Posty

Wyświetlam posty z etykietą robotnicy sezonowi

Szacunek dla pracy

Szczerze przyznam, że coraz bardziej bawią mnie – chyba, że są wyjątkowo durne, bo wówczas żenują – wszelkiego rodzaju narzekania, jak to młodzi ludzie (z pokolenia Z, czyli millenialsów oczywiście) „nie garną się do pracy”, „nie chcą pracować”, itd. O postawie pokolenia Z w tej kwestii już kilka razy pisałem, oczywiście pochwalnie, więc nie będę się powtarzał. Co do utyskiwań na tęże, są one w większości pozbawione merytorycznych podstaw; jak niejednokrotnie wspominałem, młodzi CHCĄ pracować, ale nie na niewolniczych ani nawet półniewolniczych warunkach. I bardzo dobrze! W ostatnich dniach na Facebooku pojawił się post, wypełniony jęczeniem, iż młodzi nie garną się do prac sezonowych, twierdząc, że są one nieopłacalne (najprawdopodobniej mają rację). Anonimowi autorzy owego badziewia intelektualnego najpierw wkurzają się, podnosząc, że taka postawa młodzieży bierze się jakoby stąd, iż wszystko ma ona zapewnione głównie dzięki rodzicom, a potem przechodzą do niby-merytorycznego pseudo...

Wyzysk na polu

Swego czasu, jeszcze na poprzednim blogu, pisałem o planach Ministerstwa Rolnictwa odnośnie pracowników sezonowych, zatrudnianych przez rolników do pomocy przy zbiorach i żniwach. Często są to ludzie pracujący na czarno, co rząd nasz „wspaniały” chciałby zmienić na lepsze. W praktyce owa „dobra” zmiana miała dać pracodawcom praktycznie nieograniczone możliwości wyzyskiwania robotników sezonowych. Ministerstwo Rolnictwa pochwaliło się, iż ma już gotowy projekt ustawy. Potwierdza on wszystkie najgorsze obawy i dokłada kilka nowych. Pracownicy sezonowi, wedle planów Bezprawia i Niesprawiedliwości, zatrudniani być mają w oparciu o zupełnie nowy typ umów (oczywiście śmieciowych, i to jeszcze jak!), opiewających na okres stu dwudziestu dni. Na ten czas pracodawca będzie musiał zapłacić za robotników ubezpieczenie wypadkowe, chorobowe i macierzyńskie, z tym że niskie, bo według stawek KRUS-u. I jest to w zasadzie jedyny pozytyw PiS-owskiej reformy, a raczej deformy. Dotychczas prac...