Posty

Wyświetlam posty z etykietą imperium

Przegniłe imperium

W ostatnich dniach przypadła dwieście pięćdziesiąta rocznica powstania agresywnego państwa, które rości sobie rolę przywódczą tak zwanego „wolnego świata” (cokolwiek to znaczy) i bycie „ostoją demokracji”. Tak, o Stany Zjednoczone Ameryki chodzi. Tu przypomnę, że w swojej historii pozytywną rolę odegrały one jedynie dwukrotnie: kiedy podczas I wojny światowej wysłały do Europy żołnierzy, pomagając zakończyć ten konflikt, i gdy przyłączyły się do koalicji antynazistowskiej w trakcie II wojny światowej. Poza tym były i są czynnikiem destabilizującym, największym zagrożeniem dla światowego pokoju i bezpieczeństwa: wywołują wojny (i często je przegrywają, np. ostatnio z Iranem), wspierają dyktatorów (faszystowskie junty południowoamerykańskie w drugiej połowie XX wieku) czy masowych zbrodniarzy („Solidarność” i Balcerowicz, faszystowski Izrael, itd.). A imperializm amerykański dąży do podporządkowania sobie całego świata, zwłaszcza oczywiście gospodarczego, co z reguły odbywa się pod ha...

Kolej na Grenlandię

Po zamachu na Wenezuelę i uprowadzeniu przez amerykańskich komandosów prezydenta Maduro z żoną, Donald Trump groził już to Meksykowi, już to Kubie, już to innym państwom w Ameryce Południowej. Ale też przypomniał swe żądania z początku kadencji odnośnie Grenlandii, którą USA miałyby przejąć od Danii, rzekomo po to, aby chronić swoje bezpieczeństwo. I wygląda właśnie na to, że właśnie Grenlandia jest obecnie pierwsza w kolejce do wpadnięcia w imperialistyczne łapska. Otóż amerykańskie media podają, iż Trump polecił swoim doradcom opracować strategię zajęcia tejże wyspy. Jedne źródła mówią, że najchętniej by ją kupił (o tym właśnie mówił na początku kadencji, gdy w ogóle zgłosił grenlandzki pomysł), inne jednak nie wykluczają interwencji zbrojnej (której chyba boją się także europejscy przywódcy, na plany Trumpa reagują bowiem nader ostro i krytycznie, również, o dziwo, Donald Tusk). Może być zatem bardzo różnie, zwłaszcza, że pomarańczowy szaleniec jest nieobliczalny. W jego szaleń...

Nowa wojna imperialistów

Wszystko wskazuje na to, że USA pod nieświatłym przewodnictwem Donalda Trumpa rozpętają już wkrótce nową wojnę. Tym razem z Wenezuelą. Groźby w kierunku tego państwa płyną z Waszyngtonu od dłuższego już czasu, w ostatnich dniach amerykańscy komandosi dokonali aktu piractwa morskiego, zajmując wenezuelski tankowiec, a ostatnio Stany Zjednoczone tworzyć zaczęły blokadę morską. Naiwnym sprzedawana jest bajeczka, że chodzi o obalenie jakoby niedemokratycznego „reżimu” prezydenta Maduro, który – śladem swojego poprzednika, Hugona Chaveza – mimo wywołanego przez USA kryzysu gospodarczego skutecznie (jak dotąd) opiera się amerykańskim wpływom politycznym i gospodarczym. Z drugiej strony, bajeczka owa wcale nie jest sprzedawana jakoś szczególnie intensywnie, Trump bowiem wprost wystosował żądania, aby Wenezuela ZWRÓCIŁA swoje złoża ropy i innych surowców USA. Wiadomo zatem, jaki jest cel szykowanej wojny. Trump jest znacznie bardziej szczery niż poprzedni lokatorzy Białego Domu, nie ukrywa z...

