Bezpartyjny kit
Jest taki komitet wyborczy, który nazywa się Bezpartyjni Samorządowcy. W internecie (ze szczególnym uwzględnieniem oczywiście portali społecznościowych) oraz innych mediach znaleźć można liczne apele, płynące ze strony nie-PiS-owskiej, aby na jego kandydatów NIE GŁOSOWAĆ, gdyż ów komitet jest piątą kolumną Bezprawia i Niesprawiedliwości. Jeśli przekroczy pięcioprocentowy próg wyborczy i jego „bezpartyjni” kandydaci znajdą się w ławach poselskich, prędziutko dołączą do klubu mafii/sekty Kaczyńskiego Jarosława. Jeżeli zaś nie przekroczą, ale zabraknie im do tego bardzo niewiele, system liczenia głosów autorstwa pana d’Hondta sprawi, że ich poparcie skonsumowane zostanie przez PiS, toteż tak czy owak ich wspieranie przy urnie jest szkodliwe. Wszystko to prawda. Apele te są jak najbardziej słuszne, celowe oraz na miejscu. Niestety, w Polsce rzekoma „bezpartyjność” jest lepem na co mniej wyrobionych (ewentualnie co bardziej naiwnych) wyborców, którzy pozwolili sobie wmówić, że partie j...