Posty

Wyświetlam posty z etykietą instytucja

Urzędasy i depresja

Depresja jest (nie tylko oczywiście w Polsce, ale na całym świecie, zwłaszcza w miejscach, gdzie króluje dziki kapitalizm) jedną z najpoważniejszych chorób; specjaliści podnoszą, że w ciągu najbliższych kilkunastu do kilkudziesięciu lat stać się może najczęstszą przyczyną zgonów w skali globalnej. Sam się z tym koszmarem zmagam, toteż obawiam się, że jak najbardziej może do tego dojść. O tym, że patologie nieludzkiego systemu kapitalistycznego – niestabilność bytowa, ciągły stres, bieda, inflacja, przepracowanie, przemęczenie i inne – ogromnie sprzyjają zachorowaniu na depresję, piałem już kilka ładnych razy, z własnego oczywiście doświadczenia. Zastanawiam się jednak, na przykładzie Polski, ile przypadków tejże dysfunkcji zapoczątkował lub wzmocnił aparat państwowy i samorządowy. Nie tylko do bani napisane przepisy prawne – choć i one odgrywają nader negatywną rolę – ale też ludzie je stosujący, czyli urzędnicy. Oczywiście nie zamierzam wrzucać wszystkich do jednego wora, nie brak...

Demontowanie imperium

Napisałem niedawno, że z powodu chaotycznej polityki Donalda Trumpa i faktu, iż facet jest nieprzewidywany, amerykański imperializm jest jeszcze bardziej niebezpieczny dla globu naszego umęczonego niźli wprzódy. Zdanie to podtrzymuję, zauważam jednak drugą stronę medalu, dającą pewną nadzieję. Otóż prezydent okazał się na tyle durny, że… demontuje imperium, na czele którego właśnie zasiadł. Robi to, jak sądzę, posiłkując się doradztwem Elona Muska (nie rozstrzygam tutaj, których z tych kapitalistycznych faszystów NAPRAWDĘ rządzi USA), jak też własnym doświadczeniem biznesowym. Otóż w kapitalizmie jedną z najczęściej stosowanych metod zwiększenia zysków danej firmy jest cięcie kosztów, dokonywane z reguły poprzez zmniejszanie wynagrodzeń do minimum (albo i poniżej niego), jak również redukcja załogi do najmniejszego niezbędnego stanu (a czasem i jeszcze gorzej). Tę drugą przeprowadza się oczywiście poprzez zwolnienia. Działania takie mają swe uzasadnienie w okresie kryzysowym, bywa j...

Od podstaw

Dni wolne od pracy związane ze świętami i Nowym Rokiem radośnie nam minęły… a w międzyczasie rozwinął się poważniejszy, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, problem prawo-ustrojowy. Oto Sąd Najwyższy zmienił zdanie i wydał nowe orzeczenie, wedle którego Ministerstwo Finansów musi jednak wypłacić subwencję wyborczą Bezprawiu i Niesprawiedliwości; wcześniej mafii/sekcie Kaczyńskiego Jarosława miała się ona nie należeć, z uwagi na liczne nieprawidłowości, a nawet przestępstwa. Rząd Donalda Tuska stanął na – słusznym! – stanowisku, że PiS pieniędzy owych dostać nie powinno, z kolei wśród prawników i różnych ekspertów opinie są podzielone. Rzecz w tym, że w SN (i nie tylko!!!) wciąż zasiadają neo-sędziowie, wadliwie, bo na podstawie niekonstytucyjnych ustaw mianowani pod PiS-owskim nie-rządem, którym prawo do wydawania orzeczeń tudzież wyroków w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej przysługiwać nie może. Niestety, takowe wydają, jak widać, korzystne dla Bezprawia i Niesprawiedliw...

Odpowiedzialność instytucjonalna

Ostatnio doszedłem do wniosku, że w Polsce (i zapewne nie tylko) powinno być wdrożone nowe rozwiązanie ustrojowe, czyli odpowiedzialność instytucjonalna. Chodzi o to, aby obywatel, poszkodowany przez daną instytucję państwową lub samorządową, mógł szybko i bez udziału męczącej drogi sądowej uzyskać zadośćuczynienie. W szczątkowej formie to już występuje – można wywalczyć odszkodowanie od Skarbu Państwa np. za niesprawiedliwy wyrok. Nie jest to jednak ani łatwe, ani przyjemne, a przy tym tak naprawdę osobie pokrzywdzonej płacimy wszyscy, z naszych podatków, nie zaś idiota, który jej zaszkodził. Jeżeli jednak dana instytucja – powiedzmy, gminna – obsadzona jest osobami niekompetentnymi (wiadomo, kumoterstwo i nepotyzm mają się świetnie) lub po prostu bezmyślnie stosującymi procedury, w wyniku czego osoba obywatelska zostaje w taki czy inny sposób poszkodowana, w zasadzie nie ma ona możliwości wyegzekwowania odpowiedzialności od winowajców. Jeśli domaga się zadośćuczynienia za swoje...

