Posty

Wyświetlam posty z etykietą Koalicja Obywatelska

Komu służy prawica?

Wystarczy nieco uważniej poobserwować polską scenę polityczną, a także zaznajomić się cokolwiek z naszymi dziejami, żeby przekonać się, iż w (k)raju nad Wisłą nie było, nie ma i zapewne nie będzie ugrupowania prawicowego, jakie służyłoby Polsce i jej społeczeństwu (z wyjątkiem oczywiście klas pasożytniczo-wyzyskujących). Już konfederacja targowicka – pierwsza polska formacja prawicowa – służyła carskiej Rosji, która zresztą stała za jej powołaniem. Endecy też długo lepili się do cara, a w II RP wysługiwali się kapitałowi i arystokracji. „Solidarność” i ruch, jaki wokół niej wyrósł, w latach 80. XX wieku, były instrumentami USA oraz Watykanu. I tak dalej. A jak jest obecnie z polską prawicą? To znaczy, komu służy, czy raczej się wysługuje? Wszyscy, ale to wszyscy prawicowi politycy tudzież wszystkie ugrupowania z prawej strony sceny politycznej działają na smyczy wielkiego kapitału, zarówno obcego (amerykańskiego, zachodniego, japońskiego, koreańskiego, ponadnarodowego), jak też lokal...

Łajno prawackiej nienawiści

Na portalach społecznościowych coraz większy zasięg uzyskuje – i bardzo dobrze, bo dotyczy nader istotnej, acz ponurej sprawy – filmik nagrany w Bielsku-Białej, w jednym z tamtejszych autobusów komunikacji publicznej. Ukraińskie dziewczynki (tak, o dzieci chodzi!) zaatakowane zostały słownie – w nader wulgarny, prymitywny sposób – i fizycznie przez jakiegoś faceta, oczywiście na tle narodowościowym. Nagrały jednak całe zajście telefonem i opublikowały w internecie. Z tego, co czytałem, sprawca został zatrzymany; podobno (acz nie jestem w stanie potwierdzić tych informacji) to były pracownik MZK, który już wcześniej bywał opryskliwy dla pasażerów. Nie wiem, czy zostanie ukarany; polski aparat terroru staje najczęściej po stronie przestępców, nie ich ofiar (dlatego to aparat terroru, a nie wymiar sprawiedliwości). Sprawa jest tym bardziej poważna, że to żaden odizolowany incydent; zachowanie prawackiego zwyrola z Bielska-Białej wpisuje się w szerszy trend, trwający od miesięcy. A jes...

Poczekalnia VIP

Afera z lekarzem z jednego z warszawskich szpitali (nie pracuje tam już), będącym jednocześnie radnym KO (wystąpił z tego ugrupowania), zatacza coraz szersze kręgi. Okazuje się mianowicie, że facet nie tylko zarabiał grubo ponad milion złotych rocznie i przebywał w kilku miejscach jednocześnie (niby pełnił dyżur na oddziale, a w tym samym czasie udzielał wywiadu lub obradował w radzie dzielnicy), ale też… No właśnie, dociekliwi dziennikarze odkryli, że na SOR, którym kierował, funkcjonowała poczekalnia dla VIP-ów, gdzie w naprawdę godnych, może wręcz luksusowych warunkach na swoją kolej czekali działacze KO; mieli oni też być obsługiwani poza kolejnością. Cała ta sytuacja uderza w Koalicję Obywatelską i może odbić się negatywnie na poparciu dla niej w zbliżających się wyborach. Wielu analityków twierdzi, iż może powtórzyć się efekt ośmiorniczek sprzed lat. Nic zatem dziwnego, że pan Tusk się wścieka i zapowiada rozliczenia; oby na zapowiedziach się nie skończyło. Cała bowiem spraw...

Klerykałowie na wstecznym

Jak wiemy, Naczelny Sąd Administracyjny wydał orzeczenie, wedle którego zawarte za granicą małżeństwa jednopłciowe muszą być respektowane przez Polskę. Innymi słowy, jeśli dwóch polskich gejów albo dwie polskie lesbijki zawarło małżeństwo w kraju unijnym, gdzie takie związki są legalne, to polskie prawo ma traktować ich właśnie jako małżonków czy małżonki. Ze wszystkimi tego konsekwencjami prawnymi. Orzeczenie to, dodajmy, jest niczym innym jak potwierdzeniem wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazującego państwom członkowskim UE uznawać takie małżeństwa. I tyle. Sprawę załatwić można bardzo prosto – wystarczy rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych. Rozporządzenie, czyli akt prawny, którego prezydent zawetować nie może, nie ma się więc co obawiać takiego ruchu ze strony Alfonsa. Oczywiście wdrożenie orzeczenia NSA byłoby doskonałym przykładem przestrzegania praworządności, czyli tego, czego przywrócenia Koalicja Obywatelska obiecywała – jak najbardziej, rzecz jas...

