Posty

Wyświetlam posty z etykietą prawo antyaborcyjne

Dzieci się nie rodzą

Mamy najniższy poziom dzietności w historii Polski. W związku z tym kato-prawica, zarówno konserwatywna, jak i faszystowska, kwiczy. Kaczyński biadolił kiedyś, że Polki nie chcą rodzić, bo „dają w szyję”, zdaniem Tuska „nie chcą podejmować odpowiedzialności”, a naziole twierdzą, że młode pokolenia wolą kotki i pieski niż progeniturę. Demografowie z kolei uspokajają nastroje; wielu podnosi, że sama dzietność to nie wszystko; czasami lepiej jest, dla jednostek i ogółu, mieć mniej dzieci, a dobrze je wychować i zapewnić im korzystne warunki bytowe. I apelują, aby zamiast obwiniać ludzi, zbadać trendy i zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Cóż, jedną z nich jest nasz świat. Nietrudno znaleźć, chociażby na portalach społecznościowych czy różnych forach, opinie ludzi, którzy na rodzicielstwo się nie decydują, albowiem boją się wojen (jedna, przypomnę, toczy się naprawdę niedaleko od nas!), zmian klimatu czy niestabilności bytowej. Innymi słowy, obawiają się, że za kilkan...

Terroryzm antyaborcyjny faszystów

W Oleśnicy doszło do aktu terroryzmu antyaborcyjnego – na szczęście bezkrwawego (choć i tak zagrażającego ludzkiemu życiu). Hitlerowski eurodeputowany, a zarazem kandydat na prezydenta o nazwie Grzegorz Braun – jedna z najbardziej odrażających postaci współczesnej polskiej polityki – wraz z liczną grupą swoich zwolenników wdarł się na teren szpitala w tymże dolnośląskim mieście. Tam faszystowscy terroryści dosłownie wzięli lekarkę jako zakładniczkę, zamykając ją w jednym z pomieszczeń i uniemożliwiając jej powrót na oddział. A to dlatego, że przeprowadziła legalny i zgodny z prawem zabieg aborcji. Niestety, w trzydziestym szóstym tygodniu ciąży, ponieważ wcześniejsi lekarze pacjentki nakłaniali ją do tego, by urodziła. Tragedia w tym, że dziecko było nieuleczalnie chore; poczytałem trochę na temat owego schorzenia i wiem, że przy porodzie połamałyby się mu wszystkie kości, a śmierć nastąpiłaby w strasznych bólach, które należałoby łagodzić opioidami, w tym morfiną (podawaną NOWORODK...

Odszkodowania dla ofiar

Magdalena Biejat, kandydatka Lewicy na prezydenta (a raczej prezydentkę; warto promować feminatywy), stwierdziła jakiś czas temu, że popiera odszkodowania dla rodzin ofiar tzw. „żołnierzy wyklętych”, czyli antykomunistycznego zbrojnego podziemia, działającego po II wojnie światowej. Jak najbardziej ma rację, „wyklęci” bowiem w większości byli bandytami i terrorystami, którzy – nierzadko we współpracy z UPA – mordowali mężczyzn, kobiety i dzieci, gwałcili oraz rabowali całe wsie; w wielu wypadkach ich motywacją była skrajnie prawicowa, nacjonalistyczna ideologia, w innych (Kuraś „Ogień”, który zresztą kilkakrotnie zmieniał strony konfliktu) zwykły bandytyzm. Jako, że działali przeciwko społeczeństwu polskiemu i Polsce, należy ich uznać za zdrajców; niestety, prawica postsolidarnościowa oraz neofaszystowska szerzy ich kult, aby legitymizować własną zdradę. W każdym razie, potomkom i krewnym ich ofiar odszkodowania zdecydowanie się należą. Uważam też, że powinny być wypłacane odszkodow...

