Posty

Wyświetlam posty z etykietą manipulacja

Wyznawcy

Zarówno partie, jak i poszczególni politycy (zapewne nie wszyscy, ale z pewnością liczni) chcą mieć nie tyle wyborców – czyli ludzi świadomie, na podstawie przemyśleń na nich głosujących – ile wyznawców. Bezrefleksyjnych, zmanipulowanych, najlepiej fanatycznych. Nie tylko popierających kandydatów danego ugrupowania, lecz także automatycznie przyjmujących wszelkie przekazywane im treści, a liderom partyjnym oddających niemalże boską cześć. Swoich wyznawców mają oczywiście Bezprawie i Niesprawiedliwość oraz jego prezes, Kaczyński Jarosław, jak też inni prominenci tejże mafii/sekty. Są to ludzie poddani praniu mózgów po tym, jak PiS przyciągnęło ich do siebie – w niektórych przypadkach przynajmniej – szczątkowymi świadczeniami socjalnymi czy też rzekomo prospołeczną postawą. Klerofaszystowska ideologia Bezprawia i Niesprawiedliwości jest jedyną, jaką znają oraz uznają. Wszelkie inne światopoglądy są im przedstawianie jako zagrożenie, toteż wyznawcy PiS-u pozostają mentalnie odcięci od ...

Luksusowy samochód Ukraińca

Polskie Stronnictwo (niezbyt) Ludowe już dano przechyliło się bardzo mocno na prawo. Ze swoim chłopskim/rolniczym dziedzictwem partia ta nie ma nic wspólnego; Witos czy, tym bardziej, Mikołajczyk w grobach się przewracają. Obecny PSL to pas transmisyjny kapitalistów (ponawiane próby przepychania dopłat do kredytów hipotecznych, z czego nawet PO zrezygnowała), koncernów mięsno-spożywczych, myśliwych i oczywiście Kościoła katolickiego. Taki PiS-bis, zwłaszcza, że mafia/sekta Kaczyńskiego też przybiera jawnie prokapitalistyczną facjatę, wcześniej nieco skrytą za pseudo-socjalem. Mało tego, w PSL-u do głosu dochodzą, identycznie jak w PiS-ie, PO czy jawnie przecież neonazistowskiej Konfederacji, elementy nienawiści, jako żywo przypominającej treści… Ale o tym w dalszej części tekstu. Oto przed kilkoma miesiącami jeden z prominentów tejże partii nazwał uchodźców, wobec których na granicy polsko-białoruskiej popełniana jest ohydna zbrodnia, „bydłem”. A teraz przewodniczący PSL-u i minis...

Nagonka na halloweenowego szatana

Trwa nam oto radośnie 31 października (gdy piszę te słowa, pogoda jest z deka pochmurna, czyli w sam raz na ów dzień), a zatem Dziady i Halloween. Te pierwsze są słowiańskim świętem zmarłych, jakie nasi przodkowie obchodzili prawdopodobnie dwa razy w roku. Wiązało się ono z wiarą, iż w tym właśnie czasie duchy odwiedzać mogą Ziemię; bywają przyjazne, lecz mogą się też okazać wkurzone lub jawnie wrogie, przeto należy je obłaskawić, najlepiej żywnością. Do dziś w niektórych państwach słowiańskich, na przykład u naszych wschodnich sąsiadów, pozostał zwyczaj zostawiania jedzenia i alkoholu na grobach. Oczywiście z czasem Dziady wchłonięte zostały przez chrześcijaństwo, katolickie i prawosławne, ale ich elementy przetrwały, a od czasu pewnego święto owo się odradza, w formie możliwie zbliżonej do oryginału; odpowiadają za to Kościoły rodzimowiercze, co jest ich sporą zasługą, moim skromnym zdaniem. Swoją drogą, większość polskich zwyczajów związanych z upamiętnianiem zmarłych, z paleniem...

