Posty

Wyświetlam posty z etykietą demokracja

Alfons i konstytucja

Wczoraj była kolejna rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja, będąca świętem państwowym. Z tej okazji uaktywnił się Alfons Batyrem zwany, czyli Nawrocki Karol, lokator (niestety) Pałacu Prezydenckiego. Pochwalił się mianowicie, że chce zmiany obecnej ustawy zasadniczej, pochodzącej z 1997 roku. Uważa ją bowiem za złą i rodzącą problemy ustrojowe, czym dowiódł tyleż ignorancji, co typowego dla skrajnej prawicy postsolidarnościowej załgania. Stwierdził więc, iż potrzebna jest zupełnie nowa konstytucja, no to trzeba ją uchwalić, a najpierw przygotować jej projekt. I tym właśnie ma zająć się rada konstytucyjna, którą Alfons powołał. Jej zadaniem jest opracowanie projektu ustawy zasadniczej do 2030 roku, czyli końca (pierwszej i oby ostatniej!) kadencji lokatora Pałacu Prezydenckiego. W jej skład wchodzą jak na razie: profesor Ryszard Legutko, profesor Ryszard Piotrowski (co on tam robi?!!! Jakim cudem pozwolił się do tego politycznego guana zwerbować?!!!), Marek Jurek, Anna Łabno, Józef ...

Rozbita Manifa

Wczoraj był 8 marca, czyli Międzynarodowy Dzień Kobiet. Z tej okazji pro-kobiece organizacje społeczne w największych polskich miastach organizowały Manify – demonstracje, podczas których ocenia się stan praw kobiet w Polsce i domaga pozytywnych zmian na tym polu; albowiem zmienić trzeba dużo. Manifa odbyła się wczoraj również we Wrocławiu. Atmosfera była gorąca (czemu oczywiście trudno się dziwić). Wygłoszono konkretne przemówienia na temat sytuacji płci żeńskiej w (k)raju nad Wisłą, wzniesiono hasła takie jak: TO NIE JEST KRAJ DO RODZENIA DZIECI! (no bo rzeczywiście nie jest); KIEDY PAŃSTWO NAS NIE CHRONI, SWOJEJ SIOSTRY BĘDĘ BRONIĆ!; KAŻDA WŁADZA KOBIETY ZDRADZA!; PIS, PO, DLA KOBIET JEDNO ZŁO!; i im podobne. Innymi słowy, osoby uczestniczące, czyli panie i ich sojusznicy, wyrażały niezadowolenie ze stanu praw kobiet w Polsce i tego, jak obecny rząd wywiązał się z obietnic w tym zakresie – to znaczy, prawie się NIE wywiązał. Bo też i do zadowolenia nie ma powodów. W sumie chyba...

Zero zagrożenia

Natychmiast po izraelsko-amerykańskiej agresji na Iran uruchomiona została zintensyfikowana propaganda, mająca agresję ową uzasadnić. Popłynęła ona między innymi z otworu gębowego Trumpa Donalda, jest także obecna w licznych ośrodkach masowego przekazu. W zasadzie nie zawiera niczego nowego, sprowadzając się do twierdzeń, że ustrój Iranu „to zło, które należy zniszczyć”, a państwo owo „stanowi zagrożenie”, zwłaszcza, jeśli uzbroi się w atomówki, co jakoby miało już prawie nastąpić, wojna zaś wybuchła po to jakoby, aby temu zapobiec. No to popatrzmy, jak jest w istocie. Cóż, nie da się ukryć, że irański ustrój, czyli republika islamska (unikat na skalę światową), daleki jest od ideału. Całość bazuje na religii i religijnych normach, toteż o świeckości mowy nie ma, obywatele mają niewielki wpływ na to, kto sprawuje tam władzę, prawa natomiast człowieka są bardziej ograniczone niż na Zachodzie, a władza nie cofa się przed brutalnymi represjami. Inna bajka, że w większości państw zacho...

Zachód i jego wzorce

Na szeroko pojętym Zachodzie, a nawet całej globalnej Północy, mówi się o różnych wzorcach i standardach: demokracji, praworządności, prawach człowieka, liberalizmie, otwartości, tolerancji… Wszystko to brzmi pięknie, kiedy jednak bliżej się przyjrzeć polityce państw zachodnich oraz organizacji międzynarodowych, okaże się, że to tylko takie gadanie, służące politycznej, gospodarczej tudzież militarnej ekspansji, czyli imperializmowi po prostu. Demokracja jest tutaj świetnym przykładem. Mowa oczywiście o typie owego ustroju, jaki upowszechnił się w Europie, USA, Kanadzie czy Australii, bo inne jej rodzaje… ano właśnie. Wszystko, co nie mieści się we wzorcach ustrojowych globalnej Północy, a konkretnie Zachodu, jest z góry potępiane i deprecjonowane, zazwyczaj jako dyktatura czy autorytaryzm. Czasami trafnie, niemniej trudno nie zauważyć, iż demokracja może przyjmować i w dziejach minionych faktycznie przyjmowała różne formy, takie jak demokracja radziecka pod rządami Lenina (Stalin w...

