Posty

Wyświetlam posty z etykietą przemysł

Przejęcie

Ojoj, oj! No to się porobiło! Netflix przejmuje Warner Bros., czyli globalny, acz oczywiście z USA rodem, koncern medialno-kulturowy, w skład którego wchodzą liczne wytwórnie filmowe, kanały telewizyjne z HBO na czele tudzież platformy streamingowe. Mówiąc krótko, powstanie iście gigantyczny ogólnoświatowy konglomerat medialny. Liczni komentatorzy grzmią, że będzie to oznaczało „dyktaturę Netflixa”… a nie wszyscy lubią tę platformę, bowiem produkowane na jej użytek filmy i seriale często zawierają treści postępowe, lewicowe i demokratyczne. Sam Netflix w mailach wysyłanych do swych użytkowników zapowiada, że na ten moment nie zmieni się nic, on i studia Warnera działały będą jak dotychczas, niezależnie od siebie, tyle, że stanowiły będą jedną grupę kapitałową. Zauważyć trzeba, iż takie przejęcia w kapitalizmie nie stanowią niczego dziwnego; są zupełnie naturalną cechą owego systemu i występują na różnych rynkach, nie tylko medialnym, rozrywkowym czy kulturowym. Świetnie widać to c...

Szybka i zabójcza

Fast fashion (z angielskiego – szybka moda) to współczesny trend w przemyśle odzieżowym, uskuteczniany przez największe koncerny produkujące ubrania. Na czym on polega, mówi sama nazwa. Kolejne nowości wprowadzane są na rynek jedna po drugiej, nie co sezon, lecz wiele razy w ciągu… no właśnie, nie tyle nawet roku, ile miesiąca. Trafiają do sklepów (np. w galeriach handlowych) na całym świecie, gdzie dostępne są nieraz w naprawdę niskich cenach. Te oczywiście nie biorą się znikąd, o czym będzie za chwilę. Ubrania takie lansowane są z pomocą intensywnego marketingu, w czym udział mają reklamy we wszystkich mediach, jak i i internetowi influencerzy, którzy pokazują, jak to zamawiają nowe ciuchy, otwierają paczki z nimi, a potem je wkładają (ciuchy, nie paczki). Po to oczywiście, aby każda oglądająca osoba chciała mieć taką koszulkę, spodnie, bluzę, kurtkę czy co tam jeszcze i wydała na nie krwawicę. Oczywiście influencerzy mają modelowy ubiór z danej kolekcji, który kosztuje krocie, al...

Dzień Ziemi

Obchodzimy dziś Dzień Ziemi. Z tej okazji już od pewnego czas czy to szkoły i przedszkola, czy to organizacje kulturowe, czy to inne instytucje publiczne oraz prywatne organizują dla dzieci tudzież dorosłych akcje sprzątania świata, sadzenia drzew, oczyszczania różnych akwenów… Wszystko to jest piękne i ważne (nie szydzę!), niemniej rodzi się we mnie wątpliwość, jaki sens ma sadzenie drzewek wobec trwającego od lat rabunkowego wyrębu lasów? Jaki sens ma zbieranie śmieci, skoro jeszcze tego samego dnia na łąkach, w lasach i wszędzie indziej pojawią się nowe, człowiek jest bowiem okropnie brudną istotą? Ktoś powie, iż takie działania mają funkcję edukacyjną. Jak najbardziej się z tym zgadzam. Wszelako potrzebna jest STAŁA edukacja ekologiczna i klimatyczna w szkołach. Nie tylko uczenie o florze i faunie, lecz także o funkcjonowaniu środowiska naturalnego JAKO CAŁOŚCI i tym, w jaki sposób ludzka działalność wpływa na klimat. Pisząc: „ludzka”, mam oczywiście na myśli głównie kapitali...

Rocznica zbrodni

Wczoraj była rocznica początku jednej z największych zbrodni w historii Polski. I najdłużej trwających, bo przez ponad trzy dekady. Oto 28 grudnia 1989 r. Sejm przyjął dziesięć ustaw znanych jako plan Balcerowicza. Doprowadziły one do restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w wyjątkowo dzikim wydaniu, zniszczenia przemysłu (zamykanie lub wyprzedaż za bezcen nowoczesnych zakładów) i rolnictwa (likwidacja PGR-ów), pojawienia się kilkumilionowego bezrobocia (gdyby nie łatwość zakładania firm oraz wysoka – wówczas – dostępność zasiłków, ludzie by sobie nie poradzili i mogłoby dojść nawet do wojny domowej), drastycznej pauperyzacji społeczeństwa, rozrostu bezdomności (w PRL-u stanowiła zjawisko marginalne), cięcia świadczeń socjalnych, rent i emerytur, niszczenia praw pracowniczych… Plan Balcerowicza przyczynił się do śmierci co najmniej kilkuset tysięcy osób (samobójstwa, zamarznięcia, choroby wywołane chronicznym stresem tudzież przepracowaniem, itd.), choć spotkałem się ze ...

Zakupy Błaszczaka

Już w najbliższy poniedziałek Święto Wojska Polskiego (choć 12 października był swego czasu lepszą datą, ale to temat na inne rozważania), i z tej okazji dziś będzie notka odnośnie naszej armii. Którą niemiłościwie nam panujące Bezprawie i Niesprawiedliwość postanowiło najwyraźniej uczynić największą potęgą zbrojną Europy (na papierze przynajmniej). Oto Polska jest państwem, które w skali całego świata wydaje rekordowe kwoty na zakup nowego uzbrojenia, a konkretnie na zamawianie go. Sprzęt, który pozyskuje nasz nie-rząd, wystarczyłby dla sił zbrojnych takich państw, jak: Wielka Brytania, Niemcy i Francja… razem wzięte. Głównym dostarczycielem będzie, co ciekawe, Korea Południowa, bo tylko jej przemysł zbrojeniowy jest w stanie sprostać pod względem ilościowym i czasowym oczekiwaniom Kaczyńskiego tudzież jego ministra, Błaszczaka Mariusza, ksywa Płaszczak. Nawet Amerykanie złapali się podobno za głowę, dowiedziawszy o skali zbrojeń ich nieformalnej środkowoeuropejskiej kolonii. Do tego...

