Niewesołe wnioski z klasyki
Ta i następna notka nie będą poświęcone aktualnej sytuacji politycznej Polski, lecz dwóm powieściom, które podłożyły podwaliny pod fantastykę naukową i ogólnie współczesną kulturę. Otóż, w minionym tygodniu odświeżyłem sobie jedną z lektur mojego dzieciństwa, a raczej wczesnej młodości – Wehikuł czasu Herberta George’a Wellsa, jednego z tych pisarzy, którzy zbudowali fundamenty pod rozwój science-fiction. Czy dzieło literackie, przynależące do gatunku uznawanego za szybko się dezaktualizujący, powstałe w 1895 roku, może być interesujące również dziś, i skłaniać do wyciągania aktualnych jeszcze wnioski? Oczywiście, że tak. Sięgając bowiem do klasyki fantastyki naukowej (czy to literatury, czy to filmu), dojść można do wniosku, że fantazje pisarzy czy filmowców znacząco wyprzedziły realne osiągnięcia ludzkości. Nie udało się jeszcze poskładać z trupich fragmentów i ożywić potężnej istoty ( Frankenstein Mary Shelley, pierwsza powieść science-fiction, swoją drogą), Nautilus (oc...