Posty

Wyświetlam posty z etykietą szkoły

Przeciwnicy zdrowej diety

W tym roku szkolnym wdrożono bardzo ważną reformę. Otóż, w szkolnych i przedszkolnych stołówkach jest mniej mięsa, a więcej owoców i warzyw. Nazywa się to dietą planetarną, ponieważ jest dobre dla Ziemi; nadprodukcja mięsa to jeden z głównych czynników katastrofy klimatycznej, przeto zdecydowanie warto ją ograniczyć. Poza tym, jest po prostu zdrowsza. Homo sapiens zwierzęciem jest roślinożernym, jego uzębienie przystosowane jest do gryzienia i żucia pokarmu roślinnego, a układ trawienny – do trawienia tegoż. Mięso człowiek jeść może jeno w sytuacji awaryjnej, tzn. gdy nie ma dostępu do menu roślinnego; zauważono to już w starożytności. Nadmiar mięsa szkodzi, chociażby z tej przyczyny, że jest ono dla nas rakotwórcze (zwłaszcza niektóre jego rodzaje) i wywołuje liczne choroby. Nowa szkolna i przedszkolna dieta wyjdzie więc dzieciom oraz młodzieży na zdrowie. Nie tylko będzie przyjaźniejsza dla środowiska naturalnego, ale też sprawi, że młode organizmy rozwijały się będą lepiej. Oc...

Klątwa fajnych księży

Już za parę dni początek nowego roku szkolnego. Z tego tytułu wszystkim osobom uczniowskim składam wyrazy serdecznego współczucia. I to pomimo faktu, że w szkolnictwie następują – powoli wprawdzie i w zbyt wąskim zakresie – pozytywne zmiany. Jedną z nich jest to, że zamiast dwóch, będzie jedna lekcja religii katolickiej (katechezy) w tygodniu. Tyle zdołała wywalczyć ministra edukacji, Barbara Nowacka; na całkowite wyprowadzenie tego przedmiotu ze szkół publicznych (i zastąpienie go religioznawstwem, jak jest w większości państw zachodnioeuropejskich) nie zgodził się jej szef, premier Donald Tusk, wierny sługa Episkopatu Polski i kleru katolickiego. Dla osób uczniowskich – tych, które jeszcze na katechezę uczęszczają, a coraz ich mniej – oznacza to m.in. jedną dodatkową wolną godzinę, jaką przeznaczyć można chociażby na odrobienie zadań domowych; tych bowiem wciąż jest zbyt wiele. A funkcjonariusze Kościoła katolickiego, z hierarchami na czele, o tę nazbyt drobną korektę są wście...

Aby ochronić dzieci

Kilka dni temu, 15 sierpnia, weszła w życie tzw. „ustawa Kamilka” (określenie pochodzi od imienia chłopczyka zakatowanego na śmierć przez ojczyma przy braku reakcji otoczenia, w tym matki), mająca zapewnić dzieciom większy zakres ochrony przed przemocą. Nakłada ona liczne obowiązki na wszystkie instytucje – tym zwłaszcza szkoły, ale też związki wyznaniowe – mające umożliwić szybkie, skuteczne reagowanie na krzywdę spotykającą małoletnich. Przykładowo, nowo standardy wynikające z „ustawy Kamilka” dla szkół oznaczają zakaz stosowania przemocy fizycznej, obrażania, zastraszania czy poniżania uczniów. Nauczyciel e nie mogą również używa ć wulgarnego języka w obecności osób uczniowskich , jak również nawiązywa ć jakichkolwiek relacji intymnych z podopiecznymi. Nie będzie im też wolno faworyzowa ć dzieci, proponowa ć im wyrobów tytoniowych lub alkoholu, a także przyjmowa ć prezentów czy to od samych uczniów, czy to od ich rodziców. O ile przypomnę sobie szkole lata, to gdyby ...

