Posty

Wyświetlam posty z etykietą śmiecie

Cmentarny przesąd

Wprawdzie Dziady/Halloween dopiero pojutrze, Wszystkich Świętych w sobotę, natomiast Zaduszki w niedzielę, niemniej sezon odwiedzin grobów już trwa w najlepsze. Coraz więcej osób przybywa na cmentarze, czy to celem zrobienia porządków, czy to, aby zapalić znicze przed świątecznym weekendem i uniknąć w ten sposób korków. W każdym razie, warto zatrzymać się na chwilę przy cmentarnej tematyce. Istnieje mianowicie przesąd, wedle którego nie należy niczego zabierać z cmentarza i wynosić poza jego bramę, a już na pewno nie wolno brać czegokolwiek do domu. Można bowiem w ten sposób rzekomo ściągnąć na siebie nieszczęście lub wręcz śmierć. Z tego samego powodu nie powinno się też robić zdjęć w miejscu pochówku. Cóż, fotografie na cmentarzu robić mi się zdarzało – przedstawiały grób rodziców i robiłem je na potrzeby krewnych. A co do zabierania przedmiotów, postępuję tak co roku. Konkretnie, zbieram znicze z nagrobka rodziców i biorę je do domu celem umycia. Podobnie czynię z tackami. Dzi...

Płoną śmiecie, płoną

W Zielonej Górze spłonęło nielegalne składowisko odpadów. Nie pierwszy to taki pożar w (k)raju nad Wisłą; wybuchają one co jakiś czas, a ich konsekwencje zarówno dla środowiska naturalnego, jak i dla zdrowia ludzkiego są fatalne. Nie trzeba zresztą, aby śmiecie owe stanęły w ogniu, ponieważ samo ich składowanie jest szkodliwe dla całego otoczenia i zamieszkujących je istot żywych, ludzi oczywiście wliczając; logiczne, skoro to toksyny. Niejaki Kaczyński Jarosław, nieoficjalny, acz – o zgrozo! – faktyczny władca Polski, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości, migiem znalazł winnego. Jeśli sądzicie, że uznał za takowego Donalda Tuska, to oczywiście macie rację. Zdaniem Kaczyńskiego, to przewodniczący PO sprowadza do Polski „niemieckie śmieci” (serio, facet rzeczywiście tak powiedział), które potem radośnie sobie płoną… Wiadomo, że to element kampanii wyborczej, w której – już to widać – zagadnień merytorycznych prawie nie będzie (może tylko Lewicy uda się jakieś przemycić, bo próbuje...

Kara za głód

Jednym z najtragiczniejszych paradoksów współczesnego kapitalizmu – w skali światowej – jest to, że mamy gigantyczną nadprodukcję żywności, która jest marnowana, zwłaszcza w krajach globalnej Północy (tak, w Polsce też), podczas gdy miliardy ludzi głodują, a miliony corocznie umierają z głodu. Nie dlatego, że brakuje dla nich jedzenia, lecz z tej przyczyny, iż ono do nich nie trafia, gdyż dla właścicieli koncernów produkcyjnych i dystrybucyjnych byłoby to nieopłacalne. Stanowi to jeden z licznych powodów, dla których obecny kapitalizm jest tak odrażającym i zabójczym systemem. Lepiej wyrzucić i zmarnować, niż komuś dać – oto zbrodnicza kapitalistyczna reguła. Mało tego, osoba potrzebująca bywa karana za to, że system doprowadził ją do złej, a często wręcz tragicznej sytuacji. Przykładem jest to, co we wrześniu tego roku wydarzyło się w Białymstoku. Oto trzydziestojednoletnia mieszkanka owego miasta ukarana została dwustuzłotowym mandatem za to, że wybierała żywność wyrzuconą do poje...