Mendy zatrudnię

Media ekscytują się drogowym wykroczeniem ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka. Jak rzeczywiście jeździł, niech określą stosowne organa. Zdecydowanie lepiej jest skupić się na tym, że kilka dni temu zrobił on coś dobrego i, moim skromnym zdaniem, bardzo ważnego. Spotkał się oto z prawnikami broniącymi praw człowieka i członkiem rodziny jednej z ofiar granatowego terroru w sprawie śmierci ludzi, przeważnie młodych, podczas policyjnych interwencji. A w ostatnich latach trochę takich przypadków było; bodaj najsłynniejsza taka tragedia to zmordowanie Igora Stachowiaka. Spotkałem się nawet z informacją – nie wiem, na ile prawdziwą – że obecna policja zabiła w ten sposób więcej osób niż ZOMO podczas stanu wojennego. Tak czy owak, policja w takich przypadkach najczęściej mataczy, usiłując zamieść sprawy pod dywan i nie wyciągnąć konsekwencji wobec bandziorów w mundurach; mataczy również gestapo (prokuratura). Bardzo zatem dobrze, że minister sprawiedliwości i prokurator generalny w je...

Reakcja na burmistrza

Burmistrza nie żadnego polskiego miasta, lecz Nowego Jorku. Albowiem tamtejsze wybory wygrał kandydat Partii Demokratycznej, Zohran Mamdani. Muzułmanin i lewicowiec, przynajmniej wedle amerykańskich standardów. Sam siebie określa mianem socjalisty, co w praktyce oznacza, że w Europie uznany zostałby za typowego socjaldemokratę, kogoś takiego jak polityk naszego Razem. I właśnie na tym pan Mamdani wygrał, podczas kampanii skupił się bowiem na kwestiach socjalno-ekonomicznych, w tym: usprawnieniu funkcjonowania komunikacji miejskiej, rozwoju sklepów z tanią odzieżą czy redukcji nazbyt wysokich czynszów. Dla nowojorczyków takie właśnie sprawy okazały się istotne, toteż większość spośród tamtejszych osób wyborczych oddała swe głosy na Mamdaniego. Z czysto polskiego punktu widzenia jakiegoś wielkiego znaczenia to nie ma, przynajmniej na tym etapie. Warto jednak sprawie się przyjrzeć, z uwagi na reakcję naszego komentariatu, tego prawicowego konkretnie. Poważni analitycy zastanawiają si...

Początek złotej epoki

Dziś osiemdziesiąta pierwsza rocznica publikacji Manifestu Lipcowego (22 lipca 1941 r.), stworzonego przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, czyli polskich działaczy lewicowych, jacy podczas II wojny światowej znajdowali się w ZSRR. Dokument ten – tak, podpisał się pod nim Józef Stalin, a jego pierwotna wersja powstała w Moskwie – stanowił fundament polityczny dla Polski powojennej i zmian ustrojowych, o czym za chwilę. W poprzednim ustroju rocznica jego opublikowania była świętem państwowym… i nie widzę powodów, dla których nie miałaby pozostawać nim również obecnie. Data ta uchodzić bowiem może za symbol wyzwolenia naszego państwa spod hitlerowskiej okupacji (a raczej początku wyzwalania, bowiem w pełni nastąpiło ono rzecz jasna w roku 1945) i ukazania planu powojennej odbudowy. Znacznie to lepsze Święto Niepodległości niż 11 listopada, który to dzień tak naprawdę jest rocznicą zamachu stanu dokonanego przez Józefa Piłsudskiego, a II RP dawno już nie ma (na szczęście), podczas g...

