Posty

Wyświetlam posty z etykietą III Rzesza

Rasa panów

W pierwszej połowie XX wieku pewien szalony austriacki malarz wmówił, posługując się różnymi pseudo-naukowymi niby-teoriami, Niemcom i Austriakom, że są rasą panów, nadludźmi, przeznaczeniem których jest panowanie nad światem. Uwierzono mu tym łatwiej, że w tamtych czasach rasizm był powszechny, Europejczycy i w ogóle ludzie biali uważali się za lepszych niż inni (niestety, w znacznej mierze fałszywe owo przekonanie pokutuje do dziś), a poza tym Niemcy mieli poczucie krzywdy po I wojnie światowej, na co nałożyła się frustracja wywołana Wielkim Kryzysem gospodarczym. Skończyło się powstaniem nazistowskiego totalitaryzmu, najbrutalniejszego i najbardziej zbrodniczego w historii, oraz II wojną światową, która pochłonęła około sześćdziesięciu milionów ofiar… Ta hitlerowska optyka była paradoksalna i wewnętrznie sprzeczna. Niemcy-Aryjczycy bowiem mieli być lepsi, doskonalsi, wyżej rozwinięci od całej reszty ludzkości, ale też stale zagrożeni już to przez Żydów (i tu kolejny paradoks – na...

Odrastający łeb hydry

Na początek przepraszam za kilkudniową nieobecność. Wynikała ona z problemu sprzętowego. Teraz już wszystko w porządku, więc wracam. Dziś – a dla osób patrzących na historię z radzieckiego punktu widzenia, jutro – Dzień Zwycięstwa, czyli rocznica, już osiemdziesiąta pierwsza, pokonania III Rzeszy, a wraz z nią nazizmu – niemieckiej odmiany faszyzmu, wyjątkowo antysemickiego, antykomunistycznego, antydemokratycznego i podbarwionego (za sprawą Himmlera) elementami neopogańskimi tudzież okultystycznymi. Razem z niemieckim nazizmem upadł oryginalny włoski faszyzm; niestety, dłużej system ten przetrwał we frankistowskiej Hiszpanii oraz (nieco złagodzony) w Portugalii. Faszystowski charakter miały też junty południowoamerykańskie (Argentyna, Brazylia, Chile, itd.) w drugiej połowie XX wieku. Czyli jednak faszyzm nie upadł wraz z zakończeniem II wojny światowej? Ano, niestety nie. Odradzał się poza Włochami i Niemcami, w innej nieco postaci, zawsze jednak zakładającej zniesienie demokrac...

Nigdy więcej dla nikogo

Dziś osiemdziesiąta pierwsza rocznica wyzwolenia hitlerowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau przez Armię Czerwoną; wówczas to okazało się, że wszystko, co polscy kurierzy przekazali Aliantom na temat Holocaustu, było prawdą. Rocznica tego wydarzenia obchodzona jest jako Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Był on jedną z najbardziej przerażających i okrutnych zbrodni w historii ludzkości, ludobójstwem, które miało na celu unicestwić Żydów (przypominam, że w dalszej kolejności wymordowani mieli zostać Romowie i Słowianie, w tym Polacy). Wyrósł z pełnych nienawiści rojeń szalonego austriackiego malarza, które w pewnym momencie powieliły niemieckie elity polityczne, oczywiście w interesie kapitalistów. A potem zaprogramowany został w mózgach znacznej części licznych europejskich społeczeństw – nie tylko niemieckiego i austriackiego, ale też tych przez III Rzeszę okupowanych i sojuszniczych, np. węgierskiego. I, jak stwierdził przed kilku laty Marian Turski, „Auschwit...

