Posty

Wyświetlam posty z etykietą indoktrynacja

Klechistan minimalnie złagodzony

Wakacje się zaczęły – w związku z czym osobom uczniowskim oraz nauczycielskim serdecznie życzę miłego wywczasu – a kiedy się zakończą, dzieci tudzież młodzież wrócą do szkoły cokolwiek zmienionej. Modyfikacji, mniej lub bardziej znaczących, wejdzie w życie parę, pośród nich znajdzie się i taka, że zamiast dwóch godzin katolickiej katechezy w tygodniu, będzie jedna. Ot, taki pseudo-kompromis (niestety, jedynie w obszarze edukacji publicznej) pomiędzy państwem świeckim (jeno na papierze) a wyznaniowym (w realu). Czy może raczej – między oczekiwaniami większości wyborców obecnej koalicji rządowej, a rzeczywistego, obok kapitalistów, ma się rozumieć, szefostwa większości – poza Lewicą i Zielonymi – wchodzących w jej skład ugrupowań, czyli Episkopatu Polski. Przypomnijmy, że dla Kościoła katolickiego, konkretnie zaś dla jego zawodowych funkcjonariuszy, od księży po kardynałów, szkolna katecheza to źródło niemałych dochodów, przelewanych oczywiście z budżetu państwa i samorządów, zatem ...

Zdjęcia na Dzień Dziecka

Dziś 1 czerwca, Dzień Dziecka. Zobaczmy więc, jak traktowane są osoby małoletnie w kapitalistycznej Polsce pod nie-rządem PiS-owskich klerofaszystów. Oto kilka przykładów: Zarówno minister ciemnoty (edukacją nazwać się tego nie da), jak też Niedorzecznik Praw (???!!!) Dziecka uważają bicie – eufemistycznie określane „klapsem” – za „metodę wychowawczą”. Kolejne ekipy nie-rządzące Bezprawia i Niesprawiedliwości co najmniej od 2015 roku demolują system edukacji, kontynuując zresztą wątpliwie owo dzieło zapoczątkowane swoich ministrów, Giertycha i Legutkę, w latach 2005-07. Efektem jest nie tylko drastyczny spadek poziomu nauczania, ale też straszliwie zwiększony poziom stresu, związanego chociażby z chaosem maturalnym, przepełnione budynki szkolne, lekcje zaczynające się wcześnie rano i kończące późno w nocy, zbyt dużo zadań domowych, zniweczone szanse rozwojowe osób z mniejszych miejscowości… Wymieniać jeszcze? Ponad jedna trzecia polskich dzieci i młodzieży nie ma siły ani chęci, by...

Szkoły grozy

Szkolne lata mam już dawno za sobą (z czego się ogromnie cieszę), dzieci nie mam (i mieć raczej nie chcę), a mimo to informacje o tym, co dzieje się z polskim systemem ciemnoty – boć przecież oświatą nazwać się tego guana nie da – do mnie docierają, rzecz jasna głównie za pośrednictwem mediów. I przyznam szczerze, że kiedy czytam w prasie bądź internecie, słucham w radio, albo oglądam w telewizji, jak obecnie wygląda polska szkoła, zgroza mnie ogarnia. A zaraz potem przychodzi radość, że nie mam kilkunastu lat i nie muszę się użerać z tym koszmarem. Za moich czasów placówki edukacyjne nie były zbyt przyjaznymi miejscami. O ile podstawówkę i gimnazjum zapamiętałem raczej neutralnie – jakoś szło to przeżyć, mimo iż zdarzały się patologie typu przemoc – o tyle z liceum wyniosłem głównie przemęczenie wywołane ślęczeniem nad przedmiotami, które ni grzyba nie okazały mi się później przydatne do czegokolwiek, jak również permanentny, codzienny stres wygenerowany już to częstymi sprawdzianami...

Bojkot anty-intelektualnego guana

Jak wiemy, hitlerowiec Przemysław Czarnek, minister ciemnoty w nie-rządzie Bezprawia i Niesprawiedliwości wprowadził nowy przedmiot do szkół (ogłupialni) średnich, o nazwie Historia i Teraźniejszość. Autorem „podręcznika” (skąd cudzysłów, wyjaśnię za chwilę) do tegoż jest profesor (jeden z licznych dowodów, że tytuł naukowy zdecydowanie nie musi łączyć się z mądrością, inteligencją czy wiedzą) Wojciech Roszkowski. Książka ta ukazała się oto na półkach księgarskich, w internecie zaś rozwijają się akcje jej bojkotowania. Nic w tym dziwnego. Już samo wprowadzenie rzeczonego przedmiotu przez Czarnka wzbudziło liczne kontrowersje i obawy wśród polityków, intelektualistów, działaczy społecznych, nauczycieli, uczniów, rodziców – o zróżnicowanym, dodajmy światopoglądzie, bo HiT nie podobało się i nadal nie podoba lewicowcom, centrystom oraz umiarkowanym prawicowcom. Wszyscy oni wysuwają wobec tego przedmiotu bardzo podobne zastrzeżenia: że będzie służył nie szerzeniu wiedzy, lecz indoktrynac...