Pokój ekstremistyczny

W Bristolu (miasto w Wielkiej Brytanii, gdyby ktoś nie wiedział) kilka dni temu aresztowana została osiemdziesięciotrzyletnia kobieta, była pastorka. Całkiem możliwe, że usłyszy zarzut terroryzmu albo politycznego ekstremizmu. Dlaczego? Ano, stała sobie na ulicy z transparentem nawołującym do zakończenia ludobójstwa w Gazie. Nie, nie było na nim żadnych antysemickich treści, jedynie wezwanie do tego, by nie mordować więcej ludzi. Ale to wystarczyło, aby starszą panią zwinąć. Jest bowiem „niebezpieczną ekstremistką”, „zwolenniczką Hamasu”, osobą „popierającą terroryzm”. Takich dożyliśmy czasów. Jeśli ktoś sprzeciwia się masowym zbrodniom popełnianym w różnych miejscach świata – na przykład właśnie w Palestynie, choć nie tylko – może zostać aresztowanym i osądzonym przez aparat represji i nadzoru swojego państwa. W Niemczech za taką postawę liczyć się trzeba z pobiciem przez mundurowych, a także deportacją (jeśli jest się obcokrajowcem). Czarne listy i deportacje osób wzywających do p...

Kandydat, terroryści i inne paskudztwa

W Warszawie działa Przychodnia Aborcyjna AboTak – pierwsze (i z tego, co się orientuję, jak dotąd jedyne) takie miejsce w (k)raju nad Wisłą. Potrzebujące kobiety mogą tam otrzymać profesjonalne usługi aborcyjne, z dziedziny aborcji farmakologicznej konkretnie – tak tylko przypomnę, że decyzja, czy rodzić, czy usunąć ciążę, należy TYLKO I WYŁĄCZNIE DO KOBIETY!!! – a oprócz nich, przestrzeń na rozmowy, spotkania i edukację. Celem działania placówki jest pomoc przedstawicielkom płci żeńskiej w taki sposób, aby wiadoma procedura medyczna była maksymalnie bezpieczna oraz nie wiązała się z traumą, wstydem czy upokorzeniem. I żeby nie było, przychodnia działa w pełni zgodnie z prawem, nawet tak poje… znaczy, restrykcyjnym jak w Polsce. Niestety, od wielu tygodni atakowana jest przez skrajnie prawicowych fanatyków religijnych, czyli po prostu terrorystów antyaborcyjnych. Regularnie urządzają oni pod AboTak swoje spędy, podczas których wywrzaskują jakieś chore, pełne łgarstw hasła, a także n...

Tęczowa chorągiewka

Przyznam szczerze, że nie oglądałem na żywo debaty prezydenckiej w Końskich, jaka odbyła się w miniony piątek; po prostu ją przegapiłem. Obejrzałem sobie jednak retransmisję i oczywiście poczytałem dużo na temat tego, co się w jej trakcie stało. Cóż, tego typu debaty zawsze traktuję z pewną rezerwą, rzadko bowiem mówią cokolwiek więcej o kompetencjach danej osoby kandydującej; zresztą, minutę czy półtorej na odpowiedzenie na pytanie dotyczące takiej na przykład polityki zagranicznej to bezsens. Niemniej, można się z nich czasami dowiedzieć czegoś ważnego na temat charakteru, a co ważniejsze, postaw poszczególnych uczestników. I tak właśnie stało się ostatnio. Jak wiemy, niejaki Nawrocki Karol, Alfonsem zwany, czyli kandydat Bezprawia i Niesprawiedliwości, podczas debaty wręczył Rafałowi Trzaskowskiemu z PO tęczową chorągiewkę – symbol osób LGBT+, tolerancji wobec nich i walki o ich prawa. Chciał w ten sposób zasugerować, iż prezydent Warszawy kandydujący na prezydenta Polski nad o...

Wylazł z libka faszysta

Jak wiemy, Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy po raz drugi kandydujący na prezydenta Polski, jest klasycznym przykładem libka. Czyli konserwatystą – o dość betonowym umyśle – udającym liberała: zwolennika równouprawnienia, postępowca i demokratę. Oczywiście to pozory jeno, wynikające z tego, że taki akurat wizerunek pana Trzaskowskiego wykreowały przed pięcioma laty media, i to głównie te wobec niego nieprzychylne. Tymczasem praktyka pokazuje co innego. Odmowa nadania numeru PESEL dziecku lesbijek czy sprawa Margot dowiodły, że panu Trzaskowskiemu z prawami osób LGBT i walką z ich prześladowaniem nie po drodze. O prawach kobiet mówi… i tyle. Usiłował zakazać pokojowej demonstracji solidarności z Palestyną; na szczęście sąd cofnął jego decyzję – ale nie przeszkadzają mu nazistowskie marsze z okazji różnych świąt państwowych. Pokazywał się na wyścigach konnych, i to w sytuacji, gdy protestujący przeciwko nim aktywiści byli represjonowani. Niby to w warszawskim ratuszu przeszła uchw...

