Posty

Wyświetlam posty z etykietą eksploatacja

System działa prawidłowo

Fajnie się żyje w (k)raju nad Wisłą, dwudziestej gospodarce świata? No, chyba nie bardzo… Jak bowiem ujawnia La Monde Diplomatique , aż czterdzieści procent mieszkańców Polski (dwie na pięć osób) żyje poniżej progu minimum socjalnego; realnie pewnie będzie więcej, bo te progi nijak się mają do rzeczywistych kosztów utrzymania. Co oznacza, że ludzie ci nie mają wystarczających dochodów, by utrzymać gospodarstwo domowe – opłacić rachunki i zaspokoić PODSTAWOWE potrzeby konsumpcyjne. W najtrudniejszej sytuacji finansowej są oczywiście emeryci i renciści, osoby z niepełnosprawnościami i przewlekle chore, bezrobotni (ale ich akurat obecnie nie ma zbyt wielu; wskaźnik bezrobocia w Polsce jest, na szczęście, dość niski), ale i pracujący. Niestety, w naszym „kochanym” państwie sam fakt bycia zatrudnionym wcale nie oznacza, że ma się zarobki, a już zdecydowanie niekoniecznie, że pozwalają one się utrzymać. Wszak płace pozostają wciąż niskie na tle rosnących kosztów życia… Trochę na lepsze ...

System marnowania talentów

Kapitalistyczna propaganda głosi, że kapitalizm jest systemem społeczno-ekonomicznym wspaniałym dla ludzi utalentowanych. Pozwala bowiem im rozwijać uzdolnienia i robić na tym pieniądze. To oczywiście bzdura. Przypadki, kiedy ktoś w ramach narzuconych przez kapitalizm faktycznie rozwija swoje talenty i opiera na tym karierę zawodową, są nieliczne i zależne, no właśnie, od czynnika losowego, czyli szczęścia po prostu. Najczęściej los, na jaki nieludzki system kapitalistyczny skazuje osoby utalentowane, jest o wiele bardziej ponury. Bywa, że tragiczny. Jeżeli ich uzdolnienia mają tzw. potencjał rynkowy, ludzie tacy przejmowani są przez wielkie koncerny bądź korporacje. Na pierwszy rzut oka wygląda to dobrze; stanowi obietnicę kariery i wysokich zarobków. W praktyce wszelako oznacza niemiłosierną eksploatację. Talent takiej osoby zaprzęgnięty zostaje TYLKO I WYŁĄCZNIE do zwiększania zysków udziałowców danego przedsiębiorstwa. Innymi słowy, jest kierunkowany tak, jak sobie tego życzą k...

Patologicznie zaangażowany cyborg

Większość firm – o ile nie wszystkie – wymaga od swoich pracowników zaangażowania. Czyli, w języku kapitalizmu oraz neoliberalnej/neokonserwatywnej ideologii, maksymalnej produktywności, harówy ponad siłę tudzież gotowości do wyeksploatowania. Nie chodzi zatem o pozytywne zaangażowanie, chętne i solidne wykonywanie zadań zawodowych, lecz o to, żeby być cyborgiem, biorobotem, który będzie jedynie zasuwał, nie miał żadnych innych celów poza pracą/karierą, poświęci jej wszystko, włącznie z życiem osobistym czy rodzinnym. Innymi słowy, człowiek ma się stać istotą całkowicie podporządkowaną wykonywaniu obowiązków zawodowych (przerwy może sobie robić jedynie na czynności niezbędne do biologicznego przetrwania, czyli na jedzenie oraz jak najkrótszy sen) i, ma się rozumieć, kapitalistom. Maszyną, która pracuje cały czas na maksymalnej wydajności. Rzecz jasna, jest to nader szkodliwe dla zdrowia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. A także dla relacji społecznych, życia rodzinnego, sam...

Za garść kobaltu

Wiele jest miejsc na świecie, gdzie trwają krwawe konflikty, popełniane są ludobójstwa, szerzy się śmierć i zniszczenie. Palestyna okupowana przez izraelskich faszystów. Ukraina ogarnięta wojną z Rosją (której nie chcą zakończyć ani Zełenski, ani Putin). Sudan. Granica Etiopii i Erytrei. No i Demokratyczna Republika Konga. Tam też leje się krew, ludzie giną jest ogólnie źle. Na przełomie XIX i XX wieku Kongo zwane wówczas Belgijskim przez lat kilkadziesiąt stanowiło WŁASNOŚĆ JEDNEGO CZŁOWIEKA, króla Belgii, Leopolda II; trwało to w latach 1885-1908. To, co się tam działo, do dziś stanowi jeden z najtragiczniejszych przykładów zbrodni europejskiego kolonializmu i tego, jak niszczycielską istotą jest Homo sapiens rasy białej. Ludność była straszliwie eksploatowana, oczywiście w imię interesów belgijskich kapitalistów i samego Leopolda II. Na porządku dziennym były tortury, takie jak chłosta metalowym drutem, a także mordowanie za byle przewinienie. Zniewolenie pełne. Nie zmieniło się...

