Posty

Wyświetlam posty z etykietą burżuazja

Dla kogo jest Polska?

Politycy, zwłaszcza prawicowi, wiele mówią o narodzie, wspólnocie, Ojczyźnie i tym podobnych rzeczach. Ale warto sobie uzmysłowić, że kapitalistyczna Polska po 1989 roku stała się państwem dla naprawdę nielicznych. Dla kogo zatem ona jest? Przede wszystkim, to kraj dla burżujów, ze szczególnym uwzględnieniem kapitalistów. Jeśli jesteś kapitalistą zagranicznym, nad Wisłą znajdziesz nie tylko tanią, wyzutą z większości praw siłę roboczą, ale też możliwość swobodnego dojenia budżetu państwa z podatków. To samo, jeżeli jesteś kapitalistą krajowym; w tym wypadku masz jeszcze profit w postaci możliwości czynnego uczestnictwa w życiu politycznym, zostania posłem, senatorem, ministrem… Gdy natomiast jesteś burżujem ze znajomościami, możesz dostać synekurę w administracji publicznej, na przykład takiej czy innej spółce państwowej bądź samorządowej – wówczas doisz, ile wlezie. Dalej, jak ryby w wodzie czują się w kapitalistycznej Polsce przestępcy, ci zwłaszcza, co działają legalnie, w organ...

Ważna praca

W pewnej sieci sklepów, znanej już to z mocno naciąganego pod względem legalności zwalniania pracowników, już to ze złych warunków pracy (zimno, marne posiłki), w miniony piątek odbył się strajk ostrzegawczy. Krótki, bo o ile dobrze pamiętam, dwugodzinny jeno, ale sam fakt się liczy. Był on, dodajmy, pierwszą w historii tejże sieci akcją protestacyjną o tak dużym, bo ogólnopolskim, zasięgu. Strajk był oczywiście elementem, a zarazem konsekwencją sporu między zarządem owej sieci, a pracownikami reprezentowanymi przez związki zawodowe. Postulaty tychże są głównie płacowe – wzrost wynagrodzeń, zwłaszcza dla pracowników fizycznych sklepów, czyli osób, które ponoszą największe koszta rosnącej presji operacyjnej w handlu detalicznym. Do tego dochodzi oczekiwanie pełnego przestrzegania Prawa Pracy (a polscy kapitaliści migają się od tego, jak mogą), w tym utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych; zdaniem związkowców, jego obecny brak pogłębia nierówności socjalne w przedsiębior...

Inwazja

Trwa pełnoskalowa inwazja na Polskę, a zwłaszcza na Warszawę. Inwazja dzików, całe armie których pojawiają się dosłownie wszędzie, aż strach z domu wychodzić, czy iść do sklepu, bo i do placówek handlowych przybysze z lasu się wdzierają. Cel jest jasno określony: zajęcie całego terytorium kraju, obalenie demokratycznie wybranej władzy, utworzenie dziczego rządu – oczywiście dyktatorskiego, a na koniec eksterminacja istot ludzkich. I tylko dzielni myśliwi stoją na straży naszego państwa i społeczeństwa, dzielnie broniąc przed dzikami polskich przyczółków wolności. Takie przynajmniej wrażenie odnieść można, czytając posty, jakie pojawiają się w mediach społecznościowych czy wiadomości z tych tradycyjnych. Dzików ma być zatrzęsienie, natknąć się na nie jakoby można dosłownie wszędzie. Po internecie krążą „dokumentujące” to zdjęcia, w większości, jak przypuszczam, wygenerowano przez sztuczną pseudo-inteligencję. Oczywiście chodzi o wywołanie… no, może nie paniki, ale pewnego lęku owszem...

Uciekli burżuje do Dubaju

Uciekli polscy burżuje do Dubaju. Przede wszystkim różnego rodzaju influencerzy i inne gwiazdy nie wiadomo czego. Uciekli oczywiście przed podatkami – w Zjednoczonych Emiratach Arabskich mogą sobie tworzyć swoje treści internetowe i zarabiać na nich, nie uiszczając ani grosza u polskiego fiskusa, mimo iż treści owe przeznaczone są dla polskich odbiorców. To oczywiście okradanie NAS WSZYSTKICH. Czyli dokładnie to samo, co robią kapitaliści wyprowadzający ogromne pieniądze na konta w rajach podatkowych; Dubaj takim rajem jest. Wypięli się zatem burżuje na Polskę i Polaków. Twierdzili, że państwo im niepotrzebne. Ale co się stało? Ano, Izrael wespół z USA zaatakowały Iran. A ten odpowiedział, między innymi ostrzeliwując amerykańskie bazy w regionie, w tym i te, co znajdują się relatywnie blisko Dubaju. Bliski Wschód zawrzał… i to mocno, bowiem nie ustają wszak izraelskie rzezie w okupowanej Palestynie, a także otwarta wojna izraelsko-libańska. Ludzie w tamtym regionie, nawet w Zjedno...