Gra Kaczora i Donalda

No i stało się to, co nawet średnio rozgarnięci obserwatorzy przypuszczali, że się stanie. Niejaki Duda Andrzej, profanujący urząd Prezydenta RP, ułaskawił gestapowców Kamińskiego (już po raz drugi, co jest straszliwym kuriozum prawnym) i Wąsika, skazanych prawomocnym wyrokiem za nadużycia władzy (afera gruntowa). Wielce uradowali się zmanipulowani wyznawcy Bezprawia i Niesprawiedliwości, którzy z tej okazji nawet hymn wywrzeszczeli niczym austro-węgierscy nieudaczni żołnierze w C. K. Dezerterach . Ale chyba jeszcze bardziej ucieszyła się Wąsikowa, która wyżaliła się, że po tym, jak jej mężuś trafił za kratki, ma zimo w domu; nie umie, bidulka, obsłużyć kaloryfera… Cóż, teraz pewnie się trochę ogrzeje. Jako się rzekło, o niespodziance mówić trudno; ułaskawienie tych dwóch gestapowców przez Dudę było tylko kwestią czasu. Jest to po prostu element planu zarówno Kaczyńskiego Jarosława, jak i Tuska Donalda. Obu tym solidaruchom ów akt łaski jest na rękę. Ten pierwszy wykorzystuje aw...

Mentalna krzywda

Jedną z największych szkód, jakie w umysłach wielu osób z całego świata wyrządziła izraelska propaganda, stanowi utożsamianie krytykowania i sprzeciwu wobec zbrodni popełnianych przez Izrael na Palestyńczykach (a także np. Libańczykach czy Syryjczykach) z antysemityzmem. Jak wiemy, od 7 października ubiegłego roku trwa ludobójstwo w Strefie Gazy; jego okrucieństwo zalicza się chyba do rekordowych od zakończenia II wojny światowej… o ile nie w ogóle w historii naszego przeklętego gatunku. Wywołało ono reakcję setek tysięcy, a może nawet milionów osób obywatelskich poszczególnych państw na całym świecie (Polski również). Od ponad trzech miesięcy organizowane są demonstracje nawołujące do przerwania maskary Palestyńczyków i zawarcia pokoju. Izraelscy politycy, nie wspominając o ich pożytecznych idiotach, momentalnie zareagowali, przypinając uczestnikom owych manifestacji łatę antysemitów i sugerując, a często wprost twierdząc, iż motywem ich działania jest „nienawiść do Żydów”. To ni...

Fałszywe zestawienie

Jak zapewne pamiętamy, 24 lutego ubiegłego roku wojska rosyjskie wkroczyły do Ukrainy, rozpoczynając nową fazę wojny, ciągnącej się od dłuższego już czasu. Wywołało to oburzenie w licznych miejscach świata, nałożenie na Rosję sankcji politycznych i gospodarczych (większością pozornych lub wręcz fikcyjnych), jak również odruchy solidarności z Ukraińcami. Te ostatnie były piękne, choć w Polsce niestety wielokrotnie zaburzała je fanatyczna (sterowana zapewne przez USA) rusofobia, przybierająca nieraz formy wręcz idiotyczne. Wojna trwa, niestety, cały czas, a liczba jej ofiar przekroczyła jak dotychczas 9,7 tys. osób, w tym ponad 500 dzieci. Przez prawie dwadzieścia jeden miesięcy. Zbrodnia ta spada oczywiście na Putina, innych członków władz rosyjskich oraz amerykańskich imperialistów, w interesie których toczy się ów konflikt. Na początku października tego roku palestyński Hamas dokonał zamachu w Izraelu, stanowiącego odwet za nasilający się terror ze strony krwawego, faszystowskiego r...

Załgane uzasadnienie ludobójstwa

Na początek dobra wiadomość. Sąd uchylił decyzję prezydenta Warszawy, zakazującą demonstracji pod hasłem: ANI JEDNEJ BOMBY WIĘCEJ! Tymczasem izraelskie ludobójstwo w Strefie Gazy, przeciwko któremu mają protestować osoby uczestniczące w tej i innych manifestacjach, trwa; ofiar przybywa niemal z minuty na minutę. Jednocześnie w coraz większym stopniu wychodzą na jaw kłamstwa i manipulacje, jakich faszystowskie władze Izraela dopuściły się – a w zasadzie, cały czas dopuszczają – w kwestii ataku Hamasu z początku października, podawanego jako uzasadnienie dla popełnianej od ponad miesiąca masowej zbrodni na Palestyńczykach, będącej, trzeba dodać, kolejnym etapem morderczej okupacji trwającej od siedemdziesięciu pięciu lat. Palestyńscy bojownicy mieli się mianowicie dopuścić maskary w kibucu, podczas której jakoby odrąbywali dzieciom głowy. Szybko okazało się, że niczego takiego nie było, a materiały, które miały to jakoby „potwierdzać”, zostały sfabrykowane, w dość nieudolny podobno ...