Krwawe dziedzictwo białasów

Szeroko pojęta prawica, zwłaszcza, jeśli nie kryje swego rasizmu, uwielbia mówić o „cywilizacji białego człowieka”. Ów biały człowiek – w domyśle mężczyzna (kobiety bowiem pełnić mają rolę służebną) i chrześcijanin (w polskim wydaniu, oczywiście katolik) – ma być jakoby „lepszy” niż cała reszta ludzkości, zwłaszcza zaś „lepszy” od osób czarnoskórych: wyżej rozwinięty, bardziej cywilizowany, itd. Rzecz jasna, są to jedynie rasistowskie brednie, stanowiące, w jakiejś przynajmniej mierze, dziedzictwo tego, że państwa białego człowieka, czyli europejskie, swego czasu miały kolonie jak świat długi i szeroki. Ale wcale nie świadczy to o cywilizacji, lecz wręcz przeciwnie – o straszliwym barbarzyństwie, którym był kolonializm. Wiązał się on przecież nierozerwanie z krwawymi podbojami, ludobójstwem (ofiarami którego padli rdzenni Amerykanie czy liczni mieszkańcy Afryki, nie wspominając o takich na przykład Indusach), niewolnictwem – przez długi czas formalnym – czy terrorem politycznym. Wła...

Prawica i katastrofa

Na ocenę działań rządu w sprawie powodzi przyjdzie jeszcze czas… aczkolwiek wygląda na to, że lepiej spisały się osoby obywatelskie i samorządy. Tymczasem premier Donald Tusk oskarżany jest (nie tak znowu bezpodstawnie) o zlekceważenie zagrożenia powodziowego. Szef rządu broni się w mediach, twierdząc, że początkowo prognozy pogody nie wyglądały niepokojąco. No i tu dochodzimy do sedna sprawy. Dla Donalda Tuska może i faktycznie nie były one niepokojące (niekoniecznie zresztą musiał je śledzić, ma inne sprawy na głowie, z czego akurat nie kpię)… lecz dla jego doradców oraz poszczególnych ministrów (środowiska i klimatu, obrony… a nie, na Kosiniaka-Kamysza to nie ma co liczyć) powinny. Wszak nie bez kozery rozsyłano alerty ostrzegające nie tylko przed ulewami, ale też przed występowaniem zbiorników wodnych z brzegów; czyli zagrożenie było. Nie rozstrzygam tutaj, czy sam Donald Tusk sprawę olał, ale widać wyraźnie, iż obecny rząd i stojąca za nim, w większości prawicowa koalicja par...

Pociągowe i nie tylko

Znów Polskę obiegły informacje o sytuacji koni na trasie do Morskiego Oka. Przypomnę, że turystom nie chce się cisnąć z buta (a przecież spacer to przyjemność), toteż bulą ciężkie pieniądze góralom, a ci, korzystając z okazji, zapewniając podaż. Czyli podwózki. Niestety, nie są to riksze ani pojazdy mechaniczne, lecz wielkie wozy, ciągnięte przez konie. Tragedia polega na tym, iż wozy owe są przeładowane (ludźmi oczywiście), a używane jako siła pociągowa zwierzęta częstokroć zapracowują się na śmierć, zaś ich… cóż, nie da się napisać: „opiekunowie”, bo z opieką nie me to NIC wspólnego… potrafią się nad nimi znęcać, byle wlokły się naprzód; może nie wszyscy tak czynią, ale podobnych przypadków i tak jest zdecydowanie zbyt wiele. Sytuacja nowa nie jest; patologia ta – czyli skrajna eksploatacja koni – trwa od lat. Obrońcy praw zwierząt i ogólnie ludzie humanitarni protestują lub przynajmniej mierżą się tym, reszta, jako i zwykle, ma to gdzieś. Moim zdaniem, główną winę ponoszą nie t...

