Posty

Wyświetlam posty z etykietą bandytyzm

Mendy zatrudnię

Media ekscytują się drogowym wykroczeniem ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka. Jak rzeczywiście jeździł, niech określą stosowne organa. Zdecydowanie lepiej jest skupić się na tym, że kilka dni temu zrobił on coś dobrego i, moim skromnym zdaniem, bardzo ważnego. Spotkał się oto z prawnikami broniącymi praw człowieka i członkiem rodziny jednej z ofiar granatowego terroru w sprawie śmierci ludzi, przeważnie młodych, podczas policyjnych interwencji. A w ostatnich latach trochę takich przypadków było; bodaj najsłynniejsza taka tragedia to zmordowanie Igora Stachowiaka. Spotkałem się nawet z informacją – nie wiem, na ile prawdziwą – że obecna policja zabiła w ten sposób więcej osób niż ZOMO podczas stanu wojennego. Tak czy owak, policja w takich przypadkach najczęściej mataczy, usiłując zamieść sprawy pod dywan i nie wyciągnąć konsekwencji wobec bandziorów w mundurach; mataczy również gestapo (prokuratura). Bardzo zatem dobrze, że minister sprawiedliwości i prokurator generalny w je...

Mordy polskiego kapitalizmu

O twarzach ani tym bardziej obliczach pisać się w tym kontekście nie da. Ale po kolei. Pewien pracownik udał się do swojego szefa, który, jak przypuszczam, szumnie tytułuje się „przedsiębiorcą”, podczas gdy w rzeczywistości prawdopodobnie jest li tylko drobnym kapitalistą, czyli tzw. „Januszem biznesu”. Proletariusz chciał odzyskać wypłatę, z jaką szef mu zalegał. Kiedy grzecznie o nią poprosił, prywaciarz nie wydał mu jednak pieniędzy, lecz wyjął pistolet i postrzelił nieszczęśnika. To przykład drastyczny, ale wielu nadwiślańskich wyzyskiwaczy jest nader niechętnych do płacenia zatrudnionym osobom za pracę. Widocznie tęsknią za czasami pańszczyzny… Inny polski kapitalista prowadził (czy dalej tak jest, nie wiem) firmę transportową w Niemczech. Zatrudniał w niej głównie migrantów z byłego ZSRR, np. Gruzinów czy Ormian; wiadomo, można ich zatrudnić na gorszych warunkach, także płacowych, czyli po prostu bardziej wyzyskać. Pracownicy jednak nie chcieli tyrać za pół darmo, w złych w...

Psie rozważanie o Polsce

W roku 1992 polska kinematografia przeżyła rewolucję. Na ekrany wszedł bowiem, wyreżyserowany przez Władysława Pasikowskiego (był on również autorem scenariusza), jeden z pierwszych nakręconych w zachodnim stylu (inspirowany był m. in. dziełami Quentina Tarantino) rodzimych filmów sensacyjnych. Było to dzieło mroczne, brutalne, niebojące się tematów tabu. Chodzi oczywiście o Psy . Jednocześnie do dziś pozostaje on najlepszym w dziejach naszego kina filmem o polskiej transformacji ustrojowej. Historia bowiem Franza Maurera (wspaniała rola Bogusława Lindy), oficera SB przeniesionego do policji, który widzi, jak na zachodzących w kraju zmianach cierpią uczciwi ludzie, a na szczyty wychodzą męty, homo sovieticus zmienia się w jeszcze gorszego homo oeconomicus , przyjaciele zdradzają się nawzajem, a mimo to usiłuje on pozostać uczciwy, przynajmniej sam wobec siebie i zasad, jakie wyznaje, ujęła widzów. Nic dziwnego, wszak Fraz to postać pełnymi garściami czerpiąca z tradycji polskie...