Media społecznościowe i dzieci

Australia wprowadziła zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla dzieci (i młodzieży) poniżej szesnastego roku życia. A w Polsce do kopiowania tego rozwiązania zapaliła się Koalicja Obywatelska. Projekt ustawy w ciągu najbliższych kilku tygodni przygotować mają obecna ministra edukacji Barbara Nowacka i były minister ciemnoty (z pierwszych PiS-owskich nie-rządów, choć sam stał na czele nieistniejącej już Ligi Polskich Rodzin), neonazista Roman Giertych (teraz poseł KO, co źle, bardzo źle świadczy o owej formacji). Niewątpliwie w mediach społecznościowych na osoby nieletnie czyha wiele zagrożeń. Pedofile zastawiają pułapki na młodocianych użytkowników, kwitnie cyberprzemoc (również szkolna mowa nienawiści), pojawiają się wyzwania zagrażające zdrowiu i życiu, natknąć się można na pornografię, występuje groźba uzależnienia (jeden z poważniejszych problemów społecznych naszych czasów), zdrowie psychiczne narażone jest na negatywne bodźce… a to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Au...

W interesie pasożytów

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (czyli Ministerstwo Pracy po prostu), na czele którego stoi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, przygotowało ze wszech miar słuszny projekt ustawy reformującej Państwową Inspekcję Pracy. Przewidywał on między innymi umożliwienie PIP likwidacji umów śmieciowych. Otóż, jeśli inspektor stwierdziłby, że dany pracownik zatrudniony na umowie cywilnoprawnej bądź (często fikcyjnym i/lub wymuszonym) samozatrudnieniu pracuje de facto tak, jak to przewiduje Kodeks Pracy, miałby z miejsca otrzymać umowę o pracę, ze wszystkimi świadczeniami, w tym ubezpieczeniem społecznym, czyli zostać zatrudnionym na etacie. Kapitalista miałby siedem dni na odwołanie od tej decyzji. Oczywiście, kiedy ogłoszono ten projekt – a Lewica prowadziła dość szeroko zakrojoną kampanię na jego temat – biznes (konkretnie, ten nieuczciwy, bo firmy uczciwie traktujące pracowników nie miały się czego bać) podniósł larum, a wraz z nim uczynili to piewcy dzikiego kapitalizmu...

Nieudolne ministerstwo

W Polsce od lat działa sieć ośrodków wspierających ofiary przestępstw. Oferują one pomoc psychologiczną i prawną, bony na żywność czy leki, itd. Z ich usług skorzystały jak dotąd tysiące osób. Współfinansowane są ze środków z Funduszu Sprawiedliwości (tych, co to je Zero defraudował). Obecnie jego kasa jest pełna, ale… wspominane ośrodki w przyszłym roku mogą przestać działać. Oto bowiem Ministerstwo Sprawiedliwości, pod które Fundusz ów podlega, nie zdążyło rozstrzygnąć konkursu na nowy program wsparcia, w związku z czym nie może wypłacać środków od 1 stycznia 2026 roku. Niektóre ośrodki już zapowiadają zawieszenie działalności, podając, że bez pieniędzy od państwa nie będą w stanie jej prowadzić. Zawieszenie okazać się może trwałe, bowiem specjaliści tacy tak psychologowie, terapeuci czy prawnicy stracą pracę, co oznacza, że poszukają sobie nowej, a do zatrudnienia w ośrodkach wsparcia już nie wrócą. Kto na tym straci? Ano, zwykli ludzie, ci pokrzywdzeni przez przestępców. Ofiar...