Naiwność katechetyczna

Jedyną obecnie formacją spośród ubiegających się o miejsca w parlamencie, jaka postuluje wprowadzenie (co powinno było nastąpić już dawno temu, swoją drogą) w pełni świeckiego państwa, jest Lewica. W jej programie znajdziemy nie tylko punkty dotyczące renegocjacji konkordatu, likwidacji Funduszu Kościelnego, zniesienia absurdalnego przepisu o obrazie uczuć religijnych czy klauzuli sumienia, sprawiedliwego opodatkowania Kościoła katolickiego i wprowadzenia jawności jego przychodów, ale też bezwzględnej walki z pedofilią kleru oraz pełnego rozdziału Kościoła i państwa. Ten ostatni polegać ma między innymi na wyprowadzeniu katechezy ze szkół publicznych i przeniesieniu jej na salki katechetyczne (na profilu jednej z lewicowych kandydatek widziałem też postulat zakazu egzorcyzmowania dzieci; bardzo słuszny, gdyż owe obrzędy, stanowiące guślarstwo pełną gębą, są ogromnie niebezpiecznie dla zdrowia fizycznego oraz psychicznego poddawanych im osób, a ponadto stanowią doskonałą okazję do łowó...

Niedorzecznik zwęszył krew

Jak wiemy, od 2018 roku funkcję Rzecznika Praw Dziecka pełni niejaki Mikołaj Pawlak, z wykształcenia trawnik… eee… znaczy się, prawnik, specjalista od prawa kanonicznego. A sprawuje się na tym urzędzie tak, że bywa szyderczo – i wielce trafnie! – określany niedorzecznikiem. Nic dziwnego, i to nie tylko dlatego, że facet nie posiada stosownej do owej funkcji specjalizacji zawodowej (co ma prawo kanoniczne do praw dziecka?). Przede wszystkim, jest on katolickim fanatykiem religijnym, a jego poglądy społeczne i polityczne są skrajnie konserwatywne, bliskie faszyzmowi. Zaraz po mianowaniu na Rzecznika Praw Dziecka stwierdził, że jest zwolennikiem kar fizycznych i pochwalił się (tak, mówił o tym z autentyczną dumą!), że sam został sprany przez rodziców po tym, jak podpalił swojego brata. Bez komentarza. Jest za to zaciekłym przeciwnikiem rozwodów i separacji (nawet, jeśli toksyczny związek rodziców wyrządza poważne szkody u dzieci), aborcji oraz wszelkich praw reprodukcyjnych (jakżeby inac...

Pan Czarzasty i antykoncepcja

Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, udzielając wywiadu stacji radiowej RMF FM, zwrócił uwagę na kwestię, która może wydawać się mało istotna, w praktyce jednak ma duże znaczenie społeczne oraz zdrowotne. Otóż, polskie prawo zezwala na współżycie od piętnastego roku życia, co oznacza, iż seks uprawiać mogą nastolatki, osoby niepełnoletnie, czyli z formalnoprawnego punktu widzenia – dzieci. Mimo jednak, że przepisy zezwalają im na obcowanie płciowe, to ludzie między piętnastym a osiemnastym rokiem życia nie mogą samodzielnie wybrać się do ginekologa – potrzebują na to zgody rodziców. Prawo zakazuje im też swobodnego używania środków antykoncepcyjnych. Włodzimierz Czarzasty zwraca uwagę na to, że takie rozwiązania legislacyjne są po prostu głupie. I ma rację. Przewodniczący SLD postuluje zatem, by nastolatki po piętnastce, którym polskie prawo zezwala na uprawianie seksu, miały dostęp do antykoncepcji, i to nawet darmowej. Jego zdaniem, ma to by...

Mizernie na stulecie

Weszliśmy w ciąg setnych rocznic związanych z odzyskaniem przez Polskę politycznej samodzielności i odrębnego bytu państwowego, co nastąpiło oczywiście w 1918 roku. I tak, wczoraj, tj. 5 listopada, upłynęło sto lat od powstania pierwszych polskich ośrodków władzy, czyli rad robotniczych; miały one jednakowoż charakter lokalny, poza tym w tamtym okresie tworzący je komuniści dążyli do zlikwidowania państw narodowych (uważali je, nie bez racji zresztą, za narzędzie ucisku proletariatu ze strony burżuazji) i zastąpienia ich systemem radzieckim. Z kolei w nocy z 6 na 7 listopada 1918 r. w Lublinie powstał Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim na czele, zrzeszający przedstawicieli wszystkich poza komunistami (nie weszli do niego, gdyż tworzyli swoje rady) i endekami ugrupowań politycznych. Tak naprawdę powstanie tegoż rządu oznaczało odzyskanie niepodległości przez Polskę; więcej na ten temat napiszę pewnie jutro; zresztą temat ów poruszałem już na łamach poprzed...