PiS, LOT i proletariat
W państwowej, podległej bezpośrednio premierowi spółce PLL LOT trwa strajk. I szybko się zaostrza. O problemach pracującego tam proletariatu pisałem już kilkakrotnie, więc teraz będzie krótko, dla przypomnienia: kiedy nasz przewoźnik lotniczy wpadł przed laty w kryzys (przeżywała go wówczas branża lotnicza na całym bez mała świecie), zarząd zaproponował pracownikom plan naprawczy polegający na TYMCZASOWYM pogorszeniu warunków zatrudnienia. Załoga się zgodziła. Gdy jednak sytuacja finansowa LOT-u się poprawiła (z czego oczywiście należy się cieszyć) i firma zaczęła przynosić zyski, nie nastąpił powrót do starych, lepszych warunków pracy. A skoro tylko stery objął nowy zarząd z PiS-owskiego nadania, zrobiło się jeszcze gorzej. Spora część załogi pracuje na umowach śmieciowych lub na samozatrudnieniu (czym zarządza spółka-córka, zdaniem Państwowej Inspekcji Pracy będąca de facto niezarejestrowaną, czyli nielegalną agencją pracy), zarobki są niskie, a narzucone normy czasu pracy pow...