Walczący z islamem
Przez długi czas paliwem politycznym dla sporej części polskiej prawicy, zwłaszcza oczywiście skrajnej, był antysemityzm – zarówno ten czerpiący z głębin katolickiego, kościelnego przekazu, jak i z urojeń Romana Dmowskiego oraz jego następców. Innym takim paliwem była rusofobia. Potem homofobia. Migracja rozbudziła na nowo rasizm tudzież ksenofobię; posługują się nimi nawet w miarę umiarkowani prawicowcy, tacy jak Donald Tusk czy Rafał Trzaskowski. Od pewnego czasu rozwijała się nienawiść wobec Ukraińców i ogólnie osób mówiących ze wschodnim akcentem (narobiła bardzo dużo szkód, vide ataki słowne i fizyczne). Wydaje się jednak, że owe paliwa w znacznej mierze już się zużyły, coraz rzadkiej tankowane są bowiem do (skrajnie i nie tylko) prawicowych baków. Zastępuje je forma nienawiści i nietolerancji wymierzona w kolejną grupę. Chodzi o islamofobię, znów ożywioną i wyciąganą przez brunatną hołotę na piedestał. W ostatnich tygodniach hitlerowcy związani ze środowiskami konfederackimi ...