Posty

Wyświetlam posty z etykietą bieda

Prawo do godnej śmierci

Dobra wiadomość jest taka, że w ostatnich latach liczba samobójstw w Polsce nieco spadła, poniżej pięciu tysięcy rocznie. To oczywiście wciąż bardzo dużo, prawie dwukrotnie więcej niż ofiar śmiertelnych wypadków drogowych. Tendencja spadkowa jest jednakże zjawiskiem pozytywnym, i oby się utrzymała. Czy to dlatego, że żyje się lepiej? Wątpię, egzystencja w (k)raju nad Wisłą nieodmiennie pozostaje niewdzięczną, ciężką i bezsensowną wegetacją, z winy, ma się rozumieć, nieludzkiego systemu kapitalistycznego oraz jego integralnych patologii, a także za sprawą antyludzkich działań państwa. Przyczyny spadku liczny samobójstw tkwią zapewne w tym, że lepsza niż jeszcze kilka-kilkanaście lat temu jest profilaktyka. Działają (acz pytanie, jak długo jeszcze, bo rząd gotów byłby je zlikwidować) Centra Zdrowia Psychicznego, gdzie można w miarę szybko i ZA DARMO uzyskać pomoc psychiatryczną lub psychologiczną, co w razie depresji, załamania czy innego kryzysu ratuje życie; sam korzystam z usług ta...

Gnębienie biednych

Polska po 1989 roku – ta sama, co mieni się dwudziestą gospodarką świata (faktycznie sytuuje się na tym poziomie) oraz właśnie wkracza na ścieżkę ku budowie najpotężniejszej armii w Europie, przynajmniej na papierze – jest państwem wstrętnym. Zwłaszcza od strony polityki społecznej. Nie tylko bowiem nie pomaga osobom, które znalazły się w trudnej i tragicznej sytuacji bytowej – na przykład bezrobotnym, ludziom, jakim pracodawca obciął wynagrodzenia, zadłużonym, okradzionym przez administrację (np. mieszkaniową), uchodźcom, itd. – ale jeszcze je karze tudzież gnębi, za to właśnie, że popadły w biedę, nie ze swojej, rzecz jasna, winy, lecz z winy nieludzkiego systemu kapitalistycznego, nieuczciwości rządzących solidaruchów, różnego rodzaju oszustw czy innych patologicznych czynników. Chyba najjaskrawszym – czyt.: najtragiczniejszym – przykładem jest polityka wobec osób uchodźczych. Ludzie, którzy usiłują przekroczyć granicę polsko-białoruską, poddawani są zbrodniczym push-backom (Sej...

Zabójcze wychłodzenie

W Łodzi w ostatnich dniach zmarło z wychłodzenia cztery osoby. I nie, w tym konkretnym wypadku nie byli to ludzie w kryzysie bezdomności (którzy oczywiście każdej zimy zamarzają w Polsce na śmierć; jest to jedna z tragicznych, lecz w pełni naturalnych i logicznych konsekwencji istnienia nieludzkiego systemu kapitalistycznego), lecz lokatorzy mieszkań w starych kamienicach. Jak można się domyślać, zarówno owe budynki, jak i lokale są w fatalnym stanie technicznym, jedyną zaś możliwością ich ogrzania jest włączenie piecyka elektrycznego. To z kolei potencjalnie jest niebezpieczne (groźba pożaru), no i biorąc pod uwagę ceny energii elektrycznej – a mamy bodaj najdroższy prąd na świecie! – zabójcze dla portfela. Lokatorzy mieszkań w sypiących się budynkach nie są przecież krezusami, więc oszczędzają. I kończy się to fatalnie dla ich zdrowia, a czasami nawet życia. Tak, można mieć dach nad głową i zamarznąć na śmierć. I wcale nie musi to być lokal w jakiejś zrujnowanej budowli. Ceny og...

Stracone pokolenie Y

Pokolenie Y, czyli millenialsi, to ludzie urodzeni w latach 1980-1996 (inne definicje wskazują na 1994 r.). Czyli ci, którzy pełnoletniość osiągnęli w okolicach przełomu tysiącleci – albo kilka lat przed, albo kilka lat po nim, stąd kolokwialne określenie tejże generacji. Która została bodaj najbardziej poszkodowana przez dziki kapitalizm. W krajach zachodnich – nie wszystkich, ale wielu – millenialsi doświadczyli odwrotu, często całkowitego (USA, Wielka Brytania) od modelu państwa opiekuńczego na rzecz skrajnie wolnorynkowego systemu społeczno-ekonomicznego, czyli po prostu dzikiego kapitalizmu, który doprowadza ludzi do nędzy, a polityka społeczna jest zredukowana niemal do zera. Z kolei na Wschodzie pokolenie owo żyło w jeszcze dzikszym kapitalizmie, jaki zapanował po rozpadzie ZSRR i technokracji biurokratycznej, mylnie nazywanej socjalizmem (acz miała pewne jego elementy i ogólnie była systemem lepszym niż kapitalizm). W innych częściach świata doświadczali oni neokolonialnej e...

