Posty

Wyświetlam posty z etykietą wakacje

Wakacje palestyńskich dzieci

O Kościele katolickim mam generalnie krytyczne zdanie, niemniej nie mogę nie zauważyć, że są jego funkcjonariusze, którzy robią dobre, a nawet bardzo dobre rzeczy. Świetnym przykładem jest oczywiście siostra Chmielewska, choć nie tylko. Ot, w tym miesiącu bardzo piękny gest wykonał ksiądz Jarosław Lipniak z parafii pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny z Witoszowa Dolnego pod Świdnicą, we współpracy z zakonnicą Szczepaną Hrechorowicz, dyrektorką Domu Pokoju prowadzonego w Betlejem przez polskie siostry Elżbietanki. Tak, chodzi o to Betlejem, w którym urodzili się król Dawid (nie wiadomo, czy był postacią historyczną, czy mityczną) oraz Jezus Chrystus (jw., choć przypuszczam, że był ktoś taki, acz jego życie i działalność wyglądały inaczej niż przedstawione w Ewangeliach); obecnie jest to oczywiście miast arabskie, palestyńskie. Otóż, dzięki nim szesnastodniowe wakacje w Polsce spędzić mogło trzydzieścioro palestyńskich dzieci, na co dzień mieszkających pod opieką tegoż ...

Wakacyjny dramat

Zaczęły się wakacje. Ze swoich szkolnych lat – a już na pewno z okresu liceum – wspominam je zdecydowanie lepiej, niż tkwienie w ławce w dusznej sali lekcyjnej i kucie na blachę czegoś, co po upływie iluś tam lat w ogóle nie okazało się potrzebne (inaczej niż wiedza pozyskana na studiach). Tak, wakacje były dla mnie czasem rozwoju umysłowego, dlatego chociażby, że w ich trakcie czytałem książki, a przez długi czas także komiksy, jakie lubiłem, oglądałem masę filmów, w dzieciństwie grałem też w gry komputerowe, na tym zaś wszystkim szalenie korzystała moja wyobraźnia. No, ale nie dla wszystkich wakacje to dobry czas. Są istoty, dla których jest to okres iście dramatyczny. Mowa tu o zwierzętach domowych, zwłaszcza psach. Niestety, w sezonie urlopowym są one nader często porzucane. Bo nie można z nimi wyjechać. Cóż, rzecz jasna, świadomi opiekunowie tego nie robią; wybierają na wakacyjne wyjazdy miejsca, gdzie można wybrać się z psem (są hotele, które chętnie przyjmują te zwierzaki),...

Połowa drogi do koszmaru

Zaczął się nam sierpień, połowa zatem wakacji – szkolnych przynajmniej – radośnie sobie minęła. Nowy rok szkolny zbliża się wielkimi krokami; biorąc pod uwagę, kto w (k)raju nad Wisłą odpowiada za wątpliwą edukację, i jak bardzo sfera ta została w ostatnich latach zniszczona, spodziewać się należy, że miesiące od września do końca czerwca dla jeszcze większej niż dotychczas liczby osób uczniowskich będą jeszcze gorszym koszmarem, przybędzie młodych ludzi zmagających się z różnorakimi problemami psychicznymi, a nadmiar lekcji tudzież zadań domowych zaszkodzi ich zdrowiu fizycznemu. Mówiąc krótko, drogie dzieci i młodzieży, szykujcie się na kolejną traumę! Która już się z wami wita, mimo iż w szkolne podwoje wstąpicie dopiero za kilka tygodni. Oto bowiem branża handlowa na zbliżającym się końcu wakacji JUŻ zaczęła trzepać kasiorę. Popularna sieć dyskontów – zapewne nie ona jedna (innych nie sprawdzałem), a jeśli nawet, to pozostałe na dniach do niej dołączą – już ogłasza wielką ak...

