jest opinii, że USA porzuciły Ukrainę. Wynikają one z tego, że administracja Trumpa wstrzymała resztki pomocy dla tego naddnieprzańskiego państwa. Tak naprawdę jednak, pomoc owa zaczęła się zmniejszać jeszcze pod koniec kadencji Joego Bidena, a Europa, Środkowo-Wschodnią oczywiście wliczając, z orbity zainteresowań Stanów, coraz mocniej skupionych na Pacyfiku, wypadać zaczęła jeszcze za Baracka Obamy. Żadnego wszelako zaskoczenia w tym nie ma. USA osiągnęły swój cel, którym było osłabienie polityczne i militarne Rosji, do czego wojna się przyczyniła, i teraz dążą do tego, aby za wschodnią flanką NATO znów zrobiło się spokojnie; jak pisałem wczoraj, Trump z Putinem podzielili też strefy wpływów w Ukrainie. Tyle, że w odróżnieniu od poprzedników, amerykański prezydent nie zachowuje się w sposób dyplomatyczny, lecz usiłuje wpłynąć na Wołodymyra Zełeńskiego drogą wymuszeń, zupełnie jak Adolf Hitler w latach 30. Wcześniej Stany Zjednoczone sukcesywnie porzucały...

Biznes Północnoatlantycki

Zboczony kapitalistyczny miliarder, Donald Trump, szykuje się do ponownego objęcia prezydentury w imperium zła, czyli oczywiście USA. W związku z tym przypomniał, że Stany Zjednoczone będą broniły (aha, już to widzę!) państw należących do NATO pod warunkiem, że te odprowadzą wymagane składki, wynoszące 2 proc. PKB (Polska, kierowana wasalizmem postsolidarnościowych, a więc marionetkowych wobec Waszyngtonu władz, buli znacznie wyższe, nie wspominając o przepłacaniu za amerykański gaz czy sprzęt wojskowy). W związku z tym przypomnieniem posypały się – tak jak za poprzedniej kadencji zboczonego miliardera – negatywne komentarze i pytania, czy europejscy sygnatariusze Paktu Północnoatlantyckiego mogą w razie czego (czyli rosyjskiej agresji, choć to bardzo wątpliwe, by miała ona nastąpić) liczyć na imperialistyczne wsparcie polityczne oraz, zwłaszcza, wojskowe. Tymczasem, jakkolwiek bezgraniczna jest moja pogarda dla Trumpa, jednego nie mogą mu odmówić. Mianowicie szczerości. Otóż, NATO ...

Upadek pewnego aktora

Media (niemal w stu procentach prawicowe) poświęcały ostatnio uwagę głównie wyborom prezydenckim w imperium zła. Nieco więc na bocznicę zjechał temat naszego wschodniego sąsiada, Ukrainy, toczącej tragiczną wojnę z innym naszym wschodnim sąsiadem, Rosją. Na którym to konflikcie zbrojnym pasą się oczywiście światowe koncerny zbrojeniowe, naftowe i wiele innych. A tymczasem prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, popełnił straszliwy nietakt. Wyraził bowiem publicznie żal, że Polska („I inne kraje”, przy czym nie sprecyzował, jakie konkretnie) nie zestrzeliwuje rosyjskich rakiet bombardujących terytorium Ukrainy. Zarazem dał do zrozumienia, że życzyłby sobie czegoś takiego. Ten dureń i fanatyk, Radosław Sikorski (nigdy nie powinien był zasiadać w fotelu ministra spraw zagranicznych) już się do tego palił, ale na szczęście nie wygląda na to, by pomysł ów zyskał poparcie naszej klasy politycznej i społeczności międzynarodowej. Jak bowiem trafnie spostrzegł Krzysztof Gawkowski, minister ...