Zabójcze urojenie

Co się dzieje, kiedy mniejsza bądź większa grupa ludzi uroi sobie, że Bóg dał im ziemię (określone terytorium) bądź Ziemię (całą planetę) na własność? Jak to co? Dochodzi do masowych zbrodni. Przykładem jest oczywiście okupacja Palestyny przez Izrael, krwawa oraz brutalna, związana z terrorem, apartheidem i ludobójstwem, ofiarami którego padają Palestyńczycy. Oczywiście chodzi o grunta pod inwestycje, nieskrępowany dostęp do złóż gazu i innych surowców czy o władzę Likudu (skrajnie prawicowa partia izraelska, która obecnie tworzy faszystowski rząd ze zbrodniczym Binjaminem Netanjahu na czele). Ale ideologiczne uzasadnienie tego wszystkiego – od 1948 roku, kiedy to działacze i wojskowi syjonistyczni, przeprowadziwszy serię zamachów terrorystycznych, wymusili powstanie państwa Izrael – jest religijne, a raczej mitologiczne. Ma nim być oczywiście urojenie (przekonanie), że Palestyna jest Ziemią Obiecaną (przez Boga) Żydom (przy czym dalece nie wszyscy Żydzi tak uważają, a wielu, i to o...

Sukces pracowitych

Według mitów szerzonych przez kapitalistyczną propagandę, sukces – rozumiany w kategoriach głównie zawodowych i finansowych – zależy od pracowitości czy kreatywności. Do pewnego stopnia jest to prawda, gdyż bez pracy faktycznie nie ma kołaczy. Kłamstwem pozostaje wszelako, że osoby rzeczywiście pracowite i kreatywne dorabiają się w kapitalizmie wielkich pieniędzy, fortuny wliczając. Przeciwnie – jeśli spojrzymy na niejednego miliardera (przykłady: Elon Musk, Donald Trump, Jeff Bezos), przekonamy się, iż są to jednostki ani specjalnie inteligentne (Trump czy Musk cechą tę zdecydowanie się NIE odznaczają, a pierwszy z nich jest wręcz straszliwie durny, podobnie jak ci idioci, co weszli na pokład tandetnej łódki i spłynęli nią do wraku Titanica, co skończyło się dla nich tragicznie), ani kreatywne, ani pracowite. Ogromne swoje majątki z reguły odziedziczyli, a jeśli nie, to tak czy owak wygenerowali je inni ludzie. Jak bowiem wiemy, kapitaliści zyski swe czerpią z wyzysku, czyli okra...

Święto dojenia proletariatu

Dziś kapitalistyczne święto, dzień wielkiego konsumpcjonizmu, czyli tak naprawdę dojenia proletariatu. Ostatni piątek listopada, a zatem promowany wszem i wobec Black Friday, początek Black Weekend. Czas wielkich obniżek cen (niezgodnie z regułami polszczyzny nazywanych promocjami) w sieciach handlowych… bardzo często oszukanych. Z tej okazji niezliczone reklamy telewizyjne, internetowe, radiowe, prasowe i Cthulhu wie, jakie jeszcze, wzywają nas do sklepów, abyśmy kupowali, kupowali i jeszcze raz kupowali, gdyż równie „korzystne” okazje mają nam się nigdy nie trafić (aha...). Wciskają nam wielgachne telewizory z ekranami o niebotycznych rozdzielczościach, w ratach jakoby idealnie do nas dopasowanych; portfele i konta bankowe mają na ten temat zapewne zgoła inne zdanie. Konsola do gier w lekko obniżonej po znacznej podwyżce cenie dostarczy nam wielu chwil rozrywki. Nowy model odkurzacza, jakże „wspaniale” wyceniony, usunie nawet koronawirusa z naszego dywanu. Komplet nowych ciuchów u...

Ziemia i to, co pod nią

Kapitalizm zdefiniować można jako system (najczęściej skrycie) totalitarny, w którym wszystko podporządkowane jest czynnikowi ekonomicznemu, czyli pieniądzowi, zyskowi, maksymalizacji tegoż. Wszystko, zatem również wojny oraz inne zbrodnie. Przykładów mamy multum, a oto jeden z nich: Jak wiemy, Izrael od ponad miesiąca prowadzi ludobójstwo Palestyńczyków w Strefie Gazy, rzekomo stanowiące odpowiedź na zamachy Hamasu (o których, przypomnijmy, krążyło wiele fałszywych informacji). Życie straciło – w przerażający najczęściej sposób – już grubo ponad jedenaście tysięcy osób, w większości nieuzbrojonych cywilów. Codziennie ich przybywa. Bywa, że są oni zwabiani na rzeź. Przykładowo, władze izraelskie nakazały ludności cywilnej ewakuować się na południe Gazy, a kiedy to nastąpiło, wszystko tam, od budynków po karetki pogotowia, zostało ostrzelane i zbombardowane. Bomby spadają także na obozy dla uchodźców. Nie wszyscy zamordowani giną od pocisków oraz bomb, czy też powszechnie stosowanego,...