Dziaders i prokreacja

Donald Tusk, aktualnie premier Polski, robi wszystko, aby jego formacja, Koalicja Obywatelska, sromotnie przegrała najbliższe wybory. Świadczą o tym jego wypowiedzi, które zniechęcają elektorat, a przynajmniej jego nowoczesną, postępową tudzież humanitarną część. Niedawno pouczał pan Tusk kobiety, że aborcja nie zalicza się do ich praw (jest, ma się rozumieć, dokładnie na odwrót). Potem udzielił wywiadu jednemu z brytyjskich mediów, twierdząc, że należałoby wypowiedzieć Europejską Konwencję Praw Człowieka, czym wywołał wielkie – i w pełni zrozumiałe – zaniepokojenie u ludzi świadomych. A teraz znów chlapnął brednie w podobnym wywiadzie. I ponownie uderzył w kobiety. Otóż, zapytany, dlaczego Polki mają mało dzieci, premier stwierdził, że powodem nie jest brak mieszkań (i polityki mieszkaniowej) czy inne kwestie społeczne, ale niechęć polskich kobiet do podejmowania odpowiedzialności. Dodał, że nie lubi „takiego stylu życia”. Oczywiście wywołał tym gniew organizacji pro-kobiecych or...

Donald i prawa człowieka

Prawicowi (skrajnie, dodajmy) politykierzy kradną, między innymi w Ikei. Ale wcale nie to jest najgorsze na prawej stronie sceny politycznej. Otóż, ledwie Koalicja Obywatelska wchłonęła Nowoczesną i Inicjatywę Polską – o czym pisałem wczoraj – popisał się nie kto inny, a jej lider, przy okazji zaś premier, Donald Tusk. W wywiadzie dla konserwatywnego brytyjskiego pisma zastanawiał się nad wypowiedzeniem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Czyli aktu stanowiącego jedną z podstaw systemów prawnych poszczególnych państw na naszym kontynencie, Polskę wliczając. Przewiduje ona między innymi gwarancje wolności politycznej, zakaz kary śmierci, tortur i nieludzkiego, poniżającego traktowania. Innymi słowy, chroni nas przed samowolą polityków, spośród których w każdej chwili wyrosnąć może jakaś wariacja Hitlera, Mussoliniego czy Franco. Pan Tusk kwestionuje jej sensowność jakoby dlatego, że władze krajów-sygnatariuszy rzekomo nie mogą dogadać się co do jej przestrzegania (???). Co NAPRAWD...

Zjednoczony PiS bis

Skończyła się gra pozorów. Platforma Obywatelska wchłonęła przystawki w postaci Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej (partyjka Barbary Nowackiej, jeśli ktoś zapomniał). Rzecz jasna, szumnie nazwano to „zjednoczeniem”, którego dokonano na wielkim weekendowym kongresie. Od teraz owe trzy ugrupowania funkcjonowały będą jako jedno, pod szyldem Koalicji Obywatelskiej. Co oczywiste, owo „zjednoczenie” to nic więcej, jak tylko potwierdzenie stanu faktycznego. Nowoczesna i Inicjatywa Polska od dawna się nie liczyły jako samodzielne byty. Ta pierwsza zresztą jako odrębna partia zawsze była zbędna; od samego wszak początku swego istnienia pozostawała niczym więcej, jak tylko kopią PO, zrazu jeszcze bardziej radykalnie prawicową, czyli prokapitalistyczną. Z czasem wszelkie różnice, o ile jakiekolwiek istniały, zaniknęły, toteż przyłączenie Nowoczesnej do PO stanowiło krok w pełni logiczny. Co do Inicjatywy Polskiej, miała ona być ugrupowaniem lewicowym, ale nigdy nie uzyskała większego poparcia, ...

Samorządowy błąd koalicji

Koalicja rządowa szykuje się do zniesienia dwukadencyjności w samorządach. Czyli wprowadzonej niedawno zasady, wedle której wójt/burmistrz/prezydent miasta może pełnić swą funkcję maksymalnie przez dwie kolejne kadencje, identycznie jak prezydent Polski. Wcześniej liczba kadencji była praktycznie nieograniczona, i właśnie do tego chcą wrócić KO, PSL, Polska 2050 i, niestety, Lewica. Niestety, bowiem uważam ten pomysł za błędny. Dwukandecyjność to dobre rozwiązanie, a w każdym razie takie, które ma więcej zalet niż wad. Oczywiście, można podnosić, że jeśli wójt/burmistrz/prezydent miasta dobrze piastuje swój urząd i ma korzystne pomysły dla jednostki samorządu terytorialnego, to niechże realizuje je jak najdłużej, nie tylko przez maksimum osiem lat. No, niby tak, ale w praktyce im dłużej ktoś trwa na danym stanowisku, zwłaszcza związanym ze sprawowaniem władzy, tym większe ryzyko się z tym wiąże. Przede wszystkim, każdy człowiek, o ile tylko ma taką możliwość, w swoim życiu zawod...