Zatrucie albo głód

Podobno w internecie kwitnie handel czyściwem, czyli materiałem powstałym z odpadów z produkcji odzieży. Docelowo służy ono, jak nazwa wskazuje, do oczyszczania dużych powierzchni z zabrudzeń smarami, olejami, farbami i tym podobnymi substancjami; używane jest zatem najczęściej w zakładach przemysłowych, ale w domach też możemy je stosować, do mycia okien chociażby. Niestety, Polki i Polacy kupują je ostatnimi czasy w celu przez producentów nieprzewidzianym, czyli na opał. Chcą mianowicie mieć w miarę tani – obecnie kosztuje ono około 20 zł za 10 kg, przy czym spodziewać się należy podwyżek cen – materiał do palenia w piecach przez jesień i zimę. Ludzi zmusza do tego już to rosnąca, na skutek choćby inflacji i coraz słabszej gospodarki, bieda, już to straszliwie wysokie ceny węgla (zasilającego, niestety, większość pieców w Polsce) oraz jego utrudniania przez PiS-owski nie-rząd (po to głównie, by podbić jeszcze bardziej ceny) dostępność. Problem w tym, że palenie czyściwem jest bar...

Śmietnik

Jak wiemy, kapitaliści niszczą przyrodę i naszą planetę. Rabunkowa eksploatacja surowców, działalność produkcyjna prowadzona bez oglądania się na konsekwencje dla środowiska naturalnego, wytwarzanie tandetnych dóbr, które szybki zmieniają się w śmiecie… Nie raz ani nie dwa pisałem o tych i innych tego typu patologiach. Do tego dochodzi traktowanie natury jak śmietnik. Różnego rodzaju odpady poprodukcyjne – częstokroć toksyczne, a bywa, że i radioaktywne – zakopywane są w ziemi, wyrzucane bądź wylewane do rzek, jezior, mórz, oceanów. O spalinach już nawet nie wspominam. Jasne, z reguły wiąże się to z łamaniem prawa, ale jeśli winni kapitaliści mają układy, trudno jest pociągnąć ich do odpowiedzialności. Cóż, państwo kapitalistyczne, w tym jego wymiar sprawiedliwości, służy klasie pasożytniczo-wyzyskującej właśnie. Dalej, kapitalizm jako system nastawiony jest na maksymalizację zysku, a ten osiągnąć można nie tylko poprzez płacenie pracownikom mniej, niż wynosi wartość ich pracy (wyz...

Śmiecie z cmentarza

Od dzieciństwa wpajano mi szacunek dla zmarłych, miejsc pochówku i pamięci, grobów, itd. Nie żaden fanatyczny kult ani puste bałwochwalstwo (wyrażające się np. w konkurowaniu, kto kupi większego i bardziej fantazyjnego znicza albo mocniej rozrośniętą chryzantemę, o dawaniu maksymalnie wysokich kwot na wypominki nie wspominając), lecz właśnie zwykły ludzki szacunek. Dlatego też nigdy nie przyszłoby mi do głowy zdemolować cmentarz czy zniszczyć czyjś nagrobek – choćby krył człowieka, o którym mam jak najgorszą opinię. Jednocześnie cały czas pozostaję świadomy, iż groby są – paradoksalnie – nie dla zmarłych (ci nie potrzebują już wszak niczego), lecz dla nas, żywych. Pomagają nam bowiem chociażby w podtrzymywaniu wspomnień o ludziach, jacy od nas na zawsze odeszli, w dbaniu o ich pamięć i właśnie oddawaniu im szacunku. Toteż staram się po prostu dbać o nagrobek najbliższych zmarłych krewnych, myjąc go dokładnie raz na jakiś czas (a częściej ścierając z niego kurz tudzież inne zabrudzeni...

Długie używanie

Kilka już ładnych razy pisałem, że kapitalizm doszedł do takiego stadium, iż najbardziej opłacalna jest produkcja (oraz oczywiście sprzedaż) wyrobów o niskiej trwałości lub przynajmniej tak skonstruowanych, że w razie zużycia, awarii, uszkodzenia lub innych tego typu kłopotów, ich naprawa jest nieopłacalna (w każdym razie, dużo mniej niż wymiana), a bywa, że i wręcz niemożliwa – szczególnie w przypadku tzw. niemarkowych sprzętów. Chodzi o to, by w warunkach konkurencji klienci nabywali coraz to nowe, nowe i nowe produkty, generując zyski kapitalistom. Obok niskiej trwałości dóbr, czynnikiem generującym owo tempo zakupów jest też rozbudzona z pomocą chociażby intensywnych reklam chęć konsumpcji, nakazująca nabywanie już to nowych ubrań czy obuwia (choć szafa pełna jeszcze dobrych ciuchów tudzież butów), już to nowego smartfona/komputera/pralki/lodówki/telewizora (mimo iż dotychczasowe zupełnie sprawnych działają), już to nowych mebli bądź innego wyposażenia domowego, już to nowego sam...