Nasze drogie wakacje

Na początek, serdecznie przepraszam za brak notki wczoraj. Miałem ważny wyjazd. A teraz do meritum. Wakacje (szkolne przynajmniej) dobiegają do półmetka, sezon jest w pełni, ludzie wydają pieniążki w różnych ośrodkach turystycznych… Ano właśnie, mamy najdroższe wakacje w historii, przynajmniej licząc od początków III RP. Wiadomo, inflacja, spowodowana z jednej strony czynnikami międzynarodowymi (postępujący kryzys systemowy, na których korzystają klasy pasożytniczo-wyzyskujące, spekulując cenami), z drugiej polityką monetarną PiS-owskiego nie-rządu. Szybki wzrost cen dotyka większości, o ile nie wszystkich państw kapitalistycznych, w niektórych wszelako jest szczególnie boleśnie odczuwalny z uwagi właśnie na rządowe działania pomagające kapitalistom łupić obywateli; Polska zalicza się, niestety, do owego grona. Obok cen rosną również wszelkie opłaty. A że do krezusów się nie zaliczamy, inflacja spycha wielu spośród nas poza granicę ubóstwa. Toteż coraz więcej osób rezygnuje z wak...

Szkolna trauma

Połowa lipca ledwo minęła, wakacje w pełni (acz, z racji ciężkiej sytuacji finansowej, ponad połowa naszych obywatelek i obywateli nie może sobie pozwolić na wyjazd, a jako że solidaruchy przed laty zlikwidowały kolonie, dzieciaki liczyć mogą głównie na wczasy u rodziny na wsi, jeśli takową mają), słoneczko znów zaczęło dogrzewać, hydrolodzy ostrzegają przed suszą, jaka może okazać się katastrofalna… Dobra, czarnowidztwo klimatyczne – żeby nie było, w pełni uzasadnione! – będzie kiedy indziej, dziś skupiamy się na wakacjach i tym, co nastąpi po ich zakończeniu. Dzieciom i młodzieży szkolnej została jeszcze reszta lipca oraz cały sierpień, studentom, jeżeli oczywiście zaliczyli sesję letnią, dochodzi do tego wrzesień. I dobrze, odpoczynek, jak wielokrotnie pisałem, jest człowiekowi niezbędny do życia, niezależnie od wieku tudzież fazy rozwoju. Jeśli chodzi o moje szkolne lata, to wakacje wspominam zdecydowanie lepiej niż pozostałe dziesięć miesięcy roku; właśnie one były dla mnie cza...

Spokój

Na Facebooku wyświetlają mi się zdjęcia znajomych, które i którzy jeżdżą na urlopy i wycieczki. Bardzo fajnie, życzę dobrej pogody i miłego wypoczynku. Sądzę też, że ludzie, których stać na takich wyjazd, zaiste powinni korzystać z okazji; inflacja może bowiem tak nam dowalić, że tylko najbogatsze burżuje będą sobie mogły pozwolić na wczasy, a i nie zapominajmy, że granice też w każdej chwili mogą zostać znów przymknięte z powodu pandemii takiej czy innej. Przybywa zresztą osób, które jeśli w ogóle mogą gdzieś pojechać, to do rodziny na wieś (jako dziecko i młody człowiek bardzo to zresztą lubiłem). Wiadomo, płace w Polsce wciąż niskie (kapitaliści muszą się wszak nachapać), przez lockdowny w wielu firmach jeszcze spadły, inflacja natomiast przeżarła szczątkowe świadczenia socjalne typu 500 Plus. Ponad połowa naszych obywatelek i obywateli w tym roku nie wybierze się nigdzie na wakacje. Tak oto wygląda ponura konsekwencja jakże szkodliwej polityki prawicy postsolidarnościowej, od Balce...

