Posty

Wyświetlam posty z etykietą związki wyznaniowe

Najstarszy biznes świata

Żartobliwie (acz gorzkie to poczucie humoru) mówi się, że najstarszym zawodem świata jest prostytutka. Dorzuciłbym jeszcze złodzieja i płatnego zabójcę. Co jednakże jest najstarszym BIZNESEM (w sensie – działalnością gospodarczą) świata? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby była nim zinstytucjonalizowana religia. Zapewne jeszcze w czasach prehistorycznych, gdy przedstawiciele naszego gatunku (choć całkiem prawdopodobne, że stało się to również u neandertalczyków) byli łowcami i zbieraczami, a o osiadłym trybie życia nikt nie myślał, i kiedy kształtowały się pierwsze kulty, wyspecjalizowali się ludzie twierdzący, że utrzymują kontakt z bogami, duchami czy jakimi tam jeszcze bytami; w swoich społecznościach cieszyli się gigantycznym poważaniem, być może to oni sprawowali w nich realną władzą. Byli to rzecz jasna różnego rodzaju szamani, czarownicy i tak dalej. Jestem pewien, że swoich obrzędów nie odprawiali za darmo, lecz pobierali różnego rodzaju ofiary, i to sute. Była to więc działaln...

Dojenie przez kapłana

Z różnymi typami oszustw mamy do czynienia: na wnuczka, na policjanta, na rozliczenie ogrzewania (specjalizują się w tym administracje mieszkaniowe, naliczając rachunki niewspółmiernie wysokie do zużytego w sezonie grzewczym ciepła), na stłuczkę na rondzie czy innym skrzyżowaniu… Z wyłudzeniami i oszustwami świetnie radzą sobie banki oraz parabanki; rzecz można, że się w tym specjalizują. Oczywiście wszystkie one mają na celu kradzież, czyli wyłudzenie pieniędzy. Ale żadne z nich nie umywa się do bodaj największego oszustwa w dziejach ludzkości, czyli oszustwa na Pana Boga. W sumie, to nie wiadomo, od jak dawna ludzkość wymyślała sobie różne bóstwa, których się lękała, ale które pomagały jej wytłumaczyć zachodzące na świecie zjawiska, sens życia czy tym podobne kwestie. Możliwe, że zaczęło się to już w epoce jaskiniowej, a w starożytności każdy lud miał swoich bogów i boginie. Co ciekawe, tych z religii politeistycznych uznać można za personifikacje już to sił realnie występującyc...

Żebrząca purpura

No proszę! Wczoraj pisałem o niecnych czynach, za jakie hierarchowie i liczni duchowni Kościoła katolickiego powinni pokutować (nie tylko duchowo, wiele bowiem spośród nich to przestępstwa, za które należy się odsiadka); wymieniłem wśród nich pazerność, manifestującą się chociażby w zdzieraniu pieniędzy z wiernych. Cóż, Kościół katolicki to nie tylko związek wyznaniowy, lecz przede wszystkim organizacja jak najbardziej biznesowa. A tu arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, przypomina, że wierni „mają obowiązek” troszczyć się o potrzeby materialne Kościoła, łaskawie precyzując, że „w miarę swoich możliwości”. No, ładnie pości rodzima purpura, ładnie! A na serio, przyznałbym mało dostojnemu hierarsze rację, uważam bowiem, że związki wyznaniowe powinny być utrzymywane przez swoich członków (wiernych)… gdyby nie pewne „ale”. Otóż, jak doskonale wiemy, w Polsce na Kościół katolicki idą ogromne publiczne środki… Mowa o Funduszu Kościelnym (już dawn...

Zalety świeckości

Dawno, dawno temu, bo już w I wieku n. e., pewien żydowski robotnik i rewolucjonista zaapelował o oddanie cesarzowi, co cesarskie, a Bogu, co boskie. Był to pierwszy w historii apel o świeckie państwo. W tamtych czasach iście rewolucyjny; przypomnę, że w starożytności, zwłaszcza w świecie hellenistycznym, w ramach którego działał ów robotnik, polityka była nierozłącznie związana z religią: fundamentem bytu państwowego był kult poszczególnych bóstw, władcy/politycy pozostawali zarazem kapłanami, a uroczystości państwowe miały charakter religijny. Dziś zresztą apel o świeckość życia publicznego też jest, w niektórych przynajmniej krajach (tak, w Polsce również) nad wyraz postępowy. Tak naprawdę, owa Chrystusowa idea pozostawała przez ładnych kilkanaście stuleci zapomniana, aż dopiero w epoce Oświecenia, kiedy to nowoczesne, oparte na rozumie prądy myślowe doprowadzać jęły do rozwoju państwowości opartej o wzorce republikańskie, odkurzyli ją lewicowcy i liberałowie; oni też próbowali wd...