Atomowe marzenie pewnego solidarucha

Niejaki Duda Andrzej, ksywa Adrian, znany też jako PAD i Anżej, czyli PiS-owski solidaruch niby bez legitymacji partyjnej (musiał ją zdać, lecz ślepa lojalność i niewolnicze podporządkowanie Kaczyńskiemu Jarosławowi pozostały), nędzna imitacja prezydenta RP, ma marzenie. Pragnąłby otóż arsenału nuklearnego w Polsce. Nie chodzi wszelako o bomby rodzimej produkcji – Polska zalicza się do państw, które posiadają niezbędną infrastrukturę do wdrożenia tejże – lecz o rozlokowanie na naszym terytorium broni amerykańskiej. Jak na prawicowca, a już szczególnie postsolidarnościowego, przystało, Duda nie reprezentuje przecież interesów Rzeczypospolitej, lecz USA, jak również Watykanu oraz międzynarodowych koncernów i korporacji. W sprawie, jaką dziś poruszam, facet ten zamierza rozmawiać z Donaldem Tuskiem; oby premier wykazał choć odrobinę rozsądku… lecz nie łudzę się, wszak on też jest solidaruchem. Według propagandy, imperialistyczny arsenał nuklearny miałby znacząco podnieść poziom bezpi...

Szczerość zboczonego miliardera

Donald Trump, były – acz, mimo ciążących na nim zarzutów, ubiegający się o reelekcję (i mający, według sondaży, wielkie szanse na wygranie wyborów) – prezydent USA, a przy tym zboczony, szurnięty miliarder ze skrajnie prawicowym światopoglądem, po raz kolejny wydalił wypowiedź, jaka wzbudziła, delikatnie rzecz ujmując, konsternację w tzw. „świecie zachodnim”, Polskę wliczając. Może zwłaszcza nad Wisłą słowa te zostały źle przyjęte. Otóż, stwierdził Trump, że Rosja „może robić, co chce” z państwami, które nie opłacają składek NATO-wskich w stosownej wysokości; innymi słowy, USA (w domyśle, jeśli on ponownie zostanie prezydentem… choć to akurat kwestia niezależna od jego osoby) ich nie obronią. O ile sama ta wypowiedź jest faktycznie konsternująca, o ile Trump to niewydarzony głupiec, o tyle… słowa te są w stu procentach prawdziwe, i to niezależnie od tego, kto zasiada w Białym Domu. Taki po prostu jest układ. Pakt Północnoatlantycki (NATO), utworzony w 1949 roku, miał za zadanie ...

A ludzie giną

No i skończył się szczyt (jakkolwiek wypadałoby go określić raczej mianem pagórka…) NATO w Wilnie. Jak zwykle przy podobnych okazjach, posypały się liczne memy wyśmiewające uczestników, chociażby niejakiego Dudę Andrzeja. Oczywiście, były też komentarze bardziej poważne. Dotyczyły one głównie Ukrainy i tego, że nie dostała ona potwierdzenia, że (i kiedy) zostanie do Paktu przyjęta, a jedynie padły ogólnikowe zapewnienia, co miało wywołać rozżalenie u prezydenta Zełeńskiego. Tymczasem żadnej niespodzianki tu nie ma; nasi wschodni sąsiedzi niczego innego poza zapewnieniami, że jak najbardziej są na drodze ku członkostwu, otrzymać nie mogli, są bowiem państwem prowadzącym wojnę. Przyjęcie Ukrainy do NATO lub chociażby jawna deklaracja z podaniem ewentualnego terminu, oznaczałaby wciągnięcie jego państw w działania wojenne, a na tym nikomu nie zależy. Amerykańskim oraz europejskim imperialistom, a już tym bardziej międzynarodowym koncernom i korporacjom z producentami uzbrojenia na cz...

Dwie dekady zbrodni

Mija właśnie dwadzieścia lat od początku jednej z największych tragedii, a zarazem masowej zbrodni w dotychczasowej historii XXI wieku, popełnionej przez wyjątkowo agresywne, terrorystyczne imperium wraz z jego sojusznikami tudzież marionetkami. Czyli od inwazji na Irak, zwanej też drugą wojną w Zatoce Perskiej. Zaczęła się ona 20 marca 2003 roku i trwała około osiemnastu lat (aczkolwiek tak naprawdę stanowiła sumę różnorodnych konfliktów, spowodowanych inwazją), jej zaś ponure skutki odczuwane są nadal, między innymi w Europie, dokąd próbują dostać się uchodźcy. Ale po kolei. Dwadzieścia lat temu imperialistyczne wojska USA, Wielkiej Brytanii, Australii i, niestety, Polski (zgadnijcie, kto był sojusznikiem tych pierwszych, a kto marionetką?) na rozkaz zbrodniczego amerykańskiego prezydenta, George’a W. Busha, zaatakowały Irak rządzony przez Saddama Husajna (tak, był on masowym mordercą, ale też niegdysiejszym sojusznikiem/agentem USA) pod pretekstem posiadania przez to państwo bron...