Lewica i PiS bis

Pół kadencji za nami, toteż koalicja rządowa chwali się swoimi osiągnięciami. Tylko, czy jest co świętować? Cóż, pewne powody do zadowolenia ma Lewica, spośród bowiem koalicyjnych ugrupowań to ona próbuje coś pozytywnego robić, wykorzystując całą (wąską, niestety) przestrzeń decyzyjną, jaką pozostawili jej prawicowi, konserwatywni, i klerykalni koalicjanci. Na liście jej osiągnięć znaleźć można m.in.: rentę wdowią, pilotażowy program skrócenia czasu pracy (obejmie więcej przedsiębiorstw, niż pierwotnie planowano), ustawę mieszkaniową, program Aktywny Rodzic, Wigilię Godów/Bożego Narodzenia/Solstycjów wolną od pracy, wydłużenie urlopów dla rodziców wcześniaków, rozwój budownictwa akademików studenckich, rozbudowę kolei dalekobieżnej, aplikację mObywatel (co prawda, nie korzystam, toteż nie wiem, ile jest warta, ogólnie jednak popieram cyfryzację), ustawę o wliczeniu do stażu pracy umów zlecenia i prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej, projekt ustawy o zakazie niewolnict...

Trochę dobrze, bardzo źle

No to poznaliśmy skład rządu po z dawna zapowiadanej rekonstrukcji. Zmiany są w sumie niewielkie… ale są. I tak, powstało nowe Ministerstwo Energii, na czele którego stanie Miłosz Motyka. Oby zajmowało się ono wdrażaniem na szeroką skalę energii odnawialnej. Zdecydowanie dobrym krokiem było pozbycie się z Ministerstwa Zdrowia Izabeli Leszczyny – fatalnie się ona sprawowała, zobaczymy, jak poradzi sobie Joanna Sobierańska-Grzęda. Tomasz Siemoniak nie jest już szefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji – zastąpił go Marcin Kierwiński – został za to ministrem koordynatorem służb specjalnych. Nowym ministrem rolnictwa jest Stefan Krajewski, a Wojciech Balczun – nowym ministrem aktywów państwowych. Marta Cienkowska zastąpiła niezbyt skuteczną Hannę Wróblewską (wypadła zdecydowanie poniżej oczekiwań) na czele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Najbardziej pozytywnie zapowiada się zmiana w szefostwie Ministerstwa Sprawiedliwości. Bo nie oszukujmy się – Adam Bodnar z...

Perła wśród łajna

W minioną sobotę swoją konwencję miała Lewica. Jej politycy chwalili się osiągnięciami tej partii jako członka koalicji rządowej i dzielili planami na przyszłość. Cóż, jest to jedyna formacja w obecnym rządzie, która rzeczywiście ma się czym chwalić. Mimo bowiem oporu materii, czyli prawicowych koalicjantów i co najmniej równie prawicowej „opozycji”, Lewicy udało się wprowadzić tak ważne programy, jak Aktywny Rodzic (dopłata do żłobków i przedszkoli), renta wdowia czy podniesienie (a raczej przywrócenie do wysokości sprzed obniżki przez poprzednie rządy PO-PSL) zasiłku pogrzebowego. Do tego dochodzi pilotaż skrócenia czasu pracy, wolna od pracy Wigilia, plany rozwinięcia budownictwa tanich mieszkań na wynajem, starania o wprowadzenie związków partnerskich czy liberalizację prawa antyaborcyjnego. Oraz wiele innych. Lewicowi ministrowie i posłowie (a także ludzie z Razem, które jednak wystąpiło z klubu Lewicy i do koalicji rządowej już nie należy) są też jedynymi obecnie politykami pa...