Hołd i obraza

Niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, klerofaszysta i lokator Pałacu Prezydenckiego, wybrał się z wizytą do swoich (i Kaczyńskiego Jarosława, któremu podlega) panów w USA. Jeszcze dziś spotkać się ma z Donaldem Trumpem, miliarderem, faszystą i lokatorem Białego Domu. O tę wizytę obraził się na niego rząd Donalda Tuska. Albowiem do niedawna jeszcze, kiedy polski prezydent udawał się do Stanów, by spotkać się z tamtejszą głową państwa, najczęściej zabierał ze sobą przedstawicieli Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie było to nigdzie skodyfikowane; po prostu ukształtował się taki zwyczaj. Alfons jednak tego nie zrobił, wręcz odmówił uczestnictwa ludzi z MSZ w swojej wizycie. Przeto, jak łatwo się domyślić, został ostro skrytykowany przez stronę rządową i jej zwolenników. Innymi słowy, mamy (czy raczej mieliśmy, mleko się wszak rozlało) do czynienia ze sprzeczką w pozornie podzielonym obozie prawicy postsolidarnościowej o to, kto ma oddawać hołd prezydentowi USA. Bo po to właśnie Nawro...

Niewiarygodny sojusznik

W ostatnich dniach pełno jest opinii, że USA porzuciły Ukrainę. Wynikają one z tego, że administracja Trumpa wstrzymała resztki pomocy dla tego naddnieprzańskiego państwa. Tak naprawdę jednak, pomoc owa zaczęła się zmniejszać jeszcze pod koniec kadencji Joego Bidena, a Europa, Środkowo-Wschodnią oczywiście wliczając, z orbity zainteresowań Stanów, coraz mocniej skupionych na Pacyfiku, wypadać zaczęła jeszcze za Baracka Obamy. Żadnego wszelako zaskoczenia w tym nie ma. USA osiągnęły swój cel, którym było osłabienie polityczne i militarne Rosji, do czego wojna się przyczyniła, i teraz dążą do tego, aby za wschodnią flanką NATO znów zrobiło się spokojnie; jak pisałem wczoraj, Trump z Putinem podzielili też strefy wpływów w Ukrainie. Tyle, że w odróżnieniu od poprzedników, amerykański prezydent nie zachowuje się w sposób dyplomatyczny, lecz usiłuje wpłynąć na Wołodymyra Zełeńskiego drogą wymuszeń, zupełnie jak Adolf Hitler w latach 30. Wcześniej Stany Zjednoczone sukcesywnie porzucały...

Demontowanie imperium

Napisałem niedawno, że z powodu chaotycznej polityki Donalda Trumpa i faktu, iż facet jest nieprzewidywany, amerykański imperializm jest jeszcze bardziej niebezpieczny dla globu naszego umęczonego niźli wprzódy. Zdanie to podtrzymuję, zauważam jednak drugą stronę medalu, dającą pewną nadzieję. Otóż prezydent okazał się na tyle durny, że… demontuje imperium, na czele którego właśnie zasiadł. Robi to, jak sądzę, posiłkując się doradztwem Elona Muska (nie rozstrzygam tutaj, których z tych kapitalistycznych faszystów NAPRAWDĘ rządzi USA), jak też własnym doświadczeniem biznesowym. Otóż w kapitalizmie jedną z najczęściej stosowanych metod zwiększenia zysków danej firmy jest cięcie kosztów, dokonywane z reguły poprzez zmniejszanie wynagrodzeń do minimum (albo i poniżej niego), jak również redukcja załogi do najmniejszego niezbędnego stanu (a czasem i jeszcze gorzej). Tę drugą przeprowadza się oczywiście poprzez zwolnienia. Działania takie mają swe uzasadnienie w okresie kryzysowym, bywa j...

Czy będzie przyjaźń?

Po wyborczym trumfie zboczonego faszysty-miliardera, czyli oczywiście Donalda Trumpa, w libkowych mediach (działających w Polsce, bo nimi się dzisiaj zajmiemy), zapanował strach, czy „przyjaźń polsko-amerykańska” będzie kontynuowana. Liczni analitycy i politycy zapewniają, że tak. Tymczasem pamiętać należy o jednym. Stany Zjednoczone są imperium. Jasne, gnijącym od środka, chylącym się ku upadkowi (a przez to tym bardziej niebezpiecznym dla świata), przegrywającym konkurencję z Chinami, ale wciąż imperium. Działają zatem wedle stricte imperialnej zasady, jaka mówi, iż imperia nie mają ani stałych przyjaciół, ani stałych wrogów, lecz jedynie stałe interesy. Oczywiście mowa tu o interesach kapitału, czyli finansjery oraz największych koncernów i korporacji. Niezależnie zatem od tego, kto zasiadał będzie w Białym domu i jaki będzie aktualny skład Kongresu, USA prowadziły będą dokładnie taką politykę zagraniczną, jakiej zażyczy sobie Wall Street (które, swoją drogą, świętuje z okazji ...

