Uwaga, zatrute powietrze
Wprawdzie dopiero zaczyna się jesień, ale dość gwałtowny spadek temperatur, jaki nastąpił w ciągu kilku ostatnich dni, przypomina, że sezon grzewczy zbliża się nieuchronnie; w mojej miejscowości zaczyna się on na długo przed zimą i kończy, gdy wiosna jest w pełnym rozkwicie. A sezon grzewczy oznacza nie tylko milusie ciepełko w domciu (i rachunki za nie, które w najbliższej przyszłości gwałtownie wzrosną do poziomu najwyższego w Unii Europejskiej, bo przecież PiS-owska dojna zmiana trwa), ale też… no, wiadomo, wyższy poziom zanieczyszczeń; jakoś w końcu trzeba te lokale mieszkalne ogrzać, czyli czymś trzeba napalić. Najczęściej węglem. Do tego dochodzą jeszcze mieszkańcy prywatnych domów, którzy często, mimo wprowadzanych zakazów i zmian, nadal palą najtańszym świństwem w „kopciuchach”. Z reguły – trzeba o tym pamiętać – nie wynika to ze skąpstwa czy z głupoty (choć i takie przypadki oczywiście się zdarzają), lecz z biedy, a nawet nędzy; społeczeństwo w kapitalistycznej Polsce na sk...