Posty

Wyświetlam posty z etykietą wojny

Fałszywy argument

Media społecznościowe obiegła wieść (dotarła, w każdym razie, do zainteresowanych, świadomych internautów) ze Strefy Gazy. Tak, znów z jednego spośród najbardziej koszmarnych miejsc tego świata, za sprawą faszystowskiej okupacji i popełnianych przez nią zbrodni. Mianowicie, izraelscy faszystowscy żołdacy torturowali ROCZNE dziecko. Przypalali chłopczyka papierosami, przebijali gwoździami i robili mu inne mrożące krew w żyłach rzeczy, a wszystko celem wymuszenia zeznań na jego ojcu. Co przerażające, wynaturzenie owo nie jest żadnym wyjątkiem, lecz standardem w postępowaniu izraelskich okupantów wobec Palestyńczyków. Na tym lista zbrodni faszystowskiego Izraela oczywiście się nie wyczerpuje. Rzeź w Strefie Gazy trwa nieprzerwanie od października 2023 roku, jakkolwiek ostatnio z cokolwiek mniejszą intensywnością (za to ludzi tam wykańczają warunki atmosferyczne oraz blokowanie przez okupanta dostaw pomocy humanitarnej), nasila się terror osadniczy, policyjny i wojskowy na Zachodnim Brz...

Dowody na nieistnienie

Jeszcze niedawno byłem wierzącym katolikiem, i to nawet pomimo faktu, że Kościół katolicki coraz mniej mi się podobał, aż dokonałem apostazji (z czego się bardzo cieszę, i co serdecznie polecam). W każdym razie, nie kwestionowałem istnienia Boga, sądziłem też, że czuwa nade mną. Dziś jednak wiem, że on nie istnieje, jest tylko mitem, wymysłem, stworzonym przez ludzi w różnych celach. A oto kilka wybranych dowodów. Pierwszym jest, rzecz jasna, kapitalizm (podobnie jak wcześniejsze systemy społeczno-ekonomiczne, oparte na prywatnej własności środków produkcji). Bóg, gdyby istniał, z pewnością nie pozwoliłby na powstanie tak skrajnie niesprawiedliwego systemu, w którym garstka posiadaczy (mniej niż 1 proc. ludzkości!!!) bogaci się na pracy całych rzesz, pracowników nie stać na utrzymanie, wielu ludzi umiera z głodu, a planeta jest rabunkowo eksploatowana i niszczona. Systemu, który niszczy zdrowie oraz jakże często odbiera życie. Systemu wypranego ze wszystkiego, co dobre. Nieistnie...

Powody do pesymizmu

Kończy się dziś rok 2025. Dla świata zdecydowanie dobry on nie był. Trwało ludobójstwo w Gazie, nasilała się faszystowska przemoc na Zachodnim Brzegu Jordanu, Izrael atakował kraje ościenne i o mało nie wywołał wojny z Iranem. Nie ustała wojna rosyjsko-ukraińska. Doszło do rzezi w Sudanie, Etiopii i wielu innych miejscach świata. Kryzys ekonomiczny zataczał coraz szersze kręgi. Hydra skrajnej prawicy podnosiła w licznych państwach swój obmierzły łeb; w Polsce, dla przykładu, wybory prezydenckie wygrał Nawrocki Karol. Katastrofa klimatyczna postępowała. A to tylko niektóre przykłady nieszczęść. Jak będzie z rokiem 2026? Ano, sytuacja nie wygląda zbyt optymistycznie. Trwające kryzysy prawdopodobnie będą postępowały. Zachodni kapitalizm słabnie, co widać gołym okiem; z jednej strony to dobrze, im bowiem szybciej paskudny ów system upadnie, tym lepiej, z drugiej wszelako na kryzysie cierpi proletariat, kapitaliści bowiem nauczyli się na nim zarabiać. I lansują swoją polityczną odpowied...