Upadek imperium?

Już jutro w kapitalistycznym imperium zła, najbogatszym państwie Trzeciego Świata (ponad czterdzieści milionów osób tam głoduje, lawinowo przybywa ludzi w kryzysie bezdomności!), agresywnym supermocarstwie atomowym i największym zagrożeniu dla światowego pokoju oraz bezpieczeństwa, czyli w USA odbędą się wybory prezydenckie. A przy okazji wiele innych, w tym lokalne, nimi jednak dziś zajmowali się nie będziemy. Tamtejszy przestarzały i, zauważyć trzeba, coraz słabiej odpowiadający wymogom ustroju demokratycznego system wyborczy sprawił, że główny pojedynek rozegra się między szalonym, zboczonym miliarderem-faszystą, czyli oczywiście starającym się o reelekcję Donaldem Trumpem, a nieco od niego łagodniejszą, ale i tak konserwatywną, wsteczną i działającą ze smyczy wielkiego kapitału Kamalą Harris. Ten pierwszy reprezentuje Partię Republikańską, ta druga – Partię Demokratyczną, oboje zaś – największe koncerny tudzież korporacje. Na nich jednak lista się nie kończy, ponieważ na prezyde...

Źle i niedobrze

Osoby fanowskie pozornej demokracji są uradowane, bowiem sondaże po debacie między Kamalą Harris a Donaldem Trumpem dają zdecydowaną przewagę tej pierwszej. Kandydatkę Demokratów na prezydentkę USA poparła też piosenkarka znana z zanieczyszczania atmosfery samolotowymi spalinami (ta, co była niedawno w Polsce). Zarazem osoby fanowskie pozornej demokracji mogą nie wiedzieć, polskie media bowiem niechętnie o takich rzeczach informują, że Stany Zjednoczone przed kilkoma zaledwie dniami zbombardowały szkoły w Jemenie (jednym z najbiedniejszych państw świata, wyniszczonym wojną domową, saudyjskimi ostrzałami i blokadą handlową), takie z dziećmi, za to, że Jemeńczykom udało się zestrzelić JEDNEGO imperialistycznego drona. Ktokolwiek wygra jesienne wybory prezydenckie, USA nadal będą popełniały podobne zbrodnie przeciwko ludzkości, jak świat długi i szeroki. Ich imperialistyczna polityka, zgodna z interesami tamtejszego wielkiego kapitału, w tym zwłaszcza zbrojeniowego oraz energetyczneg...

Marionetki na dywaniku

Już wkrótce, bo w marcu w Białym Domu odbyć się ma spotkanie prezydenta imperium zła, czyli Krwawego Joego, z – jednocześnie – premierem Donaldem Tuskiem i niejakim Dudą Andrzejem, imitacją Prezydenta RP. Nasze media, tradycyjnie proamerykańskie, pieją z zachwytu, podobnie jak znaczna część tzw. „klasy politycznej”, która też jest tradycyjnie proamerykańska, jeszcze nawet bardziej infantylnie niż środki masowego przekazu. A prawda jest taka, że Biden po prostu wezwał na dywanik swoją polską marionetkę (Tuska) i marionetkę marionetki (Dudę, pacynkę Kaczyńskiego). Najwyraźniej komuś z jego kadry administracyjnej – bo wątpię, by sam imperialistyczny prezydent orientował się w sytuacji, zwłaszcza, że już zdrowie i pamięć nie te – nie spodobało się, że dwaj faceci, zasiadający w najważniejszych fotelach w Polsce, prowadzą między sobą konflikt. Ten, owszem, jest udawany i służy sterowaniu elektoratami (wyznawcami) zarówno PiS-u, jak też PO… niemniej, w każdej chwili wymknąć się może spod k...

Kiedy koniec wojny?