Czwarta hitlerowska rocznica

Rzućmy okiem na kalendarz. 22 października, na pozór nic specjalnego, prawda? A tymczasem jest to czwarta rocznica nader ponurego wydarzenia. Albowiem właśnie 22 października 2020 roku nielegalnie funkcjonująca grupa kolesiów, jaką stał się Trybunał Konstytucyjny zawłaszczony przez Bezprawie i Niesprawiedliwość, wydała barbarzyński, hitlerowski pseudo-wyrok, znacząco zaostrzając już i tak nader restrykcyjne zalegalizowane bezprawie antyaborcyjne w (k)raju nad Wisłą. Za nowe regulacje teoretycznie odpowiadali „obywatele” na czele z hitlerówką Kają, w praktyce oczywiście stali za nimi politykierzy z PiS-u oraz hierarchowie Kościoła katolickiego. Wspierani przez w zasadzie całą polską polityczną prawicę. Nowe totalitarne regulacje doprowadziły do tragedii. W ich konsekwencji zmarła pani Izabela z Pszczyny, pani Dorota z Nowego Targu oraz wiele innych kobiet, a znacznie ich więcej, wraz z dziećmi, dotknęło straszliwe cierpienie. Pseudo-wyrok poskutkował również wybuchem serii Czarny...

Jak nic nie zmienić

Jak wiemy, ustawa o dekryminalizacji aborcji przepadła w Sejmie. Wina spoczywa na osobach poleskich z Konfederacji, PiS-u tudzież innych przedstawicielach skrajnej prawicy, jak również na klerykałach z PSL-u, co poniektórych z Polski 2050 oraz KO (tych, co nie przyleźli na głosowanie). Innymi słowy, w kwestii praw kobiet nie zmieniło się nic… bo i zmienić się nie mogło, skoro rządy nadal (tylko pod innym obecnie logiem partyjnym) sprawuje klerykalna prawica, zaś o uprawnienie przedstawicielek płci żeńskiej do decydowaniu o własnym zdrowiu walczą jedynie Lewica oraz Zieloni, przy czym ci drudzy stłamszeni są przez klerykalną PO. Jasne, Donald Tusk i inni politycy PO/KO wiele w tym względzie obiecywali, okazało się to wszelako (cóż za zaskoczenie!) jednym wielkim oszustwem, jakże typowym dla ryżego miłośnika haratania w gałę. Pan premier i jego akolici w żadnym razie nie planowali odchodzić od hitlerowskich praktyk PiS-u, gdyż są one na rękę i Kościołowi katolickiemu, i świeckiemu wiel...

Klerykalny i zbrodniczy

Władysław Kosiniak-Kamysz, przewodniczący Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego, został ostatnio mocno skrytykowany, również przez wyborców obecnej koalicji rządowej, za to, że wraz ze swoją partią uniemożliwia liberalizację, minimalną chociażby, nieludzkiego ustawodawstwa antyaborcyjnego. Krytyka ta jest oczywiście w pełni uzasadniona i ze wszech miar słuszna. Jak wiemy, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz większość prominentów jego partii, to zapiekli klerykałowie, bliscy fanatyzmowi religijnemu, co czyni z nich śmiertelnych wrogów kobiet i ich praw. Podobnie też jak wszyscy prawicowcy, stoi na przeszkodzie postępowi oraz rozwojowi Polski. Ale to niejedyne, co można, a wręcz trzeba liderowi PSL-u zarzucić. Polityk ów jest przecież ministrem obrony w obecnym rządzie Donalda Tuska. Dlaczego otrzymał tę akurat funkcję, pozostaje zagadką. Z wojskiem czy obronnością Kosiniak-Kamysz raczej nie miał dotąd wiele wspólnego, z wykształcenia i zawodu jest lekarzem, stoi zaś na czele partii r...

Depenalizacja

Platforma/Koalicja Obywatelska obiecuje poprzeć projekt ustawy o depenalizacji aborcji, autorstwa oczywiście Lewicy. Nie chodzi w nim o liberalizację hitlerowskiego zalegalizowanego bezprawia antyaborcyjnego, czyli o przyznanie kobietom należnego im prawa do przerwania ciąży (co, swoją drogą, jest miłosierdziem wobec płodu), gdyż tego dotyczy inny projekt, ale o to, by pomoc w tym, np. poprzez dostarczenie stosownych leków czy załatwienie pobytu w klinice za zachodnią bądź południową granicą nie były karane – a za sprawą hitlerówki Godek i PiS-wców, że o stojących za nimi Kościele katolickim nie wspomnę, niestety są. W klubie PO/KO, wedle zapowiedzi, panować ma dyscyplina, czyli wszystkie osoby poselskie mają głosować za tą ustawą. Cóż, trzymam za słowo, bowiem o ile co do Zielonych, Inicjatywy Polskiej czy choćby Nowoczesnej większych wątpliwości nie mam, o tyle PO w poprzednich kadencjach często kombinowała, jak tu głosować tak, aby nie naruszyć żądań Kościoła katolickiego. Czy ter...