Armia czy dobrobyt?

Pan premier Tusk Donald wygłosił orędzie noworoczne. Nic w tym dziwnego ani złego. Wypadło jak zawsze. Ot, parę banałów, słuszna zapowiedź repolonizacji polskiego przemysłu, źle policzona długość trwania państwowości polskiej… i pewna ciekawa sprawa, której warto poświęcić uwagę. Otóż, zapowiedział premier, że w 2026 roku Polska kontynuowała będzie tworzenie najpotężniejszej armii w Europie. Innymi słowy, chodzi o dalsze zbrojenia, które kosztują nas kupę forsy i uniemożliwiają, a przynajmniej utrudniają przeprowadzenie wielu reform społecznych, o czym więcej za chwilę. Nie kwestionując sensowności modernizacji polskich sił zbrojnych, warto zadać sobie pytanie, czy pieniądze na to wydawane są sensownie. Oto wiele z nich pójdzie na amerykański sprzęt… z którego NIE będzie nam wolno skorzystać bez zgody Waszyngtonu. Poza tym, samo w sobie przeznaczanie znacznych kwot na armię wcale nie oznacza, iż z automatu będzie ona skuteczna; Wojsko Polskie w II RP też miało naprawdę spory budże...

Pozbywanie się biednych i chorych

Pan A. przebywał w Domu Pomocy Społecznej w jednym z polskich miast. Jest starszym panem po wylewie (stracił mowę, porozumiewa się za pośrednictwem pisma), ma raka, ogólnie jest w stanie terminalnym. Niestety, z przyczyn, jakich wolę się nawet nie domyślać, cofnięto mu zasiłek (tak wygląda „pomoc społeczna” w Polsce – śmiertelnie choremu człowiekowi cofa się zasiłek!!!), a następnie wywalono z DPS-u. I to podstępem, mężczyzna miał bowiem trafić do innego ośrodka; okazała się nim wszelako… noclegownia, której nie wolno przyjmować osób wymagających procedury medycznej. Panu A. groziło, że znajdzie się na ulicy, co prawdopodobnie oznaczałoby to dla niego zgon. Na szczęście, pomocy udzielił mu Piotr Ikonowicz (to z jego facebookowego kanału czerpię informację o tej historii) wraz ze swoim współpracownikiem; udało im się – acz nie bez kłopotów – umieścić Pana A. w szpitalu, gdzie poddany został leczeniu. Sytuacja jest rozwojowa. Podejrzewam, że nie jest to jedyny taki przypadek; tutaj po...

Kraj ludzi ubogich

Koniec roku i początek następnego, okres około świąteczny to tradycyjnie już czas wzmożonej aktywności charytatywnej. Zbliża się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, swoje działania intensyfikuje Caritas, do pomagania (mniej lub bardziej skutecznego) ludziom zabiera się Szlachetna Paczka. I tak dalej. Krytycy podnoszą – nie bez racji! – że wszystkie takie akcje, owszem, niosą konkretną pomoc, ale tak naprawdę służą kapitalistom oraz reprezentującej ich prawicowej władzy do zdejmowania odpowiedzialności z systemu i niewdrażania reform. Po co, przykładowo, zmienić model finansowania publicznej opieki zdrowotnej, skoro WOŚP corocznie organizuje zbiórki? Po co wprowadzać podatki progresywne, pieniądze z których poszłyby na politykę społeczną, jeśli burżuje od czasu do czasu włożą coś do Szlachetnej Paczki? I tak dalej. I żeby nie było – działalność charytatywna jest dobra i potrzebna, nie jestem jej przeciwnikiem. Samo jednak jej istnienie dowodzi, że system, w którym ży...