Pozytywne skutki miłości dla zwierząt

Jeśli szczerze kochasz zwierzęta – WSZYSTKIE zwierzęta, nie tylko kotki, pieski, rybki akwariowe, chomiczki tudzież świnki morskie, papużki, kanarki, ewentualnie patyczaki – w pewnym momencie uświadomisz sobie, że między zjedzeniem świni czy krowy, a przyrządzeniem na obiad psa różnicy nie ma; jedno i drugie jest jednakowo niemoralne, wiąże się bowiem z zadawaniem cierpienia, bólu i śmierci, nie wspominając już o szkodliwości dla naszego zdrowia (człowiek zwierzęciem jest wszak roślinożernym, białko zwierzęce może pełnić w jego diecie rolę co najwyżej uzupełniającą, i to głównie wówczas, gdy brakuje roślinnego). Logiczną konsekwencją takiego wniosku jest to, że przestajesz jeść mięso. Decyzja taka przynosi szereg pozytywnych skutków. Jednym z nich jest oczywiście poprawa stanu zdrowia, w tym zmniejszenie ryzyka zachorowania na nowotwór (tak, spożywanie produktów odzwierzęcych sprzyja rakowi). Innym – oszczędność; wiem po sobie, że dzięki takiej zmianie diety więcej kasy pozostaje w p...

By zapobiec katastrofie

Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że zmiany klimatu są faktem. I tak, następowały one również w czasach, kiedy gatunku ludzkiego na tej nieszczęsnej planecie nie było. Ale faktem jest też, że właśnie działalność ludzi – a ściślej rzecz ujmując, dążących do zysku za wszelką cenę kapitalistów, prywatnych właścicieli bądź udziałowców wielkich koncernów wydobywczych, energetycznych, odzieżowych (straszliwie trują) i innych – gwałtownie zmiany owe przyspieszyła – za sprawą zanieczyszczeń chociażby – nadając im wymiar wręcz katastrofalny, grożący zagładą wielu gatunków roślin i zwierząt, w tym i ludzkiego. Szczęśliwie, na świecie przybywa osób świadomych owego problemu i nawołujących, by zbliżającej się katastrofie klimatycznej oraz zniszczeniu, gwoli gromadzenia zysków przez kapitalistów, środowiska naturalnego przeciwdziałać. Przykładem są chociażby trwające na całym świecie Młodzieżowe Strajki Klimatyczne (ostatni odbył się w miniony piątek, również w Polsce), pro-kl...

Smutna rocznica motoryzacyjna

Dziś dwie ważne rocznice: setna otrzymania przez Polki praw wyborczych (działaczki PPS wymogły to na Józefie Piłsudskim, protestując przy użyciu czarnych parasolek – z czymś się kojarzy?) oraz pięćdziesiąta pierwsza rozpoczęcia produkcji Fiata 125p. O prawach kobiet w Polsce już pisałem, toteż skupię się dziś na tej drugiej. Rocznica to z jednej strony wesoła, z drugiej natomiast smutna. Skąd się wziął ten paradoks? Wesoła dlatego, że uświadamia nam, jakie sukcesy w okresie PRL-u odnosiła polska motoryzacja. A było ich trochę: FSO Warszawa, różne modele Syren (czysto polska konstrukcja; w chwili debiutu było to jedno z najnowocześniejszych aut produkowanych w Europie, jaki że posiadało przedni napęd), Fiat 126p (znacznie zmodernizowana wersja włoskiego samochodu), Mikrus, FSO Polonez, nasz dzisiejszy bohater, Tarpan i Honker, do tego autobusy, ciężarówki, czołgi (tak, tak!), traktory, motocykle, motorowery, skutery… Fiat (od 1983 roku FSO) 125p to jeden z kluczowych przy...

Marzenia o Polskim Fiacie

Wolny Związek Zawodowy „Sierpień’80” zaapelował ostatnio do rządu, aby ten wpłynął na właścicieli tyskiej (choć de facto leży ona w Bieruniu, ale zostawmy na boku te dywagacje terytorialne) fabryki Fiata i gliwickiej Opla (marki należącej do koncernu PSA, czyli do Peugeota), by te zwiększyły produkcję, a zatem zatrudnienie. W przeciwnym razie – proponując związkowcy – rząd mógłby znacjonalizować oba zakłady i uruchomić w nich produkcję szumnie zapowiadanych przez premiera Morawieckiego samochodów elektrycznych. Cóż, sytuacja w tychże fabrykach rzeczywiście nie prezentuje się ciekawie. Zwłaszcza w tej fiatowskiej, gdzie produkcja w ostatnich latach mocno spadła, a wraz z nią zatrudnienie; zakład ten sukcesywnie pomijano również jako ewentualne miejsce produkcji popularnych modeli, takich jak Panda czy nowe Tipo; obecnie składa się tam dość mocno przestarzałe i coraz mniej popularne Fiaty 500 i Lancie Ypsilon. Z kolei w gliwickiej fabryce Opla skasowano jedną zmianę, zaś część ro...