Krwawe dziedzictwo białasów

Szeroko pojęta prawica, zwłaszcza, jeśli nie kryje swego rasizmu, uwielbia mówić o „cywilizacji białego człowieka”. Ów biały człowiek – w domyśle mężczyzna (kobiety bowiem pełnić mają rolę służebną) i chrześcijanin (w polskim wydaniu, oczywiście katolik) – ma być jakoby „lepszy” niż cała reszta ludzkości, zwłaszcza zaś „lepszy” od osób czarnoskórych: wyżej rozwinięty, bardziej cywilizowany, itd. Rzecz jasna, są to jedynie rasistowskie brednie, stanowiące, w jakiejś przynajmniej mierze, dziedzictwo tego, że państwa białego człowieka, czyli europejskie, swego czasu miały kolonie jak świat długi i szeroki. Ale wcale nie świadczy to o cywilizacji, lecz wręcz przeciwnie – o straszliwym barbarzyństwie, którym był kolonializm. Wiązał się on przecież nierozerwanie z krwawymi podbojami, ludobójstwem (ofiarami którego padli rdzenni Amerykanie czy liczni mieszkańcy Afryki, nie wspominając o takich na przykład Indusach), niewolnictwem – przez długi czas formalnym – czy terrorem politycznym. Wła...

A krew się leje…

Polskie media skoncentrowały się ostatnio na rosyjskich dronach (czemu w sumie trudno się dziwić), zaś prawica, ze szczególnym uwzględnieniem skrajnej, beczy po odstrzelonym jankeskim naziście, będącym zwolennikiem publicznych egzekucji, nieograniczonego dostępu do broni palnej (ma, czego chciał), agresji Rosji na Ukrainę i rzezi Gazy. Nie ma po kim płakać, naprawdę. Mnie tymczasem wydaje się, że są o wiele ważniejsze, a zarazem tragiczniejsze tematy. Skoro już przy USA jesteśmy, to w tamtejszych miastach wybuchają zamieszki, spowodowane rosnącą skalą skrajnej nędzy i błyskawicznie pogarszającymi się warunkami życia. Miliarder-faszysta do ich tłumienia wysłał Gwardię Narodową. Innymi słowy, sytuacja w amerykańskim imperium (zła) staje się coraz gorsza, stabilność tego państwa stoi pod znakiem zapytania i wcale nie da się wykluczyć, że wkrótce dojdzie tam do wielkiej tragedii… tzn. większej niż ta, do jakiej dochodzi obecnie. Tym Amerykanie powinni się martwić, nie odstrzelonym naz...

Chora wizja imperium

Współczesne wojny wywoływane są w imię interesów kapitalistów, konkretnie – właścicieli i udziałowców największych światowych (głównie amerykańskich) koncernów oraz korporacji; jest to zbrojne oblicze imperializmu w obecnej postaci. Podobnie rzecz się ma z ludobójstwami tudzież innymi masowymi zbrodniami, jak chociażby tą, jaka popełniana jest w Gazie. Historycznie jednak nie tylko interesy posiadaczy (arystokratów, kapłanów, kupców, itd.) były przyczyną takich tragedii, ale też chore wizje władców. W czasach, kiedy dominowały monarchie – szczególnie te będące różnymi formami tyranii – książęta, królowie, cesarze i innego rodzaju kacyki czuli potrzebę podbojów i grabieży, przeto najeżdżali ościenne kraje i podporządkowywali je sobie. Oczywiście stała za tym cała machina propagandowa: wola bogów/Boga, poszukiwanie życiowej przestrzeni dla ludu, szerzenie wartości cywilizacyjnych, Pax Romana , Russkij Mir i inne. Owa krwawa polityka przeżyła dominację ustroju monarchicznego – to właśni...

Głód

Według danych UNICEF-u, na świecie głoduje około siedemset trzydzieści pięć milionów ludzi (z czego, dodam od siebie, ponad czterdzieści milionów mieszka w USA). Dane te jednak pochodzą sprzed roku czy dwóch, toteż obecnie liczba osób głodujących może być jeszcze wyższa. Podobnie też jak w przypadku wszelkich badań socjologicznych, dużo zależy od tego, jak liczyć, czyli w tym przypadku, kogo uznać za głodującego. Jeśli bowiem weźmiemy pod uwagę nie tylko stale jedzących zbyt mało, by zapewnić organizmowi biologiczne przetrwanie i zdrowie, ale i ludzi często lub przynajmniej co jakiś czas zmagających się z niedożywieniem, wskaźnik mocno podskoczy. Istotne jest również to, że głód/niedożywienie przybierać może różną postać; niekoniecznie zatem polega na jedzeniu zbyt mało, by organizm mógł prawidłowo funkcjonować, lecz często sprowadza się do spożywania posiłków o niewystarczających właściwościach odżywczych. I tak, osoba spożywająca tzw. „śmieciowe jedzenie” (powszechne w państwach kap...