Dzień zdrowia psychicznego

Mamy dziś 10 października. Niby data jak data; ot, typowy wczesnojesienny dzień. A jednak warto zajrzeć w kalendarz i zatrzymać się na chwilę, gdyż obchodzimy oto Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Zdrowie psychiczne zdefiniować należy jako dobrostan, w którym dana osoba radzi sobie ze stresem (a sami wiemy, w jakim zakresie musimy stawiać mu czoła), wykorzystuje swoje możliwości, uczy się, rozwija, pracuje, utrzymuje zdrowe relacje z otoczeniem oraz przyczynia do rozwoju społecznego. Innymi słowy, chodzi nie tylko o brak chorób tudzież innych dysfunkcji, ale też o poczucie równowagi psychicznej, samorozwój, możliwość samorealizacji. Temu wszystkiemu współczesny świat na każdym nieomal kroku zagraża. Niebezpieczeństwo kreują zwłaszcza rozliczne systemy, w ramach których żyjemy i funkcjonujemy. Stąd nie ma się co dziwić, że u coraz młodszych osób występują depresje, choroba afektywna dwubiegunowa, syndromy wypalenia, myśli samobójcze… W Polsce każdego roku dwa razy więcej osób od...

Kwestia systemowa

Dwoje celebrytów – dobra aktorka i marny showman – dojść raczyło do wniosku, że „bieda to stan umysłu”. Stwierdzeniem tym wywołali, w pełni oczywiście zrozumiałą, burzę w internecie, innymi słowy – falę krytyki. Bo i nie ma tu czego chwalić, za to zdecydowanie warto sprawę wyjaśnić. Sama myśl, że „bieda to stan umysłu”, brzmi jak brednie zaczerpnięte z różnorodnych książeczek czy filmików motywacyjnych, będących współczesnym opium ludu, a zarazem nośnikiem kapitalistycznej propagandy. Wiecie, chodzi o porady typu: „Wstawaj rano, kładź się późno spać, a się wzbogacisz”. Za stwierdzeniem o biedzie jako stanie umysłu kryje się jednak pewna doza pogardy – skoro jesteś biedny(a), to z własnej swojej winy. To też często głoszą nam kapitalistyczni propagatorzy. Wyzwól się z myślenia o biedzie, a przestaniesz być biedny(a); innymi słowy, zasuwaj na dobrobyt kapitalisty, a może rzuci jakieś ochłapy. Ot, mit dorabiana się na własnej pracy. Tymczasem żadna forma ubóstwa nie jest „stanem umysł...

System się sypie

Europejska branża motoryzacyjna (a w kolejce czekają pozostałe) przeżywa narastając kryzys. Koncerny mające swe fabryki na Starym Kontynencie ograniczają produkcję, co oznacza zwolnienia i zamykanie poszczególnych zakładów. Firmy, w tym i te z wieloletnią tradycją, upadają. Polskę, twierdzą specjaliści, też to czeka, nad Wisłą funkcjonuje bowiem wiele przedsiębiorstw z tego sektora, toteż kwestią niedługiego czasu pozostaje, kiedy również one wpadną w tarapaty. Co dla naszego społeczeństwa, tak jak i dla zachodnich, będzie bolesne. Niektórzy analitycy o ów stan rzeczy oskarżają Unię Europejską, że niby narzuciła zbyt szybkie tempo elektryfikacji, czyli przejścia na produkcję aut z napędem elektrycznym. Inni – Chiny, bowiem chińscy producenci samochodów sukcesywnie poszerzają swą ofertę w poszczególnych państwach europejskich; nie trzeba specjalnie się rozglądać, aby pojazdy te zobaczyć na ulicach czy parkingach. Czasami trafiają się głosy, że za kryzys odpowiadają producenci aut (eu...

Głód

Według danych UNICEF-u, na świecie głoduje około siedemset trzydzieści pięć milionów ludzi (z czego, dodam od siebie, ponad czterdzieści milionów mieszka w USA). Dane te jednak pochodzą sprzed roku czy dwóch, toteż obecnie liczba osób głodujących może być jeszcze wyższa. Podobnie też jak w przypadku wszelkich badań socjologicznych, dużo zależy od tego, jak liczyć, czyli w tym przypadku, kogo uznać za głodującego. Jeśli bowiem weźmiemy pod uwagę nie tylko stale jedzących zbyt mało, by zapewnić organizmowi biologiczne przetrwanie i zdrowie, ale i ludzi często lub przynajmniej co jakiś czas zmagających się z niedożywieniem, wskaźnik mocno podskoczy. Istotne jest również to, że głód/niedożywienie przybierać może różną postać; niekoniecznie zatem polega na jedzeniu zbyt mało, by organizm mógł prawidłowo funkcjonować, lecz często sprowadza się do spożywania posiłków o niewystarczających właściwościach odżywczych. I tak, osoba spożywająca tzw. „śmieciowe jedzenie” (powszechne w państwach kap...