Odczłowieczanie ofiar

Wszystkie masowe zbrodnie, z czystkami etnicznymi i ludobójstwami na czele, mają pewien wspólny mianownik. Jest nim propagandowe odczłowieczanie ofiar (jednostek, grup, całych nacji), mające służyć jako „uzasadnienie” dla tego, co planowane jest wobec nich. Czyli najczęściej wymordowania. Patologiczny, odrażający ów proces ma kilka aspektów. Jednym z nich jest oczywiście uczynienie z (obecnych lub dopiero planowanych) ofiar wrogów, zagrożenia. Na przykład zdrajców kraju, terrorystów, roznosicieli zarazy, gwałcicieli, gejów chcących przejąć dzieci bądź kogokolwiek innego, kto stwarza taką bądź inną – z reguły w stu procentach wyimaginowaną, a często absurdalną – groźbę. Chodzi rzecz jasna o to, aby społeczeństwo, którym rządzą zbrodniarze, i które ma być przyzwalającym świadkiem albo wręcz współsprawcą zbrodni, bało się jej ofiar i traktowało ich nie jak zwykłych ludzi, lecz potwory, „obcych”, których należy zwalczyć w imię wyższych celów, nie przebierając w metodach. Równocześni...

Nazizm i Kościół

Dziś osiemdziesiąta czwarta rocznica napaści nazistowskich Niemiec (III Rzeszy) na Polskę, czyli formalnego początku II wojny światowej. Warto z tej okazji przypomnieć o czymś, o czym w Polsce mówi się mało. Otóż, Hitler w swojej zbrodniczej działalności miał sojuszników. I nie, nie chodzi mi o Stalina po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow (który na Moskwie wymusiła zachodnioeuropejska polityka wobec ZSRR). Wielkim admiratorem nazizmu jako ideologii – ze względu na fanatyczny antykomunizm, antylewicowość, antydemokratyzm i wstecznictwo – był papież Pius XII. Sam wprawdzie nigdy nie określił się wprost jako nazista… ale w Watykanie miał nazistowskich hierarchów, poruszających się samochodami oznaczonymi swastyką – sztandarowym przykładem był Alois Hudal, co najmniej od 1938 roku agent III Rzeszy. Papież nie miał też nic przeciwko błogosławieniu wojsk hitlerowskich idących na Polskę, a później na ZSRR. Uznał nazistowską okupację naszego państwa, włączając polskie diecezje do niemie...

Swastyka i kapitał

Dziś wypada nam 1 września, czyli nie tylko (w Polsce przynajmniej) rozpoczęcie nowego roku szkolnego, ale też rocznica wybuchu II wojny światowej. Z tej okazji zapodam krótką refleksję. Jak wiemy, za tragicznym owym konfliktem, który pochłonął życie ponad 60 mln ludzi, łączył się nie tylko z walkami zbrojnymi, bombardowaniami, itd., ale też z licznymi ludobójstwami na czele z Holocaustem, no i zrujnował pół świata ze szczególnym uwzględnieniem polskiego terytorium, stała skrajnie prawicowa ideologia faszyzmu, głównie jego wyjątkowo radykalna odmiana, czyli nazizm, jaki zapanował w Niemczech po 1933 roku. Włoscy i niemieccy faszyści spiknęli się z japońskimi militarystami (jacy kilka lat wcześniej zaczęli pustoszyć wschodnią i południową Azję, popełniając stawiające włosy na głowie zbrodnie chociażby w Chinach tudzież Korei)… a potem już poszło. Historię znamy, nie będę jej tu streszczał. Dziś skupimy się na faszyzmie/nazizmie. Otóż, propaganda obecnej prawicy – nawet umiarkowanej!...

Przeciw faszyzmowi i antysemityzmowi

Już pojutrze 11 listopada, czyli Święto Niepodległości, w istocie rocznica formalnego zakończenia I wojny światowej oraz, na polskim gruncie, zamachu stanu dokonanego przez Józefa Piłsudskiego, czyli obalenia Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, który powstał w nocy z 6 na 7 listopada w Lublinie, co było RZECZYWISTYM początkiem budowy państwowości po zaborach. Bez względu na to jednak, czego rocznicę obchodzili będziemy w najbliższą niedzielę, jak co roku na ulice głównych polskich miast, z Warszawą na czele, wylegną hordy nacjonalistów (nazywanych eufemistycznie „narodowcami”), neofaszystów i neonazistów, głoszących hasła pełne nienawiści na tle rasowym, narodowościowym i religijnym, i nawołujących do mordowania ludzi, jacy nie mieszczą się w chorych skrajnie prawicowych wzorcach. A wszystko to przy aprobacie niemiłościwie nam panującego Bezprawia i Niesprawiedliwości, które samo coraz mocniej skręca w stronę czystego faszyzmu. Odrażające i przerażające, czyż nie? Tym...