Posty

Wyświetlam posty z etykietą urzędy

Gnębienie biednych

Polska po 1989 roku – ta sama, co mieni się dwudziestą gospodarką świata (faktycznie sytuuje się na tym poziomie) oraz właśnie wkracza na ścieżkę ku budowie najpotężniejszej armii w Europie, przynajmniej na papierze – jest państwem wstrętnym. Zwłaszcza od strony polityki społecznej. Nie tylko bowiem nie pomaga osobom, które znalazły się w trudnej i tragicznej sytuacji bytowej – na przykład bezrobotnym, ludziom, jakim pracodawca obciął wynagrodzenia, zadłużonym, okradzionym przez administrację (np. mieszkaniową), uchodźcom, itd. – ale jeszcze je karze tudzież gnębi, za to właśnie, że popadły w biedę, nie ze swojej, rzecz jasna, winy, lecz z winy nieludzkiego systemu kapitalistycznego, nieuczciwości rządzących solidaruchów, różnego rodzaju oszustw czy innych patologicznych czynników. Chyba najjaskrawszym – czyt.: najtragiczniejszym – przykładem jest polityka wobec osób uchodźczych. Ludzie, którzy usiłują przekroczyć granicę polsko-białoruską, poddawani są zbrodniczym push-backom (Sej...

Urzędasy i depresja

Depresja jest (nie tylko oczywiście w Polsce, ale na całym świecie, zwłaszcza w miejscach, gdzie króluje dziki kapitalizm) jedną z najpoważniejszych chorób; specjaliści podnoszą, że w ciągu najbliższych kilkunastu do kilkudziesięciu lat stać się może najczęstszą przyczyną zgonów w skali globalnej. Sam się z tym koszmarem zmagam, toteż obawiam się, że jak najbardziej może do tego dojść. O tym, że patologie nieludzkiego systemu kapitalistycznego – niestabilność bytowa, ciągły stres, bieda, inflacja, przepracowanie, przemęczenie i inne – ogromnie sprzyjają zachorowaniu na depresję, piałem już kilka ładnych razy, z własnego oczywiście doświadczenia. Zastanawiam się jednak, na przykładzie Polski, ile przypadków tejże dysfunkcji zapoczątkował lub wzmocnił aparat państwowy i samorządowy. Nie tylko do bani napisane przepisy prawne – choć i one odgrywają nader negatywną rolę – ale też ludzie je stosujący, czyli urzędnicy. Oczywiście nie zamierzam wrzucać wszystkich do jednego wora, nie brak...

Warto by podszkolić

Już od pewnego czasu zauważam, że świadomość społeczna w Polsce na temat dysfunkcji zdrowia psychicznego, z depresją na czele, powoli, acz stale narasta. Jasne, wiele w tej dziedzinie pozostaje jeszcze do zrobienia, niemniej poprawa w stosunku do tego, co było lat temu kilkanaście czy kilka, jest widoczna. I dobrze. Druga strona medalu jest o wiele bardziej ponura. A wygląda tak, że przypadków różnorakich psychicznych dysfunkcji – załamań, depresji, choroby afektywnej dwubiegunowej, nerwic i wielu innych – ciągle przybywa. Dotykają przedstawicieli wszystkich klas społecznych, grup zawodowych, wiekowych, płci… Nikt nie jest przed nimi bezpieczny. Nic dziwnego, skoro coraz dzikszy w miarę popadania w kryzys i niewydolność kapitalizm ogromnie sprzyja takim zachorowaniom, nawet, jeśli sam w sobie nie stanowi ich przyczyny. Wiem to zresztą po sobie, moją depresję wywołały przecież kapitalistyczne patologie. A jej nawrót, który ma szansę wkrótce mnie zabić. nastąpił z winy pewnego urz...

Uczciwość i kompetencja

Wobec organów samorządu i państwa, z jakimi się stykam lub przynajmniej mogę zetknąć (urzędy, sądy, policja, gminne spółki, itd.) mam prawo żywić pewne oczekiwania – jak każda osoba obywatelska. Wynika to z tego, że posiadam polskie obywatelstwo i płacę w Polsce podatki. A czego oczekuję od tychże organów? W zasadzie dwóch jedynie rzeczy: uczciwości i kompetencji. Ta pierwsza polega głównie na przestrzeganiu prawa oraz procedur. I elementarnej zasady uczciwości. Innymi słowy, poszczególne instytucje, urzędy, spółki, itd. publiczne nie mogą ani mnie, ani nikogo innego oszukiwać, okradać, manipulować, orzynać czy traktować z buta. W żadnym razie nie wchodzi w grę upokarzanie. Korupcja we wszelkich swych formach (łapownictwo, kumoterstwo, nepotyzm) w ogóle odpada. Elementem tejże uczciwości jest i to, że jeśli w wyniku działań danej instytucji publicznej zostanę w taki czy inny sposób poszkodowany, otrzymam od niej rekompensatę. Niekoniecznie pieniężną; często wystarczyć może zwykł...