Bez zrozumienia

Nie jest dobrze. Jeden z rankingów dotyczących czytania ze zrozumieniem wykazał, że dorośli Polacy słabo, a nawet bardzo słabo sobie z tym radzą; w statystykach szorujemy po dnie. Cóż, kiedy przypomnę sobie polonistkę z liceum (w podstawówce i gimnazjum miałem o wiele mądrzejszą, a także znacznie lepiej wykwalifikowaną), która nie potrafiła przeczytać ze zrozumieniem opracowania do Jądra ciemności Josepha Conrada – czyli tekstu napisanego w taki sposób, by średnio rozgarnięty nastolatek z podstawami wiedzy licealnej potrafił go rozkminić i przyswoić najważniejsze informację – przestaję się dziwić wynikowi rankingu. No, ale jedna nauczycielka nie przesądza o kwalifikacjach – bądź ich braku – całej kadry pedagogicznej. Sądzę zresztą, i nie kpię tutaj, że z nimi akurat wcale nie jest tak źle, nawet uwzględniając fakt, że część z osób wykonujących pracę nauczyciela zdecydowanie powinna zająć się czymś innym. Problem leży gdzie indziej, a jest na tyle poważny, że nie można go lekceważ...

Powrót szczujni

W czasach, kiedy nie-rządziło Bezprawie i Niesprawiedliwość, TVP – ze szczególnym uwzględnieniem kanału Info – zmieniła się w istną szczujnię. Trudno to nawet było uznać za ośrodek propagandowy, medium owo służyło bowiem głównie do wylewania pomyj (że użyję takiego zawoalowanego terminu) na przeciwników politycznych PiS-u oraz grup społecznych, jakie Kaczyński Jarosław uznawał za niepożądane, wrogie czy ogólnie be. Niestety, wygląda na to, że po przejęciu owego medium od PiS-owców, szczujnia nie zaniknie, lecz co najwyżej szczucie zostanie inaczej ulokowane, może ewentualnie przybierze cokolwiek subtelniejsze formy. Oto w programie 19.30 , który zastąpił Wiadomości , objechano program 800 (dawniej 500) Plus. Nie była to wszelako merytoryczna krytyka, uderzająca w jego autentyczne wady, takie jak złe ukierunkowanie (nie wszystkie osoby/rodziny, które potrzebują tych środków, mogą je otrzymać), zbyt niska wobec inflacji kwota, itd. Nie, doszło do typowo kapitalistycznej nagonki nie t...

Rzeczpospolita nędzarska

Jeśli zastanawiacie się, czy jeszcze jesteśmy biednym społeczeństwem, czy już (relatywnie) bogatym, to tegoroczny raport Poverty Watch, sporządzony przez EAPN Polska powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Podane on, że ponad 2,5 miliona mieszkańców (k)raju nad Wisłą żyje poniżej progu minimum egzystencji (czyli nie stać ich na zakup dóbr niezbędnych do podtrzymania PODSTAWOWYCH funkcji psychofizycznych), natomiast około 17,3 miliona – poniżej minimum socjalnego (osób tych nie stać na zaspokojenie potrzeb bytowych na niskim poziomie). Mówiąc prosto, ci pierwsi powoli umierają z głodu i chorób, ci drudzy wegetują. Co piętnasty Polak żyje w skrajnej nędzy, zaś blisko połowa społeczeństwa boryka się z różnymi formami wykluczenia. Co ważne, zdecydowana większość ludzi dotkniętych tymi patologiami PRACUJE; bezrobocie jest obecnie w Polsce na stosunkowo niskim poziomie, choć ostatnio wzrasta. Niestety, w kapitalizmie powszechne jest zjawisko working poor , pracujących ubogich, czyli ludzi, k...