Krzyż zastępczy

I znów kroczy (k)raj nad Wisłą drogą krzyżową. Nie chodzi jednak o katolickie nabożeństwo wielkopostne, lecz o to, że po raz któryś w ciągu ostatnich minionych przeszło trzech dekad opinię publiczną ogarnęła debata na temat symboli religijnych, na czele oczywiście z krucyfiksami, w przestrzeni publicznej: urzędach, szkołach, szpitalach, itd. Dyskusje rozgrzewają media, fora internetowe oraz polityków, którzy mają zarąbistą okazję, by nabić sobie punktów przed zbliżającymi się wyborami do Europarlamentu. Z jednej strony padają argumenty, że krucyfiksów ani innej religijnej symboliki w miejscach publicznych zdecydowanie nie może być; powinny się one znajdować w świątyniach poszczególnych kultów, a jak ktoś chce, może sobie dekorować nimi ściany w swoim domu. Po stronie przeciwnej mnożą się deklarację, że „Krzyża ze ściany nie zdejmę”. Rację mają oczywiście wszyscy, którzy chcą świeckiej przestrzeni publicznej. Miejsce symboli religijnych rzeczywiście jest w świątyniach, kaplicach, i...

Pigułka, i co dalej?

Rząd rozpoczął prace nad wprowadzeniem do obrotu aptecznego pigułki „dzień po” bez recepty. Przypomnę, że to nie żaden „środek wczesnoporonny”, jak głoszą fanatycy religijni i (skrajna) prawica, lecz antykoncepcja awaryjna. Bywa ona dosłownie niezbędna dla kobiet i dziewcząt, jakie padły ofiarami gwałtu, bądź po prostu w razie wpadki. Pigułka ta już od dawna powinna być dostępna bez recepty, toteż oczywiście bardzo dobrze, że rząd wreszcie zajął się tym tematem. Pamiętajmy jednak, że tak by się nie stało, gdyby w jego składzie nie znalazła się Lewica; PO/KO, Polska 2050 i PSL, jako formacje klerykalne i ideologiczne oraz mentalnie uwstecznione (dziaderskie), zabierałyby się do pracy nad tymi regulacjami jak pies do jeża i skończyłoby się jedną wielką pustką. Na razie zresztą nie ma co popadać w przesadną radość, ani dzielić skóry na niedźwiedziu, nie początek bowiem jest ważny, lecz koniec. Otóż, nie jest wcale takie pewne, w jakim ostatecznie kształcie rozwiązanie to wejdzie w ży...

Prawa wyboru nie będzie

Mija trzydzieści jeden lat od powstania Gileadu (rodem oczywiście z powieści Margaret Atwood o Podręcznych) w Polsce, czyli od utworzenia prawa, a raczej zalegalizowanego bezprawia antyaborcyjnego, które drastycznie ograniczyło Polkom możliwość decydowania o własnym organizmie. Prawica postsolidarnościowa odebrała im mianowicie prawo do zabiegu przerwania ciąży z przyczyn społecznych, zostawiając taką możliwość jedynie w przypadku ciężkiego, nieodwracalnego uszkodzenia płodu, jeśli ciąża stanowiła zagrożenie dla matki bądź powstała w efekcie czynu zabronionego. Rozwiązanie to nazwano, jakże oszukańczo, „kompromisem”, gdyż obiecywano wprowadzenie do szkół edukacji seksualnej; jak wiemy, niewiele z tego wyszło. Po dojściu do władzy, SLD próbował przywrócić pełne prawo aborcyjne, ale na przeszkodzie stanął zdominowany przez klerykalnych prawicowców Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem prof. Zolla. Z czasem prawica, pod różnymi logami partyjnymi, coraz mocniej ograniczała kobietom ...