Aby zwierzętom było lepiej

Zwierzęta nie są rzeczami, lecz istotami czującymi, wrażliwymi – wiele gatunków ma wysoko rozwiniętą psychikę – toteż nie powinniśmy ich eksploatować, wyzyskiwać, znęcać się nad nimi, ani mordować dla przyjemności. Jeść też nie, zwłaszcza, że mięso jest dla nas niezdrowe. Coraz więcej osób wykazuje rosnącą świadomość w kwestii zwierząt i ich praw. A co mądrzejsi politycy starają się za tymi – ogromnie, rzecz jasna, pozytywnymi – zmianami światopoglądowymi nadążać, toteż proponują różne rozwiązania programowe. Dziś sprawdzimy, co dla wspaniałych istot uczynić zamierza Lewica. Dla zwierząt trzymanych w domach i schroniskach proponuje ona: 1) określenie warunków bytowych, czyli po prostu standardów hodowli; 2) bezpłatną (o, bardzo ważne!) kastrację, sterylizację i chipowanie psów oraz kotów; 3) zakaz trzymania psów na łańcuchach (wielu degeneratów trzyma na nich nawet… yorki – serio!); 4) kontrole i wsparcie systemu schronisk. Niestety, obozy zagłady w postaci ferm przemysłowych...

Dzień Ziemi

Obchodzimy dziś Dzień Ziemi. Z tej okazji już od pewnego czas czy to szkoły i przedszkola, czy to organizacje kulturowe, czy to inne instytucje publiczne oraz prywatne organizują dla dzieci tudzież dorosłych akcje sprzątania świata, sadzenia drzew, oczyszczania różnych akwenów… Wszystko to jest piękne i ważne (nie szydzę!), niemniej rodzi się we mnie wątpliwość, jaki sens ma sadzenie drzewek wobec trwającego od lat rabunkowego wyrębu lasów? Jaki sens ma zbieranie śmieci, skoro jeszcze tego samego dnia na łąkach, w lasach i wszędzie indziej pojawią się nowe, człowiek jest bowiem okropnie brudną istotą? Ktoś powie, iż takie działania mają funkcję edukacyjną. Jak najbardziej się z tym zgadzam. Wszelako potrzebna jest STAŁA edukacja ekologiczna i klimatyczna w szkołach. Nie tylko uczenie o florze i faunie, lecz także o funkcjonowaniu środowiska naturalnego JAKO CAŁOŚCI i tym, w jaki sposób ludzka działalność wpływa na klimat. Pisząc: „ludzka”, mam oczywiście na myśli głównie kapitali...

Medialny show śmierci

Wczoraj w wieku lat dziewięćdziesięciu sześciu zmarła Elżbieta II z dynastii Windsorów, najdłużej panująca (blisko siedem dekad!) królowa w dziejach Wielkiej Brytanii. A zarazem bardzo medialna osoba, jedna z wizytówek i towarów eksportowych tego kraju. Politycy (byli i obecni) zaczęli wszędzie, gdzie tylko mogli, zamieszczać kondolencje, niektóre napisane w pięknym dyplomatycznym stylu, inne wszelako cukierkowe tudzież pełne wiernopoddańczych hołdów. Podobnie zachowali się liczni internauci, nie tylko brytyjscy, lecz z całego świata (polscy również; wczoraj wieczorem na Facebooku mało było innych tematów niż zgon Eli). Oczywiście dominował smutek, żal, współczucie, itd. Trudno się temu dziwić, ale już pisanie, jaka to królowa była wspaniała, i jak bardzo będzie jej brakowało, trochę mnie irytowało. Bo, rzecz jasna, nie cieszę się z jej śmierci (ani nikogo innego), ale znacznie bardziej tragiczne i godne ubolewania w moich oczach jest to, że codziennie ludzie masowo umierają z głodu,...