Degeneracja miliarderów

Nie milkną echa po ujawnieniu przez amerykańskie organa ścigania (zgodnie z prawem) akt sprawy Jeffreya Epsteina – finansisty, handlarza ludźmi, przestępcy seksualnego i seryjnego gwałciciela. Urządzał on liczne orgie, na które zapraszał już to kapitalistów, już to hollywoodzkie gwiazdy, już to innych przedstawicieli pseudo-elit finansowych z USA i nie tylko. Działy się w ich trakcie straszne rzeczy, w tym gwałcenie dzieci, a pewna meksykańska modelka (dziwnym trafem zaginęła krótko potem) po ucieczce z jednej z takich „imprez” została nagrana, jak w przerażeniu krzyczała o… jedzeniu ludzi; miała na sobie podarta koszulkę z napisem sugerującym, że przeznaczono ją na jedno z dań (modelkę, nie koszulkę). Z tychże ujawnionych akt wynika, że w orgiach, podczas których dochodziło do czynów pedofilskich, brali udział światowej sławy miliarderzy oraz prawicowi politycy, w tym Donald Trump. Wygląda też na to, że Epstein, pracując dla izraelskiego wywiadu, zbierał na nich haki, aby nie przesz...

Obsesja posła P.

Ostatnimi czasy doszedłem do wniosku, że pan poseł Petru Ryszard (dawnej Nowoczesna, obecnie Polska 2050, co świadczy o tym, że ta druga partia jest zbieraniną przypadkowych ludzi na prawo od centrum, kierujących się dążeniem do dojenia publicznych pieniędzy) ma pewną obsesję. Żadna to nowość, przypuszczam wszelako, iż w minionych miesiącach zaczął nią silniej epatować. Z jednej strony dotyczy ona dorżnięcia systemu publicznej opieki zdrowotnej poprzez obcięcie składek dla najbogatszych burżujów; niestety, patologiczne owo rozwiązanie przeszło. W najbliższych zatem latach będzie jeszcze gorzej z leczeniem niż teraz. Co poskutkuje – ni mniej, ni więcej – zgonami, zwłaszcza wśród osób starszych, schorowanych, a na domiar złego niezamożnych. Inny element obsesji posła Petru dotyczy pracy i handlu. Otóż, politykier ów – znany ze swoich durnych wypowiedzi i równie niemądrych wpisów na portalach społecznościowych – absolutnie sprzeciwiał się ustanowieniu 24 grudnia dniem wolnym od pracy...

Mordercy wilków

Do Sejmu trafia obywatelski projekt ustawy o prawach zwierząt. Można przewidywać, osoby obywatelskie z których ugrupowań go poprą, a z których nie. Tymczasem zaś rozkręca się jesienny sezon łowiecki, jak ładnie nazywa się rzeź. Mordercy zwierząt znów będą kąpali się we krwi przedstawicieli różnych gatunków, dając upust swoim zwyrodniałym żądzom, a pieniądze popłyną szerokim strumieniem (o czym za chwilę). W tym roku na celowniku, i to w całej Europie, najprawdopodobniej znajdą się wilki (nie tylko one, po prostu na nich skupia się propagandowa nagonka, gdyż widocznie ktoś chce najwięcej bulić za pozbawianie ich życia). W oczy rzucił mi się post informujący, że o „konieczności ograniczenia liczebności” tych wspaniałych zwierząt (i tak nazbyt mało licznych, aby mogły utrzymać równowagę ekosystemu) wypowiadał się Donald Tusk. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak, premier idzie po prostu w ślady Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, która głośno nawołuje do mas...

