Posty

Wyświetlam posty z etykietą Francja

Ikony blaski i cienie

Kilka dni temu w wieku lat dziewięćdziesięciu jeden zmarła Brigitte Bardot, aktorka, modelka i piosenkarka. Jedna z ikon francuskiego kina – i nie tylko, bowiem odkąd w 1973 roku zakończyła karierę artystyczną, poświęciła się aktywizmowi prozwierzęcemu. A na forach w internecie po jej zgonie działalność pani Bardot wywołała spory. Nic w tym dziwnego. Z jednej bowiem strony nie da się zaprzeczyć, że jako aktywistka robiła dla zwierząt naprawdę wiele. Nagłaśniała takie tematy, jak: polowania dla rozrywki (moim zdaniem, powinny zostać zakazane), handel futrami (na szczęście, świat powoli od tego odchodzi), eksperymenty laboratoryjne (leki czy kosmetyki znacznie lepiej jest testować na skrajnych prawicowcach… ale to Brigitte by się nie spodobało, o czym za chwilę), ubój rytualny (występuje m.in. w judaizmie i islamie), wykorzystywanie zwierząt w cyrkach (również coraz rzadsze, na szczęście) i wiele innych. Prowadziła własną fundację oraz schronisko, wspierała różne akcje na rzecz istot ...

Kościoła żałosny upadek

Był, o ile dobrze pamiętam, rok 2012. Przynależałem jeszcze do Kościoła katolickiego i uczęszczałem na nabożeństwa, w tym msze. Na jednej z nich przeczytano list pasterski Episkopatu Polski, ostrzegający przed adresowanym do dzieci serialem animowanym Hello Kitty . Jego oglądanie miało jakoby grozić… opętaniem przez szatana, ulegnięciem diabolicznym wpływom czy podobną bzdurą. Pomyślałem wówczas, że polscy biskupi chyba nie mają nic sensownego do roboty, skoro doszukują się diabelstwa i straszą bajkami dla dzieci. Jeśli sądzicie, iż u znałem to za zwiastun czy wręcz symptom upadku Kościoła (w Polsce przynajmniej), macie rację. Wspomnienia te ożyły we mnie (obecnie nie należę już do żadnego związku wyznaniowego, ani nie wyznaję żadnej sformalizowanej religii) w ostatnich dniach. Jak wiemy, przez internet i ogólnie media, nie tylko polskie zresztą, przetoczyła się niedawno straszliwa awantura… w zasadzie o nic. Chodziło, rzecz jasna, o medialn y show (inna bajka, że zrobion y z pomy...

Odrażający wyścig

Paryż w ogniu. Od wielu dni trwają zamieszki, stanowiące ponury efekt zastrzelenia przez policjantów czarnoskórego chłopaka. Sprawa wygląda… cóż, delikatnie rzecz ujmując, nader niejednoznacznie, nadto mocno kojarzy się z rasistowskimi morderstwami w wykonaniu policji amerykańskiej. W każdym razie, polska prawica, od skrajnej po nieco bardziej umiarkowaną, nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała tragedii Francji wykorzystać na rzecz pre-kampanii wyborczej. Rzecz jasna, znowu uderza w migrantów oraz uchodźców. Oto Bezprawie i Niesprawiedliwość postuluje referendum w kwestii unijnego pomysłu relokacji osób uchodźczych w państwach członkowskich (w przypadku Polski dotyczyłoby to około dwóch tysięcy ludzi). Rzecz jasna, nie zachodzi tu nagła demokratyzację owej mafii/sekty – czysto faszystowskiej, przypominam! – ani nie ma chęci o pytanie nas, osób obywatelskich, o zdanie, lecz celem jest podkręcenie nastrojów zarówno anty-uchodźczych (oraz, szerzej, anty-imigranckich, przy czym uchodźca...

Zdejmowanie maski

Francuski rząd usiłuje przeprowadzić reformę emerytalną… choć słowo „reforma” w zasadzie niezbyt tu pasuje, trudno bowiem tym mianem określić zwyczajne podniesienie wieku uprawniającego do przejścia na zasłużoną emeryturę. Społeczeństwu się to nie podoba, całkiem więc możliwe, że we Francji znów dojdzie do buntów i zamieszek… które jak zwykle zostaną stłumione przy użyciu policyjnej przemocy, jakiej nie powstydziliby się mundurowi z Putinowskiej Rosji. Jak będzie, zobaczymy, ale gniew osób obywatelskich wzbudza nie tylko to, że prawicowa władza chce ich zmusić, by dłużej zasuwali na fortuny kapitalistów, lecz także, iż wdrażając swoją pseudo-reformę, nie tyle łamie ona, ile omija konstytucję. Innymi słowy, zachowuje się bardzo podobnie, jak PiS w Polsce. Tak, chodzi o państwo będące jednym z pionierów demokratyzacji nie tylko w Europie, ale i na świecie. A teraz rzekomo demokratyczne władze zachowują się w sposób ogromnie daleki od zasad demokracji oraz praworządności. Nie tylko jedn...

