Posty

Wyświetlam posty z etykietą współdziałanie

Dobra droga

Niedawno partia Razem podjęła decyzję, że w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych (miejmy nadzieję, że do nich dojdzie i nie zostaną sfałszowane, innymi słowy – że Bezprawie i Niesprawiedliwość nie będzie nic przy nich majstrowało) ponownie wystartuje ze wspólnej listy z Nową Lewicą, powstałą z połączenia SLD i Wiosny; po wyborach stworzą też swój klub parlamentarny. Bardzo dobrze, tak powinno być; współdziałanie jest jedynym rozsądnym i skutecznym wyjściem dla ugrupowań lewicowych oraz centrolewicowych. Podzielona lewica będzie słaba i stanie się łupem dla PiS-u, PO tudzież innych formacji prawicowych. Do takiego, jakże słusznego wniosku doszli też zapewne liderzy Polskie Partii Socjalistycznej (PPS). Ugrupowanie to, najstarsze z nadal obecnych na naszej scenie politycznej i z chlubnymi tradycjami, samo w sobie jest obecnie za słabe, by dostać się do parlamentu, ale jego ideowi działacze mogą zdziałać coś dobrego w szerszej lewicowej koalicji. PPS startowała w wyborach w 2019 r....

Kooperacja i świadomość klasowa

Bardzo szanuję ludzi, którzy potrafią się zorganizować i grupowo walczyć o swoje. Wyznaję bowiem pogląd, że człowiek jako jednostka nie ma żadnego wpływu na kształtowanie swojego losu oraz świata, np. polityki; zbyt wiele bowiem czynników jest od pojedynczej istoty ludzkiej niezależnych. Co innego ludzie w zbiorowości, ludzie ze sobą kooperujący. Dlatego kibicuję strajkującym nauczycielom. Nie tylko popieram ich postulaty (oczywiście sądzę, iż są oni jedną z naprawdę licznych grup zawodowych, jakie powinny zarabiać o wiele więcej niż obecnie; wypłaty w Polsce są generalnie zbyt niskie), ale też wielce podziwiam ich za to, że potrafili się zorganizować, współdziałać i razem walczyć o swoje. W tym miejscu wyrazy szacunku składam członkom (tym, którzy rzucili legitymacjami, jak też tym, którzy nadal formalnie pozostają w owym związku) nauczycielskiej „Solidarności”, jacy mimo podpisanego z rządem przez PiS-owca Proksę, lipnego porozumienia, przystąpili do akcji protestacyjnej wraz ...

Razem mądrzeje?

Wybory samorządowe, druga tura których jest już za nami, okazały się ciężkim przeżyciem dla polskiej lewicy. W przypadku SLD na słaby (aczkolwiek, jeśli spojrzeć na niego od strony liczby oddanych głosów, to podobny jak przed trzema laty, co oznacza, iż partia ta ma stały elektorat) wynik wpłynęły znacznie mniejsze środki, jakie ugrupowanie owo mogło przeznaczyć na kampanię, niż w przypadku PiS i PO, a przede wszystkim fakt, iż media głównego nurtu Sojusz albo ignorowały, albo potępiały w czambuł, totalnie niemerytorycznie zresztą, fałszując przy okazji obraz wyborów i przedstawiając je jako plebiscyt – PiS albo PO. Już kiedyś o tym pisałem. Sojusz Lewicy Demokratycznej, mimo fajnych kandydatów, jakich wystawił, i najlepszego ze wszystkich partii programu, zdecydowanie nie odniósł więc zwycięstwa, ale o klęsce też nie da się mówić. Inaczej sprawy się mają w przypadku partii Razem oraz ruchów miejskich (nimi zajmować się dzisiaj nie będziemy), które poniosły porażkę, i to sromotn...