Posty

Wyświetlam posty z etykietą wrażliwość społeczna

Deficyt człowieczeństwa

Zbrodnia na granicy polsko-białoruskiej trwa nieustannie. Wciąż bowiem PiS-owskie służby wywożą uchodźców na drugą stronę owej rubieży albo w bliżej nieokreślonym kierunku, biją ich i szykanują, wciąż ludzie ci zamarzają w lesie, wciąż represjonowani są niosący im pomoc aktywiści… Jedynie większość mediów głównego nurtu przestała interesować się tematem. Czasami wszakże jakiś polityk się wypowie. A wówczas bywa, że robi się niedobrze, zwłaszcza, gdy „mądrościami” swymi dzieli się przedstawiciel PO-wskiej „opozycji” lub człowiek z nią związany. Tak na przykład, niedawno w jednym z programów telewizyjnych wystąpił Bronisław Komorowski, były prezydent (ostatni polityk, jakiego można za prezydenta uznać, ponieważ, jakkolwiek funkcję ową pełnił nad wyraz marnie, to jednak Konstytucji RP nie łamał, w odróżnieniu od Dudy Andrzeja, który prezydentem w moich oczach nie jest). I nie byłoby w tym jego wystąpieniu nic złego, gdyby nie palnął, że „nie widzi tortur na granicy”. Bo jego zdaniem, nik...

Prezydent wrażliwy społecznie

Kampania wyborcza dobiega końca (no, chyba, że będzie druga tura, bo w takim razie przed nami jeszcze dwa tygodnie sączenia w nasze uszy różnorakich bredni i kłamstw). Zbyt merytoryczna nie była; zresztą pod tym względem poziom kolejnych kampanii się obniża. Niemniej jednak, pojawili się kandydaci, którzy poruszali tematy ważne dla zwykłego człowieka, czyli kwestie społeczne: mieszkalnictwo, edukację, służbę zdrowia, prawa pracownicze, itd. Innymi słowy, pośród całego steku bzdur słyszalne były dobre, mądre wypowiedzi w dziedzinie polityki społecznej. Najlepiej wypadł tu Robert Biedroń, który ma najbardziej rozbudowany program w tym zakresie (nie będę go teraz omawiał, zajrzyjcie, proszę, na stronę kandydata i oceńcie sami). Pojawiły się mniej lub bardziej profesjonalne komentarze, wedle których kwestie takie w ogóle w kampanii prezydenckiej nie powinny się pojawiać, prezydent bowiem nie ma konstytucyjnych kompetencji w dziedzinie polityki społecznej. Kandydaci, według takic...

Czerwony Mikołaj

Dziś 6 grudnia, czyli Mikołajki – w Kościele katolickim wspomnienie świętego Mikołaja z Miry (dzisiejsza Turcja), w Kościele Prawosławnym określanego mianem Cudotwórcy. Według legendy (jego istnienie nie jest potwierdzone, choć jego otoczone kultem kości spoczywać mają w jednym z włoskich sanktuariów; pytanie, do kogo naprawdę należały, pozostaje otwarte) był on biskupem – demokratycznie wybranym przez wiernych, jak to się działo w pierwszych stuleciach chrześcijaństwa – miasta greckiego polis Mira, który wsławił się licznymi cudami, a przede wszystkim, finansowaną ze swojego ogromnego majątku, pomocą dla ubogich, m. in. finansować miał posagi dla panien z biednych domów, które, gdyby nie wyszły za mąż, zostałyby sprzedane do zamtuzów, czy też wykupywać więźniów skazanych na śmierć. Czyli taki komunista, typowy dla wczesnego chrześcijaństwa. Chrześcijański komunizm, dodajmy, zamordowany został przez cesarza Konstantyna, niezbyt słusznie zwanego Wielkim, który dopuścił kościelnych hi...