Posty

Wyświetlam posty z etykietą starożytność

Krótka rzecz o niewolniku

Kiedy słyszymy słowa „niewolnik”, „niewolnicy”, „niewolnictwo”, zrazu nasuwa nam się – utrwalony przez literaturę i film – obraz starożytnego Rzymu i gladiatorów na arenie (nie do końca słusznie, ponieważ nie wszyscy spośród nich byli niewolnikami; część gladiatorów była ludźmi wolnymi, chcącymi zarobić np. na spłatę długów, trafiali się też tacy, co walkę na arenie traktowali jako hobby, np. cesarz Kommodus; ta sama prawidłowość dotyczyła woźniców rydwanów), ewentualnie starożytny Egipt i Żydów wyzwolonych przez Mojżesza oraz Boga Jahwe. Generalnie, niewolnictwo kojarzymy ze starożytnością; pewna w tym zasługa Karola Marksa, który przedfeudalny system społeczno-ekonomiczny oraz sposób produkcji określił mianem niewolnictwa właśnie. Tymczasem różnie z tym było, jakkolwiek ludzie pozbawieni wolności i stanowiący własność innych osób faktycznie występowali niemal w każdym państwie… i w wielu epokach. Owszem, u podstaw gospodarki takiej na przykład Sparty leżała przymusowa praca niewolni...

Jak strajkował Egipcjanin

Niewolnicy, smagani biczem, ciągnący gigantyczne bloki kamienne, przeznaczone na budowę piramid i świątyń – oto obraz starożytnego Egiptu utrwalony przez Hollywood i w ogóle kulturę popularną, źródło którego tkwi najprawdopodobniej w opowieści o hebrajskich niewolnikach z Księgi Wyjścia. Przez długi czas również historycy uważali, że system gospodarczy starożytnego Egiptu bazował na niewolnictwie; strukturę społeczną tego państwa wyobrażano sobie jako piramidę, dolne poziomy której stanowili właśnie ludzie pozbawieni wolności i stanowiący cudzą własność. Karol Marks wszystkie starożytne systemy społeczno-ekonomiczne nazwał zbiorczo „niewolnictwem”, czyli popełnił błąd generalizacji, bo jakkolwiek chyba we wszystkich starożytnych państwach niewolnictwo istniało (dziś zresztą też ma się dobrze, jakkolwiek jest albo nielegalne, albo zakamuflowane na przykład pod postacią bezpłatnych staży), to nie zawsze i nie wszędzie stanowiło ono postawę gospodarki. I tak właśnie było w Egipcie....