Kiedy koniec wojny?

Równo rok temu rosyjskie wojska wkroczyły do Ukrainy, rozpoczynając kolejną fazę wojny trwającej od aneksji Krymu. Przez lata miała ona charakter konfliktu domowego, pomiędzy władzami w Kijowie a separatystycznymi (nie bez racji, biorąc pod uwagę, że po Majdanie ukraińska polityka wewnętrzna przybierała coraz bardziej nacjonalistyczny, banderowski charakter) Doniecką i Ługańską Republiką Ludową, które Rosja wspierała, również militarnie. Rozpoczęte 24 lutego 2022 roku działania wojenne miały oficjalnie na celu denazyfikację Ukrainy (później podawano inne uzasadnienia), choć car Putin żywił oczywiście plany jej podboju i uczynienia z niej państewka satelickiego. Był to efekt coraz mocniejszego rozpychania się nad Dnieprem imperialistów amerykańskich, którzy nie tylko chcieli skolonizować tamtejszy rynek, ale i rozmieścić uzbrojenie bezpośrednio zagrażające terytorium rosyjskiemu. Z kolei Rosjanie uważają Ukrainę za swoją strefę wpływów, a nawet część terytorium od połowy XVII wieku (U...

Atomówka w kolonii

Politykierzy Bezprawia i Niesprawiedliwości – a także inni prawicowy – nieźle się podniecili. Zaczynają się bowiem negocjacje w sprawie NATO-owskiego (czyli stanowiącego emanację zbrodniczego amerykańskiego imperializmu) programu rozmieszczania… arsenału nuklearnego w Europie. PiS-owcy aż się palą, by Polska wzięła w nim udział, deklarują zatem przyłączenie się do rozmów. Amerykanie z kolei bardzo chętnie wtrynią nam atomówkę. Szykują się wszak do konfliktu z Chinami, już nie tylko politycznego tudzież handlowego, jak dotychczas, ale militarnego. Znacznie więc dla nich lepiej, jeśli kontratak Chińczyków wymierzony będzie nie w terytorium USA, lecz w którąś z ich europejskich marionetek… eee… znaczy, państw sojuszniczych. Poza tym, stale toczy się wojna rosyjsko-ukraińska, będąca między innymi poligonem do testowania uzbrojenia produkowanego przez obie jej strony, czyli Rosję i NATO (którego broń testują Ukraińcy). Imperium zła, jak niedawno pisałem, rade by było rozciągnąć teren owe...

Poligon Rosja?

Oj, coraz groźniejsza staje się sytuacja międzynarodowa na wschodzie Europy. Putin, któremu źle idzie wojna ukraińska, ogłasza częściową mobilizację, jaka Rosjanom w wieku poborowym niezbyt się podoba (nic dziwnego). W ostatnich dniach doszło do wycieków gazu z Nord Stream; o sabotaż posądzani są amerykańscy imperialiści, którym Radosław Sikorski już zdążył pogratulować na swoim profilu w jednym z portali społecznościowych udanej akcji. Z kolei James A. Marks, emerytowany generał amerykańskiego wywiadu, na antenie CNN stwierdził, że NATO jest w stanie rozbić rosyjską armię i wyzwolić Ukrainę (od Rosjan, bo zapewne oznaczałoby to jankeską okupację tego państwa) w ciągu dziewięćdziesięciu sześciu godzin. Cóż, nie chciałbym, żeby to sprawdzono, gdyż w takim wypadku nie tylko Rosja mogłaby oberwać, ale również Polska, państwa bałtyckie,Skandynawia, może też Niemcy… Mówiąc krótko, konflikt mógłby się rozrosnąć do nieprzewidywalnego poziomu. Niemniej, słowa generała skłoniły mnie do pewne...

