Portret marszałka
Kancelaria Senatu zamówiła portret marszałka tejże izby, niejakiego Karczewskiego, Stanisława swoją drogą. Jednak obraz ten trafił ponoć do piwnicy, a w każdym razie dla szerszej publiczności dostępny nie jest. Jego reprodukcje – nie wiem, na ile podobne do oryginału – krążą w internecie, możecie je zobaczyć. Cóż, marszałek prezentuje się na nich jak pół wiadomo czego zza krzaka. A tak w ogóle, to po kiego grzyba malować obrazy, których nikomu nie wolno oglądać? Gorzej jednak, że owo niedostępne dla publiczności malowidło publiczność – czyli my, obywatele i podatnicy – musiała mimo wszystko sfinansować. Kosztowało ono bowiem, wedle dostępnych w sieci informacji, 7700 zł. W skali budżetu państwa to oczywiście jak kropla w morzu, niemniej jednak nie o kwotę tu chodzi. Otóż, portret ten jest tylko jednym z wielu przykładów fanaberii politykierów Bezprawia i Niesprawiedliwości (jak również Kukiz’15). Portretowy snobizm Stanisława Karczewskiego to zaledwie wierzchołek góry lodowej. ...