Sezon zimna i chorób

Rozpoczął się sezon grzewczy. Nie wiem, czy wszędzie, w każdym razie w mojej miejscowości. Jak to się często zdarza, nastąpiły awarie rur, które pogotowie techniczne na bieżąco naprawia. Kaloryfery w mieszkaniu zakręciłem, po okresie wstępnego rozruchu i odpowietrzenia (poza tym w łazience, gdzie nie zainstalowano licznika ciepła). Częściowo z tej przyczyny, że jak na razie temperatura w poszczególnych pomieszczeniach jest wystarczająca, by nie trzeba było dogrzewać, przede wszystkim jednak dlatego, że nie chcę po raz drugi otrzymać absurdalnie wysokiego rachunku, którego nie będę mógł spłacić. Nareszcie mamy liczniki elektroniczne, toteż jest szansa na uczciwszy pomiar, co nie zmienia faktu, że ceny energii tak czy owak horrendalnie poszły w górę. Próbuję zatem oszczędzić. Jak będzie zimą, zobaczymy; wobec katastrofy klimatyczne trudno prognozować, jakie mogą być warunki, nastawiam się wszelako na marznięcie i powodowane nim choroby. Na przetrwanie najbliższych miesięcy z kolei się...

Z kryzysu w kryzys

Wygląda na to, że nieludzki system kapitalistyczny znów popadł w kryzys… a raczej zaczęła się kolejna faza tego, który ze zmiennym natężeniem trwa od dawna. Coraz więcej firm upada, rozkręcają się masowe zwolnienia, ludzie tracą pracę lub otrzymali od szefów informację, kiedy utrata taka nastąpi. Automatycznie oczywiście przekłada się to na brak środków do życia, którego koszta są przecież nader wysokie. Najgorzej prezentuje się sytuacja osób, jakie mają do spłacenia kredyty, ze szczególnym uwzględnieniem hipotecznych. Innymi słowy, wieje grozą, i wcale tu nie przesadzam, wiem bowiem, jak to jest, kiedy nie ma stałego źródła dochodu (blizny na moich nadgarstkach nie wzięły się wszak znikąd). To rzecz jasna nie tylko polska przypadłość; w innych państwach do owej tragedii również dochodzi. Przykładowo, do masowych zwolnień szykuje się Tesla, należąca do jednego z najobrzydliwszych pasożytów naszego świata, Elona Muska. W USA, dodajmy, skala bezrobocia, a wraz z nim bezdomności i gł...

Ciężar dla purpury

Płacz i zgrzytanie zębów rozlegają się w Episkopacie Polski. Oto lamentują faceci w purpurze, że kiedy katecheza zostanie przeniesiona ze szkół do salek, Kościół katolicki „nie udźwignie tego ciężaru”, oczywiście finansowo. Dziwne, że dźwigał go przez ponad trzydzieści lat, odkąd Władysław Gomułka wycofał religię ze szkół, do czasu, aż reformę tę cofnął Tadeusza Mazowiecki (co mu nie pomogło, bo Kościół w wyborach prezydenckich 1990 r. i tak wspierał Lecha Wałęsę). No, ale w III RP katecheza szkolna stała się dla Kościoła katolickiego potężnym udojem, czyli źródłem naprawdę znaczącego bogactwa… a nikt wszak nie lubi być odrywanym od koryta. Rzecz jasna, obawy to przesadzone. Rząd Donalda Tuska – dokładnie tak, jak należało się tego spodziewać – głaszcze kościelnych hierarchów i duchowieństwo po jajkach, przede wszystkim w wymiarze finansowym. Jeśli chodzi o szkolną katechezę, to co najwyżej liczba jej lekcji ograniczona zostanie z dwóch godzin tygodniowo do jednej… o ile pan premi...

Student w aucie, czyli realia kapitalistycznej III RP

Pewien dwudziestolatek chciał studiować i, z tego, co się orientuję, studiuje. Pokoju w akademiku mu jednak nie przyznano, zaś na wynajem na tzw. „wolnym rynku” go nie stać; nic dziwnego, ceny powalają wszak na głowę. Postanowił sobie więc poradzić w ten sposób, że zamieszkał w… swoim samochodzie. Jak twierdzi, nie potrafi nikogo prosić o pomoc (to faktycznie niełatwe, a często też upokarzające), woli zatem samodzielnie zadbać o siebie, choćby w taki właśnie sposób. Szacunek dla niego! Pamiętać jednak należy, że jest to jeden z wielu przykładów patologicznych realiów życia w kapitalistycznej Polsce po 1989 roku, nie-rządzonej przez prawicę postsolidarnościową (jeszcze PiS-owską, wkrótce najprawdopodobniej znów PO-wską, co jest jednym i tym samym, tylko opakowanie nieco się różni). Oczywiście, nie najdrastyczniejszym, do takich bowiem zaliczają się ludzie, których system ów pozbawia życia. Przede wszystkim, w kapitalistycznej III RP – jak zresztą wielokrotnie pisałem – nie ma prawid...