Posty

Wyświetlam posty z etykietą język

Dziaders

Jako, że jutro spóźnione (powinno być 7 listopada – w rocznicę powstania Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej – lub 22 lipca, czyli oczywiście w rocznicę wydania Manifestu Lipcowego) Święto Niepodległości, warto przyjrzeć się językowi ojczystemu, a konkretnie neologizmowi, jaki w czasie trwających protestów w obronie praw kobiet i ogólnie praw człowieka zrobił karierę. Chodzi mianowicie o słowo „dziaders”, które, mam nadzieję, zakorzeni się w mowie potomków Polan, Wiślan, Wikingów, Tatarów, Turków, Żydów i innych plemion tudzież nacji, które dołożyły swoje genetyczne trzy grosze do ukształtowania genotypu współczesnych Polaków. Spotkałem się z – jak najbardziej, dodam, lewicowymi – komentarzami, by określenia „dziaders” nie używać, ponieważ ma ono być dyskryminujące ze względu na wiek. Cóż, autorami takich zaleceń z pewnością kierowały jak najszlachetniejsze intencje, a z dyskryminacją (jakąkolwiek!) zdecydowanie trzeba walczyć, lecz ten konkretny neologizm bynajmniej nie d...

Wiek rozwianych nadziei

Kiedy sięga się do dwudziestowiecznej klasyki science-fiction , zarówno literackiej, jak też filmowej, łatwo zauważyć, że niektórzy przynajmniej autorzy (ci bardziej optymistyczni, bo pesymistów wieszczących ludzkości upadek i zdziczenie też nie brakowało, ani nie brakuje) uważali stulecie XXI (oraz te, co nastąpić mają po nim) za okres niebywałego postępu, wspaniałych wynalazków, a przede wszystkim – triumfu rozumu. Nadzieję taką widać chociażby w twórczości Stanisława Lema (zwłaszcza tej bardziej poważnej, bo wybitny ów pisarz tworzył również teksty humorystyczne), w której wizja świata opartego na zwycięstwie ludzkiego intelektu przewija się między wierszami. Owszem, w bardziej dojrzałych swoich powieściach (np. Eden , Solaris , Głos Pana , Fiasko ) Lem doszedł do wniosku, że polegając tylko na rozumie, prędzej czy później dotrzemy do nierozwiązywalnych sprzeczności, toteż w życiu potrzebne są również zasady niekoniecznie rozumne i logiczne, np. moralne; ponadto, są we wszech...

Imiona po arabsku

Pani dyrektorka szkoły podstawowej w Dobczycach (Województwo Małopolskie) ma problem, i to poważny. Może nawet wylecieć z roboty. A wszystko dlatego, że jest człowiekiem cywilizowanym i chce dobrze dla uczęszczających do owej placówki dzieci. Ale po kolei. Rzeczona szkoła współpracowała z międzynarodową organizacją studentów AIESEC. Kooperacja polegała na organizowaniu warsztatów dla dzieci, prowadzonych przez wolontariuszy, czyli studentów zagranicznych; organizacja sprawdza przedtem ich kwalifikacje. W ramach tychże działań dobczycka podstawówka gościła już studentów chociażby z Chin oraz Indii. W Krakowie współdziałanie AIESEC z placówkami edukacyjnymi układa się korzystnie od czterdziestu lat. Rzecz jest naprawdę godna uznania, pomaga bowiem ludziom poznać inne państwa, kultury i języki. W Dobczycach też było fajnie, dopokąd szkoła nie zaprosiła dwóch studentów-wolontariuszy z Algierii. Mieli oni prowadzić warsztaty – pod kierunkiem zatrudnionego w szkole nauczyciela – na...