Posty

Wyświetlam posty z etykietą używanie

Znicz używany

W zasadzie na dobre zaczął się już sezon, kiedy po słowiańsku (tak, zwyczaje te wywodzą się z religii naszych przedchrześcijańskich przodków, nie zaś z katolicyzmu, który po prostu je zaadoptował i częściowo przetworzył) wspominamy naszych mniej lub bardziej bliskich zmarłych, między innymi odwiedzając ich groby i paląc znicze. A te, jak wszystko inne, zdrożały, i to bardzo. Jednakże od czasu pewnego obserwuję związane z tym pozytywne zjawisko. Otóż, nie wiem, jak to jest na innych cmentarzach, ale na tym, gdzie spoczywają moi rodzice, w ostatnich latach ustawiono półki, na których zostawić można – lub z nich zabrać, zależnie od potrzeb – używane znicze, oczywiście te nadające się do dalszego wykorzystania (rozbite lub zbyt brudne, by je doczyścić, trafić powinny do stojącego tuż obok pojemnika na śmiecie). Moim zdaniem, jest to bardzo dobry pomysł. Po pierwsze, jest rozwiązaniem przyjaznym dla środowiska naturalnego. Rzecz jasna, dlatego, że mniej zanieczyszczamy świat, rezygnu...

Długie używanie

Kilka już ładnych razy pisałem, że kapitalizm doszedł do takiego stadium, iż najbardziej opłacalna jest produkcja (oraz oczywiście sprzedaż) wyrobów o niskiej trwałości lub przynajmniej tak skonstruowanych, że w razie zużycia, awarii, uszkodzenia lub innych tego typu kłopotów, ich naprawa jest nieopłacalna (w każdym razie, dużo mniej niż wymiana), a bywa, że i wręcz niemożliwa – szczególnie w przypadku tzw. niemarkowych sprzętów. Chodzi o to, by w warunkach konkurencji klienci nabywali coraz to nowe, nowe i nowe produkty, generując zyski kapitalistom. Obok niskiej trwałości dóbr, czynnikiem generującym owo tempo zakupów jest też rozbudzona z pomocą chociażby intensywnych reklam chęć konsumpcji, nakazująca nabywanie już to nowych ubrań czy obuwia (choć szafa pełna jeszcze dobrych ciuchów tudzież butów), już to nowego smartfona/komputera/pralki/lodówki/telewizora (mimo iż dotychczasowe zupełnie sprawnych działają), już to nowych mebli bądź innego wyposażenia domowego, już to nowego sam...