Równo rok temu rosyjskie wojska wkroczyły do Ukrainy, rozpoczynając kolejną fazę wojny trwającej od aneksji Krymu. Przez lata miała ona charakter konfliktu domowego, pomiędzy władzami w Kijowie a separatystycznymi (nie bez racji, biorąc pod uwagę, że po Majdanie ukraińska polityka wewnętrzna przybierała coraz bardziej nacjonalistyczny, banderowski charakter) Doniecką i Ługańską Republiką Ludową, które Rosja wspierała, również militarnie. Rozpoczęte 24 lutego 2022 roku działania wojenne miały oficjalnie na celu denazyfikację Ukrainy (później podawano inne uzasadnienia), choć car Putin żywił oczywiście plany jej podboju i uczynienia z niej państewka satelickiego. Był to efekt coraz mocniejszego rozpychania się nad Dnieprem imperialistów amerykańskich, którzy nie tylko chcieli skolonizować tamtejszy rynek, ale i rozmieścić uzbrojenie bezpośrednio zagrażające terytorium rosyjskiemu. Z kolei Rosjanie uważają Ukrainę za swoją strefę wpływów, a nawet część terytorium od połowy XVII wieku (U...

Poligon Rosja?

Oj, coraz groźniejsza staje się sytuacja międzynarodowa na wschodzie Europy. Putin, któremu źle idzie wojna ukraińska, ogłasza częściową mobilizację, jaka Rosjanom w wieku poborowym niezbyt się podoba (nic dziwnego). W ostatnich dniach doszło do wycieków gazu z Nord Stream; o sabotaż posądzani są amerykańscy imperialiści, którym Radosław Sikorski już zdążył pogratulować na swoim profilu w jednym z portali społecznościowych udanej akcji. Z kolei James A. Marks, emerytowany generał amerykańskiego wywiadu, na antenie CNN stwierdził, że NATO jest w stanie rozbić rosyjską armię i wyzwolić Ukrainę (od Rosjan, bo zapewne oznaczałoby to jankeską okupację tego państwa) w ciągu dziewięćdziesięciu sześciu godzin. Cóż, nie chciałbym, żeby to sprawdzono, gdyż w takim wypadku nie tylko Rosja mogłaby oberwać, ale również Polska, państwa bałtyckie,Skandynawia, może też Niemcy… Mówiąc krótko, konflikt mógłby się rozrosnąć do nieprzewidywalnego poziomu. Niemniej, słowa generała skłoniły mnie do pewne...

Sprzedający i sprzedani

Jak wiemy, Finlandia i Szwecja ogłosiły niedawno, że zrywają z dotychczasową polityką neutralności i wyrażają chęć wstąpienia do NATO. Powodem jest bliskość Rosji, która zaatakowała Ukrainę i ogólnie wykazuje coraz agresywniejsze, imperialistyczne zachowania, a to budzi strach w Helsinkach oraz Sztokholmie. Cóż, obu tym państwo wolno było podjąć taką decyzję (czy NATO nie powinno zostać zreformowane i przeorganizowane, to temat na odrębną analizę). Wiadomo już, że decydenci Paktu Północnoatlantyckiego nie mają nic przeciwko przyjęciu nowych członków se Skandynawii. Warunki stawia jedynie Turcja; chodzi mianowicie o wydalenie kurdyjskich uchodźców i azylantów przebywających w Szwecji i Finlandii. Są to działacze oraz bojownicy organizacji niepodległościowych, uznawanych przez Ankarę za terrorystyczne. Wśród lewicowców i ogólnie obrońców praw człowieka tudzież demokracji zrodziła się obawa – moim zdaniem, jak najbardziej uzasadniona – że szeroko pojęty Zachód, na czele z USA, sprzeda K...

Refleksja o imperializmie

Wielu ludziom – nie tylko o lewicowych zapatrywaniach – i to, dodać należy, ludziom niegłupim, Rosja wydawała się swoistą tamą dla zbrodniczego amerykańskiego imperializmu oraz światowego kapitalizmu. Było to złudzenie, ponieważ po rozpadzie ZSRR w państwie moskiewskim zapanował kapitalizm właśnie, i to w wydaniu naprawdę dzikim, oligarchicznym (tu mała dygresja – rosyjscy oligarchowie najlepiej czują się w USA, gdzie wspaniale im się robi interesy z lokalnymi kapitalistami, a gadki Joego Bidena o sankcjach spokojnie można umieścić w przegródce z propagandą i bajkami). Poza tym, po dojściu do władzy i wyprowadzeniu kraju z jelcynowskiej wielskiej smuty, Władimir Putin odnowił rosyjskim imperializm w wydaniu carskim, czyli dążącym nie tylko do przejęcia gospodarczej kontroli nad danym krajem/regionem/rynkiem, ale też do militarnego zajmowania określonych terytoriów. I właśnie to jego odnowienie dążeń imperialistycznych, czyli próba (raczej nieudolna, co widać po ataku na Ukrainę) odbudo...