Rozliczeń nie będzie

Już w najbliższą niedzielę wybory parlamentarne. Jeśli zatem wszystko pójdzie tak, jak powinno (a pewne to nie jest, bo w kapitalistycznej Polsce pod nie-rządem klerofaszystów z Bezprawia i Niesprawiedliwości może być naprawdę różnie), rozstrzygnie się, która formacja klerykalnej prawicy postsolidarnościowej uzyska większość w Sejmie (i Senacie, choć to już zależało będzie od wyników w JOW-ach), a wraz z nią możliwość utworzenia rządu – PiS czy Koalicja Obywatelska. Tak czy owak, po politycznym (nie)ładzie, jaki się wyłoni po wyborach, nie spodziewam się niczego dobrego. Obie prawicowe formacje pokazały, że ich władza jest szkodliwa, choć w odmiennych – ale tylko trochę – zakresach. Jedyne, co dobrego może zrobić KO, jeśli wygra, to odblokować fundusze unijne; poza tym, będzie kontynuowała rozpoczętą w 1989 roku przemianę Polski w klerykalny, zacofany zaścianek Europy i świata, zarazem rezerwuar taniej siły roboczej dla wielkich koncernów, tak, jak to teraz robi PiS. Im więcej man...

Zaimpregnowani wyznawcy

Media żyją wielką aferą łapówkarską, powiązaną z masową zbrodnią, jaką PiS i jego siepacze popełniają od lat na granicy z Białorusią. Oto wiele osób uchodźczych jest tam bitych, torturowanych i odsyłanych do Białorusi (osławione push-backi), inne pakowane są do polskich obozów koncentracyjnych (formalnie zwanych ośrodkami dla cudzoziemców), jeszcze inne zostawiane w lesie na śmierć, przed którą – o ile zdołają – ratują je aktywiści… Ale okazuje się, że za ciężkie pieniądze można sobie kupić polską wizę, tyle że wyprodukowaną… w Białorusi, jak podają media – i swobodnie przekroczyć rubież. W Ministerstwie Spraw Zagranicznych wszyscy mieli o tym wiedzieć, a nawet być w sprawę umoczeni; na tym właśnie polega afera. Jest to współczesna odmiana szmalcownictwa, i to w dosłownie państwowej, a w zasadzie rządowej skali. No, ale wiadomo, jakim ponurym, zwyrodniałym pseudo-tradycjom hołduje nie-rządząca postsolidarnościowa prawica klerofaszystowska w postaci Bezprawia i Niesprawiedliwości. ...

Aby nie zmarnować

Z powodu inflacji (niedawno o tym pisałem) wiele osób zamierza zrobić mniejsze zakupy świąteczne niż w latach poprzednich. Są wśród nich i ludzie, z którymi bezpośrednio rozmawiam. Ja również postaram się ograniczyć wydatki na żarcie; zresztą, oszczędzać na jedzeniu nauczyłem się jeszcze w najlepszym okresie życia, czyli na studiach. Wszelako inflacja inflacją, ale odkąd rozwinęła się u mnie jaka taka świadomość, nabywanie więcej żywności, niż zdołam przejść, wydaje mi się bezsensowne, toteż ani w święta, ani w dni powszednie tego nie robię. Jednakowoż w polskiej (i zapewne nie tylko) kulturze jest tradycja wystawnych świąt. Nawet, jeśli ograniczamy (na ile to możliwe, rzecz jasna) wydatki, to i tak mamy wdrukowane w umysły, że trzeba nabyć więcej jedzenia, napojów i im podobnych produktów niż w pozostałe dni roku, a jeżeli nie więcej, to przynajmniej lepszej jakości. To w sumie logiczne; święta są wszak po to, by sobie odpocząć, ale też nacieszyć się życiem, chociażby lepszymi potra...

