Posty

Wyświetlam posty z etykietą Tajemnicza wyspa

Jak Julek Julkowi książkę spartolił

Dziś odejdziemy, częściowo przynajmniej od polityki, za to skupimy się na literaturze, historii i terroryzmie. W ostatnich tygodniach naszła mnie chętka na odświeżenie sobie książek, w których zaczytywałem się w dzieciństwie. Na celownik wziąłem dzieła Julesa – w Polsce nadal tradycyjnie nazywanego Juliuszem – Verne’a, konkretnie 20 000 mil podmorskiej żeglugi (zapis tytułu wydania, jakie posiadam, bo są też takie, w których „dwadzieścia tysięcy” napisane jest słownie) oraz Tajemniczą wyspę . Ta pierwsza powieść ukazała się w dwóch tomach w latach 1869-1870; jest to jedno z najsłynniejszych dzieł tego autora, a jego fabuła, przynajmniej w zarysach, pozostaje powszechnie znana, głównie za sprawą licznych ekranizacji. Dla przypomnienia tylko: bohaterem, a raczej antybohaterem jest kapitan Nemo (łac. „Nikt”), dowodzący okrętem podwodnym Nautilus (łac. „pływak”; co ciekawe, żadna ze współczesnych tego typu jednostek pływających o napędzie atomowym nie ma takich możliwości tech...