Beton w garniaku

Jak sprawić, by polityk – przykładowo kandydat na prezydenta – nie uchodził za wstecznego i zacofanego, a nawet mocno przechylonego w stronę faszyzmu? To bardzo proste. Trzeba wziąć faceta w wieku, który nie kwalifikuje go do kategorii wapna. Czyli takiego, co jak na polityka jest jeszcze relatywnie młody; powinien wszak przyciągać zwłaszcza młodsze generacje elektoratu. Najlepiej, żeby legitymował się wyższym wykształceniem, dyplomem uznanej uczelni, a jeśli będzie do tego władał kilkoma językami obcymi, to już całkowicie git. Rzecz jasna, niezbyt zaawansowany wiek nie może oznaczać braku doświadczenia. Przeciwnie, kandydat taki powinien siedzieć w polityce, państwowej lub samorządowej, od lat i odnosić sukcesy, na przykład zostając prezydentem metropolii, a w najgorszym przypadku piastować zaszczytne stanowisko w takiej czy innej państwowej instytucji, zajmującej się chociażby szerzeniem załganej propagandy o dziejach Polski. Ważne, aby cieszył się też zaufaniem prominentów, przy...

Zamach na nas wszystkich

Wiele było w Sejmie po 1989 roku paskudnych głosowań, że wymienię choćby to z 16 grudnia 2016 roku, kiedy faszyści odebrali emerytury ludziom broniącym Polski. Jednakże to z minionego piątku, czyli 21 lutego 2025 r., przejdzie do historii jako zapisane wyjątkowo czarnymi zgłoskami. Oto przez Sejm przeszła ustawa pozbawiająca uchodźców prawa do ubiegania się o azyl w Polsce. Przeciwko jej przyjęciu głosowali jedynie posłowie z Lewicy (cały klub – szacunek), Razem (też wszyscy – szacunek), grupka z KO (szacunek) i z… PiS-u (w tym gestapowskie Zero; tu jednak o szacunku trudno mówić, podejrzewa bowiem, iż PiS-owcy ci albo się pomylili, albo machinalnie, bezmyślnie głosowali przeciwko rządowemu projektowi dlatego właśnie, że był rządowy). Pozostali parlamentarzyści KO i PiS-u, a także wszyscy z Polski 2050, PSL-u, nazistowskiej Konfederacji oraz drobnicy ów akt zalegalizowanego bezprawia poparli. Tu przypomnieć trzeba, że prawo do ubiegania się o azyl stanowi jedno z fundamentalny pra...

Brunatny spęd w klasztorze

W minioną niedzielę na Jasnej Górze (klasztor paulinów w Częstochowie, gdyby koś nie wiedział) zgromadzili się naziole i kibole, czyli – mówiąc nieco ładniej, aczkolwiek osobnicy owi na ładne określenia zdecydowanie NIE zasługują – skrajni prawicowcy. Przemawiał do nich, rzecz jasna z ambony, niejaki Nawrocki, czyli kandydat (jakoby „obywatelski”) na prezydenta z ramienia Bezprawia i Niesprawiedliwości. Facet ten, dodać trzeba, miał i pewnie nadal ma silne związki ze środowiskami skrajnie prawicowymi, a także, wedle niektórych mediów, z sutenerstwem. Paulini dziękowali mu za wizytę. Na terenie zaś klasztoru „pielgrzymi” wywiesili transparenty wzywające do mordowania ludzi, konkretnie komunistów. Cytując biblijnego Koheleta, „nic nowego pod Słońcem”. Jasna Góra od dawna zasługuje raczej na miano Brunatnej, od lat bowiem przyciąga skrajnych prawicowców, od kiboli po jawnych neonazistów, którzy robią tam sobie spędy pod postacią niby-pielgrzymek. Są, rzecz jasna, witani z otwartymi ram...