Antyspołeczni i klerykalni

Wprawdzie Lewica usiłuje spełniać swoje obietnice wyborcze – w czym przeszkadza jej nie tylko imitacja prezydenta, ale też Marszałek Sejmu – o tyle reszta koalicji rządowej… Dobra, do Zielonych też nie mam pretensji, są oni jednak, podobnie jak Inicjatywa Polska, stłamszeni przez PO. A ta, wraz z PSL-em, zaczynają już pokazywać swoje oblicze z lat 2007-15, czyli antyspołeczne i oderwane od rzeczywistości, w jakiej żyje większość osób obywatelskich. „ Sto konkretów na sto dni”, czy jak tam brzmiało to hasło wyborcze, poszło oczywiście do kosza… no, ale chyba tylko nad wyra naiwni wyborcy mogli uwierzyć, że będzie inaczej. Jeszcze większą naiwnością wykazali się wszyscy ci, co zakładali bądź mieli nadzieję, iż Donald Tusk, gdy zasiądzie w premierowskim fotelu, przerwie popełnianie masowej zbrodni na granicy polsko-białoruskiej, którą rozpoczęło Bezprawie i Niesprawiedliwość, i ofiarami której padają oczywiście uchodźcy. Pan Tusk jest wszak takim samym rasistą i ksenofobem, co Kaczyńsk...

Burżuje w prywatnych odrzutowcach

Taylor Swift, jankeska piosenkarka i kompozytorka, ma na koncie (podejrzewam zresztą, że niejednym) ciężkie pieniądze. Na tyle ciężkie, że stać ją na prywatny odrzutowiec; zalicza się zatem do jednego procenta najzamożniejszej burżuazji, posiadającej blisko dwukrotnie tyle, co pozostałe dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzkości razem wzięte. Gwiazdorka nie tylko posiada ów samolot, ale też robi z niego użytek, czyli buja się nim po świecie. Informacje o tymże bujaniu są ogólnodostępne, toteż pewien student postanowił je zbierać i wrzucać do Sieci, po to, aby pokazać obłudę Taylor Swift, która kiedyś pozowała na fankę ekologii, bo pochwaliła się, że dwa razy z rzędu włożyła jedno ubranie, czy coś w ten dekiel. No to teraz prawnicy piosenkarki grożą chłopakowi pozwem za rzekome śledzenie jej odrzutowca. Przypominam: polegało ono jedynie na udostępnieniu oficjalnych informacji; żadnych technik szpiegowskich student nie stosował, paparazzim też raczej nie był. No, ale zszargał wizerun...

Burżuje kontra wilki

Na początek mała dygresja. Wczoraj w Warszawie odbył się Marsz Miliona Serc, zorganizowany przez KO, ale również z udziałem polityków PRAWDZIWEJ demokratycznej opozycji, czyli Lewicy. Frekwencja dopisała (to dobrze), a swoje przemówienia wygłosili między innymi Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń. Trzeba uczciwie przyznać, że przy jednym i drugim Donald Tusk wypada niczym mucha rozbita na przedniej szybie zdezelowanego, rozbitego trabanta zaparkowanego obok najnowszego lamborghini. I tyle w temacie. A teraz przechodzimy do naszego dzisiejszego tematu. Otóż, w polskich mediach od pewnego czasu mnożą się informacje o atakach wilków już to na ludzi, już to na zwierzęta domowe. Stworzenia owe jakoby zrobiły się ogromnie agresywne i krwiożercze niczym w horrorach/thrillerach, ewentualnie starych filmach przygodowych. Specjaliści – czyli naukowcy, znawcy tematu – apelują, by w owe wiadomości nie wierzyć, a przynajmniej podchodzić do nich z bardzo dużym dystansem oraz ostrożnością. ...

Hop na listę

Wybory coraz bliżej, do 15 października tak znowu dużo czasu nie zostało, toteż politycy (choć, niestety, większość z nich zasługuje na miano raczej politykierów) przygotowują się do nich pełną parą. Nie tylko prowadzą – od dłuższego już czasu, tyle że dopiero od ogłoszenia terminu elekcji formalnie – kampanię wyborczą, ale też układają listy, zbierają podpisy poparcia dla nich i zakładają komitety. Przykładowo, jutro swoje listy zarejestrować ma Lewica. Według zapowiedzi, wystartują z nich nie tylko politycy tworzących je ugrupowań (Nowej Lewicy – czyli połączonych SLD i Wiosny – Razem, Polskiej Partii Socjalistycznej i kilku mniejszych), ale też bezpartyjne osoby kandydackie z organizacji społecznych, takich jak Obywatele RP. Oczywiście, zachowany ma zostać parytet płci. Rozwiązania te należy pochwalić. Skoro Lewica walczy o prawa kobiet i popiera równość, powinien dowodzić tego również kształt jej list wyborczych; tym bardziej, że startowało z nich będzie wiele naprawdę fajnych...