Możliwość pokoju

Media głównego nurtu przeżywają tragedię – zarówno te PiS-owskie, jak i rzekomo „wolne”. Nie będzie bowiem wojny Rosji z Ukrainą, a przynajmniej wszelkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują (aczkolwiek sytuacja cały czas pozostaje napięta, o czym więcej w dalszej części tekstu). A tak niewiele do tego brakowało; brytyjskie brukowce podawały nawet, powołując się na informacje JAKOBY wywiadowcze (tak, bo szpiedzy pierwsze, co robią, to zanoszą zdobyte dane do szmatławych redakcji – ha, ha, śmiechu warte, głupota ludzka jest porażająca), datę i godzinę wkroczenia armii wrednych Moskali do naddnieprzańskiego państwa. Tymczasem prawdopodobnie nic z tego. Oddziały rosyjskie, niektóre przynajmniej, wycofują się spod granicy z Ukrainą do miejsc stałego stacjonowania. Oficjalnie dlatego, że zakończyły się – stanowiące formalny powód ich przesunięcia na tereny przy owej rubieży – organizowane przez Rosję i Białoruś manewry Zamieć 2022… choć należy przypuszczać, że swoje zrobiła też rozmow...

Imperium na glinianych nogach

„ Wolne media” (czyli TVN24 i spółka) o tym nie powiedzą, ale w wolnych mediach (np. lewicowe portale, Fakty po Mitach , itd.) można znaleźć sporo informacji na pewien wyjątkowo istotny dla całego świata temat. Otóż, przybywa poważnych (czyli nie żadnych teorii spiskowych ani innych bzdetów!) analiz, według których USA – imperium kapitalistycznego zła, najpotężniejsze (choć powoli ustępujące pod tym względem Chinom i trochę Rosji) supermocarstwo, miecz w ręku globalnego kapitału, jedna z największych gospodarek na naszym globie – pogrąża się w coraz groźniejszym kryzysie ustrojowym i politycznym, staczając się w kierunku… państwa upadłego. Tu wyjaśniam, że państwo upadłe to takie, w którym władza, administracja, gospodarka, itd. nie funkcjonują. Jacyś politycy są, ale ich władza kończy się za drzwiami gabinetów (o ile takowe mają), prawo stanowione istnieje tylko na papierze, podobnie jak funkcjonujące w oparciu o nie organa i urzędy. Przedsiębiorców zastępują brutalni gangsterzy, ...

Głodny jankeski wojak

USA – kapitalistyczne imperium zła – są pod względem militarnym supermocarstwem (stały się nim za sprawą cichej umowy między władzami, kapitałem i Sądem Najwyższym dotyczącej regulacji gospodarczych, zawartej na potrzeby uzbrojenia armii podczas II wojny światowej). Przynajmniej formalnie, bo ostatnimi czasy ichnie wojsko zostało pod względem technologii zbrojeniowych wyprzedzone przez Chińczyków, a może i Rosjan (zwłaszcza, jeśli chodzi o prace nad rakietami hipersonicznymi), nadto wychodzą na jaw różne problemy. Przykładowo, Podczas wspólnych manewrów komandosi znad Potomacu wzięli w skórę od brytyjskich kolegów. Dalej, niedawno sprawdzono wrzutnie rakiet przenoszących ładunki nuklearne i okazało się, że w razie czego większość spośród tychże pocisków... nie zostałaby odpalona. Instalacje są bowiem stare, zużyte, sparciałe, gnębione awariami (nie wszystkie da się obecnie naprawić, ponieważ sporo firm, jakie wyprodukowały sprzęt oraz materiały, już nie istnieje – ot, kapitalizm), p...