Posty

Wyświetlam posty z etykietą sekty

Więzienie PiS-owskiego umysłu

Wielokrotnie pisałem na tych łamach (a na Facebooku pewnie jeszcze częściej), że wyznawcy PiS-u żyją w Matriksie (alternatywnej pseudo-rzeczywistości) kłamstw i głupoty, skutkiem czego nie widzą, ani też nie wiedzą, co dzieje się wokół nich. Nie chodzi tu o zwyczajną manipulację, jakiej poddawani są chociażby wyznawcy PO zwani lemingami, lecz właśnie o narzucanie zbudowanego od podstaw, całkowicie załganego obrazu świata, jak to się dzieje w totalitaryzmach (nic dziwnego; PiS-owcy to przecież klerofaszyści, zatem logiczne, że stosują metody totalitarne). Chodzi rzecz jasna o to, że wyznawca Bezprawia i Niesprawiedliwości ma nie tylko oddawać boską w zasadzie cześć prezesowi Kaczyńskiemu Jarosławowi i jego marionetkom (Duda Andrzej, Morawiecki Mateusz, Szydło Beata i reszta tej hałastry), ale przede wszystkim widzieć, słyszeć i czuć tylko to, co nakazuje prezes oraz „myśleć” (cudzysłów nieprzypadkowy oczywiście) zgodnie z prezesowymi wytycznymi. Innymi słowy, wyznawcy PiS-u – dokładnie...

Zmanipulowani

W najnowszym numerze Faktów po Mitach zamieszczono bardzo dobry artykuł Bolesława Parmy (mój ulubiony publicysta z tego czasopisma, swoją drogą), bohaterem którego jest Joseph Smith, twórca mormonizmu. Żył on w XIX wieku w USA i stworzył nową religię, swoim wyznawcom wciskając straszliwe brednie o odwiedzających go aniołach, Jezusie i Bogu Ojcu, a także wymyślonych „starożytnych” tekstach, jakie zawierać miały boskie posłannictwo. Nie będę tu tego szczegółowo omawiał, chodzi bowiem w zasadzie jedynie o to, że człowiek ten udowodnił, iż da się przywołać do siebie ludzi (i żerować na nich), propagując urągające zdrowemu rozsądkowi idiotyzmy. W tym, co głosił Smith, już na pierwszy rzut oka dało się rozpoznać brednie, a mimo to ludzie dawali się na nie nabrać, skutkiem czego pozyskiwał neofitów. Ktoś powie, że to się działo w XIX wieku, kiedy poziom wykształcenia ogółu społeczeństwa był o wiele niższy niż obecnie, toteż ludziska pozostawali o wiele bardziej łatwowierni, zatem taki hoch...