Rok koszmarów

No i zbliża się nam do końca rok 2024. Jeszcze tylko jutro, a potem rozpocznie się kolejne okrążenie Ziemi wokół Słońca. Miniony rok pełen był koszmarów. Nie ustawała wszak wojna rosyjsko-ukraińska. Rzeź Gazy tylko przybierała na sile, podobnie jak izraelskie akty przemocy na Zachodnim Brzegu; faszystowski Izrael dopuścił się też agresji na Liban i Syrię (gdzie upadł rząd Baszara al-Asada, co samo w sobie było pozytywnym wydarzeniem, lecz niestety kraj znalazł się na granicy rozpadu, a władzę przejmują skrajnie islamistyczne ugrupowania) oraz zbombardowały Jemen. Ludzie masowo mordowani byli także w Sudanie i wielu innych miejscach świata. W Polsce, na granicy z Białorusią, zbrodnia przeciwko osobom uchodźczym również trwa w najlepsze, połączona z intensyfikacją zbrodni przeciwko przyrodzie. Dziki kapitalizm zaczyna popadać w kryzys, o czym świadczy nie tylko postępująca pauperyzacja w USA, ale też coraz większe problemy europejskich koncernów i korporacji, np. motoryzacyjnych. Po...

Dzień Kobiet

Nadszedł nam oto 8 marca, czyli Dzień Kobiet. Z tej okazji wszystkim Czytelniczkom mojego bloga składam najserdeczniejsze życzenia, przede wszystkim tego, aby nie padały ofiarami patriarchatu, niesprawiedliwości ani zbrodni, w tym o charakterze seksualnym. Oprócz miłych zwyczajów, ten dzień niesie jednak ze sobą bardzo smutne refleksje o Polsce i współczesnym świecie. Zacznijmy może od (k)raju nad Wisłą. Dobrze wiemy, jaki „prezent” zrobił przedstawicielkom płci żeńskiej pan Hołownia Szymon, kierując się zresztą wcześniejszą propozycją (rozkazem?) Donalda Tuska, wysługującego się klerowi katolickiemu oraz kapitalistom. Oznacza to, że jeszcze przez nieokreślony czas (jak już pisałem, jakoś nie wierzę, aby po 11 kwietnia wszystko było w tej kwestii w porządku) każda kobieta w ciąży będzie dosłownie ryzykowała swoim życiem, gdyż do tego właśnie prowadzi zwyrodniałe ustawodawstwo antyaborcyjne, jakie teraz mamy. A nawet, jeśli z ich zdrowiem i życiem wszystko będzie w porządku (oby!),...

Czarne chmury na nowy rok?

Wprawdzie w Polsce ostatni kwartał 2023 roku upłynął pod znakiem odsunięcia Bezprawia i Niesprawiedliwości od władzy (na ile dobrze sprawdzić się może rząd Donalda Tuska, to już temat na inne rozważania, którym poświęcę odrębną notkę), co daje nadzieję na pozytywne zmiany. Niektóre zresztą już nastąpiły, jak wywalenie z zajmowanych stanowisk Czarnka czy Pawlaka. Na świecie jednak dzieją się rzeczy, które nie napawają optymizmem. Mało tego, wiele z nich przeraża oraz rodzi poważne obawy o przyszłość. Trwa przecież katastrofa klimatyczna, a także masowe wymieranie zwierząt i roślin; obie tragedie spowodowali oczywiście kapitaliści oraz skrajnie nieracjonalna, totalnie rabunkowa gospodarka kapitalistyczna. Działający na pasku prywatnych właścicieli środków produkcji światowi decydenci, z amerykańskimi na czele, sprawę ignorują, ewentualnie ograniczają się do pustych słów. Jeśli tak będzie nadal, do listy wymierających gatunków dołączy i nasz. A wcześniej nastąpi wielomiliardowa migra...