Wyznawcy

Zarówno partie, jak i poszczególni politycy (zapewne nie wszyscy, ale z pewnością liczni) chcą mieć nie tyle wyborców – czyli ludzi świadomie, na podstawie przemyśleń na nich głosujących – ile wyznawców. Bezrefleksyjnych, zmanipulowanych, najlepiej fanatycznych. Nie tylko popierających kandydatów danego ugrupowania, lecz także automatycznie przyjmujących wszelkie przekazywane im treści, a liderom partyjnym oddających niemalże boską cześć. Swoich wyznawców mają oczywiście Bezprawie i Niesprawiedliwość oraz jego prezes, Kaczyński Jarosław, jak też inni prominenci tejże mafii/sekty. Są to ludzie poddani praniu mózgów po tym, jak PiS przyciągnęło ich do siebie – w niektórych przypadkach przynajmniej – szczątkowymi świadczeniami socjalnymi czy też rzekomo prospołeczną postawą. Klerofaszystowska ideologia Bezprawia i Niesprawiedliwości jest jedyną, jaką znają oraz uznają. Wszelkie inne światopoglądy są im przedstawianie jako zagrożenie, toteż wyznawcy PiS-u pozostają mentalnie odcięci od ...

Nierozliczeni

Dobra, dziś wracamy do Polski. W kontekście niedawnych wyborów prezydenckich padło dużo, moim zdaniem trafnych, opinii, jakoby jedną z głównych przyczyn klęski Rafała Trzaskowskiego było jego obciążenie przez rząd Donalda Tuska, a konkretnie niedotrzymanie obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej (dotrzymywać swoje próbuje, mimo oporu materii w postaci koalicjantów, jedynie Lewica). Cóż, trudno nie zauważyć, ile w tym prawdy. Jasne, że obóz rządowy uchwalił wiele ustaw, ale najważniejsze dla jego elektoratu sprawy ruszone nie zostały. Poprawa w dziedzinie nader ograniczonych praw kobiet – ze szczególnym uwzględnieniem reprodukcyjnych – nie nastąpiła; jest wręcz coraz gorzej, nasila się terroryzm antyaborcyjny, przy aprobacie polityków KO. Kwestia związków partnerskich nie drgnęła. Zbrodnia na granicy polsko-białoruskiej popełniana jest nadal. O „świeckim państwie” świadczą rekordowe kwoty na Fundusz Kościelny… I tak dalej. Dość powiedzieć, że podwyższenie zasiłku pogrzebowego we...

Sztandar wyprowadzić?

Po niedzielnych wyborach w mediach zaczęto wieszczyć koniec, a przynajmniej kryzys koalicji rządowej. Przybywa proroctw, że rzad Donalda Tuska do końca kadencji nie wytrzyma; Kaczyński Jarosław już domaga się utworzenia gabinetu technicznego. Cóż, może być różnie, nie uprzedzajmy faktów. Jednakże sama kampania Rafała Trzaskowskiego oraz fakt, że za jego klęską – bo przegrana z tak beznadziejnym kandydatem, jak Nawrocki Karol, klęską jest potworną – stoi Koalicja Obywatelska (pisze o tym wielu analityków i komentatorów, ja też nadmieniłem to we wczorajszej notce), każe się zastanowić, co powinno się stać z jej głównym członem, czyli Platformą Obywatelską. Widać wyraźnie, że partia ta poszła w bardzo złym kierunku… a przecież nigdy nie był on dobry. PO – wbrew temu, czego jej wyborcy/wyznawcy nie zauważają – od swego początku była ideologiczną kopią PiS-u, tyle że swój przekaz propagandowy kierowała głównie do zamożnej ludności wielkomiejskiej oraz osób młodych. Jednakże tak samo,...

Jak Rafał Polskę przegrał

Spełnił się koszmar udających liberałów konserwatystów z Koalicji Obywatelskiej, a także wielu osób o autentycznie prodemokratycznym nastawieniu. Rafał Trzaskowski znowu przegrał wybory prezydenckie. Bardzo niewielką liczbą głosów, ale jednak. I to z kontrkandydatem, z jakim na zdrowy rozum nie miał szans przegrać. Karol Nawrocki bowiem nie tylko nie ma żadnych cech, które kwalifikowałyby go na prezydenta, ale też, co gorsza, ciąży mu naprawdę paskudna przeszłość. Tu warto podkreślić – to nie Nawrocki wygrał, lecz Trzaskowski przegrał… a wraz z nim przegrało całe niby-liberale środowisko polityczne, zgrupowane wokół Donalda Tuska. O tym, że ryzyko porażki jest bardzo duże, już na samym początku kampanii pisali liczni analitycy i publicyści, którzy zwracali uwagę, że ostry skręt pana Trzaskowskiego w prawo (postulat odebrania 800 Plus ukraińskim dzieciom, szczucie na migrantów i uchodźców, poparcie dla zawieszenia prawa do azylu, uderzenie w publiczną służbę zdrowia, itd.) źle się ...