Koniec antropocenu

W ostatnich tygodniach media zalały informacje (w Polsce, jak zwykle, zbyt mało wyeksponowane, a często wręcz lekceważone) o tragicznej suszy w Chinach; poziom wody drastycznie obniżył się nawet w największych tamtejszych rzekach. Jak to zwykle bywa, katastrofa walnie w gospodarkę, a co gorsza, pogorszy warunki bytowe zwykłych ludzi. Chiny wszelako – zarówno, jeśli chodzi o państwo, jak też o społeczeństwo – sobie z tym poradzą; ich system ekonomiczny oraz stawianie w coraz większym stopniu na zieloną energię być może stanowią jedyną nadzieję na przetrwanie naszego gatunku oraz wielu innych. Znacznie gorzej ma Pakistan, gdzie z kolei doszło do powodzi o gigantycznej skali; znaczna część terytorium owego państwa znalazła się pod wodą. Co to oznacza? Ano, jak łatwo się domyślić: zniszczone budynki (mieszkalne, publiczne, przemysłowe, wszelkie inne), drogi tudzież cała infrastruktura, ofiary śmiertelne oraz rozrost nędzy; jak zawsze i wszędzie, skutki powodzi najboleśniej odczują ci, co...

Epoka tasiemców

Elon Musk, kapitalista uznawany za najbogatszego człowieka świata, kupił Twittera za około 45 mld dolarów (6 mld przekazać miał, wedle własnej obietnicy, na walkę z nędzą i głodem… ale jakoś tego nie zrobił). Dzięki temu będzie mógł jeszcze pomnożyć gigantyczny swój majątek, kontrolować zamieszczane na tym portalu informacje tudzież opinie, a także wpuszczać na jego łamy swoich ulubionych faszystów. Nie jest to pierwsza tego typu transakcja. Niedawno Jeff Bezos – też kapitalista, którego Musk wyprzedził w rankingu nieprzyzwoitego bogactwa – nabył Washington Post . Od tamtej pory gazeta owa pisze, że podatki są złe, za to fanaberia w postaci lotów w kosmos jej właściciela – jak najlepsza dla ludzkości całej. No i przynosi Bezosowi zyski, jakby mało mu było tych generowanych przez Amazon. Oba te przypadki – zapewne niejedyne w skali globu, bo nawet jeśli kapitaliści nie kupują całych ośrodków medialnych, to są ich ważnymi udziałowcami – wpisują się w normę obecnego kapitalizmu. Infor...

Ludzie pazerni

Na początek, przepraszam za brak notki wczoraj; musiałem załatwić pewną sprawę, w związku z czym nie miałem kiedy jej napisać. No, a teraz przejdźmy do dzisiejszego tematu: Różne są na tym świecie wiary. Nie chodzi mi w tym konkretnym wypadku o religie, ale o przyjmowanie bez żadnych dowodów określonych tez czy twierdzeń. Przykładowo, wielu ludzi na całym globie wierzy, że w odmętach szkockiego jeziora Loch Ness żyje potwór (będący zresztą lokalną atrakcją turystyczną), i przekonania ich bynajmniej nie podkopuje fakt, iż wieloletnie poszukiwania – w tym badania naukowe, zakrojone nieraz na szeroką skalę – nie potwierdziły istnienia takiej istoty. Podobnie rzecz się ma z wiarą w Yeti, Wielką Stopę i tym podobne stworzenia. Są osoby święcie przekonane o realności zjawisk typu duchy, nawiedzone miejsca, spirytyzm, opętania, egzorcyzmy, itd. Ludzie ci z reguły nikomu nie robią krzywdy, bo wiara w zjawiska paranormalne nie jest niebezpieczna… chyba. Gorzej, jeśli ktoś bezmyślnie przyjmie i...

Nikt

Kapitalizm jest systemem nieludzkim z wielu powodów. Ot, chociażby dlatego, że wyrósł ze zbrodniczego kolonializmu i neokolonializmu, a interesy klas posiadających chronili (w wielu państwach nadal chronią) faszyści i naziści. Dlatego, że naturalną konsekwencją życia w tym systemie jest depresja wywołana już to biedą, już to długotrwałym bezrobociem, już to złą pracą i przemęczeniem, już to brakiem nadziei na lepsze jutro… depresja często prowadząca do samobójczej śmierci, dodajmy. Dlatego, że system ten po prosu zabija ludzi poprzez: głód (któremu łatwo można byłoby zaradzić, dystrybuując miliardy zgromadzone na kontach w rajach podatkowych przez kapitalistycznych złodziei), eksploatację siły roboczej, wojny toczone w imieniu imperialistycznych interesów wielkich korporacji, wspomnianą depresję, zniszczenie środowiska naturalnego spowodowane przez generującą zanieczyszczenia produkcję zbędnych dóbr oraz rabunkową eksploatację surowców… Przykłady można mnożyć. Generalnie jednak, kapi...