Fake newsy

Od paru ładnych lat mówi się o fake newsach , czyli fałszywych, spreparowanych wiadomościach, rozpowszechnianych celem dezinformacji, oszkalowania kogoś czy wywołania u odbiorców pożądanego przez nadawcę działania, np. oddania głosu na daną partię lub polityka. Mówiąc krótko, jest to forma manipulacji. Na fake newsy najłatwiej jest się natknąć w internecie, zwłaszcza na portalach społecznościowych, gdzie bardzo szybko rozchodzą się plotki i, no właśnie, fałsze. Odróżnić je od sprawdzonych, rzetelnych informacji jest nieraz naprawdę trudno, o czym będzie w dalszej części tekstu. O tworzenie i rozpowszechnianie fake newsów oskarżana jest przede wszystkim Rosja. I zapewne słusznie, ale nie jest ona jedynym takim ośrodkiem. Sfabrykowane pseudo-informacje szerzą praktycznie wszyscy: wielki biznes, partie polityczne z całego świata, rządy, organizacje przestępcze i terrorystyczne… Słowem, każdy, kto ma w tym interes finansowy, polityczny, militarny, osobisty czy jakikolwiek inny. Nierz...

Sposób na oszusta

Ostatnio wydaje się, że Donald Tusk skręcił ideologicznie w lewo i próbując pociągnąć za sobą swoją partię, Platformę Obywatelską. A to powtórzy za politykami Lewicy (zwłaszcza Razem) i działaczami lokatorskimi stwierdzenie – stuprocentowo zresztą trafne – że mieszkanie jest prawem człowieka, a to zapowiada liberalizację prawa antyaborcyjnego i legalizację związków partnerskich, a to deklaruje wdrożenie (po objęciu władzy przez PO, rzecz jasna) pilotażowego programu skrócenia tygodnia pracy do czterech dni (koncepcja słuszna, acz też skradziona Lewicy), a to nawet o świeckim państwie napomknie – wszelako miesza te napomknienia z marzeniami, by w polskiej polityce wzrosła rola Kościoła katolickiego, ale oderwanego od PiS-u – a to jeszcze jakieś inne podkradzione lewicowcom hasełko rzuci w formie nieco tylko zmodyfikowanej. Liczni komentatorzy zastanawiają się, czy owo zachowanie pana Tuska wynika z tego, że faktycznie dostrzegł on, iż młode pokolenie wyborców chce z jednej strony więk...

Skłóceni dla zysku

Facebook miał (zapewne nadal to zresztą robi) stosować algorytmy… skłócające ze sobą jego użytkowników. Najczęściej umieszczają ich one na pozycjach znacznie bardziej radykalnych pod względem światopoglądowym niż w rzeczywistości (np. socjaldemokrata uznawany jest za skrajnego lewicowca i szeregowany wraz z komunistami czy anarchistami, zaś umiarkowany prawicowiec, zwolennik PO albo Szymona Hołowni – za przynależnego do skrajnego prawactwa, jakby był nacjonalistą lub faszystą), po czym przeciwstawiają osobom o przeciwstawnych zapatrywaniach politycznych, społecznych, religijnych czy jakichkolwiek innych. Tak wynika z zeznań, jakie była pracownica wysokiego szczebla tej korporacji składa obecnie przed amerykańskim Kongresem. Dlaczego portal stosuje taką – daleką od etyki, co widzi nawet małe dziecko – metodę? Oczywiście dla zysku; na politycznych kłótniach, walkach i waśniach, jak również na radykalizmie po prostu lepiej zarabia, ponieważ zwiększają popularność danego medium, przyciąg...

Zmanipulowani

W najnowszym numerze Faktów po Mitach zamieszczono bardzo dobry artykuł Bolesława Parmy (mój ulubiony publicysta z tego czasopisma, swoją drogą), bohaterem którego jest Joseph Smith, twórca mormonizmu. Żył on w XIX wieku w USA i stworzył nową religię, swoim wyznawcom wciskając straszliwe brednie o odwiedzających go aniołach, Jezusie i Bogu Ojcu, a także wymyślonych „starożytnych” tekstach, jakie zawierać miały boskie posłannictwo. Nie będę tu tego szczegółowo omawiał, chodzi bowiem w zasadzie jedynie o to, że człowiek ten udowodnił, iż da się przywołać do siebie ludzi (i żerować na nich), propagując urągające zdrowemu rozsądkowi idiotyzmy. W tym, co głosił Smith, już na pierwszy rzut oka dało się rozpoznać brednie, a mimo to ludzie dawali się na nie nabrać, skutkiem czego pozyskiwał neofitów. Ktoś powie, że to się działo w XIX wieku, kiedy poziom wykształcenia ogółu społeczeństwa był o wiele niższy niż obecnie, toteż ludziska pozostawali o wiele bardziej łatwowierni, zatem taki hoch...

