Posty

Wyświetlam posty z etykietą kult

Kult zbrodniarzy

Rzadko się zdarza, aby niemal cała polska scena polityczna zgadzała się w konkretnej sprawie. A tu przydarzyła się taka sytuacja. Oto Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, jednemu z oddziałów wojskowych nadał imię „bohaterów” UPA. Przypomnę, że Ukraińska Powstańcza Armia, zbrojne ramię Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, była zbrodniczą bandą, która na Wołyniu, w Galicji Wschodniej oraz w Bieszczadach podczas II wojny światowej i krótko po niej (Bieszczady właśnie) wymordowała około 100 tys. Polaków, głównie ofiar cywilnych. Mordy miały wyjątkowo makabryczny charakter. Oprócz tego UPA zabijała Ukraińców, którzy nie chcieli poddać się jej dyktatowi (czyli nie byli nacjonalistami-banderowcami) i Żydów, a także kolaborowała z hitlerowskim okupantem – to z tej przyczyny, że walczyła przeciwko ZSRR. Zrobienie przez Zełenskiego bohaterów z tych bandytów, morderców i gwałcicieli wywołało słuszne oburzenie polskich polityków, wszystkich w zasadzie ugrupowań. Jedni reagują w sposób wyważ...

Patronka uciśnionych i wykluczonych

Obecnie Meksyk znany jest z tego, że jego prezydentka przeciwstawia się Trumpowi, a także wprowadza zakrojoną na wielką skalę reformę systemu opieki zdrowotnej (w Polsce też by się przydała, ale to temat na inną analizę). Oprócz tego kraj ten kojarzy się z Matką Bożą z Guadalupe, mariachi, pikantną kuchnią, piłką nożną, kartelami narkotykowymi i paroma jeszcze rzeczami. A w ostatnich latach coraz większą popularność – choć w Europie i Polsce zjawisko to traktowane jest na razie głównie jako ciekawostka – zdobywa kult (tak konkretnie, to szkoła misteryjna) La Santa Muerte, Świętej Śmierci. Postać ta jest uosobieniem/symbolem ducha końca życia. Przedstawiana jest w postaci szkieletu w ciemnym stroju przypominającym kobiecy habit, często z kosą w ręku, niekiedy w otoczeniu chryzantem. Łączy w sobie elementy katolickiej świętej oraz bóstw azteckich (tu ważna uwaga – w kulturze i mitologii Azteków śmierć odgrywała ważną rolę, ale wiązała się nierozerwalnie z odrodzeniem i uznawana była z...

Biznes na Artemidzie

Sierpień trwa w najlepsze, a w tradycji katolicyzmu w polskim wydaniu jest to okres pielgrzymek, głównie do rozlicznych sanktuariów maryjnych, rozrzuconych po (k)raju nad Wisłą. Maryja (Miriam) z Nazaretu w katolicyzmie, prawosławiu oraz paru jeszcze odłamach chrześcijaństwa (protestanci w większości od tego kultu odeszli) czczona jest jako Matka Boża, a w Polsce kult ów od wieków dobrze się rozwija. Niektórzy polscy katolicy wybierają się na takie pielgrzymki samodzielnie, własnymi pojazdami bądź komunikacją zbiorową; wyjazdy owe przybierają często formę wycieczek, podczas których modlitwy czy udziały w nabożeństwach połączone są ze zwiedzaniem interesujących miejsc, poznawaniem lokalnej historii i kultury; ot, taka forma aktywnego spędzania wolnego czasu. Wiele osób bierze z kolei udział w pielgrzymkach organizowanych przez Kościół. A te są dla tegoż związku wyznaniowego po prostu biznesem. Na pobożności wiernych zarabiają zarówno parafie-organizatorzy, jak i kler w miejscach doc...

Zdrada i zbrodnia

Dziś 1 marca, czyli Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, czy jak tam się to badziewne pseudo-święto nazywa. Zostało ono wprowadzone przez prawicę postsolidarnościową – konkretnie przez Bronisława Komorowskiego – teoretycznie celem uczczenia tych polskich wojskowych, którzy po zakończeniu II wojny światowej stawiali opór nowej władzy (mimo wszelkich jej wad, lepszej niż przedwojenne), w związku z czym zostali ukarani – również, niestety, śmiercią – i byli negatywnie przedstawiani w historiografii. Niby miała to być cześć dla generała „Nila”, rotmistrza Pileckiego czy żołnierzy AK, jacy (wbrew rozkazom dowództwa, co już budzi kontrowersje) nie złożyli broni. W praktyce wszelako stało się to, co miało się stać zgodnie z zamierzeniem solidaruchów. Mianowicie, do grona „żołnierzy wyklętych” zaliczono wszystkich ewidentnych bandziorów, co podczas wojny kolaborowali z hitlerowskim okupantem (Brygada Świętokrzyska NSZ dla przykładu), a w jej trakcie i po jej zakończeniu skupili się...