Urlop z przyjacielem

Wakacje w pełni, wyjazdy urlopowe w toku (niestety, nie dla wszystkich, bo wielu Polaków na spędzenie urlopu poza miejscem zamieszkania zwyczajnie nie stać, a i są tacy, co wolnego nie dostaną, ponieważ zasuwają na śmieciówkach – dziękujemy, pani Balcerowicz!), toteż należy wspomnieć o pewnej związanej z tym patologii (już kiedyś, zdaje się, o tym pisałem, ale warto do rzeczy całej wrócić). Otóż, zdarzają się (jak przypuszczam, wcale nie takie rzadkie, niestety) przypadki porzucania zwierząt domowych na wakacje; głównie dotyczy to psów i kotów. Bo nagle okazuje się, że z pupilem nie wszędzie można pojechać, nie wszędzie go wpuszczą, toteż co poniektórzy wybierają – wczasy albo zwierzak, i wolą poświęcić tego drugiego na rzecz tych pierwszych. Dobrzy ludzie oddają na czas urlopowej (wynikającej np. z obowiązków służbowych też to dotyczy) nieobecności czworonoga swoim bliskim lub sąsiadom, jeśli kogoś stać, to korzysta w tym celu z hoteli dla zwierząt (są takie). Smutne wszelako, że ...

To nie zabawka

Dziś nie będzie o polityce. Notka poświęcona zostanie naszym najlepszym przyjaciołom i temu, co z nimi robimy. Wprawdzie w tym roku epidemia COVID-19 namieszała sporo w kwestii urlopów, wakacji i związanych z nimi wyjazdów, ale jednak sporo osób i tak ruszy się odpocząć poza miejscem stałego zakwaterowania. Nie ma w tym oczywiście nic złego; człowiek musi się odstresować i zregenerować siły. Niestety, każdego roku powtarza się pewien nad wyraz patologiczny schemat, a na jaw wychodzi, że Homo podobno sapiens to częstokroć nader zdegenerowana moralnie istota. Otóż, podczas każdego sezonu wakacyjnego zapełniają się schroniska dla zwierząt; trafiają do nich psy oraz koty, które kilka miesięcy wcześniej trafiły do rodziny, np. jako prezenty dla dziecka (bywa, że na Pierwszą Komunię) albo rzekomo wymarzeni towarzysze życia, nagle jednak okazują się przeszkodą przy wyjeździe na wakacje. Wtedy wychodzi, jak marna jest to „przyjaźń”. No to „trzeba” oddać pupila do schroniska… w najle...

Koniec wakacji

Zaczyna się nam ostatni weekend tegorocznych wakacji. Od poniedziałku dzieci i młodzież rozpoczną nowy rok szkolny. Wiele osób, niestety, nie pójdzie do tych placówek, gdzie iść chciało, zamiast w liceum czy technikum wylądują w zawodówce (zwanej eufemistycznie szkołą branżową), bo z powodu deformy i rekrutacji podwójnego rocznika zabraknie dla nich miejsca w szkołach średnich. Jak już kiedyś pisałem, skutek ów ponury fatalnej deformy dotknie przede wszystkim młodych ludzi z biedniejszych rodzin i regionów; to ich potencjał zostanie zmarnowany, to ich szanse na awans społeczny i wyrwanie się z (narastającej) biedy mogą zostać pogrzebane. A i ci, co do wymarzonych placówek się dostali, nie mają się w wielu wypadkach z czego cieszyć. Do internetu wyciekać mianowicie zaczęły plany lekcji, które nie napawają optymizmem, a wręcz wywołują zgrozę, mimo iż niespodzianki bynajmniej nie stanowią. Już od dawna eksperci od systemu oświaty ostrzegali, iż z powodu przepełnienia szkół, będ...

Połowa wakacji

Wczoraj zaczął się nam sierpień, czyli stuknęła połowa szkolnych (w tym roku dla wielu dzieci i nastolatków koszmarnych, z powodu skutków PiS-owskiej deformy systemu wątpliwej oświaty, zwłaszcza zaś rekrutacji podwójnego rocznika) wakacji. Jeszcze tylko miesiąc (bez jednego dnia), i młode pokolenie rozpocznie nowy rok szkolny; wiele dzieciaków nie w tej szkole, gdzie chciałoby się uczyć, bo w efekcie tego, co niejaka Zalewska zmalowała, zabrakło dla nich miejsca. No, ale póki co, wakacje trwają. Wszelako nie oznacza to, że uczniowie odpoczywają od szkoły. Oto bowiem od jakiegoś już czasu w telewizji, radio czy internecie na odbiorcę zwalają się reklamy już to przyborów szkolnych, już to plecaków, już to odzieży, w której wybiorą się młodzi ludzie do placówek oświatowych, już to innych utensyliów związanych z procesem edukacji. Jedna z wielkich sieci księgarskich na stronie głównej swojego portalu chwali się, jak to pomoże dzieciom i młodzieży zacząć rok szkolny – i nie stanowi o...