Śmierć potwora

Zmarł Henry Kissinger (1923-2023), amerykański polityk, przez światową prawicę i kapitalistów uznawany za autorytet, laureat Pokojowej Nagrody Nobla (najbardziej kontrowersyjny w jej dziejach, i słusznie, bo chyba nikt spośród jej laureatów tak bardzo na nią NIE zasłużył). A tak naprawdę jeden z największych zbrodniarzy przeciw ludzkości w XX wieku. Który nie dość, że nigdy nie stanął przed sądem, to jeszcze do końca życia traktowany był po królewsku i cieszył się luksusowymi warunkami bytowymi. Urodził się w Niemczech, skąd jego rodzina w 1938 roku uciekła do USA przed nazistami (słusznie, gdyż miała żydowskie korzenie, groziły im więc represje – Holocaust wymyślono dopiero podczas wojny). Po II wojnie światowej młody Kissinger służył jako tłumacz w amerykańskim kontrwywiadzie wojskowym w Niemczech, gdzie pomógł wykryć wielu byłych agentów Gestapo; była to chyba jego ostatnia życiowa zasługa. Studiował też nauki polityczne na Uniwersytecie Harvarda. Od 1960 r. robił karierę w polit...

Uchodźcy i praca

Często można usłyszeć wypowiedzi w stylu: „Nie mam nic przeciwko uchodźcom, ale jestem przeciwny(a) ich przyjmowaniu, bo nie będą pracowali, tylko żyli na socjalu”. Cóż, jeśli mają zamiar „żyć na socjalu”, to w Polsce nie mają czego szukać, bo poza szczątkowymi, z reguły źle ukierunkowanymi i dalece niewystarczającymi świadczeniami, nijakiego „socjalu” u nas nie ma, chyba, że w wymysłach prawicowców. Co zaś do rzekomego lenistwa uchodźców, to ktoś, kto o nim mówi – pomijam tu złą wolę – nie jest świadom tego, przez co ci ludzie przeszli, i jakie skutki wywołało to w ich zdrowiu fizycznym oraz, zwłaszcza, psychicznym. Sam zmagam się z depresją, i chociaż mój stan jak na razie się polepsza, a nigdy też nie był tak zły, żeby uniemożliwić mi wstanie z łóżka czy przyrządzenie sobie posiłków, wiem, że choroba owa potrafi skutecznie pozbawić zdolności do normalnego, codziennego funkcjonowania, w tym i pracowania. Uchodźcy tymczasem zmagają się z jeszcze gorszymi dysfunkcjami, wywołanymi ...

A ludzie giną

No i skończył się szczyt (jakkolwiek wypadałoby go określić raczej mianem pagórka…) NATO w Wilnie. Jak zwykle przy podobnych okazjach, posypały się liczne memy wyśmiewające uczestników, chociażby niejakiego Dudę Andrzeja. Oczywiście, były też komentarze bardziej poważne. Dotyczyły one głównie Ukrainy i tego, że nie dostała ona potwierdzenia, że (i kiedy) zostanie do Paktu przyjęta, a jedynie padły ogólnikowe zapewnienia, co miało wywołać rozżalenie u prezydenta Zełeńskiego. Tymczasem żadnej niespodzianki tu nie ma; nasi wschodni sąsiedzi niczego innego poza zapewnieniami, że jak najbardziej są na drodze ku członkostwu, otrzymać nie mogli, są bowiem państwem prowadzącym wojnę. Przyjęcie Ukrainy do NATO lub chociażby jawna deklaracja z podaniem ewentualnego terminu, oznaczałaby wciągnięcie jego państw w działania wojenne, a na tym nikomu nie zależy. Amerykańskim oraz europejskim imperialistom, a już tym bardziej międzynarodowym koncernom i korporacjom z producentami uzbrojenia na cz...

Dziecko zbombardowane

Izrael bombarduje Strefę Gazy. Na palestyńskie domy spadają śmiercionośne ładunki wybuchowe. Już kilkadziesiąt osób w każdym wieku straciło życie, rannych jest znacznie więcej, codziennie przybywa ofiar. Oficjalnie jest to, rzecz jasna, walka z „terrorystami”, bo tak faszystowskie (tym słowem należy określić ich skrajnie prawicową, zbrodniczą politykę) władze w Tel Awiwie określają Palestyńczyków domagających się niepodległości i poszanowania praw człowieka – nawet, jeśli prowadzą oni swoją walkę w pokojowy sposób. Tyle, że nie żadni terroryści giną zasypani gruzami lub spaleni żywcem, lecz zwykli ludzie, w tym kobiety i dzieci; zdjęcia ofiar można bez trudu znaleźć chociażby na Facebooku. (I nie, nie Żydzi są winni, że krwawe, tyrańskie państwo; liczni przedstawiciele narodu żydowskiego protestują przeciwko izraelskim zbrodniom na Palestyńczykach, za co należy im się wielki szacunek). Nie są to oczywiście pierwsze tego typu rzezie na ludności palestyńskiej; Izrael urządza je często...