Niewolnik mentalny

Różne są rodzaje niewolnictwa, ale chyba najgorsze jest to, które tkwi w naszej głowie, czyli niewolnictwo mentalne, umysłowe. Jest to takie zmanipulowanie – na przykład za pomocą przekazu propagandowego – człowieka, by zatracił on zdolność samodzielnego, krytycznego myślenia, dzięki czemu będzie bezrefleksyjnie przyjmował to, czego chcą od niego panowie. Taki mentalny niewolnik nie tylko nie zdaje sobie sprawy z tego, że został zniewolony, ale jeszcze się z owego stanu cieszy. I oczywiście stoi twardo po stronie swoich ciemiężców. Właśnie na takim rodzaju zniewolenia bazują wszystkie totalitaryzmy, przymus fizyczny (np. terror ze strony powołanego w celu jego szerzenia aparatu państwowego), włącznie z likwidacją poszczególnych jednostek lub społeczności, stosując głównie wobec tych ludzi, którzy akurat zniewolić się mentalnie nie pozwolili. Kapitalizmu też to dotyczy, a wręcz w tym właśnie systemie mentalne niewolnictwo najmocniej rzuca się w oczy. Ot, widać to chociażby po tych w...

Rozmyślania o fanatyzmie

Kiedy spoglądamy na krwawe, zbrodnicze działania organizacji terrorystycznych typu ISIS, często mówimy: „To fanatycy religijni”. Podobnie rzecz się ma z osobami przynależącymi do różnych sekt. A także z wyznawcami (niektórymi przynajmniej) PiS-u, innych ugrupowań skrajnie prawicowych, Rycerzami Chrystusa, itd. – ich wszystkich często nazywa się fanatykami. Słusznie i trafnie. Fanatyzm (od łacińskiego fanaticus – „zagorzały”, „szalony”) to postawa przejawiająca się w bezkrytycznym, pozbawionym jakiegokolwiek dystansu przywiązaniu do wyznawanych idei i zasad (religijnych, politycznych, społecznych, ekonomicznych, osobistych, itd.), co łączy się ze skrajną nietolerancją wobec przekonań czy rozwiązań alternatywnych, totalnym brakiem gotowości do dyskusji i dialogu i odmowie przyznania racji innym osobom. Mówiąc krótko, fanatyzm to ślepe, głuche i bezrozumne przywiązanie do swoich przekonań. A fanatyk to ktoś, kto takowe przywiązanie wykazuje. Oblicza tej patologii mogą być różne. Są, ja...

Zastępczy Białorusin

Na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie. Wygrał je, jak zwykle, Alaksandr Łukaszenka. Tamtejsza opozycja oskarżyła go – prawdopodobnie najzupełniej słusznie – o fałszerstwa, po czym rozpoczęła masowe protesty, brutalnie, wedle medialnych informacji (nie wiem, na ile prawdziwych), tłumione. Jak tam naprawdę jest, trudno orzec, nie będąc na miejscu; środki masowego przekazu podają sprzeczne informacje. Tematem zajęły się polskie media – od PiS-owskich po rzekomo liberalne – praktycznie o niczym innym nie mówiąc i podając straszliwie jednostronne, wolne od jakiejkolwiek dziennikarskiej neutralności przekazy. Podobnie politycy wszystkich w zasadzie opcji solidarnie (???) rzucili się pomagać represjonowanym Białorusinom, przy czym owa „pomoc” sprowadza się z reguły do słów wsparcia i krytykowania Łukaszenki, ewentualnie jeszcze do apelowania do UE, by kwestią się zajęła. A ja odnoszę wrażenie, że bunt na Białorusi – podobnie zresztą jak podwyżki poselskich diet – to typowy temat zast...