Zgon fanatyczki

W wieku ponad stu lat (no to się Cthulhu na nią wyczekał!) zmarła Wanda Półtawska, z zawodu lekarka (chociaż Bóg mi świadkiem, że sto razy wolałbym się leczyć u Wiktora Frankensteina, który przynajmniej by mnie wskrzesił w razie niepowodzenia terapii). W mediach mówi się o niej jako o wieloletniej przyjaciółce niejakiego Wojtyły Karola, znanego również jako papież Jan Paweł II; wolę nie rozważać, co mogło kryć się pod pojęciem owej przyjaźni. Nie brak takich, co już tylko z tego powodu chcieliby ją beatyfikować, a nawet kanonizować. Tymczasem warto pamiętać o jednym – Wanda Półtawska pozostawała zajadłą fanatyczką religijną, a w szczególności śmiertelnym wrogiem praw kobiet, ze szczególnym uwzględnieniem (jakżeby inaczej?) reprodukcyjnych. Swój iście talibański światopogląd chciała narzucić swoim kolegom i koleżankom po fachu. W tym celu napisała Deklarację Wiary dla lekarzy i studentów medycyny, w której religię katolicką (nie wiem, azali uznawała jakiekolwiek inne, przypuszczam ws...

Święta skarpeta

Na Facebooku pojawiły się memy, wedle których skarpeta Jana Pawła II uznana została za… relikwię (trzeciego stopnia, czyli przedmiot, którego kanonizowana osoba dotykała) i ma na to odpowiednie kościelne certyfikaty. Czy to prawda, czy ktoś sobie po prostu jaja robi, nie wiem… acz wygląda mi to na rzecz prawdopodobną. Kult relikwii – więcej wspólnego mający z totemizmem niż z chrześcijaństwem – w katolicyzmie obecny był od dawna, a w średniowieczu rozwinął się na całego, rzecz jasna gwoli nabicia kiesy kleru tudzież kościelnych skarbców. Relikwie nie tylko czczono podczas nabożeństw, który to zwyczaj przetrwał do dziś, ale też handlowano nimi. Przeważnie oczywiście opychano, za grube jak na tamte czasy pieniądze, podrobioną tandetę. Klient, coby uzyskać, jak mu wciskano, odpuszczenie grzechów, mógł sobie kupić przykładowo szczebel z drabiny, która się śniła Jakubowi, kopytko osiołka, na którym rodzina Jezusa jakoby zwiała z Betlejem do Egiptu, gwoździe z krzyża, do jakiego przybito J...

Ponury biznes

Na początek, przepraszam za brak notki wczoraj, ale miałem ważną sprawę do załatwienia. Teraz jednak przejdźmy do dzisiejszych rozważań: Zbliża się triduum: Halloween/Dziady, Wszystkich Świętych (mylnie nazywane „świętem zmarłych”, które wypada 31 października, nie 1 listopada, nie jest też chrześcijańskie, lecz pogańskie) i Zaduszki. Krążą plotki, jakoby – identycznie, jak to było przed rokiem – nie-rząd miał zamknąć na ten czas cmentarze celem walki z pandemią (aby rozwiązanie to było skuteczne, należy taką decyzję ogłosić na długo przed jej realizacją, żeby ludzie rozłożyli sobie wizyty na grobach bliskich, inaczej wszyscy rzucą się hurmą, jak rok temu, w ostatniej chwili na miejsca pochówku, skutkiem czego zakażeń przybędzie, zamiast ubyć). Niemniej jednak, przełom października i listopada to okres, kiedy Polki i Polacy tradycyjnie masowo ruszają odwiedzać groby swoich przodków, małżonków, dzieci (też tak bywa, niestety…), sąsiadów, znajomych… A sporo tych grobów przybyło w ostatn...

Kult nienawiści

Tak sobie patrzę na to, co stało się w minioną niedzielę w Gdańsku i na to, co działo się później. Coraz więcej się mówi, że do tragedii, czyli mordu na prezydencie Adamowiczu, doszło na skutek szerzenia mowy nienawiści; sam zamordowany za życia, przez wiele lat był ofiarą zmasowanego hate’u oraz licznych, niepotwierdzonych oskarżeń. Nie ustało to nawet po jego śmierci; są osobniki, niestety liczne, co cieszą się z zamordowania pana Adamowicza. Oskarżenia wysunięte przeciwko mowie nienawiści – a także używającym jej politykierom, publicystom (w tym takiemu jednemu w kolorowej koszuli) czy duchownym – są jak najbardziej słuszne; nie ulega wątpliwości, iż do niedzielnej tragedii doszło na skutek rozplenienia się epidemii nienawiści, wrogości i agresji. Ale przyczyn tego stanu rzeczy szukać należy nie tylko w aktualnej polityce czy mediach. Tak naprawdę bowiem nienawiść plus spowodowane nią zbrodnie są w Polsce czczone, a ich winowajcy – uznawani za bohaterów. Nienawiść stała ...