Posty

Wyświetlam posty z etykietą listy wyborcze

Lista postępu i wolności

Moim skromnym zdaniem na tle wszystkich komitetów wyborczych najlepiej wypadają listy Lewicy. Powodów ku temu jest kilka. Główny to oczywiście ich skład osobowy. Znajdziemy bowiem z jednej strony doświadczonych politycznych wyjadaczy (takich jak Włodzimierz Czarzasty), z drugiej młodych, lecz już doświadczonych i pełnych energii (Adrian Zandberg, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Magdalena Biejat i wiele innych osób), z trzeciej – ludzi rozkręcających karierę w polityce, przynależących jeszcze formalnie do młodzieżówek (takich osób jest wiele, o czym nieco szerzej napiszę dalej), z czwartej – wybitych działaczy społecznych (Piotr Ikonowicz, ludzie z NGOs) i demokratycznych (Jana Shostak), z piątej – twórców i artystów… Mówiąc krótko, są przedstawiciele i przedstawicielki licznych grup oraz środowisk. Nie ma jednolitości, jest wielość, różnorodność. Bardzo dobrze! Kolejną zaletą list Lewicy jest przestrzeganie parytetu płci; przy czym miejsca poszczególnych kandydatek zależą od okręgu wy...

Hitlerowscy łącznicy

Paradoksalnie największym zagrożeniem, jakie wiąże się z nadchodzącymi w szybkim tempie wyborami parlamentarnymi, nie jest kolejne zwycięstwo Bezprawia i Niesprawiedliwości. Owszem, byłaby to straszliwa tragedia, niemniej wisi nad nami groźba jeszcze grosza – dobry wynik Konfederacji. Dobry, czyli taki, który pozwoliłby tym hitlerowcom wprowadzić do Sejmu tylu posłów, aby ich klub stał się atrakcyjnym koalicjantem dla PiS-u lub PO/KO. Chyba najlepiej zdaje sobie z tego sprawę Lewica, toteż początek swojej oficjalnej kampanii (jak będzie dalej, zobaczymy), poświęca właśnie na piętnowanie patologii Konfederacji i uderzaniu w tych nazistowskich degeneratów. Bardzo dobrze! Dwa największe obecnie ugrupowania – zarówno akutualnie nie-rządzące, jak i rzekomo „opozycyjne” – bardzo chętnie wciągnęłyby Konfederację do koalicji, gdyby zabrakło im stosunkowo niewiele do większości rządowej. Przeszkód ideologicznych by nie było; jak parę ładnych razy pisałem, wszystkie trzy formacje dzielą tę s...

Hop na listę

Wybory coraz bliżej, do 15 października tak znowu dużo czasu nie zostało, toteż politycy (choć, niestety, większość z nich zasługuje na miano raczej politykierów) przygotowują się do nich pełną parą. Nie tylko prowadzą – od dłuższego już czasu, tyle że dopiero od ogłoszenia terminu elekcji formalnie – kampanię wyborczą, ale też układają listy, zbierają podpisy poparcia dla nich i zakładają komitety. Przykładowo, jutro swoje listy zarejestrować ma Lewica. Według zapowiedzi, wystartują z nich nie tylko politycy tworzących je ugrupowań (Nowej Lewicy – czyli połączonych SLD i Wiosny – Razem, Polskiej Partii Socjalistycznej i kilku mniejszych), ale też bezpartyjne osoby kandydackie z organizacji społecznych, takich jak Obywatele RP. Oczywiście, zachowany ma zostać parytet płci. Rozwiązania te należy pochwalić. Skoro Lewica walczy o prawa kobiet i popiera równość, powinien dowodzić tego również kształt jej list wyborczych; tym bardziej, że startowało z nich będzie wiele naprawdę fajnych...