Burżuje i wilki

Wraca w polskich – i nie tylko, bo również w czeskich oraz jeszcze innych europejskich – mediach sprawa naszych wilków, które jakoby to dokonują rzezi zwierząt wolno żyjących i domowych, a nawet z lubością kosztują ludzkiego mięsa. Gdyby tak brać na poważnie te komunikaty, należałoby się dziwić, że ludzie nie barykadują się w domach, a jeśli wychodzą na ulice, to bez wojskowej eskorty. Rzecz jasna, te informacje o atakach to kłamstwa. Niekiedy grubymi nićmi szyte, np. filmik z psem rzucającym się na sarnę rozpowszechnia się jako atak wilka. Zagrożenie dla ludzi, a zwłaszcza wieści o ludzkich ofiarach, też wyssane są z palca; po II wojnie światowej w Polsce potwierdzono jedynie dwa przypadki zaatakowania człowieka przez wilka. Jasne, piękne owe zwierzęta w pewnych, nader sporadycznych sytuacjach mogą być niebezpieczne, najczęściej jednak, widząc lub wyczuwając przedstawiciela gatunku Homo rzekomo sapiens, uciekają; podchodzić nieco bliżej mogą młode, niedoświadczone osobniki, powodowa...

Zabić wilka

Jedną z ulubionych rozrywek części przynajmniej burżuazji (a także głów licznych państw, zarówno republikańskich, jak i monarchicznych) są polowania, czyli mordowanie zwierząt dla przyjemności. Ludzie (no, powiedzmy), którzy nie mają co zrobić z nadmiarem pieniędzy, wydają je na broń palną, noże, ciuchy, jakiś tam sprzęt, często samochody terenowe (do prawdziwego off-roadu, nie żadne SUV-y), i hajda w las, rozlewać krew. Zabijają, bo to daje im euforię, jak narkotyk; znajdują w ten sposób ujście dla swojego bestialstwa. Przy okazji mordy te stanowią źródło zysków dla innych burżujów, już to dla producentów broni i innego sprzętu myśliwskiego, już to dla organizatorów tych rzezi, już to dla księży kapelanów. Im bardziej masowe, tym większa forsa. Mamy tu więc do czynienia z czysto kapitalistyczną machiną, napędzaną śmiercią i krwią. Jednakowoż narasta społeczny opór przeciwko zabijaniu i ogólnie niehumanitarnemu traktowaniu zwierząt. Coraz więcej osób wybiera wegetarianizm oraz wega...

Sprawiedliwi burżuje?

Doszło do czegoś, co liczni prawicowcy z całego świata – w tym oczywiście wszyscy polscy – uznają zapewne za herezję i zamach na uświęcone dogmaty kapitalizmu oraz „wolność gospodarczą”. Oto ponad dwustu miliarderów i milionerów z trzynastu państw świata napisało list otwarty do uczestników Światowego Forum Ekonomicznego w Davos (tego samego, podczas którego niejaki Duda Andrzej znowu popisał się nieznajomością języka angielskiego). Domagają się w nim wprowadzenia… WYŻSZYCH podatków dla NAJBOGATSZYCH (czyli również dla siebie). Argumentują, iż obecny system podatkowy – istniejący również w (k)raju nad Wisłą, zwłaszcza, odkąd PiS-owcy za swoich rządów w latach 2005-07 znieśli trzecią stawkę danin publicznych – w którym najbogatsi płacą bardzo niskie podatki (lub żadnych), podczas gdy średniozamożni i biedni odprowadzają daniny publiczne zbyt wysokie w stosunku do swoich dochodów, jest niesprawiedliwy, pogłębia nierówności i podważa zaufanie społeczne (do demokracji i systemu ekonomicz...