Pies na wakacjach

Dzisiejsza notka nie będzie poświęcona polityce, ekonomii, historii, religii ani tym podobnym kwestiom. Nie, dziś będzie o najlepszych przyjaciołach człowieka (niestety, w drugą stronę nie zawsze to działa), istotach – w odróżnieniu od ludzi – absolutnie moralnych i, co również stawa je ponad gatunkiem Homo sapiens , potrafiących kochać szczerze oraz bezwarunkowo, zawsze odpłacających dobrem za dobro. Tak, będzie o psach. A raczej nie tyle o nich, ile o pewnym postępowaniu, jakiego padają ofiarą. Otóż, mamy wakacje w pełni; ci Polacy, których na to stać, i którym szefostwo łaskawie na to pozwala (niestety, dalece nie wszystkich to dotyczy), biorą urlopy i jeżdżą, czy to po Polsce, czy to za granicę. Oczywiście, nie ma w tym nic złego. Problem w tym, że wakacje to jednocześnie okres, kiedy przybywa porzuconych zwierząt, w tym zwłaszcza psów. W najlepszym (o ile oczywiście można tu mówić, że jakieś rozwiązanie jest dobre) wypadku trafiają one do schronisk, często jednak właściciel...

Czas na czytanie

Nie będę tutaj omawiał kolejnej próby zdemolowania władzy sądowniczej przez Bezprawie i Niesprawiedliwość (jakkolwiek bardzo się cieszę, że społeczeństwo znów przeciwko temu protestuje). Wybaczcie, ale nie zajmę się też kłamstwami, jakie premier Morawiecki, stojący na czele rządu Jarosława Kaczyńskiego, wygłosił w Parlamencie Europejskim; naprawdę, nie chcę zwracać kawy, którą właśnie piję. Owszem, to wszystko są kwestie nader istotne, i trzeba być człowiekiem albo ślepym i głupim, albo bardzo złej woli, by tego nie dostrzec. No właśnie, a takich ludzi nie brakuje; chodzi mi tu główne o osoby, które nawet jeśli dostrzegają, co dzieje się wokół nich, to bynajmniej tego nie rozumieją. Dlaczego? Ano, z prostego powodu, i nam nim się teraz skupię. Zaledwie 38 proc. Polaków przyznało, iż w zeszłym roku sięgnęło po choćby jedną książkę. Jasne, do pewnego stopnia odsetek ów równoważy liczba osób czytających dużo, czasem wręcz nałogowo (jedyny, swoją drogą, zdrowy nałóg); ja, podobn...

Wakacje w kapitalistycznej Polsce

Dzieci mogą się cieszyć, młodzież szkolna też. Zaczęły się bowiem wakacje, czyli dwa miesiące odpoczynku oraz wolności. Zwłaszcza będzie to ulga dla tych młodych ludzi, którzy na skutek deformy systemu edukacji musieli zmagać się z nadmierną ilością materiału do opanowania, dojeżdżaniem do szkół oddalonych o wiele kilometrów od miejsca zamieszkania (bo te ulokowane bliżej zlikwidowano… znaczy, przepraszam, „wygaszono”), nauką w różnych dziwnych godzinach (np. popołudniowych, bo inaczej nie dało się zorganizować lekcji w budynku, który zgromadził uczniów z co najmniej kilku okolicznych „wygaszonych” placówek) oraz durnym programem indoktrynacji. Niestety, nie dla wszystkich polskich dzieci początek wakacji oznacza początek radochy; wiele z nich właśnie przez te dwa miesiące uświadamia sobie skalę biedy, a niekiedy wręcz nędzy, w jakiej żyją ich rodziny i one same. Ileż polskich dzieci nie wyjedzie na żadne wczasy (chyba, że mają rodziny na wsi), bo rodziców na to nie stać, a kolon...