Nie na prawicowca

Stało się. Ogłoszony został termin wyborów prezydenckich. Pierwsza tura odbędzie się 18 maja, a druga, jeśli będzie potrzeba (a zapewne będzie) – 1 czerwca. Rzecz jasna, nie wiem, czy dożyję do tego czasu, ani czy stan zdrowia pozwoli mi głosować. Jeżeli jednak odpowiedź w obu przypadkach okaże się twierdząca, jestem pewien, że ŻADEN z prawicowych kandydatów na mój głos liczyć nie może. Na dzień dzisiejszy największe szanse na moje poparcie swojej kandydatury ma Magdalena Biejat, reprezentująca Lewicę. Przy czym czekam jeszcze na decyzję Razem, kogo wystawi lub poprzez. Związkowca Piotra Szumlewicza też uważam na bardzo dobrego kandydata, obawiam się jednak, iż uzyska śladowe jeno poparcie, a szkoda. Okienka przy personaliach kandydatów prawicowych na liście wyborczej ominę możliwie najszerszym łukiem oczywiście z tej przyczyny, iż ich światopoglądy są sprzeczne z moim; dotyczy to przede wszystkim skrajnego prawactwa, ale i z umiarkowaną prawicą ideologicznie mi nie po drodze. A j...

Wolność nieautomatyczna

W Syrii zmiany, zmiany, zmiany. Prezydent Baszar al-Asad wyleciał (nareszcie!) z tronu, a media donoszą, że wylot ów nie skończył się dla niego zbyt pomyślnie. Oczywiście, facet był zbrodniczym dyktatorem, odpowiedzialnym za śmierć tysięcy ludzi oraz uwięzienie i torturowanie jeszcze większej liczby syryjskich osób obywatelskich. Pozbawienie kogoś takiego władzy to bez dwóch zdań wydarzenie pozytywne; więźniowie polityczni, dodajmy, wyszli na wolność. Gorzej, że Asada obalił nie powszechny zryw Syryjczyków, lecz islamistyczni terroryści (podobno już mówią o budowie kalifatu w Syrii i północnym Iraku, czyli zanosi się na ISIS bis, zatem coś o wiele gorszego niż dotychczasowe rządy Asada), podpuszczeni przez Turcję, USA i Izrael. Czyli państwa wykazujące mocno imperialistyczne i kolonizacyjne zapędy wobec całego niemal Bliskiego Wschodu, nadto takie, które same mają problemy z demokracją; Izrael pod rządami Likudu jest przecież coraz bardziej faszystowski. A wespół z USA bombarduje S...

Czwarta hitlerowska rocznica

Rzućmy okiem na kalendarz. 22 października, na pozór nic specjalnego, prawda? A tymczasem jest to czwarta rocznica nader ponurego wydarzenia. Albowiem właśnie 22 października 2020 roku nielegalnie funkcjonująca grupa kolesiów, jaką stał się Trybunał Konstytucyjny zawłaszczony przez Bezprawie i Niesprawiedliwość, wydała barbarzyński, hitlerowski pseudo-wyrok, znacząco zaostrzając już i tak nader restrykcyjne zalegalizowane bezprawie antyaborcyjne w (k)raju nad Wisłą. Za nowe regulacje teoretycznie odpowiadali „obywatele” na czele z hitlerówką Kają, w praktyce oczywiście stali za nimi politykierzy z PiS-u oraz hierarchowie Kościoła katolickiego. Wspierani przez w zasadzie całą polską polityczną prawicę. Nowe totalitarne regulacje doprowadziły do tragedii. W ich konsekwencji zmarła pani Izabela z Pszczyny, pani Dorota z Nowego Targu oraz wiele innych kobiet, a znacznie ich więcej, wraz z dziećmi, dotknęło straszliwe cierpienie. Pseudo-wyrok poskutkował również wybuchem serii Czarny...

Bez wizy tu i tam

Gdybym chciał wybrać się do Chin, nie potrzebowałbym wizy. Chińska Republika Ludowa zniosła bowiem niedawno obowiązek wizowy dla osób obywatelskich Polski, podczas gdy wcześniej musieli go przestrzegać nawet ludzie legitymujący się paszportem dyplomatycznym. Teraz wystarczyłby mi paszport, wypełnienie formularza na lotnisku, i uzyskałbym pozwolenie na pobyt przez określony czas w ojczyźnie najstarszej cywilizacji świata. Trochę się to kłóci z obrazem Chińskiej Republiki Ludowej, jaki nieustannie przekazuje nasza propaganda, na zlecenie imperialistów z USA zresztą. A mówi ona, że jest to państwo totalitarne, jeden wielki obóz pracy, gdzie ludzie zasuwają za darmochę (jakkolwiek często mają WYŻSZE zarobki niż w Polsce i innych państwach Unii Europejskiej; niestety, to my, Europejczycy, stajemy się tanią siłą roboczą dla Chińczyków), panuje straszliwy zamordyzm, a władze w Pekinie nie tylko chcą podbijać cały świat (mimo iż Chiny od zakończenia wojny koreańskiej tylko raz zaatakowały z...