Koronawirus i śmiecie

Media nas straszą, że w Polsce coraz lepiej ma się angielska odmiana koronawirusa, bardziej zaraźliwa od klasycznej jego wersji. Jak przewidywali epidemiolodzy, zakażeń przybywa, co wynika nie tylko z mutacji mikroba, ale też z tej banalnej przyczyny, że sezon mamy chorobowy. Właśnie w okresie przedwiośnia i wiosny nasz układ odpornościowy jest osłabiony po zimie i dopiero zaczyna nabierać sił; jeżeli PiS-owski nie-rząd (i inne europejskie) popełni śmiertelny w skutkach błąd z zeszłego roku i znów ograniczy nam możliwość poruszania się po świeżym powietrzu podczas wiosennych miesięcy, właśnie z powodu niewykształcenia immunologii naszych organizmów kolejne fale COVID-19 nie tylko nadejdą, ale będą jeszcze tragiczniejsze niż dotychczasowe. To, że od jesieni zmagamy się z narastającą liczbą zakażeń, a co gorsza, przybywa osób ciężko przechodzących tę chorobę lub na nią umierających, jest odwleczonym w czasie efektem tego, iż przed rokiem kazano nam siedzieć w domach. Tak, ludzie, którz...

Śmietnisko Europy

Idę przez las lub łąkę w towarzystwie czworonożnego przyjaciela. Muszę go trzymać na smyczy, po to chociażby, by gdzieś nie wszedł i nie poharatał sobie łapek (kilka tygodni temu wskoczył w trawę i się skaleczył, boleśnie, lecz na szczęście niezbyt poważanie), albo nie polizał jakiegoś świństwa, co mogłoby się skończyć zatruciem pokarmowym. Tak, wszędzie walają się śmiecie. Obecnie jest ich nieco mniej niż przed kilku laty, kiedy poziom zaśmiecenia lasów i łąk w okolicy mojego miejsca zamieszkania osiągnął apogeum, ale i tak trudno w jakieś dziadostwo nie wdepnąć. Ujrzeć można wszystko: folię, plastiki, szkło, metal, resztki jedzenia, gnijące niezidentyfikowane coś… Kiedy do pobliskich dyskontów należało wchodzić w jednorazowych foliowych rękawiczkach, lądowały one… zgadnijcie, gdzie? Ano, w lesie i na łące! Spacerując i patrząc na całe to śmieciowe plugastwo, przestaję się dziwić, że Polską rządzi Bezprawie i Niesprawiedliwość – mafia/sekta, która uczyniła z (k)raju nad Wisłą najwi...

Dzień zniszczonej planety

Dziś 22 kwietnia, czyli Światowy Dzień Ziemi. W tym roku święto owo nasuwa zaiste niewesołe myśli. Płoną nader cenne z przyrodniczego punktu widzenia tereny w Biebrzańskim Parku Narodowym. Pożary dotknęły też skażoną strefę w okolicy dawnej elektrowni atomowej w Czarnobylu na Ukrainie, co rodzi obawy o rozprzestrzenienie się skażenia na inne obszary, i to nader rozległe. Niedawno, przed kilkoma zaledwie miesiącami, w ogniu stały Australia, Amazonia oraz Syberia, że o afrykańskich sawannach nie wspomnę. Lodowce topnieją od dłuższego czasu, ale w ostatnich latach proces ten gwałtownie przyspieszył. Wielu państwom, w tym Polsce, grożą coroczne susze, z powodu oczywiście szybko zachodzącego ocieplenia klimatu. Nasilają się gwałtowne zjawiska atmosferyczne, także w miejscach, gdzie wcześniej nie występowały. Wymierają liczne gatunki zwierząt i roślin, pojawiają się za to nieznane dotychczas wirusy i bakterie, w tym i takie, co mogą naprawdę solidnie przetrzebić ludzkość. Świat jest po...