Warto by podszkolić

Już od pewnego czasu zauważam, że świadomość społeczna w Polsce na temat dysfunkcji zdrowia psychicznego, z depresją na czele, powoli, acz stale narasta. Jasne, wiele w tej dziedzinie pozostaje jeszcze do zrobienia, niemniej poprawa w stosunku do tego, co było lat temu kilkanaście czy kilka, jest widoczna. I dobrze. Druga strona medalu jest o wiele bardziej ponura. A wygląda tak, że przypadków różnorakich psychicznych dysfunkcji – załamań, depresji, choroby afektywnej dwubiegunowej, nerwic i wielu innych – ciągle przybywa. Dotykają przedstawicieli wszystkich klas społecznych, grup zawodowych, wiekowych, płci… Nikt nie jest przed nimi bezpieczny. Nic dziwnego, skoro coraz dzikszy w miarę popadania w kryzys i niewydolność kapitalizm ogromnie sprzyja takim zachorowaniom, nawet, jeśli sam w sobie nie stanowi ich przyczyny. Wiem to zresztą po sobie, moją depresję wywołały przecież kapitalistyczne patologie. A jej nawrót, który ma szansę wkrótce mnie zabić. nastąpił z winy pewnego urz...

Uczciwość i kompetencja

Wobec organów samorządu i państwa, z jakimi się stykam lub przynajmniej mogę zetknąć (urzędy, sądy, policja, gminne spółki, itd.) mam prawo żywić pewne oczekiwania – jak każda osoba obywatelska. Wynika to z tego, że posiadam polskie obywatelstwo i płacę w Polsce podatki. A czego oczekuję od tychże organów? W zasadzie dwóch jedynie rzeczy: uczciwości i kompetencji. Ta pierwsza polega głównie na przestrzeganiu prawa oraz procedur. I elementarnej zasady uczciwości. Innymi słowy, poszczególne instytucje, urzędy, spółki, itd. publiczne nie mogą ani mnie, ani nikogo innego oszukiwać, okradać, manipulować, orzynać czy traktować z buta. W żadnym razie nie wchodzi w grę upokarzanie. Korupcja we wszelkich swych formach (łapownictwo, kumoterstwo, nepotyzm) w ogóle odpada. Elementem tejże uczciwości jest i to, że jeśli w wyniku działań danej instytucji publicznej zostanę w taki czy inny sposób poszkodowany, otrzymam od niej rekompensatę. Niekoniecznie pieniężną; często wystarczyć może zwykł...

Prywatny folwark

Pisanie ustaw sprzecznych z Konstytucją RP i przepychanie ich w trybie niezgodnym z regulaminem Sejmu i Senatu oraz zasadami parlamentaryzmu. Omijanie, a często ordynarne łamanie prawa przez rządzących. Tworzenie nowych instytucji (SOP, Rada Mediów Narodowych) i obsadzenie ich – z reguły kompletnie wyzbytymi z kompetencji – „swoimi”. Niszczenie najważniejszych organów państwa. Dojenie z budżetu, ile się da. Fałszowanie głosowań. Facet powiązany z gangami sutenerskimi na czele NIK, skrajnie nieuczciwi prokurator i niedouczona „profesorka” w składzie nielegalnie funkcjonującej grupy kolesiów, która zastąpiła Trybunał Konstytucyjny… To tylko niektóre spośród nader licznych przykładów zawłaszczenia Polski przez politykierów z Bezprawia i Niesprawiedliwości tudzież ludzi z nimi powiązanych (krewnych, powinowatych, przyjaciół – tych w sutannach wliczając). W internecie i innych mediach można spotkać liczne komentarze mówiące, że PiS-owcy traktują Polskę jak swój prywatny folwark. Jest...

Profanacja szczytnej idei

To, co dzieje się wokół pedofilii w Kościele katolickim, a także wokół pomnika niejakiego Jankowskiego Henryka (oba tematy są oczywiście mocno ze sobą związane), przysłoniło nieco inną aferę, kto wie, czy nie jeszcze bardziej poważną. Chodzi oczywiście o to, co działo się w Polskim Czerwonym Krzyżu. W dolnośląskim jego oddziale w latach 2014-2017 ginąć miała używana odzież, zbierana w specjalnych kontenerach i przeznaczona dla osób niezamożnych. Kradli ją najprawdopodobniej pracownicy też oddziału, po czym miała ona być sprzedawana w zaprzyjaźnionych second-handach i hurtowniach. Czyli taka mafia odzieżowa. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że wówczas PCK kierowali politycy, a raczej politykierzy Bezprawia i Niesprawiedliwości; z dolnośląskim zaś oddziałem związani byli posłowie i radni wojewódzcy tej partii. Ale to jeszcze nie wszystko. W ostatnich dniach wyszło na jaw, iż z tego samego oddziału PCK ginąć miała… żywność (także oczywiście przeznaczona dla osób ubogich). A w...