Inspiracja dla zbrodni

Straszne rzeczy dzieją się – od lat! – na granicy USA i Meksyku. Mury (odrażające „dzieło” Trumpa i jego administracji), oddziały uzbrojonych po zęby zbirów, łażące wzdłuż rubieży i strzelające do ludzi, zamykanie dzieci w klatkach (zaczęło się za Obamy i prawdopodobnie trwa nadal)… Wszystko po to, by powstrzymać imigrantów z Ameryki Łacińskiej – głównie z Meksyku, ale nie tylko – przed niezgodnym z jankeskim prawem przedostaniem się na terytorium Stanów Zjednoczonych. Wielu z nich szuka lepszego życia (choć tu rodzi się pytanie, czy w USA nie będą żyli w takiej samej nędzy, co u siebie), inni chcą się ratować przed śmiercią – jeszcze kilka lat temu meksykańska wojna z kartelami narkotykowymi była drugim, po Syrii, najkrwawszym konfliktem zbrojnym na świecie. Owszem, wśród takich migrantów/uchodźców trafiać się mogą również przestępcy; rzecz jednak w tym, iż wszyscy, nawet najmłodsi, są traktowani, jakby zrobili albo chcieli zrobić nie wiadomo co. Poza tym, od karania za czyny niezgodn...

Sprzedający i sprzedani

Jak wiemy, Finlandia i Szwecja ogłosiły niedawno, że zrywają z dotychczasową polityką neutralności i wyrażają chęć wstąpienia do NATO. Powodem jest bliskość Rosji, która zaatakowała Ukrainę i ogólnie wykazuje coraz agresywniejsze, imperialistyczne zachowania, a to budzi strach w Helsinkach oraz Sztokholmie. Cóż, obu tym państwo wolno było podjąć taką decyzję (czy NATO nie powinno zostać zreformowane i przeorganizowane, to temat na odrębną analizę). Wiadomo już, że decydenci Paktu Północnoatlantyckiego nie mają nic przeciwko przyjęciu nowych członków se Skandynawii. Warunki stawia jedynie Turcja; chodzi mianowicie o wydalenie kurdyjskich uchodźców i azylantów przebywających w Szwecji i Finlandii. Są to działacze oraz bojownicy organizacji niepodległościowych, uznawanych przez Ankarę za terrorystyczne. Wśród lewicowców i ogólnie obrońców praw człowieka tudzież demokracji zrodziła się obawa – moim zdaniem, jak najbardziej uzasadniona – że szeroko pojęty Zachód, na czele z USA, sprzeda K...

Tarcza imperium zła

Na prawicy, głównie POPiS-owskiej, i w zaprzyjaźnionych z nią mediach trwa festiwal wielkiej radości. Amerykańskie władze podjęły i ustami prezydenta Joego Bidena ogłosiły decyzję odnośnie stałej obecności ichniej armii w Polsce. Innymi słowy, jankescy żołnierze będą u nas stacjonowali tak, jak ongiś radzieccy, tyle że w mniejszej liczbie. Przy czym ważna uwaga – decyzja o stałym zakwaterowaniu ich nad Wisłą nie wynika z polskiego członkostwa w NATO i polityki wzmacniania wschodniej flanki tegoż Paktu (np. w związku z wojną rosyjsko-ukraińską), lecz stanowi realizację, przeanalizowanego oczywiście na chłodno, interesu WYŁĄCZNIE JEDNEGO państwa, czyli USA. Mało tego; w Polsce powstaną nie tylko stałe bazy amerykańskie, ale też na nasze terytorium przeniesiona zostanie kwatera główna V Korpusu US Army. Dzięki temu my, obywatele i obywatelki tudzież w ogóle mieszkańcy i mieszkanki Polski, czuć się mamy bezpieczniej. Oficjalna propaganda jest przecież taka, że imperialistyczni żołnierze ...