Powrót do zrąbanego lasu

Rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości kilka tygodni temu wprowadził wyjątkowo kretyński zakaz chodzenia po parkach i lasach. Formalnie miał on chronić nas przed zarażeniem się koronawirusem… no i tu właśnie tkwił kretynizm tego obostrzenia, bowiem (przy zachowaniu środków ostrożności) zakażenie się wiadomym mikrobem podczas spaceru jest mało prawdopodobne, za to samo przebywanie wśród roślin ma wspaniałe działanie prozdrowotne. Nadto, spacer działa pozytywnie na system odpornościowy naszego organizmu, poprawiając zdrowie i w razie zarażenia, UŁATWIAJĄC walkę z koronawirusem. Dalej, pozamykanie ludzi w domach i zakazanie im spacerowania, wydatnie osłabiło stan ich zdrowia, zarówno psychicznego, jak też fizycznego, tworząc idealne warunki do rozwoju COVID-19 (nie ma przypadku w tym, że epidemia w Europie czy USA rozprzestrzeniła się tak szybko już PO ogłoszeniu lockoutu). Paskudne z kolei było to, że rzeczony zakaz nie obejmował morderców zwierząt, czyli myśliwych. Ani drwali wy...

Na spacerze z psem

Wczoraj, jak w większość niedziel, na dłuższy poobiedni spacer z czworonożnym przyjacielem wybrałem się na ulokowane w swojej miejscowości stawy. Fajnie się tam spaceruje, okolica jest przyjemna, można pooglądać łabędzie (a czasem też kaczki), i tylko ostatnio widok psuje nowa droga w budowie i wyrąbany las. Wczoraj jednak widok zepsuło mi (bynajmniej nie po raz pierwszy) coś jeszcze. Dróżka wiodąca ku stawom przebiega mianowicie nad rowem. A w rowie leżała sobie pięknie wyrzucona tam lodówka. Niedaleko od niej walały się opony, i to z felgami, mimo iż jakieś dwieście metrów dalej funkcjonuje złomowisko. O licznych śmiechach już nie wspomnę. Te ostatnie znajduję zresztą również w innych miejscach; łąki czy lasy zmieniają się, i to bynajmniej nie powoli, w jedno wielkie śmietnisko. Az żal mi jednego z moich znajomych, który na bieżąco stara się to dziadostwo pozbierać; oczywiście czuję wobec niego ogromny szacunek. Śmiecą amatorzy picia pod chmurką piwa tudzież mocniejszy...

Śmiecie na dnie

Batyskaf z człowiekiem na pokładzie po raz pierwszy w historii dotarł na dno Rowu Mariańskiego (najgłębsze miejsce na Ziemi, przypominam). Tam sfilmował nieznane dotąd gatunki zwierząt oraz… wytwory ludzkiej cywilizacji. Nie, nie ma w tym nic tajemniczego ani paranormalnego, wytworami tymi były bowiem foliowe oraz plastikowe śmiecie. Cóż, każda cywilizacja coś po sobie zostawia; nasza zostawi najprawdopodobniej właśnie odpady z tworzyw sztucznych. Fakt, że dotarły one aż na dno Rowu Mariańskiego, świadczy z jednej stronie o potędze naszej technologii, z drugiej wszelako – o skrajnej głupocie gatunku ludzkiego… głupocie lub tendencjach autodestrukcyjnych. I o tym, że skoro tak bardzo niszczymy naszą planetę, iż nawet najgłębsze miejsce na jej powierzchni zaśmieciliśmy, to najwyraźniej nie zasługujemy na przetrwanie… Trudno bowiem znaleźć na naszym globie miejsce, które nie byłoby zanieczyszczone odpadami, chemikaliami albo innym świństwem wygenerowanym przez ludzką działalnoś...