Historia pięknej pieśni

Dziś 1 Maja, czyli Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy (Święto Pracy), wprowadzony w 1890 r. przez III Międzynarodówkę i upamiętniający robotników zmasakrowanych podczas strajku w Chicago w 1886 roku. Tradycyjnie tego dnia klasa pracownicza upomina się – w czym wspierać ją powinna polityczna lewica – o likwidację wyzysku, wprowadzenie godnej, pozwalającej się utrzymać płacy i dobrych warunków zatrudnienia, a także inne prawa, jakie winny przysługiwać pracującym. Jest to też dzień przypominający o patologiach kapitalizmu, takich jak bezrobocie czy bieda. W tym roku smutne to święto; pandemia paniki wywołanej koronawirusem uderza w gospodarki wielu państw (Polska, niestety, do wyjątków się nie zalicza, a głupota rządu tylko potęguje kryzys), co już zaczyna skutkować masowymi zwolnieniami z jednej strony, a z drugiej pogorszeniem warunków pracy i zmniejszeniem wynagrodzeń u tych, co zatrudnienie utrzymają. Toteż wartości wyrażane przez Międzynarodowy Dzień Solidarnośc...

Nacisk dobry i zły

W kapitalizmie generalnie NIE MA etycznej konsumpcji; za wszystkimi bowiem dobrami i usługami, które nabywamy, stoi wyzysk, czy to w procesie produkcji, czy to w procesie dystrybucji. W przypadku niektórych branż dochodzi jeszcze do tego cierpienie zwierząt lub destrukcja przyrody. Niemniej jednak, świadomość społeczna rośnie, a nacisk społeczeństwa na kapitał – również dzięki rozwojowi środków komunikacji – się wzmaga (nacisk na polityków zresztą też; wielu więźniów politycznych uwolniono, i to w państwach, gdzie o demokracji nie ma mowy, pod wpływem zorganizowanych akcji internautów; za pośrednictwem internetu organizowano też gromadzące setki tysięcy osób akcje protestacyjne, niektóre skuteczne). Jest to oczywiście zjawisko jak najbardziej pozytywne. Pod wpływem opinii społecznej coraz więcej firm, np. sieci handlowych, wycofuje ze swojej oferty futra, żywe karpie, kosmetyki czy leki testowane na zwierzętach, itd.; inne pod wpływem społecznego nacisku nieco luzują swoim praco...

O kulawej demokracji

Mamy dziś 13 grudnia, czyli rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Z tej okazji polecam książki generała Wojciecha Jaruzelskiego, który bardzo merytorycznie pisał o pamiętnych dniach z końca 1981 roku. Z pewnością jego teksty są znakomitą odtrutką na załganą, postsolidarnościową propagandę (podawane przez nią „informacje” nijak nie pokrywają się z tym, co o stanie wojennym opowiadali moi rodzice i znajomi), którą, jak co roku, sączy nam prawica – od politykierów po media. Dobrze, koniec dygresji, teraz przechodzimy do współczesności. I wychodzimy poza Polskę, aby pokazać, że to, co zaczęło się u nas dziać 13 grudnia 1981 roku, w wielu podobno demokratycznych państwach bynajmniej nie stanowi żadnego ewenementu. Oto w mediach, polskich i nie tylko, straszliwie krytykowany jest Władimir Putin, prezydent Rosji. Że dyktator, że zwalcza opozycję, że posyła policję na demonstrantów, że zamyka przeciwników politycznych w więzieniach, że homoseksualistów represjonuje… (niech mnie kule...

Podziwiam Francuzów

Jestem pełen szczerego i wielkiego podziwu dla proletariatu znad Sekwany. I równie szczera oraz wielka jest moja zazdrość o francuską świadomość społeczną oraz klasową. Kiedy do władzy we Francji dopchał się Emmanuelle Macron, polityk od początku do końca wykreowany przez finansjerę i reprezentujący wyłącznie jej interesy (odpowiednik naszego Mateusza Morawieckiego czy Ryszarda Petru), który od razu po objęciu rządów wdrażać zaczął neoliberalne, antyspołeczne reformy, godzące w poziom życia obywateli, ci z miejsca stanęli okoniem. Niemal od początku kadencji nowego prezydenta we Francji odbywają się strajki, manifestacje i wystąpienia społeczne. O swoje walczą już to studenci, już to emeryci, już to pracownicy służb publicznych, już to kolejarze… Kiedy rząd zapowiedział prywatyzację kolei, podniesienie wieku emerytalnego dla jej pracowników i likwidację ich gwarancji zatrudnienia, strajk kolejarzy sparaliżował znaczną część terytorium państwa, zwłaszcza Paryż i okolice. To świeże...