Odejść od zalegalizowanego bezprawia

Parę dni temu (oczywiście poruszyłem ten temat) Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał Polsce uznanie związków osób tej samej płci. Oczywiście, bardzo dobrze, że tak się stało. A ostatnio znów zajął się (k)rajem nad Wisłą. Otóż, pewniej kobiecie odmówiono prawa do przerwania ciąży ze względu na ciężkie, nieodwracalne uszkodzeniu płodu; o tym, że zabieg się nie odbędzie, poinformowano ją… SMS-em. Ostatecznie sprawa trafiła do ETPC, ten natomiast uznał, że pani należy się odszkodowanie, i to słone, od Polski. Słusznie, przy czym wypłacone jej ono zostanie z naszych pieniędzy, choć bulić powinni ci, co przyłożyli brudne swe łapy do powstania zalegalizowanego bezprawia antyaborcyjnego w obecnym stadium degeneracji, czyli Ordo Iuris, hitlerówka Kaja, PiS-owcy oraz inni prawacy z ówczesnego Sejmu, kler i hierarchowie katoliccy oraz, co najważniejsze, Przyłębska i reszta jej pseudo-Trybunału Niekonstytucyjnego. To jednak nie wszystko, gdyż Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał (...

Zgon fanatyczki

W wieku ponad stu lat (no to się Cthulhu na nią wyczekał!) zmarła Wanda Półtawska, z zawodu lekarka (chociaż Bóg mi świadkiem, że sto razy wolałbym się leczyć u Wiktora Frankensteina, który przynajmniej by mnie wskrzesił w razie niepowodzenia terapii). W mediach mówi się o niej jako o wieloletniej przyjaciółce niejakiego Wojtyły Karola, znanego również jako papież Jan Paweł II; wolę nie rozważać, co mogło kryć się pod pojęciem owej przyjaźni. Nie brak takich, co już tylko z tego powodu chcieliby ją beatyfikować, a nawet kanonizować. Tymczasem warto pamiętać o jednym – Wanda Półtawska pozostawała zajadłą fanatyczką religijną, a w szczególności śmiertelnym wrogiem praw kobiet, ze szczególnym uwzględnieniem (jakżeby inaczej?) reprodukcyjnych. Swój iście talibański światopogląd chciała narzucić swoim kolegom i koleżankom po fachu. W tym celu napisała Deklarację Wiary dla lekarzy i studentów medycyny, w której religię katolicką (nie wiem, azali uznawała jakiekolwiek inne, przypuszczam ws...

Dzień Bezpiecznej Aborcji

Dziś 28 września, czyli Międzynarodowy Dzień Bezpiecznej Aborcji. Z tej okazji przypominam, że z winy tyleż prawicy postsolidarnościowej (i poza-solidarnościowej), ile Kościoła katolickiego, mamy w (k)raju nad Wisłą jedno z najbardziej na świecie restrykcyjnych – czyli nieludzkich, wyprawnych z humanitaryzmu – ustawodawstw antyaborcyjnych. W połączeniu z fanatyzmem religijnym nie-rządzących polityków i samorządowców oraz, niestety, niektórych lekarzy (wielu jest też zastraszonych), doprowadziło ono do tego, że kilka kobiet (o których dowiedziały się i przekazały informację media) zmarło w połogu, inna została potwornie upokorzona… Jak to było z powstawaniem tego zalegalizowanego bezprawia, niejednokrotnie pisałem, nie będę się zatem powtarzał, zwłaszcza, że jest wiele źródeł o tym mówiących, znacznie lepszych niż moje notki. W każdym razie, z okazji dzisiejszego dnia warto wspomnieć, że 70 proc. Polek i Polaków popiera liberalizację prawa – a raczej zalegalizowanego bezprawia – an...

Klerykalizm i zachowawczość

Jana Shostak, polsko-białoruska aktywistka broniąca m. in. praw kobiet i artystka intermedialna, miała startować do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej w okręgu dwudziestym czwartym (Województwo Podlaskie), z rekomendacji Zielonych. Ale nie wystartuje, w każdym razie nie z KO. Pani Jana udzieliła bowiem wywiadu Onetowi. Dostała pytanie, czy jest za możliwością dokonania aborcji przez cały okres trwania ciąży. Odpowiedziała, że tak, jeśli kobieta tego potrzebuje, nazwała się też „współczesną sufrażystką”. To, co się następnie stało, raczej nie powinno zaskakiwać nikogo, kto obserwuje polską scenę polityczną, nie ulegając przy tym czarowi „lidera opozycji demokratycznej”. Otóż, po wyrażeniu tego – normalnego dla pro-kobiecej działaczki i feministki – poglądu, Jana Shostak z listy KO wyleciała. Jak łatwo się domyślić, wkurzyli się na nią politycy Platformy Obywatelskiej, którzy jej wypowiedź na Onetu uznali za nazbyt „radykalną” oraz „nieodpowiedzialną”, i wymogli (na sto procent pewie...