Po świętach

Minęły już święta. Dla niektórych Boże Narodzenie, dla innych Solstycja, dla jeszcze innych święta przesilenia zimowego, Szczodre Gody, Jule… a nie brakło też osób, dla których był to po prostu długi weekend. Mnie udało się odpocząć i oderwać się na chwilę od codziennej rutyny oraz kapitalistycznych stresów wywołujących depresję. Ale mam świadomość, że dla wielu ludzi minione dni zdecydowanie nie były ani wesołe, ani przyjemne, ani spokojne… Na granicy polsko-białoruskiej PiS-owska zbrodnia wszak nie ustaje; trwają push-backi , siepacze z aparatu terroru znęcają się nad ludźmi, dochodzi do zamarznięć… i tak od ponad roku. Wysokie opłaty za ogrzewanie przekroczyły możliwości finansowe znacznego odsetka obywateli, w związku z czym spodziewać się należy licznych zgonów spowodowanych hipotermią; niedogrzanie mieszkań zabija! Osoby w kryzysie bezdomności – które to zjawisko drastycznie rozrosło się po odbudowie w (k)raju nad Wisłą nieludzkiego systemu kapitalistycznego w barbarzyński, n...

Medialny show śmierci

Wczoraj w wieku lat dziewięćdziesięciu sześciu zmarła Elżbieta II z dynastii Windsorów, najdłużej panująca (blisko siedem dekad!) królowa w dziejach Wielkiej Brytanii. A zarazem bardzo medialna osoba, jedna z wizytówek i towarów eksportowych tego kraju. Politycy (byli i obecni) zaczęli wszędzie, gdzie tylko mogli, zamieszczać kondolencje, niektóre napisane w pięknym dyplomatycznym stylu, inne wszelako cukierkowe tudzież pełne wiernopoddańczych hołdów. Podobnie zachowali się liczni internauci, nie tylko brytyjscy, lecz z całego świata (polscy również; wczoraj wieczorem na Facebooku mało było innych tematów niż zgon Eli). Oczywiście dominował smutek, żal, współczucie, itd. Trudno się temu dziwić, ale już pisanie, jaka to królowa była wspaniała, i jak bardzo będzie jej brakowało, trochę mnie irytowało. Bo, rzecz jasna, nie cieszę się z jej śmierci (ani nikogo innego), ale znacznie bardziej tragiczne i godne ubolewania w moich oczach jest to, że codziennie ludzie masowo umierają z głodu,...

Koniec świata

Są chrześcijanie (katolicy i protestanci, a pewnie też prawosławnych nie brakuje), którzy obserwując to, co dzieje się na świecie, wieszczą jego rychły koniec. Twierdzą otóż, że trwające wokół nas wojny i groźby wybuchu nowych (amerykańsko-chińskiej, żeby daleko nie szukać), coraz to nowe symptomy katastrofy klimatycznej, głód dotykający coraz większy odsetek ludzkości, epidemie tudzież pandemie oraz im podobne kataklizmy stanowią spełnienie biblijnych proroctw, głównie tych z Apokalipsy. Oczywiście, można argumentować, że autor tej księgi, wczesny chrześcijanin imieniem Jan – niekoniecznie jednak jeden z Ewangelistów, i niekoniecznie apostoł; jego tożsamość, poza mianem, pozostaje nieznana – opisał za pomocą symboli (taka ciekawostka – apokaliptyczny antychryst symbolizuje Cesarstwo Rzymskie z I wieku n. e., a także jego politycznych następców, w tym… Watykan) wydarzenia sobie współczesne: wojny, zarazy, głód, prześladowania polityczne, które odniósł do tego, że nie ma się czym prze...