Oferta dla burżuja

Truizmem jest stwierdzenie, że inflacja godzi w nas wszystkich. W przypadku wielu osób stanowi ona zagrożenie dla zdrowia i życia, ponieważ uniemożliwić może zakup (pełnowartościowej) żywności, odzieży zimowej, leków, ogrzanie mieszkania (jego wychłodzenie może powodować śmiertelne choroby!)… Stres z tym związany niszczy zdrowie psychiczne i może poskutkować próbą samobójczą (znam z autopsji). Przybywa przykładnych dotychczas obywateli, których zbyt wysokie i nadal rosnące ceny zmusiły do dokonywania kradzieży; częstokroć są to emeryci i renciści, okradani przez prywatny kapitał ze składek od chwili wprowadzenia deformy emerytalnej przez rząd AWS-UW i powtórzonej przez PiS. Inni muszą grzebać w śmietnikach w poszukiwaniu żywności lub czegoś na sprzedaż. Ci, co mogą – nader często są to osoby pracujące – usiłują skorzystać z (w Polsce, niestety, szczątkowych) świadczeń oferowanych w MOPS-ach. I tak dalej. Jednakże ludzie, których bytowi inflacja realnie zagraża, i którzy usiłują po pr...

Odklejka

Plebiscyt Młodzieżowe Słowo Roku już za nami. Zwyciężył okrzyk „Essa!”, wyrażający dobry nastrój, błogość, radość (np. ze zwycięstwa, pozytywnej oceny czy innego sukcesu), a także mogący służyć jako powitanie, pozdrowienie lub pożegnanie. Ładnie brzmi, zastosowań sporo, ale dziś essą nie będziemy się zajmowali. Skupimy się na słowie wyróżnionym w owym plebiscycie, a jest nim „odklejka”. Oznacza ono stan lub osobę oderwaną od rzeczywistości, co dotyczy samopoczucia, zachowania i oceny wypowiadanych treści. Moim zdaniem, słowo to idealnie opisuje jedną z najczęściej spotykanych cech polskich polityków, ze szczególnym uwzględnieniem prawicowych. A także wszelkiego rodzaju burżujów, co to śpią na kasie i łajno wiedzą o życiu. No i księży, zwłaszcza w sprawach seksualnych, ale ich litościwie pominiemy; nerwów szkoda. Jednym ze sztandarowych przykładów odklejki było paskudne: „Niech siostra znajdzie lepszą pracę i weźmie kredyt” Bronisława Komorowskiego. Radę tę wygłosił, jak pamiętamy,...

Żale pani tasiemiec

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Godnej Pracy. Czyli tego, czego kapitaliści – w każdym razie, co głupsi – nie rozumieją, a jeżeli nawet rozumieją, to nie akceptują. Ot, taki przykład: Niejaka Grażyna Kulczyk, kapitalistka, miliarderka, wdowa po swego czasu najzamożniejszym polskim przedstawicielu klasy pasożytniczo-wyzyskującej (a zarazem zdrajcy i złodzieju okradającym nas wszystkich, gdyż wyprowadzał gigantyczne sumy na konta w rajach podatkowych), wylała niedawno swoje żale na młode pokolenie Polek i Polaków. Jej zdaniem, przedstawicielkom i przedstawicielom owej generacji nie chce się pracować po dwadzieścia godzin na dobę – pani Kulczyk twierdzi, że sama poświęcała pracy tyle czasu w młodości swojej – tylko patrzą na zegarki, czekając końca zmiany, po czym, zamiast zostać po godzinach, idą do domu, „chociaż nie mają dzieci” (aha, czyli progenitura i konieczność nakarmienia jej od czasu do czasu to jedyny powód do zrobienia sobie przerwy w harówie, tak?!). Kapitalistka uważa, iż dz...

Zabójczy smród burżujów

Pewien polski milioner (czyli burżuj, nie owijajmy w bawełnę) stwierdził ostatnio, że aby zapobiec katastrofie klimatycznej, biedni muszą „mniej żreć”, zwłaszcza mięsa. Pochwalił się też, co on osobiście zrobił w klimatycznym zakresie – lata mniejszym prywatnym samolotem; zauważa przy tym, że całkowita rezygnacja z takich lotów „nic nie zmieni”. Jego wypowiedź wywołała falę krytyki u osób wrażliwych społecznie, czyli głównie lewicowców, jak również u ludzi zorientowanych w temacie (klimatologów, ekologów i zainteresowanych sprawą amatorów); nie brakło też szyderców, co na burżuju nie zostawili suchej nitki – i git, tak ma być. Jego słów nie da się w żaden sposób obronić, nie tylko dlatego, że są obraźliwe dla większości ludzkości, ale też z tej jakże prostej przyczyny, iż trudno wśród nich znaleźć punkty styczności z rzeczywistością. Owszem, ograniczenie lub – jeszcze lepiej – całkowita rezygnacja ze spożywania mięsa to zachowanie nie tylko moralne i zdrowe, ale też pożyteczne dla ...