Rzecz

No i znowu kobieca tragedia wynikająca z chorego zalegalizowanego bezprawia (prawem trudno to określić) antyaborcyjnego. Tym razem nie skończyło się śmiercią, ale urazem psychicznym (oby nie trwałym…) – już tak. Oraz którąś tam z rzędu hańbą dla państwa polskiego, rzecz jasna. Tak, chodzi o panią Joannę z Krakowa, która została bardzo brutalnie, w iście gestapowski sposób, potraktowana przez policję, i to podczas… badania ginekologicznego na SOR. Za to jedynie, że zażyła tabletkę poronną. Funkcjonariusze aparatu represji wezwani zostali, dodajmy, przez lekarkę, do której pani Joanna zgłosiła się po pomoc. „Pomoc” wyglądała tak, że policjantki kazały się pacjentce rozebrać do naga (co ją, jak twierdzi, przeraziło; nic dziwnego), następnie kucać, podskakiwać i kasłać. Zarekwirowano jej też telefon i laptopa. Zachowanie mundurowych wzburzyło lekarza przeprowadzającego badania; w odpowiedzi usłyszał, że taka jest procedura. Aha… Kto ponosi winę za to wszystko? Wszyscy, poza oczywiście...

W kogo walnie tragedia?

Jeżeli śmierć kolejnych kobiet z powodu sadystycznego, fanatycznego prawa antyaborcyjnego oraz chorego rozwiązania, jakim jest klauzula sumienia, stanie się (dokładnie tak, jak powinna, bo przecież jest to kwestia niezwykle istotna, dotykająca nie tylko będących fundamentem demokracji praw człowieka, lecz także ludzkiego zdrowia i życia) jednym z wiodących tematów w kampanii wyborczej, będzie to zdecydowanie większy problem dla fałszywej „opozycji”, niż dla PiS-u czy Konfederacji. Wiadomo bowiem, że te dwa skrajnie prawicowe ugrupowania są fanatycznie antyaborcyjne; stanowią pod tym względem pas transmisyjny polskich hierarchów kościelnych, a fanatyzmem owym zarażają swoich wyznawców. Dla kogoś, kto całym sercem i tym, co ma w miejscu umysłu, popiera Bezprawie i Niesprawiedliwość bądź Konfederację, prawa kobiet, ze szczególnym uwzględnieniem reprodukcyjnych, nie istnieją, przerwanie ciąży to zbrodnia, zaś przedstawicielki płci żeńskiej mają być jedynie żywymi inkubatorami, żywymi gum...

Odsunąć klerykałów!

Państwo powinno być świeckie – to jasne. Każdy, najdelikatniejszy choćby wpływ jakiegokolwiek związku wyznaniowego na władze publiczne oraz prawo stanowione jest szkodliwy, a bywa wręcz śmiertelnie niebezpieczny, tak dla demokracji, jak i dla zdrowia oraz życia ludzkiego. Nie chodzi tylko o to, że przeciwnicy religijnych władców są mordowani, nieraz bardzo okrutnie (Iran, Afganistan, Arabia Saudyjska), ale też o to, iż narzucone przez duchowieństwo, za pośrednictwem oczywiście prawicowych polityków i fanatycznych „organizacji społecznych” – prawo, a raczej zalegalizowane bezprawie, może okazać się śmiertelne w skutkach. Żeby wiedzieć, jak to wygląda w praktyce, wystarczy przyjrzeć się kobietom umierającym w polskich szpitalach z powodu zwyrodniałego, sadystycznego ustawodawstwa antyaborcyjnego… oraz zastraszenia lekarzy. Zatrzymajmy się właśnie na polskim przykładzie. Jak wielokrotnie pisałem, coraz okrutniejsze przepisy ograniczające prawa reprodukcyjne kobiet wdrażane były i są prze...