Po stronie oprawców
Pociągniemy dziś temat, jaki poruszyłem wczoraj, czyli reakcję polskiej prawicy na wykryte przez dziennikarzy TVN24 informacje, że Karol Wojtyła, jako biskup krakowski, miał swój ponury udział w tuszowaniu zbrodni pedofilskich popełnianych przez księży. Powtarzam, że nie ma w tym nijakiej niespodzianki; wszak proceder ów, w skali już światowej, nasz jakoby „wspaniały” rodak uskuteczniał także po tym, jak został głównym lokatorem Watykanu. Pisząc wczorajszą notkę, koncentrowałem się na Platformie Obywatelskiej, ponieważ to właśnie tę partię – acz podobny mechanizm zachodzi, jak podejrzewam, również w przypadku Polski 2050 oraz Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego – wyniki dziennikarskiego śledztwa w sprawie Lolka wpakowały w ideologiczną kloakę. Platformersi są wszak (identycznie, jak PiS-owcy, dodajmy) prawicowymi klerykałami, z postsolidarnościowym rodowodem. Trudno się im odciąć od kultu Karola Wojtyły/Jana Pawła II, czyli faceta, co w latach 80. ubiegłego wieku transferował im...